Renesans afrobeatu

Antibalas Afrobeat Orchestra

Afrobeat – rewolucyjny ogień z Nigerii, którego ojcem jest wielki Fela Kuti, przeżywa od kilku lat swój wielki renesans na całym świecie. Pomimo tego, że miejscem jego odrodzenia są dziś przede wszystkim Stany Zjednoczone, „czarna fala” nie omija także Londynu i stolicy Nigerii, Lagos, gdzie pałeczkę po ojcu przejął syn Feli – Femi. Nawet jeśli afrobeat nie był wcześniej muzyką klubową, teraz jego elementy przenikają dzięki poszukującym didżejom na europejskie parkiety.

Muzyka i polityka

Jak mówi Martin Perna, jeden z filarów nowojorskiej grupy Antibalas Afrobeat Orchestra: Afrobeat był dla mnie sposobem na połączenie moich przekonań politycznych i muzycznych. To muzyka, w którą nieodłącznie wpisane są wartości tj. opór i walka. Jeśli chcesz zaś dotrzeć do ludzi z jakimkolwiek przesłaniem, musisz wtopić je w rytm. 

Trudno o bardziej wyraziste objasnienie tego czym jest afrobeat, będący muzyką sprzeciwu wobec korupcji, nieuczciwych machinacji politycznych oraz duchowej stagnacji. Afrobeat to dudniąca, ekstatyczna furia post tradycyjnych, afrykańskich rytmów plemienia Yoruba oraz pełnych pasji linii instrumentów dętych z częstymi popisami solowymi. Kawałki osiągają nierzadko 15 minut i są zaproszeniem do dzikiego tańca, który ma uwolnić ciało od codziennych trosk.

Antibalas (hiszp. kuloodporni) zostali utworzeni w 1997 na Brooklynie tuż po smierci Feli Kutiego, który zmarł na powikłania, związane z AIDS, jako hołd dla jego wielkich muzycznych i społecznych dokonań. Do składu Antibalas weszli członkowie grup The Daktaris, King Chango oraz The Soul Providers, zespołów które inspirowały się w swojej twórczości zarówno latynoskim jazzem spod znaku Eddiego Palmieri, jak też klasycznym soulem z wytwórni Motown oraz raw funkową tradycją Jamesa Browna, ponad wszystko oddając jednak cześć Czarnemu Prezydentowi. Wszystkie wpływy idealnie spotkały się w muzyce Antibalas pomagając im wypracować swój własny, niepowtarzalny styl.

Skład Antibalas w ciągu trzech lat dobija ostatecznie do 11 osób. Muzycy nagrywają wspólnie swój debiutancki album, Liberation Afrobeat Vol. 1 (2000), wydany przez niezależną wytwórnię Afrosound Records. Płyta ta jest idealnym przykładem tego czym staje sie afrobeat na początku XXI wieku, czerpiący jednocześnie z afrykańskich tradycji i poszukujący nowych sposobów wyrazu. Antibalas szturmem zdobywają Stany Zjednoczone i Europę dzięki swojej fantastycznej trasie koncertowej, a ich płyta szybko zdobywa uznanie dzięki dystrybucji znakomitej wytwórni Ninja Tune.

Inną grupą, która, jak huragan zmiata wielkie miasta na całym świecie, jest Kokolo Afrobeat Orchestra, nazwana tak od latynoskiego miana, którym określało się w latach ’60-’70 fanatycznych wyznawców muzyki afrykańskiej w czarnych dzielnicach Nowego Jorku. Trzonem składu jest siedem osób, które wspólnie zafascynowały się afrobeatem widząc w nim idealną muzykę do przekazywania rewolucyjnych treści.

Jak twierdzi Ray Lugo, były punk i wokalista Kokolo: Miliardy ludzi są dzisiaj manipulowane przez polityczne slogany i zorganizowaną religię. Jedynie dzięki zmianie w edukacji przyszłych pokoleń będziemy w stanie zjednoczyć ludzkiego ducha wokół idei wspólnego braterstwa, które przyczyni się do zniszczenia strachu. Kokolo zapewnia taką edukację poprzez teksty, obrazujące szaleństwo współczesnego świata, a jednocześnie dające nadzieję na pozytywną przyszłość.

