Zagadka liczby 23

Przez pięć lat (1966-71) byłem redaktorem Playboya. Pewnie chcecie się teraz ode mnie dowiedzieć, czy Hef rzeczywiście pieprzył te wszystkie „dziewczyny miesiąca”, czy też jest homoseksualistą? (Takie są dwie najpopularniejsze plotki na temat redaktora naczelnego Playboya.) Nie posiadam poufnych informacji. Spokojnie mogę jednak powiedzieć, że Hef kochał się z wieloma „dziewczynami miesiąca”, choć na pewno nie ze wszystkimi. Tym samym legenda o jego homoseksualizmie jest zwykłą plotką. Przepraszam. Jest mi bardzo przykro.

Playboyu zajmowałem się redagowaniem listów oraz pisaniem na nie odpowiedzi w imieniu redakcji. Oficjalne stanowisko redakcji bliskie było filozofii libertarianizmu Johna Stuarta Milla w stylu „róbcie swoje”. A że wyznawalem podobną filozofię, bardzo dobrze czułem się w tej pracy. Najważniejsze jest jednak to, że podczas mojej pracy w Playboyu William Burroughs zapoznał mnie z zagadką liczby 23.

Kiedy w 1956 roku po raz pierwszy przeczytałem niepublikowany rękopis Nagiego lunchu, powiedziałem: „Ten człowiek jest największym powieściopisarzem od czasów Jamesa Joyce’a”. (Nadal jestem dumny, że byłem pierwszą osobą, która użyła tego porównania.) Samego Burroughsa poznałem dopiero w 1966 roku. Ku memu zdumieniu okazał się być osobą czarujacą i normalną. Sądziłem, że spotkam szalonego geniusza, tymczasem był to prozaiczny, prawie że akademicki geniusz.

burroughs_3
William S. Burroughs

Oto jak przedstawia się jego opowieść na temat tajemnicy liczby 23. Na początku lat sześćdziesiątych Burroughs poznał w Tangerze jakiegoś kapitana Clarka, który prowadził prom z Tangeru do Hiszpanii. Pewnego razu, Clark powiedział Burroughsowi, że od 23 lat prowadzi prom bez wypadku. Tego samego dnia jego prom zatonął. Nie odnaleziono ani jednej żywej osoby.

Kiedy wieczorem Burroughs rozmyślał o śmierci Clarka, jego uszu dobiegła nadawana przez radio informacja o katastrofie samolotu Eastern Airlines na linii Nowy Jork – Miami. I nic nie byłoby w tym dziwnego, gdyby pilotem samolotu nie był inny kapitan Clark. Numerem resjowym samolot był 23. (Tak, tak! Teraz możecie zrozumieć, dlaczego w surrealistycznych powieściach Burroughsa tak często pojawia się złowieszcze zdanie: „Kapitan Clark wita państwa na pokładzie”.)

Burroughs postanowił notować dziwne zbiegi okoliczności. Ku jego zdziwieniu liczba 23 pojawiała się w nich wielokrotnie. Pod wpływem jego opowieści sam zacząłem prowadzić swój własny dziennik. Liczba 23 pojawiała się w nim wielokrotnie. (Czytelnicy książki Koestlera Challenge of Chance zauważą, że w tej encyklopedii dziwnych zbiegów okoliczności liczba 23 pojawia się bardzo często.) Jest to oczywiście znakomite potwierdzenie koncepcji „sieci” – zbiegów okoliczności – synchroniczności, które łączą wszystko ze wszystkim.

Ciekawe, że podobne stanowisko przypomina wyznawana przez niektórych fizyków „zasada nierozdzielności kwantowej”. Powiada ona, że wszystkie cząsteczki oddziałują na siebie wzajemnie. Jeszcze dalej zapędza się dr Fritjof Capra, młody fizyk z Berkeley, który doświadczył nierozdzielności kwantowej podczas odmiennych stanów świadomości. Dr Capra broni w Tao fizyki „teorii strun”, której sens sprowadza się do tego, że w każdej chwili wszystko jest przyczyną wszystkiego.

Zasada nierozdzielności kwantowej i teoria strun nadają nowy ton ontologiczny tzw. „nie-lokalnym” modelom w fizyce współczesnej. Są to takie modele, w których nie funkcjonują ograniczenia einsteinowskiej szybkości światła. Dopuszczają one na przykład taką możliwość, że przyszłość w równym stopniu wpływa na teraźniejszość co przeszłość.

Zupełnie jak w tym limeryku:

Była raz sobie młoda pani Pchełka
Która umiała to robić szybciej od światełka
Odjeżdżała jednego dnia we względny sposób
I powracała poprzedniej nocy

Jednym ze świeżo upieczonych zwolenników nie-lokalnego, nie-chronologicznego modelu jest słynny astronom i znawca kosmosu, sir Fred Hoyle, który otwarcie opowiada się za nie-lokalną, ponad-czasową teorią przyczynowości w swojej najnowszej książce, The Faces of the Universe.

Takie nie-lokalne teorie, jak jungowska koncepcja synchroniczności zabierają nas z newtonowskiej maszyny akcji-reakcji i niebezpiecznie przybliżają do taoizmu oraz I Ching, w którym pozornie przypadkowe wyrzucenie trzech monet może ujawnić wzór archetypowy o wielkim kosmologicznym znaczeniu. Mając to w głowie, uznałem zagadkę liczby 23 za sygnał, który warto jest rozszyfrować.

