„Szamańskie uzdrawianie: Nie jesteśmy sami” – wywiad z Michaelem Harnerem [Bonnie Horrigan]

Michael Harner jest profesorem antropologii kulturowej i założycielem Fundacji Na Rzecz Studiów Nad Szamanizmem, międzynarodowej organizacji ochraniającej dziedzictwo szamanizmu plemiennego, a także nauczającej technik szamańskich z wykorzystaniem ich dla celów współczesnej cywilizacji.

Michael Harner uznawany jest za prekursora neoszamanizmu, praktykuje od 1961 roku. Uzyskał doktorat na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, zasiadał w radzie wydziałowej wydziału antropologii New School for Social Research w Nowym Yorku oraz był jej wykładowcą, wykładał także na Uniwersytetach Yale, Columbia i UC Berkeley. Opublikował książkę Jivaro, halucynogeny i szamanizm oraz klasyczną Drogę szamana. Prowadził również liczne badania terenowe wśród ludów górnej Amazonii, Meksyku, Peru, Arktyki kanadyjskiej i wielu innych.

 

Czym jest szamanizm?

Michael Harner: Słowo „szaman” w języku tunguskim odnosi się do osoby, która odbywa podróże w zaświaty w zmienionym stanie świadomości. Przyswojenie tego terminu przez kulturę Zachodu było użyteczne ze względu na to, że ludzie nie znali jego znaczenia. Terminy tj. czarodziej, czarownik, wiedźma czy znachor mają swoje własne konotacje, niejasności i oraz związane z nimi uprzedzenia. Mimo, że termin jest syberyjski, szamanizm był praktykowany na wszystkich zamieszkanych przez ludzi kontynentach.

Po latach wytężonej pracy, Mircea Eliade, w swojej książce Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy stwierdził, że szamanizm jest podstawą wszystkich tradycji duchowych naszej planety i że najbardziej charakterystyczną jego cechą jest, choć nie znaczy to że jedyną, podróż w zaświaty w zmienionym stanie świadomości. Szamani zwani są także często „jasnowidzami” lub „wiedzącymi” w językach plemiennych, ponieważ są uwikłani w system wiedzy oparty na doświadczeniu bezpośrednim.

Szamanizm nie jest systemem wierzeń. Jest on oparty na osobistych eksperymentach nastawionych na uzdrawianie, otrzymywanie informacji czy na inne rzeczy. Faktycznie, jeśli szamani nie uzyskują żadnych rezultatów, nie są dłużej wykorzystywani przez ludzi z danego plemienia. Ludzie pytają mnie, skąd wiesz czy ktoś jest szamanem? A ja odpowiadam, to proste. Czy podróżują w zaświaty? I czy dokonują cudów?

 

Czy szamanizm jest religią?

Michael Harner: Praktyka szamańska jest metodą, a nie religią. W wielu kulturach koegzystuje ona z dominującymi religiami. Na Syberii znajdziemy szamanizm koegzystujący z buddyzmem i lamaizmem, to samo w Japonii. To prawda, że szamani są częstym zjawiskiem w kulturach animistycznych. Animizm oznacza, że ludzie wierzą w egzystujące gdzieś duchy. Tak więc w kulturach szamanistycznych, gdzie szamani spotykają się z duchami by uzyskać efekt tj. uzdrowienie, nic dziwnego, że ludzie w nie wierzą. Ale szamani nie wierzą w duchy. Szamani z nimi rozmawiają, wykorzystują je. Nie wierzą oni w duchy bardziej niż w to, że mają dom czy rodzinę. To bardzo ważna sprawa, bo szamanizm to nie system wierzeń.

Szamanizm nie rości sobie także pretensji do wyłączności. Szamani nie mówią „Mamy jedyny system leczenia”. W całościowym podejściu do leczenia szaman używa środków duchowych pozostających w jego gestii, we współpracy z ludźmi, którzy dysponują innymi technikami tj. ziołolecznictwo, masaż i nastawianie kości. Celem szamana jest przywrócenie pacjenta do zdrowia, a nie udowodnienie, że jego czy jej system jest jedynym skutecznym. W wielu kulturach szamani otrzymują podarki za swoją pracę ale zwracają je zawsze jeśli pacjent umiera, co jest godną polecenia innowacją, która mogłaby pomóc nam obniżyć koszty dzisiejszej służby zdrowia.

 

Z mojego doświadczenia wynika, że są dwa aspekty szamańskiego uzdrawiania, medyczny i duchowy.

