Czarna krew – Manifestacje Antonina Artaud

Prawda życia leży w impulsywności materii. Umysł człowieka został zatruty przez pojęcia. Nie żądaj od niego, aby był zadowolony, proś go tylko, aby był spokojny, aby wierzył, że odnalazł swoje miejsce. Ale tylko szaleniec jest naprawdę spokojny.

Antonin Artaud

Ciała świętych męczenników (…) które pewnego dnia zostaną (…) wskrzeszone i obdarzone chwałą życia wiecznego, powinny być czczone przez wiernych. Bóg zsyła ludziom przez nie wiele łask.

Sobór Trydencki

 

Żyjemy we fragmentach. Jesteśmy rozczłonkowani. Dotyczy to zarówno naszego ciała (które podzielono nie tylko wedle zwyczaju na części publiczne i intymne, ale także wedle medycyny na osobne organy) jak i psychiki (poszczególne warstwy ujawniają się na różnych poziomach egzystencji). Tak jak w celu wyleczenia organizmu chodzimy do różnych lekarzy, dzielimy się chirurgicznie niemal, tak też występujemy jako ktoś inny w pracy, ktoś inny w domu, kto inny u kochanki, z przyjaciółmi, klęcząc w kościele, przepychając się do wyjścia.

Antonin Artaud w bezkompromisowy sposób sprzeciwił się tej fragmentaryzacji. Postanowił przywrócić pierwotną jedność za pomocą najbardziej syntetycznych technik poezji i teatru. I dlatego stał się ofiarą społecznej przemocy, dlatego został skazany na tortury psychiatryczne za swoją duchową pornografię, która podniecała ducha do wyrwania się z ograniczeń oraz podziałów i podążania tylko za własnym pragnieniem, żądzą zespolenia: Mieć poczucie głębokiej jedności rzeczy to mieć poczucie anarchii oraz wysiłku, jaki należy podjąć, ażeby ujarzmić rzeczy, sprowadzając je ku jedności. Kto ma poczucie jedności, ten ma poczucie wielości rzeczy, tego pyłu aspektów, jaki należy przemierzyć, by je ujarzmić i zniszczyć.

Nie chodzi ani o „sztukę”, ani o „politykę”, ani o „filozofię”, czy „metafizykę”. Chodzi o wskrzeszenie Całości, odzyskanie własnego istnienia i manifestację ducha ” czyli zintegrowanie żywej istoty. W tym zakresie wszystko pozostaje „sztuką” (albo religią lub magią), o ile ma wymiar symboliczny i unosi się w jednoczącym fluidzie energii mana.

I

Konwencjonalne działania „artystyczne” i „kulturalne” Antonina Artaud sprowadzały się do kilku nieudanych lub niezrozumianych prób.Początkowo Artaud pracował jako aktor filmowy. W latach dwudziestych zapoznał się z liderami ruchu surrealistycznego. Z czasem skierował się ku najbardziej „naocznej” i żywej sztuce – teatrowi. W rezultacie w 1926 założył Teatr im. Alfreda Jarry. Wkrótce jednak surrealizm okazał się dla niego nie wystarczająco radykalny. Wypracowuje własną koncepcję teatru, która, jak zaraza, ma ogarnąć całe społeczeństwa i zabić je lub uleczyć.

Bezpośrednią inspirację dla Teatru Okrucieństwa stanowił występ w 1931 zespołu tanecznego z Bali na Wystawie Kolonialnej, który zbiegł się z premierami filmów braci Marx i odkryciem przez Artauda pewnego obrazu przedstawiającego Lota i jego córki. Niezmienna od pokoleń ścisłość i gracja gestu, kazirodztwo jako obraz wstrząsu moralnego, wreszcie anarchistyczny humor czwórki braci Marx złożył się na mieszaninę, do której Artaud dodał swój zmysł krytyczny i zaczął głosić ideę teatru jako narzędzia zniszczenia ówczesnego ustroju społecznego. Zostaje ona zawarta w esejach o teatrze i dżumie, teatrze i sobowtórze, teatrze i okrucieństwie.

W 1932 powstaje ostateczny projekt Teatru Okrucieństwa. W kilka lat później jego manifesty wyjdą w książce pt. Teatr i jego sobowtór. „Okrucieństwo” byłoby terminem estetycznym na oznaczenie doprowadzenia widza do punktu przecięcia konieczności i fundamentalnego konfliktu zasad; dotyczy podstawowego stosunku między życiem a śmiercią. Istotnym składnikiem pojęcia jest Śmiech równoznaczny ze Zniszczeniem. „Sobowtór” ma wiele znaczeń, czasem symbolizuje samą rzeczywistość, a czasem stary, zdławiony teatr.