Femi Kuti

Z przeszłością w przyszłość

Jak pisze znany, nigeryjski dziennikarz muzyczny, Benson Idonije: W przeciwieństwie do muzyki reggae, która ma swoich wielu reprezentantów, afrobeat jest identyfikowany głównie z Felą Anikulapo Kutim, ponieważ była to w zasadzie fuzja jednego człowieka.

Rozkwit afrobeatu poza Nigerią przypada dopiero na koniec lat ’90, pomimo tego, że wcześniej jego wpływy sięgały całej Afryki Zachodniej. Okres ten przynosi jednak nie tylko międzynarodową fascynację afrobeatem, ale przede wszystkim jest dowodem na to, że afrobeat od samego początku miał tendencję do bycia muzyką o uniwersalnym przesłaniu i posiadał potężny zasób energii, żeby podbić świat.

Wraz ze śmiercią Feli Kutiego zmianie ulega sprawa zasadnicza i następuje dla afrobeatu nowa era. Muzykę tą tworzyć przestają wyłącznie jednostki z afrykańskimi korzeniami kulturowymi, a staje się ona w Stanach Zjednoczonych domeną imigrantów z Ameryki Łacińskiej i białych Amerykanów z klasy średniej, którzy odkrywają w niej nową, potężną siłę. Popularność, jaką zaczyna zyskiwać ta muzyka po drugiej stronie Oceanu, jest także jednoznacznym dowodem na to, że punk, rock psychedeliczny, industrial, rave i reggae przestały być twórcze, a rewolucjoniści musieli sobie znaleźć nową broń.

Inne podłoże miało powstawanie zaczątków sceny londyńskiej, kojarzonej głównie z urodzonym na Hackney, Dele Sosimim, który zanim założył swój własny zespół, spędził w zespole Feli Kutiego siedem lat, by grać także z zespołem jego syna – Femi, przez kolejne sześć. W 1995 Dele założył w końcu swój własny zespół, który miał łączyć tradycję plemienia Yoruba z multikulturowym kolażem londyńskiej metropolii.

Jego muzyka szybko zainspirowana została przez deep funk oraz europejski jazz przy otwartym eksperymentowaniu z brzmieniami klubowymi. Fuzja ta stała się wyznacznikiem stylu, który pojawił się na płycie Turbulent Times (2002). Tytułowy kawałek to próba interpretacji nowego światowego chaosu, głębokie partie wokalne z kontrapunktującym pianinem, wspierane są przez kobiece chórki, a linie saksofonu zdają się podkreślać trudności, przed którymi stoi społeczność międzynarodowa, gnębiona wybuchającymi w Afryce wojnami domowymi i europejskim chaosem imigracyjnym. Utwór ten natychmiast znalazł się też na składance Nu Afrobeat Experience (2002), która podkreśla związek afrobeatu z współczesną muzyką klubową.

Właśnie w tą stronę idzie też Wunmi, zamieszkująca w Londynie, piękna, czarna wokalistka znana z projektu Soul II Soul, której zeszłoroczny album Africans Living Abroad, już okazał się wielkim, undergroundowym hitem, którego najlepszym dowodem jest jego edycja na krążku winylowym. Album został zrealizowany z pomocą takich gwiazd, jak Masters At Work, Pasta Boys, Seiji, Osunlade i Tony Nwachuku z Attica Blues. Przynosi on świeżą porcję afrobeatowej rytmiki w klubowym sosie z odwołaniami do hiphopowej przeszłości przy mocnym politycznym przesłaniu w warstwie tekstowej.

Jak można przy tej okazji łatwo zauważyć, to właśnie wpływy hiphopowe i klubowe będą prawdopodobnie decydować o kształcie afrobeatu tworzonego w afrykańskiej diasporze po obydwóch stronach Oceanu, czego dowodem jest także młody Nigeryjczyk, Wale Oyejide, którego hitem stał się wypuszczony wspólnie z nieżyjącym już producentem, J Dillą, antywojenny kawałek There’s war going on (2004). Jego ostatnia EPka, Africahot!—The Afrofuture Session, to zaś wspaniały popis możliwości, jakie daje łączenie ulicznego rapu z potężną tradycją wojowniczego Feli. Jeśli drzemie w was duch wojownika, koniecznie musicie to sprawdzić!

Conradino Beb

 

Źródło: Magazyn Exklusiv, marzec 2007 (jako Konrad Szlendak)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s