Michael Harner: Szamani rozmawiają z roślinami i zwierzętami, z całą naturą. To nie jest tylko przenośnia. Robią to bowiem w zmienionym stanie świadomości. Nasi studenci odkrywają raptownie, że dzięki rozmawianiu z roślinami, potrafią docie tego, jak przygotować z nich lekarstwo. Szamani robią to zaś od niepamiętnych czasów. Oczywiście mają sporą wiedzę o roślinach, ale nie jest to najważniejsze. Na przykład, szamani Eskimosów nie mają dostępu do wielu roślin, więc pracują z innymi środkami. Amazońscy szamani znają jednak różne rośliny i pieśni, które z nimi harmonizują i uczą się ich zwyczajnie od nich.

Jeden mój były student z U.S.A. wynalazł praktykę odkrywania i używania roślin leczniczych opartą na uczeniu się bezpośrednio od nich. Odkrył on, że farmakopeja, którą wynalazł, bardzo przypominała starożytną, klasyczną, chińską farmakopeję mówiącą jak przygotowywać i używać tych roślin na różne dolegliwości. Inna, była studentka z Niemiec pracowała z minerałami i odkryła jak mogą być użyte w leczeniu. Okazało się, że jej odkrycia były bardzo bliskie temu, co było znane w Indiach, w czasach starożytnych. Wszystko to dowodzi bardzo ważnej rzeczy: wszystko, co było kiedyś znane, wszystko co będzie kiedyś znane, jest dostępne szamanowi w Czasie Snu. To dlatego szamani mogą być profetami, dlatego właśnie mogą się cofać w przeszłość. Razem z dyscypliną, treningiem i pomocą duchów, totalne źródło wiedzy jest dostępne.

 

Co się dzieje, kiedy chora osoba prosi szamana o pomoc?

Michael Harner: Szaman może na przykład podjąć podróż dla celów diagnostycznych, żeby uzyskać informacje o problemach jednostki z duchowego punktu widzenia. Niekoniecznie jest ważne jaka jest diagnoza z punktu widzenia codziennej rzeczywistości. Nie ma prostej, liniowej zależności pomiędzy chorobą duchową, a chorobą na poziomie codziennej rzeczywistości. Nie można powiedzieć, że to jest właśnie to. Tak więc szaman często będzie podejmował podróż, by dowiedzieć się jaka jest duchowa przyczyna i zgodnie z nią zdecydować o właściwym leczeniu.

Z szamańskiego punktu widzenia, ludzie którzy nie są potężni duchowo, wypełnieni mocą, są podatni na chorobę, wypadki i pecha. To wykracza poza przyjętą przez nas definicję choroby. Szaman przywraca osobie połączenie z jej duchową mocą. Duchowa moc człowieka jest czymś analogicznym do duchowego systemu odpornościowego ale nie postawiłbym między nimi znaku równości. To analogia. Moc sprawia, że człowiek jest odporny na chorobę. Jeśli ktoś jest wciąż chory, wtedy jasne jest, że potrzebuje połączenia ze swoją mocą. Zdrowa osoba, która nie jest chora może podjąć wędrówkę po wizję, by uzyskać to duchowe połączenie, ale jedną z ról szamana jest pomaganie ludziom, którzy nie są w stanie tego sami zrobić.

W naszej kulturze wielu ludzi uważa obecnie za awangardę mówienie o połączeniu pomiędzy ciałem i umysłem ale fakt, że mózg jest połączony z resztą ciała nie jest żadnym novum. Wiemy to od setek tysięcy lat. Co jest najbardziej interesujące w szamanizmie to wg mnie fakt, że szaman wie, iż nie jesteśmy sami. Rozumiem przez to, że kiedy istota ludzka pracuje ze współczuciem nad tym, aby druga osoba przestała cierpieć, duchy pomocnicze interesują się tym i angażują. Kiedy ktoś bezinteresowny, kto nie jest najbliższym członkiem rodziny, przez szczodrość i współczucie pomaga komuś innemu uśmierzyć chorobę albo ból i cierpienie, a to działa nawet lepiej, kiedy jest w to zaangażowanych dwóch lub więcej szamanów, wtedy dzieje się cud. Tak więc wielką nowinę, o której mówi nam szamanizm jest nie to, że głowa jest połączona z resztą ciała ale to, że nie jesteśmy sami.

 

Czym jest przywracanie duszy?