Antonin Artaud jako Lucrèce Borgia

W tym czasie Artaud oprócz komponowania manifestów grywa drugorzędne role w filmach. Podejmuje się także napisania libretta do muzycznego przedstawienia Edgara Varese „Astronom”. Jego treścią ma być historia astronoma współpracującego z pewną gwiazdą, która jednocześnie zachwyca i niszczy ludzkość. Artaud wyobraża sobie, że Teksty będą przerywane pasażami wrzasków, hałasów, dźwiękowych huraganów, które zaleją wszystko. Niestety sam kompozytor popadł w stan depresji samobójczej ze względu na swoje 13-letnie niepowodzenia artystyczne. Nie lepiej jest w tym czasie z samym Artaudem: cierpi na kłopoty materialne i problemy ze zdrowiem, pogrąża się w uzależnieniu od opiatów.

W roku 1933 powstaje Heliogabal albo Anarchista ukoronowany, historia psychopatycznego cesarza rzymskiego. Książka stanowi pierwszy wyraz zainteresowań Artauda ezoteryzmem, astrologią, okultyzmem i magią. 6 kwietnia 1933 odbywa się w sali Sorbony odczyt Teatr i dżuma. Odczyt został przerwany pewnym incydentem. Jak wspominała Anais Nin Artaud płynnie przeszedł od tekstu wykładu do odgrywania konającego na dżumę. Zapamiętały w swej roli, zapomniał o otoczeniu i popadł w rodzaj opętania. Na jego namiętną grę publiczność zareagowała śmiechem. Ludzie wychodzili, śmiejąc się i protestując, mimo to Artaud kontynuował „do ostatniego tchnienia”. Potem powiedział swojej przyjaciółce: Oni zawsze chcą tylko słyszeć o czymś; chcą usłyszeć obiektywny wykład na temat teatru i dżumy; chciałem dać im samo doświadczenie, samą dżumę, byli więc przerażeni, i przebudzeni. Chciałem przebudzić ich. Ponieważ oni nie uświadamiają sobie, że są martwi. Ich śmierć jest całkowita, jak głuchota i ślepota. To jest agonia, którą sportretowałem. Moja, owszem, i każdego, kto jest żywy.

Również wcześniejsze, jeszcze z czasów Teatru im. A. Jarry, wystawienie Gry snów Ibsena, zakończyło się skandalem: w trakcie spektaklu Artaud zwrócił się bezpośrednio do publiczności ze słowami: Gramy tę sztukę jako rzygnięcie na społeczeństwo.W 1935 na scenie teatru Folies-Wagram Antonin Artaud wystawił, jako pierwszy i ostatni spektakl swego Teatru Okrucieństwa, Rodzinę Cencich na motywach Stendhala i Percy Shelleya. Wedle dokumentów znalezionych przez Stendhala, głowa rodu, Ojciec Cenci, został oskarżony przez papieża o sodomię. Nienawidził swoich dzieci i zgwałcił swoją córkę Beatrice. W akcie zemsty jej słudzy wbili mu dwa gwoździe w gardło i jeden w oko. Beatrice jako współwinna morderstwa została skazana na łamanie kołem. Sztuka grana była ledwie kilkanaście razy.

Mimo pewnych innowacji (np. twarz głównej postaci była pomalowana w szachownicę, a w czasie sceny tortur użyto dźwięków przemysłowych) przedstawienie nie cieszyło się powodzeniem. Była to ostatnia rola sceniczna Artauda. Autor Teatru Serafina pojawił się jescze na scenie znacznie później, już po wojnie. 13 stycznia 1947 roku odbył się w teatrze Vieux-Colombier odczyt Antonina Artaud pt. Sam na sam. Odczyt był rodzajem happeningu, którego Artaud był jednocześnie reżyserem i aktorem. Na jego treść składały się manifesty, wspomnienia i poezje. Oskarżenia psychiatrii, żądania nowej rzeczywistości oraz magiczne inkantacje, akcentowane gwałtownymi gestami, okrzykami i znieważaniem publiczności stworzyły melanż, który wzbudził mieszane uczucia w publiczności.

