List do brazylijskiego masona

Marcelo Ramos Motta (1931-1987)

Rio de Janeiro, 9 Lipiec 1963 e.v.

Drogi Dr.G.:

Do what thou wilt shall be the whole of the Law.

Z przyjemnością przeczytałem wiadomość, że brazylijska masoneria wreszcie zdecydowała się jeszcze raz odegrać aktywną rolę w sprawach tego narodu. Wtedy przypomniałem sobie rozmowę z tobą i nasze pożegnanie, gdy poczyniłeś uwagę, że twoim zdaniem Rzymski Kościół jest dla dzieci dobrym wstępem do dorosłego życia. Wtedy powiedziałem ci: „Być może, ale masoneria jest nieskończenie lepsza” i teraz korzystam z tej okazji, by powtórzyć i rozszerzyć to stwierdzenie.

Nie chcę w tej chwili dyskutować o przydatności Rzymskiego Kościoła jako treningu dla dzieci lub jego braku. Nikt nie może dyskutować na ten temat. Temat ten musi – powtarzam, musi – zostać zbadany przez każdą odpowiedzialną jednostkę, w szczególności wysokiego stopniem masona, i szczególnie w Brazylii, gdzie kościół ten ma tak duży wpływ na psychologiczną postawę ludzi – ze skutkami jakie obserwujemy obecnie.

Dla takich badań, niezwykle ważna w tym momencie, szczegółowa analiza dowodów rozsianych w pracach wielu bezstronnych i szanowanych obserwatorów jest niezbędna – analiza, która nie może mieć miejsca podczas rozmowy lub być streszczona w argumencie. Ja znam fakty, ty w tej chwili nie; moje twierdzenia, mimo że oparte na faktach, mogą ci się wydać tendencyjne i niesprawiedliwe; tym bardziej, że podejrzewasz mnie i moje zamiary – Thelemici nie są obecnie bardziej lubiani lub budzą większe zaufanie niż Gnostycy i Esseńczycy w swoich czasach.

Celem tego listu jest wyłożyć, w uporządkowany i przejrzysty sposób, moje wnioski, i wymienić prace, na których są one oparte; tak abyś mógł, jeśli zechcesz, zbadać je samodzielnie i dojść do własnych wniosków, które mogą lub nie, zgadzać się z moimi. Proszę tylko o to, że jeśli po przeczytaniu tego listu i, jeśli będziesz chciał, zbadaniu wymienionych w nim źródeł, dojdziesz do wniosku, że mój list i źródła są warte do przeczytania dla twoich znajomych Masonów, to przekaż im zarówno list jak i źródła, tak by mogli mieć szansę zbadać, rozważyć i zadecydować.

Muszę rozpocząć powtarzając to, co powiedziałem podczas naszej rozmowy, a co tak bardzo zszokowało twoje szczere oddanie: człowiek w Ewangeliach nazywany „Jezusem Chrystusem” jest wyimaginowaną postacią; jego przygody są fikcją; nie był on i nie mógł być jedyną Inkarnacją Logosu; i jakikolwiek kościół, jakakolwiek sekta, lub grupa ludzi twierdząca inaczej albo okłamuje albo samemu jest okłamywana.

Nie mam przez to na myśli, że taki człowiek nie mógł istnieć; nauczać; i cierpieć. Nie chodzi mi o to, że taki człowiek nie mógł się narodzić. Przeciwnie: Tacy ludzi rodzą się nieustannie i będą kontynuować rodzić się przez wieki: Inkarnacje Logosu, Świątynie Świętego Ducha, Krzyże Materii ukoronowane przez Różę Ducha.

Powiem więcej: był, dawno temu, człowiek, który osiągnął najwyższy stopień poczucia swego własnego Bóstwa; i człowiek ten zmarł w analogicznych okolicznościach, lecz nie identycznych do tych opowiedzianych w Ewangeliach. Jego narodziny są zapomniane w nocy czasu; on był pierwowzorem Wisielca, Ofiary, Tarota, i Egipcjanie znali go pod imieniem Ozyrysa. Człowiek ten był twórcą Formuły Umierającego Boga.

Jest to formuła Śmierci Asara w Piramidzie, która jest opowiedziana w Masońskich obrzędach tradycji Hiram, z których najbardziej doskonałym jest Starożytny i Zaakceptowany Obrządek Szkocki.

Stopień 33 tego Obrządku oznacza Inkarnację Logosu; Zstąpienie Świętego Ducha; przejawienie się w ciele Chrystusa; Obecność Żyjącego Boga.