Michael Harner: Każdy kto miał traumę, z szamańskiego punktu widzenia, mógł stracić duszę. Przez duszę rozumiemy duchową esencję niezbędną do życia człowieka, tak jak rozumiemy życie w naszej kulturze, które toczy się od poczęcia lub narodzin aż do śmierci. Techniki, którymi leczy się utratę duszy, to techniki jej przywracania, a jedną z klasycznych szamańskich metod jest udanie się w jej poszukiwania i przywrócenie jej. Jakieś osiem lat temu ludzie ze świata Zachodu wciąż sądzili, że przywracanie duszy, to przesąd bez żadnej wartości, ale rzeczy się zmieniły.

Muszę powiedzieć, że głównym powodem jest praca mojej koleżanki, Sandry Ingerman, autorki książki Przywracanie Duszy i Powrót do Domu. Podczas jej szamańskiej praktyki w Santa Fe, lata temu, kobiety które miały znaczące zaburzenia przeżyć w dzieciństwie, wspomniały podczas seansu, że usunęły się psychicznie z sytuacji będącej przyczyną zaburzeń.

Sandra natychmiast rozpoznała, jako praktykująca szamanka, że dusza osoby do pewnego stopnia opuściła ciało (gdyby opuściła je całkowicie, osoba ta by umarła), więc zgodnie z tym, logiczną rzeczą było przywrócenie straconej części duszy i sprowadzenie jej z powrotem. Talk więc, zaczęła sprowadzać duszę z powrotem tym ludziom, którzy mieli znaczące traumy w dzieciństwie, a rezultaty okazały się zdumiewające. Dzisiaj, ta praca jest ważną częścią szamańskiej praktyki uzdrowicielskiej na Zachodzie.

Rzeczywiście, jeśli spytasz grupę ludzi „Ile z was czuje, że straciło część swojej duszy?”, to oczywiste, że każdy podniesie rękę do góry. Na pewnym, głębokim poziomie mamy do czynienia z naturalną świadomością tego problemu. Przy okazji, nawet mała trauma może zaowocować pewnego stopnia utratą duszy i może być leczona. Następną ważną techniką w szamańskim uzdrawianiu jest wydobywanie. Wydobywanie pociąga za sobą usuwanie duchowej intruzji.

Tak jak mogą być infekcje w codziennej rzeczywistości, tak mogą być duchowe intruzje. Nie mamy tutaj na myśli wkroczenia „złych duchów”. To bardziej przypomina termity w drewnianym domu. Jeśli miałbyś w swoim domu termity, nie powiedziałbyś, że są one złe; powiedziałbyś, że chcesz się ich pozbyć z domu. W ten sam sposób szaman pracuje by usunąć rzeczy, które źle wpływają na zdrowie ciała tj. duchowe intruzje, wydobywa je. Nie dzieje się to poprzez podróż. Jest to robione poprzez pracę tutaj, w Środkowym Świecie, w zmienionym stanie świadomości.

 

Jak uzyskuje się zmianę stanu świadomości w szamanizmie?

Michael Harner: Odmienne stany świadomości, używane w szamanizmie są w 90% kultur tego globu osiągane dzięki technikom zmiany świadomości angażującym monotonny dźwięk perkusyjny; najczęściej jest to bęben, ale czasem także patyczki, grzechotka i inne instrumenty. Być może w 10% kultur szamani używają środków psychedelicznych, by zmienić swój stan świadomości.

Zapoznałem się z pracą szamana w 1961 r. Pośród Indian Konibo we wschodnim Peru, z pomocą lokalnych psychedelików. Kiedy wróciłem do U.S.A. i nie miałem już zapasów ayahuaski, zacząłem eksperymentować z bębnieniem. Ku mojemu zdziwieniu, to poskutkowało. Nie powinno mnie to było zadziwić, ponieważ bębny były poświadczone jako narzędzia pracy szamanów na całym świecie. Faktycznie, wszystko co znajdziemy w szamanizmie, jest wykonywane, bo przynosi skutki.

Ponad dziesiątki tysięcy lat temu szamani wynaleźli najbardziej wytrzymały na czas system używania ducha, umysłu i serca do uzdrawiania, do tego jeszcze leki roślinne itp. Ponownie, system ten jest wytrzymały na czas. Więc, jeśli uzdrowiciele w 90% szamańskich kultur używają tych samych metod, bacznie się im przyglądamy. I oczywiście dowiadujemy się, że te metody działają.