W tym czasie Artaud traktowany był bardziej jako wyniszczony dziwak, niż jako Wielki Reformator.W tymże 1947 roku nagrał słuchowisko Pour en finir avec le jugement de Dieu (Aby skończyć z sądem bożym). Zgodnie z przesłaniem słuchowiska należy skończyć z ideą powszechnego sądu, aby każdy sam mógł zadecydować o swoim losie, swojej apokalipsie i swoim sądzie. Zamiarem Artauda było wypracowanie modelu tego, co miało zaistnieć w rzeczywistym kształcie w teatrze okrucieństwa. (Coś z pierwotnego oddziaływania, którego pożądał Artaud, musiało się przedostać do świadomości społecznej, skoro emisja słuchowiska była zakazana przez 30 lat!) W dźwiękowym happeningu znalazły się manifesty, poezje, wrzaski, gongi jawajskie.

Poprzez wypracowany rytm krzyków Artaud zamierzał rozbić proces prezentacji (przedstawienia). Krzyk stanowił podstawową technikę Artauda, nie tylko ze względu na przystosowanie do możliwości inscenizacji. Krzyk jest dźwiękiem ciała; intuicyjne działanie poddawane jest opanowaniu woli, która doprowadza jego nasilenie do maksimum. Tylko dźwięki mogą zdarzać się naprawdę: Nie ma podobieństwa między obrazem a dźwiękiem. Obraz przedstawia się sam z siebie tylko z jednej strony, jest przekładem, transpozycją rzeczywistości; dźwięk, przeciwnie, jest jeden i prawdziwy i w konsekwencji działa z więksżą intensywnością niż obraz…Dźwięki istnieją w przestrzeni, jak przedmioty.

Należy zauważyć, że gesty w Teatrze Okrucieństwa także nie są obrazami, bo nie mają przedstawiać czegokolwiek wobec kogokolwiek, ale służyć realizacji konkretnych, choć symbolicznych celów. Gesty nie mają w y g l ą d a ć dla widowni w pewien sposób, ale mają w pewien sposób w p ł y w a ć na widownię.Połączenie niematerialnego znaczenia i naturalnego gestu ciała stanowi podstawę myślenia symbolicznego. Nie ma znaczenia, co następuje pierwsze. Ważny jest nierozerwalny, niekwestionowany związek między wizerunkiem, gestem, a ich naturalnym skutkiem. Ciemne popędy natury wyrażają się jako górujące nad ciałami, świetliste zgłoski, które formują gesty i pozycje ciała. Oddech zyskuje kształt na kamiennym stole ofiarnym, w kamiennej matrycy znaku, hieroglifu: Pragnę hieroglifem tchnienia odnaleźć ideę teatru świętego.

Pierwotne języki pisane, takie jak hebrajski czy egipskie hieroglify, nie pokrywały się z mową tak przejrzyście, jak obecnie. Zapisywano w nich jedynie spółgłoski, samogłoski pozostawiając w domyśle. Pismo takie stawało się raczej rodzajem szyfru lub klucza dostępnego dla wtajemniczonych. Ożywało tylko w zespoleniu z kontekstem, z żywym otoczeniem, które umieszczało tchnienie pomiędzy niewzruszonymi znakami alfabetu. Z kolei:Europa ubzdurała sobie, że kultura zamyka się w książkach, każdy więc naród europejski ma swoje książki, to znaczy swoją filozofię. Bunt przeciwko Księdze to bunt przeciwko jednej wykładni świata, sceptycyzmowi racjonalnego umysłu; książka stanowi ciąg logiczny, przyczynowo-skutkowy, nie oparty na pamięci, ale na mechanicznym zapisie i regułach gramatyki. Literatura odnosząca się tylko do siebie nie ma już takiej mocy oddziaływania.

Europie brak jest jednego podstawowego kodu, odcięta została od swoich symbolicznych korzeni, a oderwane fragmenty martwych słów odbijają się już tylko w sobie, nie ingerując w życie, nie wpływając na ludzką egzystencję. Racjonalizm otworzył nam oczy po to, żeby zahipnotyzować nas najbardziej ponurym transem: halucynacją egzystencji społeczno-biologicznej.Poszukiwania Antonina Artaud dotyczą obszaru organicznego związku między egzystencją człowieka a jego ekspresją, jego emanacjami czy manifestacjami. Dlatego też mimo tak niewielkiego wykazu realizacji „artystycznych” Artaud pozostaje osobowością, która wpływa na najbardziej odkrywcze przedsięwzięcia XX wieku.

