Modyfikacje ciała jako narzędzie transgresji – modelowanie tożsamości w erze zniszczonego raju

Taniec Słońca – tradycyjny rytuał Indian Ameryki Północnej

Gdybyśmy mieli określić czym jest wehikuł dzisiejszej rewolucji, jak huragan niszczącej tradycyjne pojęcie tożsamości, zorganizowane wokół kulturowych czy też religijnych symboli, to bez wątpienia musielibyśmy wskazać na ciało. Abstrahując od wartościowania tej kulturowej rewolty, gdyż jest to rozważanie puste, należy wyraźnie podkreślić, że wdziera się ono na swoje stare, uprzywilejowane miejsce odbierając moc stanowienia nad nim praw wszechwładnym apostołom ducha apatii. Przestaje być tym samym krępowane długowiekowym wzrokiem kulturowej cenzury i powraca, by zająć miejsce, gwarantujące mu naturalną rozkosz i radość.

W dobie cybernetycznego chaosu ciało niewątpliwie posiada siłę! Ma przewagę witalności nad pustymi oczodołami kapłanów martwego Boga. Sprzyja mu postmodernistyczne przemieszanie poziomów, gdyż jako formie, nastawionej na doznawanie przyjemności, podlegającej ciągłej zmianie, łatwiej jest mu operować w oceanie neuronowych sprzężeń.

Ciało oczywiście relatywizuje doświadczenie, lecz dzięki temu centralizuje je i ożywia. Ciało niszczy pustkę niemożności i stwarza nową przestrzeń twórczą. Ciało wyzwolone z więzów duchowych ograniczeń, staje się w rzeczy samej autonomiczne, a jego pragnienia mają moc bomby atomowej! Co zaś najważniejsze, samo w sobie może wywoływać przemianę świadomości, która konieczna jest do tego, aby spójnie kontrolować swoją indywiduację. Tym samym jest ono doskonałym polem walki o wolność osobową i staje się dla człowieka idealnym drogowskazem transgresji.

* * * * *

W październiku 1991 r. nagłówki gazet na całym świecie obiegła niezwykła wiadomość, o wyjątkowym na skalę światową znalezisku. Andrzej Szyjewski opisuje owo odkrycie tak: Mężczyzna 25-30 letni, który najwidoczniej zamarzł w śnieżycy podczas wędrówki przez góry, w trawiastych butach, o skórze pokrytej tatuażami, z pozostałościami pyłu miedzi na włosach, miał na szyi zawieszony kamienny dysk, a w mieszku przy pasie halucynogenne grzyby.1

Tym samym łączy on w swojej wypowiedzi dwie rzeczy: tatuaż i środki psychedeliczne. Nie będziemy się tutaj wprawdzie zajmować dyskusją na temat znaczenia tych środków dla ludzkiej kultury, gdyż jest to temat na osobny artykuł, jednak głęboko interesuje nas fakt, iż już myśliwi-zbieracze z pewnością łączyli przemianę świadomości z modyfikacjami ciała. Tym samym, słuszne wydaje się założenie, że tatuaż zawsze miał związek z transgresją (inicjacją, rytuałem), pojętą jako najbardziej cielesne doświadczenie, mające przynieść człowiekowi większą wiedzę na temat jego ograniczeń i możliwości.

Przyjrzyjmy się jednak na tym przykładzie rzeczy, który nas najbardziej interesuje czyli samym tatuażom. Profesor Konrad Spindler z Uniwersytetu w Innsbruck – szef zespołu, zajmującego się badaniem znalezionego mężczyzny, nazwanego Ötzi, tak charakteryzuje ozdoby na jego ciele: Skóra ma niezwykłe znaczenie, ponieważ jest na niej kilka tatuaży: krzyż po wewnętrznej stronie lewego kolana, sześć linii prostych, długich na 15 cm, powyżej nerek oraz wiele równoległych linii na kostkach.