Wróćmy do technik wydobywania: technika ta wymaga odmiennego stanu świadomości i spoglądania do wewnątrz ciała pacjenta. Wiele z szamańskiej pracy, włącznie z podróżowaniem i wydobywaniem odbywa się w ciemności z bardzo prostego powodu. Szaman pragnie się odciąć od bodźców płynących z codziennej rzeczywistości – światła, dźwięku itp. i wejść w rzeczywistość niepoznawalną zmysłowo. Szaman uczy się spoglądać w ciało za pomocą „wzroku promieni x” i widzieć chorobę oraz jej lokalizację, a potem wydobywać tą chorobę na zewnątrz.

 

Czy to jest jak uwolnienie?

Michael Harner: Uwolnienie jest związane z wydobyciem, ale nie jest to ta sama rzecz. Z szamańskiego punktu widzenia jest bardzo ważne by wydostać się ze Środkowego Świata kiedy podróżuje się z duchowych powodów. W dawnych dniach szamani podróżowali po Środkowym Świecie, żeby zobaczyć jak się mają krewni w odległych stronach lub by zlokalizować stada migrujących zwierząt. Większość naszej pracy dzisiaj wykonujemy jednak w Górnym i Dolnym Świecie dokąd udawali się szamani od niepamiętnych czasów. Szamani często wolą nie posługiwać się duchami Środkowego Świata, ponieważ wiele z nich jest niezbyt pewnych i brakuje im mocy. Udając się do Górnego czy Dolnego Świata, natykamy się na pierwiastki duchowe współczucia, mocy i mądrości.

Szamani, którzy zajmują się innym typem uzdrawiania, pomagają zarówno martwym jak i żywym. Ci szamani, to „psychopompowie” lub przewodnicy dusz. Trzeba pamiętać jednak, że z szamańskiego punktu widzenia, kiedy jest się nieprzytomnym, jest się martwym. Tak więc, szaman w przypadku osoby nieprzytomnej odszuka ją i zobaczy czy chce ona wrócić. Szamanizm nie jest systemem, którego zamiarem jest zatrzymać ludzi w tej, codziennej rzeczywistości czy chcą tego, czy nie, ponieważ szaman wie, że nie jest to koniecznie najlepsza rzeczywistość.

Podróżujesz dla osób nieprzytomnych by dowiedzieć się czego chcą. Jeśli chcą wrócić, wtedy praca szamana polega na sprowadzeniu duszy z powrotem. Lecz, jeśli chcą utrzymać ten stan lub inaczej, jeśli umierają albo już umarli, wtedy pracą szamana jest poprowadzenie ich do miejsca, w którym będą zadowoleni i nie pozwolenie im na zostanie tu, by nie dryfowali w Środkowym Świecie.

Wróćmy teraz do sprawy uwolnienia. Większość przypadków uwolnienia ludzi, to przypadki opętania przez innych ludzi, którzy są martwi ale wciąż znajdują się tu, w Środkowym Świecie i nie wiedzą, że nie żyją. Jeśli ludzie są pozbawieni mocy, utracili duszę lub moc, stają się jak ssawka przyciągająca te zagubione dusze. To jest bezwolne opętanie. Szamani odprowadzają te dusze z ich pozwoleniem, jeśli te zdają sobie sprawę ze swojej śmierci, do miejsca leżącego poza Środkowym Światem, gdzie zjednoczy się ona z ludźmi, których kocha.

Kiedy to nastąpi i klienci nie narzekają już na opętanie, szamani przywracają im ich całą duszę i utracone siły duchowe, tak by znowu stali się całością i nie byli podatni na następne opętania. Uwalnianie ma bardzo różne formy w wielu kulturach, ale podstawowe pryncypia są te same. Mam nadzieję, że pewnego dnia nasza kultura rozpozna potrzebę na akceptację działania praktykantów szamanizmu z duchowymi aspektami choroby we współpracy z nie duchowymi specjalistami od zdrowia.

 

Dlaczego jeszcze tego nie robimy, twoim zdaniem?

Michael Harner: Niestety, kiedy zaczął się rozwój nauki, częściowo jako reakcja na Kościół w Europie, zaczęto głosić, że dusze i duchy są nierzeczywiste i z tego powodu nie ma na nie miejsca w naukowej teorii. Teraz jest to pogląd a priori; innymi słowy, z przekąsem, wyznanie wiary zostało ogłoszone w XVIII w. Faktycznie, nauka nigdy nie udowodniła, że duchy nie istnieją. Podkreśliłbym, że teraz, na progu XXI w. Jest wreszcie czas, by ukrócić uprawianie nauki opartej na wierze (wierzę w to, że nie ma żadnych duchów) i przekształcić to w prawdziwą naukę, co oznacza, że nie może ona a priori ogłaszać, że pewne rodzaje wyjaśnień nie mają racji bytu.