II

Osobista historia Antonina Artauda sprowadza się do ciągłej opresji dokonywanej na ciele przez społeczeństwo. Wedle metryki Artaud urodził się w 1896 roku w Marsylii, w sposób naturalny, czyli, jak mówił, bez udziału własnej woli. Ubezwłasnowolnienie człowieka wobec zewnętrznych okoliczności stanie się jego obsesją i całkowicie realnym koszmarem. Dopiero jego „twórczość” pozwoli mu począć się powtórnie, świadomie: narodziłem się z własnych dokonań, a nie z jakiejś matki.Pierwsze oznaki losu pojawiły w dzieciństwie, kiedy to Artaud w wyniku upadku uderzył się w głowę i wkrótce zachorował na zapalenie opon mózgowych. (Opony mózgowe to błony tkankowe, które osłaniają i ochraniają mózg). Zaczął się jąkać i odczuwał bolesne migreny. W 1915 roku musiał przerwać naukę w marsylskim gimnazjum Serca Jezusowego z powodu chronicznych newralgii, skurczów mięśni twarzy i języka.

Wysłano go do sanatorium, gdzie zaczęto podawać mu opiaty jako środki uśmierzające; był to początek jego uzależnienia, które nie opuściło go do końca życia. W 1916 roku Artaud został zmobilizowany do wojska, lecz wkrótce zwolniono go z podejrzeniami o somnambulizm. Po wielu perypetiach trafia do kliniki Villejuif, prowadzonej przez doktora Edouarda Toulose. To on właśnie zachęcił Artauda do prób literackich. Tutaj po raz pierwszy przypadek medyczny został uznany za przypadek społeczny.

W latach dwudziestych Antonin Artaud tworzy i wysyła do pism pierwsze wiersze. Jednak prawdziwym dziełem literackim pozostają jego listy, literatura intymna. W 1920 Artaud debiutuje jako aktor, a w latach 1921-1923 pracuje w Atelier Charlesa Dullin. W latach dwudziestych powstają teksty surrealistyczne. W tym czasie Artaud odczuwa napady paraliżu, mrowienie, cierpnięcie kończyn, bóle głowy, rwanie oddechu, opadanie szczęki. Doznaje konwulsji i osobliwego zablokowania nerwów, jego zmysły pozostają jakby odcięte od świata. W liście pisze:Kiedy się dotykam, nie czuję, żebym to był ja sam, ale że to jakaś umyślna przeszkoda, wydaję się sobie szkieletem odartym ze skóry i obranym z ciała albo raczej żywą pustką, którą tymczasem jeszcze kieruję i że wszystko to jest zarazem słabością i okropnym bólem.

antonin_artaud

Ulgę i zapomnienie przynosi opium. W liście dotyczącym ustawy ograniczającej stosowanie środków uśmierzających protestuje przeciwko odebraniu jednostce ludzkiej prawa do panowania nad własnym ciałem i bólem. Ci sami lekarze, którzy uzależnili go od opiatów, potem mu ich odmawiali. Nałóg niszczył go przez całe życie: był jednakże jego jedyną ucieczką przed ciągłym n a t u r a l n y m rozpadem życia. W 1935 roku Antonin Artaud wyrusza do Meksyku dla odnalezienia prawdziwej, żywej i świętej „kultury”. Udaje mu się dostapić rytuału peyotlowego. Trudno jednak powiedzieć, kto w tym czasie był bardziej zadomowiony w świecie halucynacji: szamani Indian Tarahumara, czy sam Artaud.

Z Meksyku Artaud wraca jako wizjoner. W 1937 ogłasza anonimową przepowiednię opartą na kartach Tarota. Głosi w niej, że świat za pośrednictwem ognia ulegnie przemianie, której rezultatem będzie: powrót do tego, co nadprzyrodzone, które jest racją istnienia człowieka; sprowadzenie seksu do właściwej roli; koniec supremacji żywiołu żeńskiego i powrót do elementu duchowego; przemiana ludzi w desperatów i samotników. W tym samym roku Artaud wyrusza do Irlandii poszukiwać świętego Graala i zgłębiać tajniki druidyzmu. Podczas swojej pielgrzymki ogłasza wizje przyszłości: kataklizm będzie powszechny: trzęsienia ziemi, dżuma, spora część Paryża spłonie, wybuchną zamieszki i strzelanina. Bałwochwalczy katolicyzm zrównany zostanie z ziemią, a papież skazany na śmierć jako zdrajca.