Spindler sugeruje także, iż miejsca wykonania tatuaży sugerują ich terapeutyczne przeznaczenie. Hipoteza ta może być niezwykle trafna wobec praktyk leczniczych, związanych z modyfikacjami ciała, spotykanych w innych częściach świata. Jak pisze nasz nieżyjący już ekspert od akupunktury, Zbigniew Garnuszewski: W krajach arabskich marabuci (uzdrowiciele) zwalczali ból zakładając na ucho w ściśle określonym punkcie miedziane kolczyki.2

Słowa te oczywiście potwierdzałyby hipotezę, iż poza wymiarem duchowym i rytualnym, modyfikacje ciała w przeszłości często miały sens zdrowotny. Na dokładkę do tej tezy, można byłoby jeszcze przytoczyć wyraźne ślady trepanacji czaszki, znajdowane już u myśliwych-zbieraczy z okresu Cro-Magnon, datowane na około 40.000 lat p.n.e. (sic!), wobec których wniosek jest niemal paradoksalny, iż były to pierwsze rodzaje zabiegów chirurgicznych, znane człowiekowi!

Z tego samego okresu pochodzą też pierwsze, wydobyte przez archeologów narzędzia do tatuowania. Francuski archeolog, Saint-Just Péquart, odkrywa je wraz ze swoją żoną pod koniec lat 30 XX wieku, w grocie Mas d’Azil. Wśród odnalezionych przez niego przedmiotów znajdują się: kamienne pojemniki na ochrę różnej wielkości i kościane igły, służące do nakłuwania skóry. Tak sprawa wygląda w świetle wykopalisk archeologicznych i badań historycznych. Na tym jednak na szczęście sprawa się nie kończy…

* * * * *

Dzisiejszy, masowy już w tej chwili trend modyfikacji ciała ma jednego, wielkiego ojca, który zwie się Fakir Musafar. Ten starszy dziś już pan, zasłynął jako wynalazca terminu „współcześni prymitywiści”, który zmutował następnie do słowa „neoprymitywiści” (pokrewnego znaczeniowo słowom „neopogański” i „neoplemienny”). Jest on także twórcą koncepcji „najpierw ciało”, która pozwoliła mu na wprowadzenie do współczesnej kultury tego, co nazwał „zabawą z ciałem”. Do tej miłej człowiekowi zabawy zaliczył zaś takie czynności jak:

1. modelowanie ciała (gimnastyka, joga, powiększanie sutków, wiązanie stóp, rozciąganie części ciała)
2. krępowanie ciała (wiązanie, gorsetowanie, zakładanie pasów i ściskającego ubrania, sznurowanie)
3. deprywacja sensoryczna (głodówka, skracanie czasu snu, działanie na zmęczenie, ograniczanie ruchów, izolowanie zmysłów w skrzyniach, klatkach, hełmach, workach)
4. obciążanie ciała (noszenie ciężkich bransolet, naramienników, naszyjników, nakolanników, łańcuchów)
5. działanie na ciało żywiołem (intensywne opalanie, elektrowstrząsy, gorące prysznice, przypalanie)
6. penetracja ciała (biczowanie, kolczykowanie, nakłuwanie, tatuowanie, stosowanie madejowego łoża oraz drażniących środków chemicznych)
7. podwieszanie ciała (ukrzyżowanie, korzystanie z „kołyski czarownic”, wiszenie na nadgarstkach, udach, ramionach i talii, podwieszanie się za kolczyki).

W tych punktach streszcza się oczywiście prawie cała wiedza społeczności plemiennych na temat tego, co można zrobić z ciałem, żeby wywołać dzięki temu przemianę świadomości. Fakir nigdy nie ukrywał zresztą, że od nich właśnie czerpał tą wiedzę i ona stała się także inspiracją dla jego pierwszych eksperymentów, które przeprowadzał na początku lat ’40. W chwili obecnej „zabawy” te można zaś obejrzeć na konwentach, podczas performance’ów, a także doświadczyć ich na warsztatach neoszamańskich lub sprawdzić osobiście posługując się jedynie własnym wyczuciem potrzeb i opublikować na fotoblogu.

Fakir Musafar

Wiele z tych „zabaw” jest jednak, poza wykorzystywaniem ich przez współczesną kulturę Zachodu, cały czas w rytualnym użyciu pośród społeczeństw na całym świecie. Przykładem typowym może być tu Festival Kavadi w hinduskim mieście Tamilnadu, poświęcony bogowi Murudze, synowi Shivy.

Wyznawcy oddają mu wtedy cześć w rytuale obnoszenia Kavadi (słowo to oznacza „poświęcenie w każdym kroku”) – struktury, która może się wahać od kija z dwoma koszykami (zawierającymi ofiary z żywności), aż do wysmakowanego palankinu, zawsze z zawieszonymi dzwoneczkami, które sygnalizują kroki wyznawcy, zobowiązanego do milczenia przez cały czas trwania rytuału.