 

Odnośnie do leczenia poprzez wydobywanie, z szamańskiego punktu widzenia, skąd pochodzi choroba, która jest wydobywana?

Michael Harner: Z szamańskiego punktu widzenia, wszyscy ludzie mają swoją duchową stronę, czy o niej wiedzą, czy nie. Kiedy ludzie wpadają w gniew, są zazdrośni lub mają niestałą naturę emocjonalną, wtedy mogą powodować nie tylko zwykłe, fizyczne obrażenia, ale także obrażenia duchowe, nawet o tym nie wiedząc. Innymi słowy, jeśli ktoś jest ignorantem wobec szamańskich pryncypiów, może powodować szkody u innych ludzi na poziomie duchowym.

Pośród ludów Untsuri Shuar i Jivaro we wschodnim Ekwadorze, z którymi żyłem przez jakiś czas, nazywa się te intruzje „magicznymi strzałkami”. Było tam wiele waśni i wojen, a czasami uzdrowiciele wściekają się i tracą swoje opanowanie, tak więc używają swoich mocy by się odpłacić. Ważne jest jednak, by zdawać sobie sprawę z tego, że jest to wielką pomyłką, nie tylko etycznie ale również jeśli chodzi o kontrolowanie siebie.

Nieważne, jak bardzo emocjonalnie usprawiedliwiona czuje się ta osoba w danym momencie, duchowa rzeczywistość, która reprezentuje wielki, kochający, ukryty wszechświat zerwie połączenie. To tak, jakbyśmy byli akumulatorkami. Wciąż mamy trochę mocy i możemy dokonać zniszczeń, ale źródło mocy już nas nie zasila. Widziałem to wiele razy w Amazonii. Szamani, w swojej złości robią krzywdę przez chwilę, ale w końcu wszystko co wywołali zwraca się przeciwko nim, a to często kończy się nie tylko śmiercią lub cierpieniem, ale ich najbliższą rodzinę również dotyka to z katastrofalnym skutkiem.

To nie oznacza, że nie powinieneś gniewać się na innych ludzi. To oznacza tylko, że powinieneś się zdyscyplinować i wiedzieć, że są granice. Możesz się wściec na kogoś i zwyczajnie popuścić sobie wodze, ale w tym samym czasie kontroluj swoją duchową stronę. Dla samej samokontroli, jeśli nie starasz się o uśmierzenie bólu i cierpienia, i szczególnie, jeśli pracujesz w sprzeczny sposób, niedługo wylecisz z interesu i prawdopodobnie zginiesz.

 

Jeśli dobrze rozumiem koncept, szamani przywracają całość i moc istocie ludzkiej i ta całość wraz z mocą uzdrawiają wszystko co niedobre w tej osobie. Tak więc na tej podstawie osoba wypełniona mocą ma możliwość by wyleczyć się sama.

Michael Harner: Dla niewtajemniczonego, to będzie wyglądać tak, jakby ludzie uzdrawiali się sami. Ale koncept samo-uzdrawiania wyklucza duchy. Z szamańskiego punktu widzenia nikt nie jest w stanie przeżyć dorosłego życia bez pomocy duchowej czy to wie, czy nie. Koncept samo-uzdrawiania jest osobnym założeniem i jest to w porządku , jeśli o to chodzi. Uczy to ludzi brania odpowiedzialności za swoją chorobę. Ale uczy również brania odpowiedzialności za własną śmierć.

Z takim podejściem, każdy w momencie śmierci jest nieudacznikiem, ponieważ to on jest odpowiedzialny za całą sprawę. Z szamańskiego punktu widzenia, nie jesteśmy aż tacy ważni Niekoniecznie jesteśmy najwspanialszą rzeczą w kosmosie. Szaman posiada bardziej skromny punkt widzenia, że jest coś, co wygląda jak samo-uzdrawianie, ale w rzeczywistości otrzymujemy pomoc. Rolą szamana jest zaś, wzmacnianie tej możliwości.

 

Więc osoba nie leczy się sama?