Dla faktów stojących za powyższym twierdzeniem odsyłam cię do następujących prac znakomitych i zasłużonych masonów:

LA MESSE ET SES MYSTERES, Ragon.

THE ARCANE SCHOOLS, John Yarker.

Możesz zyskać czytając również:

ISIS UNVEILED, Blavatsky, część poświęcona Chrześcijaństwu.

Mme. Bławatska nie była jedną z was, ale była jedną z Nas… Moim zdaniem, Dr G., wysoki stopniem mason, dysponujący wolnym czasem, przyniesie wiele korzyści swym braciom tłumacząc powyższe prace, szczególnie dwie pierwsze, na portugalski.

Dokumenty zawarte w tak zwanym Nowym Testamencie, Dr G., to jest Cztery Ewangelie, Dzieje Apostolskie, Listy i Objawienie są fałszerstwami dokonanymi przez patriarchów Rzymskiego Kościoła w czasach Konstantyna zwanego „Wielkim”, ponieważ zezwolił i pomógł w tym oszustwie. Konstantym nigdy nie miał żadnego snu „In hoc signo vinces”. Takie legendy są bezwstydnymi kłamstwami wymyślonymi przez rzymskich patriarchów w następnych trzech stuleciach, podczas których wszystkie historyczne zapisy z początków tak zwanej „chrześcijańskiej ery” zostały całkowicie zmienione.

Tym co naprawdę wydarzyło się za czasów Konstantyna było to, że biskupowie Rzymu i Aleksandrii, za wspólnym porozumieniem, udali się prywatnie do Cesarza i wytknęli mu, że rzymska religia była wyznawana tylko przez mniejszość patrycjuszy; że prawie cała populacja Rzymu była chrześcijanami, należącymi do rozmaitych sekt i zgromadzeń prowincji; że Imperium rozpadało się z powodu rozbieżności pomiędzy wiarą ludu a wiarą patrycjuszy; że ciągłe powstania wojowniczych esseńskich sekt Palestyny podburzały prownicje przeciwko autorytetowi Rzymu; i że, w skrócie, jedyną szansą Konstantyna na utrzymanie swego Cesarstwa było przyjęcie rzymsko-aleksandryjskiej wersji Chrześcijaństwa, a wówczas biskupowie poradziliby ludziom, aby z nim współpracowali. W zamian Konstantyn miał pomóc biskupom zniszczyć wpływy wszystkich innych chrześcijańskich sekt!

Konstantyn zgodził się na ten polityczny pakt zaproponowany przez biskupów Rzymu i Aleksandrii. Uczynił ich wersję Chrześcijaństwa oficjalną religią Cesarstwa. W konsekwencji religijne przywództwo przeszło w ręce ojców kościołów, które pomogły armii Cesarza rozpocząć „oczyszczanie” głównie wzdłuż granicy obecnej Rosji. Przywódcy niezależnych sekt chrześcijańskich zostali uwięzieni, ich świątynie zakazane, całe zgromadzenia były poświęcane na arenach prowincji Rzymu i Aleksandrii. Greccy Gnostycy, spadkobiercy Misteriów Eleuzyjskich, zostali oskarżeni o niesławne praktyki przez kastratów jak Origen i Irinaeus (kastracja była ciekawą metodą utrzymania czystości, którą wzięto z Kultu Attysa, z którego wywodzi się rzymska psychika). Esseńczycy zostali zgładzeni przez sztuczkę uczynienia Żydów złoczyńcam i z namiętnych gier Ewangelii; i z końcowym rozproszeniem wojowniczych plemion żydowskich, Kościół Rzymsko-Aleksandryjski zapewnił swoją pozycję, i był wstanie całkowicie poświęcić się temu, co od zawsze było jego specjalnością: pomaganie tyranom świata w zniewalaniu wszystkich prawdziwych ludzi.

Dla powyższych, odsyłam do:

ISIS UNVEILED, Blavatsky, rozdział o Chrześcijaństwie;

OUTLINES ON THE ORIGIN OF DOGMA, Harnack.

DECLINE AND FALL OF THE ROMAN EMPIRE, Gibbon.

THE AGE OF CONSTANTINE THE GREAT, Burckhardt.