Rytuał ten ma na celu duchowe zjednoczenie z Marugą w ekstazie, wynikającej z poświęcenia, tańca, znacznego ciężaru Kavadi i prób bólu, których dokonuje się przebijając język lub obydwa policzki długim szpikulcem w kształcie krótkiej włóczni. Niektórzy podwieszają się nawet na haczykach przebijając sobie skórę na plecach lub przechodzą z Kavadi po rozżarzonych węglach w ten sposób demonstrując swoje głębokie oddanie Marudze. Co najciekawsze, większość z wyznawców, nie odczuwa bólu, pogrążona bez reszty w stanie głębokiego transu.

Jak mówi sam Fakir Musafar w jednym z wywiadów: Poprzez użycie własnego ciała, jego modyfikację, możesz wejść w stany świadomości i odkryć prawdziwą naturę życia i samego siebie. W ten sposób kontynuuje on długą tradycję duchowego i rytualnego wykorzystywania modyfikacji ciała, które w innym celu stają się jedynie pokazem wysmakowanej estetyki, jednak bez żadnego wymiaru transgresyjnego.

* * * * *

W świecie plemiennym modyfikacje ciała miały zawsze swój określony czas i bardzo konkretne znaczenie. Wiązały się z przynależnością do rodziny, klanu, plemienia – symbolizowały uznanie przez duchy przodków. Były oznaczeniem statusu społecznego, a ich wykonanie wprowadzało w wiek dorosły, tak że nikt nie mógł już uważać w ten sposób naznaczonej jednostki za małoletnią.

Na Samoa, to tatuaż jest formą inicjacyjną, która miała tam zawsze silne tradycje i wykonywana jest do dziś ręczną metodą, za pomocą grzebyka z zębów rekina lub świni, przymocowanych do pałeczki od bębna.

Tatuaż na Samoa, jak każdą znaczącą tradycję dla społeczności plemiennej, tłumaczy mit. Głosi on, że dwie siostry: Tilafaiga i Taema zostały wysłane z Manu’a na Fiji w odwiedziny do córki króla Tuimanu’a. Kiedy tam przybyły, otrzymały w podarunku narzędzie do tatuażu od rodziny króla Tuifiti. Wracając do domu, bardzo uważały na ten dar śpiewając także pieśń, którą się nauczyły na Fiji tłumacząc ją jednocześnie na swój własny język.

Jej treść brzmiała: “Kobiety są wytatuowane, a mężczyźni nie”. Były bardzo wykończone kiedy przybyły do domu i przez zmęczenie odwróciły znaczenie pieśni. Kiedy dotarły do Savaii, zostały przyjęte w chacie najwyższego wodza i były traktowane z honorem, aż do wypoczęcia. Zanim dotarły do Manu’a, zaoferowały wodzowi i członkom plemienia narzędzie do tatuowania, które otrzymały od króla Tuifiti. Ludzie z Savaii natychmiast zaczęli tatuować młodych mężczyzn tak, jak się nauczyli z pieśni dwóch kobiet.. Tatuaż (na Samoa znany jako pe’a) stał się oznaką wysokiego statusu pośród młodych, poza Manu’a, gdzie król nie zgodził się na tą praktykę.

Do dzisiaj zwyczaj ten na Samoa nie zaginął i możemy tam podziwiać piękne, prymitywistyczno-geometryczne dzieła, wykonywane od pasa w dół aż do kolan. Pierwszy Europejczyk, który postawił nogę na ziemi Samoa w 1787 r., Francuz Jan Francoise de la Perouse, gdy spojrzał on na miejscowych, zanotował później w swoim dzienniku: Mężczyźni mają uda pomalowane lub wytatuowane w taki sposób, że człowiek myśli, iż są odziani pomimo tego, że są całkowicie nadzy.

Wprawdzie na Samoa tak, jak i w strukturach społecznych wielu innych plemion pierwotnych, kobiety posiadają niższy status, mogą jednak zostać wytatuowane, ale forma, którą otrzymują, jest znacznie mniej misterna i odznacza się niższą finezją estetyczną. Tatuaż jest więc w tym wypadku także sposobem utrzymywania segregacji ról społecznych i hierarchii płciowej.