Michael Harner:Może to uczynić w specyficznej sytuacji. Nie chcę tego rozstrzygać. Samo-uzdrawianie jest bardzo odmiennym sposobem widzenia rzeczywistości, ale jest to krok świadomości. To jak rozpoznanie, że mózg jest połączony z resztą ciała.

 

Czy możesz dyskutować o różnicy pomiędzy codzienną, a niecodzienną rzeczywistością szczególnie uwzględniając implikacje medyczne?

Michael Harner: Terminy „codzienna rzeczywistość” i „niecodzienna rzeczywistość” pochodzą od Carlosa Castanedy. Codzienna rzeczywistość jest tą rzeczywistością, którą odbieramy powszechnie. Jest to ta rzeczywistość, w której wszyscy możemy się zgodzić, że na ścianie wisi zegar. Niecodzienna rzeczywistość, to rzeczywistość powiązana z szamańskim stanem świadomości; dlatego właśnie, kiedy świadomość zostaje zmieniona jest się w stanie widzieć rzeczy, których normalnie nigdy by się nie zobaczyło.

Codzienna rzeczywistość jest czymś, z czym właściwie wszyscy się zgadzają. Niecodzienna rzeczywistość jest bardzo uzależniona od specyfiki danej osoby. Informacja uzyskana w niecodziennej rzeczywistości jest dopasowana do indywiduum, inni ludzie mogą tego w ogóle nie dostrzec; jest to niejako przeciwieństwo informacji uzyskanej w codziennej rzeczywistości, w której wszyscy otrzymują to samo.

Niecodzienna rzeczywistość jest również rzeczywistością empiryczną, dlatego człowiek wchodzi z nią w interakcję, widzi ją, dotyka, słyszy i czuje. Szaman postrzega tą rzeczywistość sercem. W niecodziennej rzeczywistości, by coś było takie same dla różnych osób, musi być takie same w sercu. Tu (w codziennej rzeczywistości) by coś było takie same, nieważny jest stosunek emocjonalny, widzisz to, na przykład, jak drzwi do pokoju.

Jeśli pokazałbym ci zdjęcie mojej matki, już nieżyjącej, nie mielibyśmy takiego samego związku emocjonalnego z tym zdjęciem. Ale jeśli powiedziałbym słowo matka, a każdy zobaczyłby swoją matkę, uczucie w sercu byłoby podobne, nie identyczne, ale podobne. Więc by zobaczyć rzeczy w sercu tak samo, muszą one być dla każdego trochę inne, ponieważ każda osoba ma odmienną osobowość i inną historię życiową.

Termin „niecodzienna rzeczywistość” jest użyteczny, bo przypomina, że dostęp do tych światów jest uzależniony od stopnia, w jakim poznało się szamańskie stany świadomości. Wyjaśnia nasz sposób myślenia. Przez wiele lat ludzie byli bardzo zmieszani tym co mówili szamani. „Odbyłem podróż i nie było mnie przez trzy lata, zdarzyło się to i to”. Teraz ta osoba ma uczucie jakby nie było jej przez trzy lata, ale mogło jej nie być tylko przez pół godziny codziennej rzeczywistości.

 

A co z wróżeniem?

Michael Harner: Szamańska praca również uwzględnia wróżenie. Osoba może odbyć podróż samemu lub poprosić kogoś, kto praktykuje szamanizm by ją odbył, w celu uzyskania odpowiedzi na swoje pytania. Co jest w tym interesujące, to kiedy kompletnie obca osoba, o której szaman nie wie nic pyta o pewne rzeczy, a szaman odbywa podróż lub używa innych technik i otrzymuje odpowiednią odpowiedź, która jest ważna dla tej osoby. To może się wydarzyć, ponieważ te sprawy są znane duchom. Szaman nie musi znać niczego poza metodami, których używa lecz musi posiadać swe duchy pomocnicze.

 

Jak lekarze i pielęgniarki mają używać tych metod?

Michael Harner:

Czasami dla wiadomości ludzi nazywam nasza fundację Uniwersytetem Szamanizmu. Podnoszę tą sprawę, ponieważ naszym głównym celem jest przywrócenie szamanizmu na naszej planecie dzięki treningowi ludzi. Wielu z tych ludzi jest lekarzami i innymi specjalistami od spraw zdrowia. To właśnie oni powinni odkryć, jak włączyć to, czego się nauczyli do ich praktyki. Nie mamy jeszcze na to gotowego szablonu. W ciągu paru następnych lat, mamy nadzieję zrobić konferencję na naprawdę dużą skalę, w której uczestniczyć będą specjaliści, którzy uczyli się razem z nami, by wymienić informacje, w jaki sposób używają swoich metod w praktyce.