W Irlandii zostaje umieszczony w przytułku prowadzonym przez jezuitów, a wkrótce potem wydalony z kraju. Na promie dochodzi do niejasnego incydentu, w wyniku którego Artaud zostaje zatrzymany przez policję i osadzony w zakładzie psychiatrycznym. Zaczyna się jego 9-letnia męka psychiatryczna. W szpitalach spędza najgorsze lata II wojny światowej. W sierpniu 1939 roku w Ville-Auvrard na oddziale odwykowym przeżywa przemianę, umiera jako dotychczasowa osoba i rodzi się jako Antonin Nalpas (nie jest to jedyna jego transformacja, już oficjalne imię było zdrobnieniem prawdziwego Antoine). Odmawiano mu papierosów i opium, które stanowiło jego lek przeciwbólowy. Nękany głodem i torturami terapii przeżywa 3 i pół roku. Jego sytuacja materialna jest katastrofalna, aż do roku 1943, kiedy to zostaje przeniesiony do szpitala w Rodez, w strefie Vichy.

W latach 1943-1944 zaaplikowano mu 5 serii elektrowstrząsów, około 50 zabiegów. Potem już nigdy nie odzyskał swojej poprzedniej kondycji. Powraca do nazwiska Antonin Artaud, ale pogrąża się w paranoi i manii prześladowczej. Podejrzewa, że na jego życie czyhają wszystkie jawne i tajne instytucje religijne, a także większość społeczeństwa francuskiego, a to z powodu podjętych przez niego poszukiwań „materialnej substancji duszy”. Choroba psychiczna Artauda objawia się nie jakimś ubytkiem, czy defektem, ale nadmiarem, którego społeczeństwo nie jest w stanie znieść. Jego działalność zmierza ku pełni jednocząc sferę intelektualną, emocjonalną i ruchową, czy motoryczną. Jednak organy komunikacji i kontroli społecznej rozpoznają to zjawisko jako wrogie sobie. Tymczasem gwałtowne wystąpienia Artauda są jedynie odpowiedzią na skryte pragnienia „publiczności”.

Jeden z jego tekstów pt. Van Gogh, samobójca społeczny zainspirował ruch zwany antypsychiatryzmem. Według R. G. Lainga, twórcy antypsychiatryzmu, choroba psychiczna jest wywołana chorobą społeczeństwa, a chory psychicznie jest odzwierciedleniem nienormalnych stosunków społecznych. Źródłem konfliktu jest zafałszowanie doświadczenia jednostki przez przesądy społeczne, a w rezultacie rozwarstwienie pomiędzy „ja” osobowym a jaźnią, ponadczasowym rdzeniem indywiduum. Choroba psychiczna oznacza triumf subiektywności, zniszczenie „ja” społecznego i „wystawienie na działanie innych światów”. Subiektywność oznacza odkrywanie świata wewnętrznego, przeciwieństwa świata zewnętrznego, doświadczanego między większością członków społeczeństwa. Nowoczesna cywlizacja charakteryzuje się opanowaniem świata zewnętrznego i niemal całkowitym zapomnieniem o świecie wewnętrznym. Odbywa się to jednak pewnym kosztem.

Jak pisze R. G.Laing: Ponieważ jednak społeczeństwo, nie zdając sobie nawet z tego sprawy, usilnie pragnie kontaktu ze światem wewnętrznym, wywiera więc ogromne naciski na ludzi, by ujawniali obecność tego świata w sposób „bezpieczny”, w sposób, którego nie trzeba by było traktować poważnie… I wśród artystów, którzy „rozbili się na rafach” doświadczenia transcendentalnego wymienia F. Nietzschego, Van Gogha i Antonina Artaud. Ich tragedia symbolizuje nasze błądzenie w ciemności świata zewnętrznego pozbawionego światła płynącego z wewnątrz nas. Dopiero doświadczenia transcendentalne mają moc objawienia nam paradoksalnego ciemnego światła, świętości ukrytej wewnątrz naszych ciał, naszych jaźni.

W ciele ludzkim w organiczny sposób zawiera się cała historia gatunku, także mityczna. Poprzez ekstremalne stany świadomości objawia się rzeczywistość innego typu niż ta, która stanowi podstawę życia społecznego. Choroba umysłowa stanowi jedną z jej manifestacji. Psychiatria chce nas odciąć od tego nieśmiertelnego źródła życia, od pierwotności i pełni. Jednak psychiatria sama w sobie jest wypaczeniem najstarszej linii wiodącej do jądra doświadczenia pierwotnego. Laing pisze, bez wątpienia pod wpływem lektury Artauda: Mówiąc dosłownie i jak najbardziej poważnie: psychiatria jest również przejawem o b ł ą k a n i a, o ile rozumiemy przez nie wszelkie całkowite wyobcowanie się z pewnej dowolnej całości.