* * * * *

W przeciwieństwie do kultur typu plemiennego, gdzie modyfikacje ciała były rzeczą kolektywną i miały charakter egalitarny, we współczesnej kulturze Zachodu, są one rzeczą szczególnie identyfikowaną z kontrkulturą i ruchami subkulturowymi tj. ruch HC/punk, ruch industrialny, neopoganie, neonaziści, bojówki kibiców piłki nożnej, ruch trance etc.

Przyczyn popularności tatuaży, piercingu i skaryfikacji u tych grup, pomimo ich wzajemnej nieprzystawalności ideologicznej, należy szukać przede wszystkim w zagadnieniu tożsamości. Słowo to jest kluczowe dla poszukiwań duchowych XXI wieku, w którym atomizacja współczesnego społeczeństwa i erozja norm grupowych, wyzwala potrzebę samookreślenia i definicji własnych działań.

Pierwszym krokiem na tej drodze staje się naznaczenie swojego ciała, najbliższej każdemu sfery i jednocześnie najbardziej oczywistej granicy samego siebie, której podkreślenie tatuażem czy kolczykiem staje się tym samym, czym jest stawianie godła państwowego na granicy kraju. Jest to oznaczenie przejścia pomiędzy jednym porządkiem, a drugim – każdy z nich charakteryzuje się bowiem innymi regułami.

Wykonanie modyfikacji ma też duże znaczenie jako przeżycie osobiste, jako próba bólu, w której możemy się dopatrzyć namiastki inicjacyjnych prób, dokonywanych w społecznościach pierwotnych. Są to też akty psychicznego oddzielania się od wartości etyczno-estetycznych, panujących w naszej kulturze, zdominowanych przez tradycję judeochrześcijańską.

Kavadi

Ortodoksyjni katolicy, krytykujący tatuaż, zazwyczaj za jego „pogańskie odniesienia”, powołują się przy tym na następujący cytat z Biblii: I nad umarłym nie będziecie nacinać ciała waszego, ani znaków żadnych, ani nakłuwań na sobie czynić nie będziecie. Ja [jestem] Pan.3

Oczywiście, dla jednostki wolnej od przesądów nie ma on żadnego znaczenia, ale warto zaznaczyć fakt, iż jest to typowy przykład wiary chrześcijańskiej w tzw. „stałą tożsamość”, która jako dar boski zobowiązuje człowieka, by wierny przykazaniom nie ważył się ingerować w kształt swojego ciała. W Polsce tatuaż jest zaś dodatkowym źródłem propagandy skrajnej prawicy, która wszystkie osoby nim ozdobione traktuje jak satanistów-zabójców, narkomanów, terrorystów i potencjalnych gwałcicieli.

Nie dziwi więc fakt, że pasjonaci tej najbliższej ciału sztuki są u nas często bywalcami „zamkniętych kręgów przyjaciół” i muszą cały czas uważać na potencjalne represje często będąc na ulicy obiektami najgorszych manifestacji nietolerancji, jakie tylko można sobie wyobrazić. Wydarzenia takie definitywnie udowadniają też, że chrześcijaństwo nigdy nie było i nie będzie religią miłości, a wyznawcy tej religii są rozwydrzonymi dziećmi, popadającymi w emocjonalną histerię, która graniczy z długowieczną pasją do postępowania w myśl biblijnego credo: „… I nie pozwolisz żyć czarownicom”.

W tym sensie każda głęboka modyfikacja ciała jest w Polsce aktem niezwykłej odwagi, a jej wykonanie musi być poparte głębokim hartem ducha. Z drugiej strony nosząc na ciele wyraźny ślad sprzeciwu wobec dominującego paradygmatu, jednostka taka stawia się na pozycji obcego i przestaje być częścią systemu społecznej hipokryzji. Dzięki temu, otwiera się na inność stając się częścią ponadnarodowego plemienia ludzi, zjednoczonych przez swoje decyzje. Symptomatyczne znaki na skórze stają się więc tym samym wartością samą w sobie i umożliwiają wytwarzanie się nowego typu zbiorowej tożsamości, opartego na modyfikacjach ciała.