 

Wiem, że Fundacja przewodzi badaniom dotyczącym bębnienia i zdrowia. Czy możesz o tym mówić?

Michael Harner: Nasze badania, dziękujemy fundacji kanadyjskiej, dotyczą ważnych spraw związanych z szamańskimi podróżami, bębnieniem i zdrowiem. Moja żona, dr Sandra Harner jest dyrektorem Projektu Szamanizm i Zdrowie. Jej badania łączą dwa aspekty, z których jeden to efekt szamańskiej podróży i ciągłego bębnienia, a drugi to pomiar reakcji systemu odpornościowego oraz przyglądanie się emocjom.

W połączeniu z tą pracą ma już ona pewne ślady, które wskazują, że ludzie o określonych profilach psychologicznych reagują o wiele bardziej wydatnie niż inni, jeśli chodzi o układ odpornościowy. To jest oczywiście sprawa znacznej wagi. Odkryła ona również, że jest olbrzymi wzrost samopoczucia jak również ogromny spadek zakłóceń nastrojów oraz stresu u ludzi, którzy pracują z szamańskim bębnieniem i podróżami. Ale mówić o tym coś więcej jest zbyt wcześnie.

Jest w tym trochę ironii, że system uzdrawiania, inny niż ziołolecznictwo, który jest najstarszym znanym systemem uzdrawiania na świecie, nie powinien być badany inaczej, niż za pomocą tak skromnych środków, jakie posiadamy. Czekam na dzień. Kiedy możliwość duchowej przyczyny nie będzie wykluczana z badań, żeby nauka mogła być naprawdę naukowa.

My także natykamy się na to, co lekarze, profesjonaliści określiliby przypadkami „anegdotycznymi”. Ludzie często przychodzą do szamanów, kiedy zawiedli wszyscy inni. Mamy przypadki, w których ludzie, którzy zaczęli szamańską kurację i jednocześnie kontynuują testy laboratoryjne, zaczynają mieć wyniki negatywne, kiedy wcześniej były pozytywne.

Wnioskiem ze strony lekarskiej jest zwykle stwierdzenie, iż wcześniejsze diagnozy były błędne, z powodu radykalnej zmiany. Nam to wystarczy. Mimo wszystko, jest praktycznie niemożliwe, na podstawie jednorazowego przypadku by, dowieść właściwej przyczyny. Ludzie pytają, skąd wiesz, że to działa? Po prostu trzeba praktykować to przez całe życie, a to rozwija się we właściwy dla ciebie ślad.

 

Nad czym teraz pracujesz?

Michael Harner: Moją główną sferą zainteresowań są teraz cuda. Poświęciłem trochę lat na to, by dowiedzieć się jakie procesy stymulują powstawanie cudów. Sądzę, że czynimy znaczące postępy. Prawie wszystko, co zostało napisane na temat cudów w literaturze zajmującej się szamanizmem jest w tej chwili w zasięgu naszego pojmowania. I do tego również zaliczają się cuda uzdrawiania. W przyszłym roku, będziemy wdrażać ten projekt z pomocą naszych najbardziej zaawansowanych studentów. Nie mogę w tej chwili otwarcie dzielić się tymi informacjami – jest za wcześnie – ale zawierają prawdziwą obawę przed duchami.

Mógłbym cos powiedzieć na temat duchów, ponieważ jest to dla ludzi dziwne słowo. Czym jest duch? W 1961 roku, kiedy zamieszkiwałem u Indian Konibo we wschodnim Peru, w Amazonii, szkoliłem się w używaniu ayahuaski z szamanem i pracowaliśmy z różnymi duchami natury każdej nocy. Pracowałem z duchem anakondy, czarnej pantery, delfina słodkowodnego, różnymi duchami drzew itp. Przychodziły, mogliśmy je zobaczyć itd. Wtedy, pewnego wieczora zapoznałem się z duchem silnika motorowodnego. Potem z duchem samolotu i duchem radia.