III

W 1946 Antonin Artaud opuszcza szpital w Rodez i wraca do Paryża. Zamieszkuje na przedmieściach Paryża, w Ivry-sur-Seine, w pokoju pawilonu przylegającego do kliniki dr Delmasa, już nie jako pacjent, lecz jako lokator. Dla podkreślenia jego niezależności, wręczono mu klucze do bramy wejściowej. Utrzymanie ma zapewnione dzięki aukcjom rękopisów i charytatywnym spektaklom. W swoim pokoju może bez przeszkód odczyniać rytuały magiczne, trenować krzyki, pisać, rysować, wybijać rytm stuknięciami pogrzebaczem lub młotkiem w drewniany pieniek (we wcześniejszych miejscach odosobnienia wszystko to było mu zabronione). W tym czasie, w ciągu dwóch lat (1946-48) przed śmiercią życie Artauda wypełniała bezustanna, jednorodna praca; pisał w metrze, w kawiarniach, rysował i dyktował w trakcie posiłków.

Wszystkie formy jego działalności zlewały się w jedną całość, której celem było stworzenie nowego obrazu ciała, w istocie scalenie nowego ciała z potrzaskanych resztek dawnego, skrępowanego przez społeczeństwo i okoliczności. Artaud spacerując po Paryżu szuka mieszkań przyjaciół, którzy już nie żyją lub są wręcz wymyśleni. Jednak kilka nowych osób zostaje przyciągniętych przez jego nie słabnący temperament. Jacques Provel, młody poeta zostaje jego pomocnikiem w staraniach o publikacje, w tworzeniu nowych książek i kupowaniu narkotyków na czarnym rynku. Pojawia się także Paule Thovenin, aktorka, a jednocześnie studentka medycyny, która uczestniczy w ostatnich przedstawieniach i audycjach radiowych.

Ponieważ w 1947 roku Artaud otrzymuje propozycję przygotowania odczytów we francuskim radio. Na początek opracowuje tekst o wyższości „antyspołecznego” stanu choroby nad „społecznym” stanem zdrowia. Jednak jego własny stan ulegał przesileniu za sprawą opium, heroiny i kokainy. Duża część zbieranych przez przyjaciół sum idzie na narkotyki konsumowane w porażających ilościach. W tekście Szaleństwo i czarna magia przedstawia szpitale psychiatryczne jako fabryki tortur magicznych. Wedle wspomnień nienawidził swojego ciała, szczególnie języka i serca, a także organów wewnętrznych, które musiały istnieć zanim powstanie nowe ciało, złożone jedynie z kości i nerwów. W rysunkach z tych czasów przeważają tańczące figury, gwoździe i czaszki. W rysowanych portretach dokonywał, jak mówił, transformacji twarzy na papierze.

13 stycznia 1947 roku odbył się wspomniany już odczyt pt. Sam na sam w teatrze Vieux-Colombier. Tematem jego pierwszej części były psychiatryczne cierpienia samego Artauda. Znalazły się w nim także najnowsze koncepcje antropologiczne: Artaud przedstawił śmierć jako stan wymyślony, wymuszony przez społeczeństwo na bezwładnym, bezwolnym ciele. Z wolą życia ciało mogłoby żyć bez końca, zasilane przez gniew. Wykład zamienił się w przedstawienie, z charakterystyczną, nienaturalną intonacją słów, która przeradzała się w krzyk, z gwałtownym gestami, które nasilały się jak w napadzie epilepsji. W końcu Artaud obraził publiczność i zszedł ze sceny. Pochodząca z tych czasów poezja Antonina Artaud zmierza ku granicom znaczenia, obfituje w seksualizmy, opisy przemocy i koprofagii. Jednak utwory z tomików Artaud le momo i Ci-got są przede wszystkim melodyjną grą brzmień przeznaczoną na czytania na głos, jak te słowa o znajomych rdzeniach, lecz obcym (szalonym lub „antyspołecznym”) znaczeniu:

klaver striva
cavour tavina
scaver kavina
okar triva.