Po pewnym czasie moja pasja odnajdywania w swoim życiu liczby 23 zaczęła niepokoić moją piękną rudowłosą żonę, Arlen. Słyszałem od niej wiele razy: „To tylko twoje złudzenia. Po prostu jesteś wyczulony na 23 i pomijasz inne liczby”. Jasne, tyle że ona znacznie wcześniej ode mnie natrafiła na zagadkę liczby 23. Nasze dwie najstarsze córki z jej poprzedniego małżeństwa urodziły się 23 lutego i 23 sierpnia.

Pewnego razu numerolog zapragnął zobaczyć film Charly razem ze swoim znajomym, który lubił sobie kpić z mojej obsesji na punkcie liczby 23. Film opowiadał o pewnym debilu (IQ około 70), który przy pomocy neurochirurgii zamienił się w geniusza (IQ ponad 200). W decydującej scenie widać bylo numer sali operacyjnej. Był nim oczywiście 23. Mój znajomy prawie podskoczył ze zdziwienia. „Jezu Partykularny Chryste” – powiedzial osłupiały – „Jak ty to robisz?”

Większość informacji na temat liczby 23 przedstawiłem w trylogii Iluminatus. Oto kilka wybranych przykładów: „Szalony Pies” Coll został zastrzelony na 23-ej ulicy w wieku 23 lat. Rok później, 23 października 1935 roku, zginął Dutch Schulz, który zlecił zabójstwo Colla. Tego samego dnia postrzelono Marty’ego Krompiera, który był królem nielegalnych zakładów. („To jeden z tych dziwnych zbiegów okoliczności” – powiedział później Krompier policji.) Zabójca Schulza, Charlie Workman, odsiedział 23 lata w więzieniu, zanim został warunkowo zwolniony. Gdy zauważa się tego rodzaju dziwactwa, stają się one dość szybko czymś oczywistym.

Nagle przypomnialem sobie 23 aksjomaty geometrii euklidesowej, fakt że szalony terrorysta z filmu Port lotniczy zajmował siedzenie numer 23, fakt że w starej wersji Opowiesci o dwóch miastach Sydney Cartoon ginie jako dwudziesty trzeci człowiek z rąk kata (niektórzy uważają, że to właśnie stąd wzięło się powiedzenie „23 Skidoo”).

Wiadomo też, że 23 w kodzie telegraficznym oznacza „przerwane połączenie”, podczas gdy dwudziesty trzeci heksagram I Ching oznacza „Rozpad”. Nie uwierzycie, jak mną wstrząsnęło, kiedy odkryłem, że mamusia i tatuś podczas aktu poczęcia przekazują zapładnianemu jajeczku po 23 chromosomy, podczas gdy w spirali DNA występują dziwne nieregularności co 23 angstremy.

Moja podniosła wizje niezwykłej roli liczby 23 w akcie reprodukcji dodatkowo wzmocniła lektura Słownika kabalistycznego Aleistera Crowleya. Według niego 23 była liczbą „rozstania, usunięcia, rozdzielenia”, „radości”, „nici” i „życia”. Przepuśćcie zresztą sami przez swój najbardziej sceptyczny filtr słowa profesora Hansa Seisela z Uniwersytetu w Chicago: Moi dziadkowie po stronie matki żyli w Gablonzu na Mozartstrasse 23, my mieszkaliśmy w Wiedniu przy Rossaurelaende 23, nasz prawnik przy Gonzagasse 23, moja matka przy Alserstrasse 23, w mieszkaniu nr 23 i tak dalej…

cro_1
Aleister Crowley

Matka profesora Seisela nabyła w Monte Carlo książkę Ilji Ehrenburga, Die Liebe der Jeannie Ney, której bohaterka zdobywa wielką wygraną obstawiając na ruletce liczbę 23. Pani Seisel postanowila zaryzykować i zdobyła dwudziestkę trójke za drugim razem. Wydaje się, że mamy tu do czynienia ze zjawiskiem niemalże archetypowym.

Wyjaśnię to trochę pózniej na przykładzie hipotezy dr. Johna Lilly’ego, który twierdzi, że Kosmiczne Centrum Kontroli Koincydencji zwraca szczególną uwagę na tych, którzy darzą je uwagą.

W międzyczasie, numerolog wypracował jeszcze jedno uzasadnienie dla swojej „koncepcji” – słynną opowieść o tym, jak dr James Watson, schodząc po spiralnej klatce schodowej nagle wpadł na pomysł, że DNA ma ksztalt spirali. Wszelkie ówczesne mikrofotografie kłócily sie z tą teoria, a jednak Watson irracjonalnie zaufał swojej intuicji i dalej pracował nad tym modelem. Udało mu sie koniec końców dowieść, że DNA jest podwójną helisą (czyli splotem dwóch spiral) i otrzymał za to Nagrodę Nobla.

Robert Anton Wilson

(tłum. Dariusz Misiuna)

 

Źródło: Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów, Wyd. OKULTURA, Warszawa 2004.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s