Wywiad z Williamem Burroughsem

William Burroughs: Nie wiem jaki kierunek zazwyczaj obiera fikcja, ale odsyłam ją do całej sfery tego, co nazywamy śnieniem. Czym jest dokładnie sen? Zestawieniem słowa i obrazu. Robiłem wiele eksperymentów z wyklejanymi notatnikami. Odnajdywałem w gazecie coś, co przypominało mi bądź łączyło się z czymś, co napisałem. Wycinałem więc artykuł i wklejałem do notatnika obok cytatów z mojej książki. Lub też szedłem ulicą i nagle zauważyłem typowo książkową scenę – fotografowałem ją więc i wklejałem do notatnika. Odkryłem, że pracując nad jedną stroną, śniłem następnie coś, co wiązało się z połączeniem tego samego słowa i obrazu. Inaczej mówiąc, interesowało mnie to, jak słowo i obraz radzą sobie z bardziej rozbudowanymi skojarzeniami. Robiłem dużo ćwiczeń z czymś, co nazywam „podróżą w czasie” czyli np. z przywoływaniem koordynacji obiektów, fotografowanych w pociągu z treścią tego, o czym myślałem w tym samym czasie, z tym co czytałem i co zapisywałem – wszystko to pokazuje, że absolutnie można wrócić do jednego punktu w czasie.

Conrad Knickerbocker: W Nova Express oświadczyłeś, że cisza jest stanem pożądanym.

WB: Najbardziej pożądanym stanem. W pewnym sensie specyficzne zestawienie słowa i obrazu może stworzyć ciszę. Wyklejane notatniki i podróże w czasie są ćwiczeniami w rozwijaniu świadomości – uczą myślenia w innych formach skojarzeniowych niż słowa. Spędziłem trochę czasu studiując systemy hieroglifów, zarówno Majów jak i Egipcjan. Całe konstrukcje skojarzeń – cyk! – ot tak! Słowa – a w każdym razie sposób, w jaki z nich korzystam – mogą przeszkadzać w tym, co nazywam stanem bycia ponad ciałem. To moment kiedy myślimy o opuszczeniu swojego ciała.

CK: Mashall McLuhan powiedział, że wierzysz, iż heroina była potrzebna by pozwolić swojemu organizmowi stopić się ze środowiskiem, które jest ciałem wszechświata. Ale z tego co mówisz wynika, że nie jesteś zainteresowany niczym w tym stylu.

WB: NIE, dragi ograniczają świadomość. Jedyny profit dla mnie jako pisarza (oprócz bliskiego kontaktu z tym całym karnawałowym światkiem) dotarł do mnie po tym jak je rzuciłem. Jedyne czego chcę, to nauczyć się jak widzieć więcej, spojrzeć poza siebie osiągając na tyle, na ile to możliwe, kompletną uwagę swojego otoczenia. Beckett chciał spoglądać w głąb. Najpierw nabił się w butelkę, a teraz czołga się w błocie. Jestem skierowany w jedną stronę – na zewnątrz.

CK: Czy udało ci myśleć nad długością czasu jedynie w obrazach, bez dialogu wewnętrznego?

WB: Idzie mi to coraz lepiej, częściowo dzięki eksperymentom z moimi notatnikami i badaniem powiązań pomiędzy obrazami i słowami. Spróbuj tego: ostrożnie zapamiętaj znaczenie fragmentu tekstu, a potem go przeczytaj; stwierdzisz, że możesz to właściwie przeczytać bez słyszenia słów w umyśle. Nadzwyczajne doświadczenie i jedno z tych, które przeniosą cię w sferę śnienia. Kiedy myślisz obrazami – bez słów – jesteś na dobrej drodze.

CK: Czemu myślenie bez słów jest tak pożądane?

WB: To kierunek rozwoju wuznaczony przez ewolucję. Myślę, że słowa są powszechnie spotykaną i bezsensowną techniką – niezręcznym narzędziem – oraz że niedługo przestaniemy z nich korzystać, nawet szybciej niż nam się to zdaje. Dojdzie do tego w erze podróży kosmicznych. Bardziej poważani pisarze boją się akceptować technologię. Nigdy nie mogłem zrozumieć tego strachu. Wielu z nich boi się nawet dyktafonów, a używanie maszyn do celów literackich jawi im się jako pewnego rodzaju świętokradztwo. Było to także jedynym zastrzeżeniem wobec cut-upów. Było wiele przesądnych opinii na temat tej techniki. Boże, mówili! Nie możesz tak sobie po prostu ciąć tych wszystkich wyrazów. Czemu nie mogę? Zauważyłem, że cut-upy interesują o wiele bardziej ludzi młodych, którzy sami nie są pisarzami – lekarzy, prawników czy inżynierów – wszystkich ludzi o otwartych umysłach, zwykle bardzo inteligentnych, wśród samych pisarzy ich popularność jest mniejsza.