W 1947 roku zdrowie Artauda było już w bardzo złym stanie. W 1948 roku pojawiają się krwotoki, komplikacje jelitowe. W klinice Salpetriere rozpoznano u niego raka odbytu. Jako środek przeciwbólowy zaaplikowano mu chloral, który wywołuje śpiączkę. Pod jego wpływen Artaud miał problemy z chodzeniem, doznawał paraliżu prawej ręki. Jego stosunek do uzależnienia oscylował między zdaniem, że opium to najważniejsza substancja w jego życiu, a stanowczą deklaracją, aby skończyć z nawykiem. Mimo jednak poważnych problemów nie przerywa swojej pracy. Postrzega przyszłe nowe ciało jako „drzewo chodzącej woli”.W ostatnich miesiącach życia Artaud przeniósł się do gorzej wyposażonego, ale większego pokoju na terenie kliniki, w którym mieszkał w swoim czasie Gerard Nerval, jeden z „samobójców społecznych”. Artaud przygotował testament, w którym stwierdził, że napisał już wszystko. Mimo to nie przerywał pracy nad kolejnymi tekstami, a na jednej z kartek zanotował:

Jeszcze się nie narodziliśmy,
Jeszcze nie jesteśmy na świecie,
To jeszcze nie jest świat,
Rzeczy jeszcze nie zostały stworzone,
Powód dla istnienia jeszcze nie powstał.

4 marca 1948 roku Antonin Artaud został znaleziony martwy w swoim pokoju przy ulicy Mairie 23 w Ivry-sur-Seine. W ręku trzymał but. Było kilka hipotez dotyczących jego śmierci, jedna z nich głosiła, że przedawkował chloral. Tak czy inaczej, Paule Thavenin powiedziała, że Antonin Artaud umarł tak jak chciał i wtedy, kiedy chciał.

IV

Spuszczam się na krzyż.

Antonin Artaud

Ostateczna potencjalność gestu zwanego „artystycznym” stanowi o najintensywniejszym promieniowaniu myśli Artaud Odkrywanie możliwości ciała jest osiągnięciem Artauda, które przekracza granice „sztuki”. Należy pamiętać, aby nie pomylić kierunków myślenia. To nie osoba Antonina Artauda ma być pretekstem do mówienia na temat teatru, ale teatr ma stanowić pretekst do mówienia o jednorodnej historii człowieka i idei. Oddzielanie biografii od twórczości, ukończonych dzieł od wciąż jeszcze rozwijających się idei, wiedzy od doświadczenia, a ciała od języka w wypadku Artauda nie ma już racji bytu.

Jak pisał Peter Brook:Artaud nigdy nie zrealizował swego teatru: być może siła jego wizji polegała na tym, że jak horyzont „“ była ona nieosiągalna. Niewątpliwie mówił on zawsze o całościowym modelu życia, o teatrze, w którym aktywnością aktora i aktywnością widza kieruje ta sama gwałtowna potrzeba.Teatr Artauda jest ideą (właśnie ideą!) prowokacyjną. Spektakl jako zdarzenie naoczne może w „rzeczywistym”, społecznym wymiarze przywrócić nas życiu symboli, życiu głębokich partii naszej jaźni. Jednak kiedy Artaud postuluje teatr okrucieństwa, czyni zdarzenie możliwym lecz nie realizuje go. Energia zniszczenia, wolności pozostaje energią potencjalną. Zrealizowany teatr Artauda nie mógłby nieść w sobie takiego potencjału, co teatr postulowany.

Realizacja wymagałaby zniesienia wszelkich zasad, także tych, które tworzą sam teatr i przedstawienie:Opuściłem scenę, ponieważ uświadomiłem sobie fakt, że jedyny wspólny język, który mógłbym znaleźć z widownią, to wydobycie bomby z kieszeni i rzucenie jej w twarz widzom w oczywistym geście agresji… i uderzenia to jedyny język, w którym czuję się na siłach mówić.Nie chodzi tu o sprawianie bólu, czy szokowanie obrazami napływającymi z ciemnej strony podświadomości zbiorowej, ale przeciwstawienie się podstawowym prawom egzystencji. Egzystencji społecznej, której celem jest przedłużenie gatunku, przedłużenie trwania materii, przypadkowej wody społeczeństwa; przeciw niej występuje niepowtarzalne zdarzenie, obcość, materia, seksualność lub cierpienie „“ niepowtarzalny błysk Równoczesności, fizyczności rzeczy.