Zdałem sobie sprawę, że wszystko co się widzi w kompletnych ciemnościach lub z zamkniętymi oczami jest, technicznie rzecz biorąc, duchem. To brzmi trochę tak, jakby był to tylko wizerunek w powietrzu, ale szamani są w stanie dowiedzieć się, które duchy mają moc, a które nie. Dowiadują się jakie duchy mogą pomóc i w jaki sposób. Jest bardzo ważne, by zdać sobie sprawę, że wszystko z czym kontaktuje się człowiek w niecodziennej rzeczywistości jest, technicznie rzecz biorąc, duchem. Jest to rzeczywistość duchowa.

 

Kiedy szaman kontaktuje się z duchami, co się dzieje?

Michael Harner:Następuje przepływ mocy z niecodziennej rzeczywistości do codziennej rzeczywistości. Te dwie rzeczywistości są konceptualnie rozdzielne, ale szaman jest w stanie przenosić moc z jednej do drugiej. Kiedy kończy się to sukcesem, tak pojawia się uleczenie, a my mamy to, co nazywamy cudem.

 

Twoje zainteresowanie cudami było z pewnością wywołane ich doświadczaniem czy własnymi świadectwami. Czy byłbyś skłonny nam opowiedzieć historię jakiegoś cudu?

Michael Harner: To bardzo prosta historia, której skutki są widoczne do dnia dzisiejszego, empirycznie, w codziennej rzeczywistości. Jeden z naszych czterech studentów, Carol Herkimer, siedział w czymś, co nazywamy „łodzią duchów” razem z innymi studentami pierwszego roku. Łódź duchów jest techniką używaną przez Aborygenów w Australii, na północno-wschodnim wybrzeżu Ameryki Pn. oraz w Górnej Amazonii. Grupa szamanów podróżuje do Dolnego lub Górnego Świata by wyjść ze strumienia czasu. Mogą się udawać w celach leczniczych lub po wiedzę. Kiedy cała grupa ludzi, odpowiednio przygotowanych, w kontakcie z duchami podróżuje razem by pomóc jednej osobie, jest to bardzo silna praktyka.

Używaliśmy studia tańca na Dolnym Manhattanie, mieszczącego się na Canal Street nazywanego „Kiva”. Jak każde studio tańca, miało ono bardzo mocno wypolerowane podłogi, więc cały czas musieliśmy uważać by ich nie porysować. Carol wracała do zdrowia po strasznym wypadku i nie mogła nawet usiąść na poduszkach rozłożonych na podłodze, z innymi ludźmi. Musiała usiąść na krześle z wygiętymi, metalowymi nogami.

Wyruszyliśmy w podróż i kiedy wróciliśmy (do codziennej rzeczywistości), ludzie zaczęli się dzielić tym czego doświadczyli. Kiedy Carol wyruszyła w podróż, przebyła ona morze ognia w niecodziennej rzeczywistości. Kiedy wróciła, podłoga pod jej stopami zaczęła się palić, a wygięte, aluminiowe nogi wypaliły dziurę w podłodze, ale ona nie spłonęła. Ludzie, którzy wynajęli nam studio byli trochę zbici z tropu, a ta dziura znajduje się tam do dzisiejszego dnia.

Odosobniony przykład niczego nie dowodzi, ale to właśnie takie koincydencje stwarzają twoją własną praktykę. W żadnym, jednym przypadku nie możesz być do końca pewny co się właściwie stało, ale jeśli znajdziesz mocny związek pomiędzy kuracją przeprowadzaną przez ludzi, którzy są dobrze znani jako szamani, a wyzdrowieniem – kiedy inne środki zawiodły – wtedy zaczynasz przykładać do tego wagę.

Kiedy zaczynasz szamańskie podróże i jesteś osobą współczującą, chcącą ludziom pomóc, dostaniesz mnóstwo nauk, o które nie prosiłeś i zupełnie się ich nie spodziewałeś. Ponieważ, jeśli raz przejdziesz przez te drzwi – czymkolwiek one są – duchy zaczną cię uczyć od punktu, w którym się znajdujesz, a twoje życie ulegnie zmianie. Nawet mała podróż może zacząć zmieniać twoje życie.

(tłum. Conradino Beb)

 

Źródło: Shamanism, Vol.10, No.1 (Spring-Summer) 1997.

Więcej informacji znajdziesz na stronie Shamanism.org

Jedna myśl nt. „„Szamańskie uzdrawianie: Nie jesteśmy sami” – wywiad z Michaelem Harnerem [Bonnie Horrigan]”

  1. „Czekam na dzień. Kiedy możliwość duchowej przyczyny nie będzie wykluczana z badań, żeby nauka mogła być naprawdę naukowa.” – to zdanie mnie urzekło 🙂

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s