CK: Kiedy zacząłeś pracować nad tą techniką?

WB: Mój przyjaciel, Brion Gysin, amerykański poeta i malarz, który mieszkał w Europie przez trzydzieści lat, był pierwszym (o ile mi wiadomo) twórcą cut-upów. Jego cut-upowy wiersz Minutes To Go był nawet nadawany przez BBC, a później opublikowany w pewnej broszurze. Byłem wtedy w Paryżu – latem 1960 roku – było to po pierwszej publikacji Nagiego Lunchu. Zainteresowałem się możliwościami tej techniki i sam zacząłem z nią eksperymentować. Oczywiście wiele ludzi myśli, że The Waste Land to pierwszy cut-upowy kolaż, ale Tristan Tzara pisał już wcześniej w podobny sposób. Don Passos użył tej samej koncepcji we fragmentach U.S.A. Czułem, że pracuję nad tym samym pomysłem – wielkim objawieniem było dla mnie to, gdy zrozumiałem, że ktoś już to robił wcześniej.

CK: Co takiego oferują cut-upy, czego nie znajdzie się w konwencjonalnej narracji?

WB: Fragment każdej narracji lub też, powiedzmy, poetyckich opisów to temat dla rozwijania kolejnych wariacji, a każda z nich może być interesująca na swój sposób. Wiersz Rimbauda, pocięty i przearanżowany, oferuje nowe obrazy. Obrazy Rimbauda – prawdziwe obrazy Rimbauda – są jak nowe.

CK: Potępiasz akumulację obrazów, a zarazem szukasz nowych.

WB: Tak, to część paradoksu ludzi którzy pracują nad obrazem i słowem, i koniec końców, to jest także część pisarstwa samego w sobie. Zresztą także malarstwa. Cut-upy oznaczają nowe połączenia pomiędzy obrazami i poszerzają punkt widzenia.

CK: Zamiast główkowania nad pracą z nożyczkami i kawałkami papieru, nie mógłbyś osiągnąć tego samego efektu po prostu pisząc losowo słowa na maszynie?

WB: Ludzki umysł nie mógłby tego rozwiązać w ten sposób. Przykładowo, jeśli chciałbym zrobić cut-up tego (bierze do ręki wydanie Państwa), istnieje wiele sposobów. Mógłbym czytać od tyłu, mógłbym powiedzieć: „Współcześni ludzie nigdy mnie nie zaskoczą. Każda technologiczna nowina jest elektroniczna, staje się kolektywnym aktem środowiska. Zewnętrzny system nerwowy może być przeprogramowany wraz ze wszystkimi prywatnymi i społecznymi wartościami, gdyż jest ich punktem stycznym. Programuje on w sposób dokładny, logiczny, jak sieć radiowa, która wchłaniana jest przez nowe środowisko. To porządek zmysłów.” Zauważasz, że ma to tyle sensu, co oryginał. Uczysz się wznosić ponad słowa i tworzyć nowe połączenia. Załóżmy, że powinienem to uciąć to środku i wkleić tutaj. Twój umysł nie mógłby sobie zupełnie z tym poradzić. TO jest jak próba zapamiętania zbyt wielu ruchów szachowych – nie jesteś w stanie tego zrobić. Mentalne mechanizmy represji i selekcji działają przeciwko tobie.

CK: Wierzysz, że czytelnicy mogliby być odpowiednio przećwiczeni do zrozumienia funkcji cut-upów?