* * * * *

Współczesne trendy i style w tatuażu dość daleko odeszły już od swoich pierwotnych form, które nazwać moglibyśmy prymitywistycznymi i geometrycznymi. Pomimo tego, że przykładowy, podręcznikowy styl, taki jak trybal, nawiązuje w założeniu do stylistyki tatuaży plemiennych, w istocie nie ma z nimi kompletnie nic wspólnego.

Formy takie, spotkać wciąż jednak można na Nowej Zelandii, Borneo, Tahiti, Samoa czy też generalnie na Wyspach Polinezji, w lasach tropikalnych Ameryki Pd i w Etiopii. Innym przykładem są wyrafinowane, kolorowe tatuaże japońskie, które jednak swoje źródło także biorą z prostych monochromatycznych form, jakie możemy dostrzec już w kulturze okresu Cro-Magnon.

Długą historię wykonywania takich tatuaży, udowodniło odnalezienie Ötzi, który nosi na swoim ciele dwa rodzaje takich wzorów. Poniżej postaram się nakreślić interpretację tych wzorów opierając się na analizie tzw. „zjawisk enoptycznych” lub inaczej fosfenów.

Interpretacja ta jest pokrewna analizie prehistorycznych malunków jaskiniowych – znaki te są jednak w istocie identyczne i uniwersalne. Pierwszą próbę ich interpretacji podjęli w 1988 r. David Lewis-Williams i Thomas Dowson, którzy w swoim artykule pisali tak: W pewnych warunkach układ wzrokowy generuje szereg świetlistych widzeń, powstających niezależnie od zewnętrznego źródła światła (…) ponieważ ich źródłem jest system nerwowy człowieka, wszyscy ludzie, którzy osiągnęli określone odmienne stany świadomości (ASC – altered states of conciousness), dostrzegają te świetliste geometryczne kształty niezależnie od swej przynależności kulturowej.4

Badacze dzielą owe kształty na sześć grup. Są to:

1) krzyżujące się linie
2) grupy linii równoległych
3) kropki lub plamki
4) linie zygzakowate (łamane lub faliste)
5) grupy linii zakrzywionych
6) drobne wzorki z linii krętych lub meandrowatych

Symbole te ujawniły swoje głębokie znaczenie podczas badania żywej pamięci Indian Tukano, którzy konotują za ich pomocą fundamentalne dla swojej kultury pojęcia i wartości. Tym, który zbadał je dogłębnie, był antropolog Reichel-Dolmatoff, który widząc, iż wzory te powtarzają się w wizjach, wywołanych yaje, kazał określić ich znaczenie członkom plemienia. Okazało się, że nawet najmniejsza kreska posiada swój wewnętrzny sens, a oto znaczenia, jakie przypisują symbolom Indianie Tukano:

1.) kółka lub kropki = krople spermy
2.) faliste linie pionowe = energia słoneczna
3.) spirala = wir wodny (kazirodztwo)
4.) dwie linie, zbiegające się pod kątem ostrym = członek

Szamani Indian Jivaro, wg. Michaela Harnera, kształty swoich wizji tłumaczą zaś następująco:

1.) pozioma linia falista = wąż (anakonda)
2.) linia lub rozchodzące się linie = droga
3.) krzyż = słońce (moc)
4.) spirala = zwinięty wąż (niebezpieczeństwo)
5.) linie poziome = strzały (ochrona)

Z powyższych przykładów można bez trudu wyciągnąć wniosek, iż tatuaże, zawierające te prymitywistyczne formy, były dla ich nosicieli wnoszeniem do swojego ciała rezerwuaru duchowych wizji, który poprzez swoją moc miał chronić od niebezpieczeństw, bądź leczyć choroby. W tatuażu był więc widoczny, magiczny związek człowieka z kosmosem i światem duchów.

Conradino Beb

 

Przypisy:

1.Andrzej Szyjewski, Etnologia religii, Zakład Wydawniczy NOMOS, Kraków 2001, str. 289-91.
2.Zbigniew Garnuszewski, Renesans akupunktury, Wyd. „Sport i Turystyka”, Warszawa 1988, str. 167.
3. Biblia Łacińsko-Polska, czyli Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Księga Kapłańska (19, 28).
4.Cyt. za Richard Rudgley, Alchemia Kultury, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2002, str. 21.

Źródło: Tatuaż – scena i konteksty kulturowe, nr 3, listopad 2006 (jako Konrad Szlendak)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s