Pornografia ducha jest ostateczną drogą sprzeciwu ducha-ciała wobec uwarunkowań przypadkowych warunków egzystencji.Artaud eksploruje granicę pomiędzy naszym umysłem (a więc wolą przetrwania i ciągłością zdarzeń), a rzeczywistością (czyli śmiertelnym, ekstatycznym wstrząsem). Estetyka Artauda opiera się na podjęciu heroicznego przedsięwzięcia ustalenia reguł dla stanów ekstremalnych i granicznych, wymykających się znanym nam prawom. Prawa przypadku mają zostać zastąpione przez reguły chaosu:W każdej poezji tkwi zasadnicza sprzeczność. Poezja jest rozproszoną wielością, która wznieca płomienie. A poezja, która przywraca porządek, odradza przede wszystkim chaos, chaos w rozpłomienionych postaciach; sprawia, że postacie te zderzają się ze sobą, i sprowadza je do jedynego punktu: ognia, gestu, krwi, krzyku.

Tak rodzi się PORNOGRAFIA DUCHA. Proces tworzenia nowego ciała oznacza sprzeciwienie się naturze i warunkom egzystencji, już nie tylko zasadom społecznym.Działanie, które dla ułatwienia nazywamy „artystycznym”, jest katalizatorem procesu oczyszczenia, przemiany. Jego punktem ciężkości, najniższym tonem jest pierwotna czarna materia, jednocześnie ziemia, noc i wolność, która stanowi zaczyn nowego świata. Reprezentuje ona porządek wyższego rzędu, którego zrealizowanie oznaczałoby stworzenie nowego świata, przywrócenie pierwotnej jedności. W tej czarnej ziemi, która równie dobrze może być krwią, jak i gównem czy gnijącym mięsem, musi unurzać się słońce, król absolutny, żywy płomień. Podróż słońca w ciemności prowadzona jest przez cielesne idee Artauda, które swoją formę zyskały w „artystycznej” symbolice.Początek zawsze jest podwójny. U źródła leży konflikt, który stanowi ostateczną harmonię. Stamtąd, z dołu, z lędźwi, bierze się krzyk. Podniecany wilgotnym ogniem podnosi się do szczytu płuc, gdzie (do tej chwili jest wędrującą pustką) wola nadaje mu kształt. Kształt snu, broni magicznej:

nuyon kidi
nuyon kadan
nuyon kada
tara dada i i
ota papa
ota strakman
tarma strapido
ota rapido
ota brutan
otar gugido
ota krutan

Życie społeczne pokazuje rzeczywistość przenicowaną, gdzie wszystko wydaje się istnieć na odwrót. W świecie odwrotności, w świecie oszukanym przez nasze społeczne zasady zepsucie niweczy najbardziej twórczy ferment, zużycie nazywane jest wydajnością, a to co nazywa się ruchem jest tylko pulsacją martwych refleksów. Za sprawą odwrotności ciemność kryje w sobie najwięcej blasku: Można teraz powiedzieć, że każda prawdziwa wolność jest czarna i niezmiennie utożsamia się z wolnością płci, która jest również czarna, chociaż nie wiadomo dobrze dlaczego. Od dawna już bowiem platoński Eros, zmysł gene,0-zyjski, swoboda życia, zniknęły w ciemnej postaci Libido, którą myli się ze wszystkim co brudne, haniebne i niskie w samej istocie życia, w postępowaniu za nakazem przyrodzonego lecz wieczystego wigoru; słowem, myli się z zawsze odnawianym pędem ku życiu.

I dlatego wszystkie wielkie Mity są czarne, nie do pomyślenia bez nastroju rzezi, tortur, przelanej krwi; wszystkie wspaniałe Baśnie, które opowiadają tłumom o pierwszym rozdziale płci i o pierwszej rzezi Esencyj, co wyłoniły się ze stworzenia. Tak jak Indianie wykorzystywali cierpienie ciała dla zasilenia słońca, tak dla Artauda okrucieństwo było drogą ku wyzwoleniu i Pełni. Tak jak w starożytnym Egipcie schorzenia leczono za pomocą przeniesienia cierpień jednostki w wymiar mityczny, gdzie dopełniały się zgodnie z przeznaczeniem, tak też choroba Artauda jest synonimem choroby całej Europy. Tak jak ciała świętych katolickich pozostawały świeże i aromatyczne po śmierci, tak ciało Antonina Artaud gniło już za życia. A ferment oznacza przecież początek nowego.

Rafał „Lenin” Nowakowski

Jedna myśl nt. „Czarna krew – Manifestacje Antonina Artaud”

  1. Dowiedziałem się o nim z książki Bukowskiego. Po przeczytaniu materiału, poszukam jego prac. Przypomina mi Frusciante z lat 1993-1997.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s