WB: Oczywiście, gdyż cut-upy tworzą jawny, psychosensoryczny proces który działa cały czas. Ktoś czyta gazetę, a jego oko podąża zgodnie z arystotelesowskim porządkiem – jedna idea i sentencja w jednej jednostce czasu. Ale podświadomie czyta kolumny w zupełnie inny sposób i tak naprawdę obawia się osobie siedzącej obok. To właśnie jest cut-up. Siedziałem w restauracji w Nowym Jorku jedząc pączka i pijąc kawę. Myślałem, że ktoś czuje się lekko zaszufladkowany w Nowym Jorku, jakby żył na co dzień w różnych szufladach. Spojrzałem przez okno i zobaczyłem wielką ciężarówkę. To jest cut-up – rozdzielenie pomiędzy tym co się dzieje na zewnątrz, a tym co dzieje się w głowie. Ćwiczę to, gdy idę ulicą. Kiedy dochodzę na miejsce, widzę znak, myślę o czymś i gdy wracam do domu zapisuję to. Niektóre z tych materiałów wykorzystuję, a inne nie. Mam tysiące stron surowych notatek, piszę również pamiętnik. To jest w pewnym sensie podróżowanie w czasie. Wielu ludzi nie widzi co się dzieje dookoła nich samych. To mój główny przekaz dla pisarzy: na Boga, miejcie oczy otwarte. Zauważajcie co się dzieje dookoła was. To znaczy… kiedy idę ulicą z przyjaciółmi pytam: „Widzieliście tego człowieka, który przeszedł obok?”. Nie, nikt go nawet nie zauważył. Czułem się bardzo dobrze podróżując tu pociągiem. Nie jechałem żadnym od lat. Zauważyłem, że nie było pokoi gościnnych. Miałem sypialnię, więc mogłem rozstawić maszynę do pisania i patrzeć przez okno. Robiłem również zdjęcia. Zanotowałem wszystkie znaki i zapamiętałem o czym myślałem w tym samym momencie. Wpadłem na wiele nadzwyczajnych połączeń. Na przykład, mój przyjaciel miał apartament-piwnicę w Nowym Jorku. Powiedział mi: „Za każdym razem kiedy wychodzimy z domu, kiedy wracamy, jeśli zostawiamy otwartą łazienkę, w domu znajduje się szczur”. Patrzę przez okno, a tam Able Pest Control (firma walcząca z insektami i gryzoniami w Ameryce – przypis tłumacza).

CK: Pewna wada cut-upowej argumentacji leży w podstawie lingwistyki, na której wszyscy działamy: prostych zdań oświadczających. Zmiana tego to bardzo ciężka sprawa.

WB: Tak, to niestety jeden z największy błędów myśli Zachodu, całe to „albo–albo”. Pewnie pamiętasz Korzybskiego i jego idee nie-arystotelesowskiej logiki. Myślenie poprzez albo- albo nie jest myśleniem precyzyjnym. Rzeczy nie działają w ten sposób i czuję ponadto, że arystotelesowski konstrukt jest jednym z największych kajdanów założonych zachodniej cywilizacji. Cut-upy są krokiem do zburzenia tego modelu. Wyobrażam sobie, że o wiele większą akceptacje mógłby zdobyć cut-up wśród, załóżmy, Chińczyków, bowiem oni mają swoje ideogramy. A one są już w zasadzie pocięte.

CK: Co się stanie z klasyczną linią fabularną w fikcji literackiej?

WB: Fabuła od zawsze ma z definicji funkcję kierunkową, przenoszenia bohaterów z jednego miejsca w drugie i to będzie kontynuowane, a z nowymi technikami tj. cut-up, obserwator będzie mógł sobie pozwolić na większy zakres interpretacji. To wzbogaci całe estetyczne doświadczenie, rozszerzy je.

CK: Z ilu pisarzy składa się cut-up w Nova Express?

WB: Mamy tu Joyce’a. Shakespeare’a, Rimbauda, trochę pisarzy o których ludzie w ogóle nie słyszeli, jak na przykład Jack Stern. Trochę Kerouaca. Nie wiem dokładnie, gydż kiedy zaczynasz robić cut-up, tracisz wątek. Doceniam oczywiście Geneta. Jest innowatorem w kwestii czasowników. Również Kafka, Elliot i jeden z moich ulubieńców – Joseph Conrad. Moje opowiadanie ,They Just Fade Away’ jest przykładowo „fold-inem” (czasem zamiast cięcia, po prostu zaginasz kartki) Lorda Jima. Po prawdzie, jest to wręcz na nowo opowiedziana historia z Lorda Jima. Mój Stein nie jest tym samym Steinem z Lorda Jima. Richard Hughes to mój kolejny ulubieniec. A także Graham Greene. By ćwiczyć technikę, gdy jestem w podróży, na przykład z Tangieru na Gibraltar, zapisuję to w trzech kolumnach zeszytu, który noszę zawsze przy sobie. Jedna kolumna zawiera prosty opis podróży – tego co się stało: jak zjawiłem się na lotnisku, wszystkich rzeczy, o których mówili sprzedawcy i które słyszałem w samolocie, a także w jakim hotelu się zarejestrowałem. Następna kolumna zawiera moje wspomnienia czyli, co myślałem w danym momencie albo inne myśli, które zostały aktywowane przez to, co mnie spotkało. Trzecia kolumna, którą nazywam czytelniczą, zawiera cytaty z jakiejś książki, którą wziąłem ze sobą. Mam praktycznie całą powieść napisaną w podróży na Gibraltar. Oprócz Grahama Greene’a korzystałem także z innych książek. The Wonderful Country Toma Lea jest w zapiskach jednej z podróży. Popatrzmy… The Coctail Party’ Elliota; ,In Hazard Richarda Hughesa. Na przykład, czytam ,The Wonderful Country i jeden z bohaterów przekracza granicę Meksyku. W tym momencie dochodzę do hiszpańskiej granicy, co zapisuję w zeszycie. Lub jestem w łódce albo w pociągu i czytam ,The Quiet American’; rozglądam się więc czy jest gdzieś cichy Amerykanin w okolicy. Jedno jest pewne, że jest tutaj cichy rodzaj młodych Amerykanów, ostrzyżonych na jeża, pijących piwo. To niesamowite, jeśli naprawdę wszystko obserwujesz. Czytałem Raymonda Chandlera i jedna z postaci była strzelcem-albinosem. Boże, musiał być jakiś albinos w pomieszczeniu. Ale nie był strzelcem. Kto jescze? Sekundkę, muszę sprawdzić moje notatki, by zobaczyć, o czym zapomniałem – Conrad, Richard Hughes, science-fiction, spora doza science-fiction. Eric Frank Russel napisał parę ciekawych książek. Oto jedna: The Star Virus, wątpie czy o niej słyszałeś. Jest tam idea „deadlinerów”, którzy posiadają dziwny rodzaj oziębłego spojrzenia. Czytałem to, kiedy byłem na Gibralrtarze i widziałem ich wszędzie naokoło. Była tam historia o stawie z rybami i coś o ogrodzie pełnym kwiatów. Mój ojciec zawsze interesował się ogrodnictwem.

CK: Patrząc na pisarstwo, co myślisz stanie się z fikcją w ciągu następnych 25 lat?

WB: Myślę, że najpierw zauważymy, jak sztuka i nauka łączą się ze sobą. Naukowcy badają obecnie proces kreatywności i myślę, że granica pomiędzy sztuką i nauką zostanie przełamana oraz mam nadzieję, iż naukowcy będą bardziej kreatywni, a pisarze bardziej naukowi. Nie widzę powodu, dla którego światek artystyczny nie miałby się połączyć z Madison Avenue. Pop art to właśnie krok w tą stronę. Czemu nie możemy mieć reklam o pięknych słowach z pięknymi obrazami? Zauważyłem, że wprowadzono obecnie parę pięknych, kolorowych fotografii do reklam whisky. Co więcej, nauka zbada w końcu, w jaki sposób tworzą się bloki skojarzeń.

CK: Czy myślisz, że to może zniszczyć magię?

WB: Raczej nie. Powiedziałbym, że ją ulepszy.

CK: Robiłeś już cokolwiek na komputerze?

WB: Nie, ale widziałem trochę poezji komputerowej. Mogę zbadać jeden z takich wierszy i spróbować znaleźć powiązania – czyli obrazy które by pasowały; to jest prawdopodobne.

CK: Czy fakt, że napisała to maszyna zmniejsza dla ciebie wartość dzieła?

WB: Myślę, że każdy artystyczny twór musi przez to przejść.

CK: Nie irytuje cię fakt, że szympans może namalować abstrakcyjny obraz?

WB: Jeśli namaluje dobry, to nie. Ludzie mówią mi: „Och, to jest świetne, ale zrobiłeś to cut-upem”. Odpowiadam, że nie jest ważne jak do tego doszedłem. Czym innym jest każde pisanie, jeśli nie cut-upem? Ktoś musi zaprogramować maszynę, ktoś musi pociąć teksty. Trzeba pamiętać, że to ja wybierałem te teksty. Z tysiąca różnych możliwych zdań, których mógłbym użyć, wybrałem wlaśnie to jedno.

 

(tlum. Michał Pasternacki)

Źródło: Paris Review, 1966.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s