Jeśli chodzi o historyczne fałszerstwa Kościoła Rzymu, odsyłam cię do słów wielkiego amerykańskiego naukowca Mosesa Hadasa w jego uwagach do tłumaczenia pracy Burckhardta, strona 367:

Historia Augusta przedstawia biografie Imperatorów, Cesarzy i uzurpatorów, od Hadriana do Numeriana (117-284), z przerwą dla okresu 244-253. Utrzymuje się, że dzieło to spisało sześciu autorów – Aelius Spartianus, Vulcacius Gallicanus, Aelius Lampridius, Julius Capitolinus, Trebellius Pollio i Flavius Vopiscus – i spisano je pomiędzy rządami Dioklecjana i Konstantyna, lub około 330. Kilku uczonych przyjmuje to za prawdę, lecz inni utrzymują, że dzieło to zostało spisane jedną ręką prawie wiek później; w tym przypadku imiona sześciu autorów miały dodać autorytetu.

Sparafrazowałem powyższe z pamięci; jednak praca Hadasa jest łatwo dostępna. Śmielszymi słowami, oznacza to: rzymscy patriarchowie, pragnący ukryć swe zbrodnie, szczególnie swe prześladowania chrześcijan należących do innych sekt i kościołów, i pragnący ogłosić się jedynymi prawdziwymi chrześcijanami, zniszczyli wszystkie autentyczne dokumenty, które mogli zdobyć (było to dla nich dość proste, odkąd od czasów Konstantyna to oni przechowywali księgi), i zastąpili je kłamstwami przedstawiającymi ich jako uciskanych przez imperatorów. W rzeczywistości płaszczyli się przed nimi od samego początku – Kult Attysa był jedynym w Rzymie, w którym zgodnie z prawem mogli uczestniczyć patrycjusze.

Trochę później, Rzymianie i Aleksandryjczycy pokłócili się, ponieważ każdy odłam chciał uczynić swoje miasto religijnym i politycznym centrum Imperium; i to właśnie wtedy jeden z pogańskich historyków, który uciekł uwadze Ojców Kościoła napisał, że: okrucieństwa chrześcijan przeciwko samym sobie przewyższają okrucieństwa dzikich bestii przeciwko człowiekowi. (Ammianus Marcellinus).

Końcowym rezultatem tej sprzeczki było rozdzielenie Imperium Rzymu i Bizancjum. Od tego czasu Kościół Rzymski nazwał się „katolickim”, podczas gdy Bizantyjski nazwał się „prawosławnym”.

Oba te kościoły, oczywiście, są pełne kłamstw…

Jaka była potrzeba, możesz zapytać, dla tego bezlitosnego prześladowania gnostyckich i esseńskich sekt?

Co do Esseńczyków, powody były polityczne i dogmatyczne. Około jednego wieku przed tak zwanym pierwszym rokiem w Palestynie narodził się mistrz, którego imię jest nieznane (jednak niektórzy uczeni przypuszczają, że było to Ionas, lub Jonas). Mistrz ten stworzył nowy system Essenizmu, założył wiele oddziałów tego Żydowsko-Koptyjskiego bractwa i zgromadził wielu następców w Azji Mniejszej. Spisano wiele dokumentów o wydarzeniach jego życia i doktrynie. Był on chrześcijańskim Adeptem, to znaczy, podtrzymywał tezę, że każda istota ludzka jest świątynią Żywego Boga; dał świadectwo Słowu i Świętemu Duchowi, i jego wpływ na myśl religijną tamtych czasów był tak wielki, że Rzymsko-Aleksandryjscy patriarchowie pisząc swą „historię Jezusa Chrystusa”, byli zmuszeni dołączyć go, by uniknąć podejrzeń. Nazwali go „Jan Chrzciciel”…

Odnośnie tego Esseńskiego Mistrza radzę przeczytać:

THE DEAD SEA SCROLLS, AN INTRODUCTION, R.K. Harrison.

Ta książka również powinna zostać przetłumaczona na portugalski przez masona!

Poniżej cytuję fragment poświęcony temu Inicjowanemu, zaczerpnięty z koptyjskiego manuskryptu nazywanego Ewangelią Marii, znajdującego się w Muzeum Berlińskim od 1896 roku. Po wyłożeniu im wielu punktów swojej doktryny, żegna się ze swoimi uczniami:

… Kiedy Błogosławiony skończył to mówić, pozdrowił ich, mówiąc: “Pokój z wami. Przyjmijcie dla siebie mój pokój. Wystrzegajcie się, by nikt was nie zwiódł słowami „Spójrz tu!” lub „Popatrz tam!”, gdyż Syn Człowieczy jest wewnątrz was. Podążajcie za nim; ci którzy szukają odnajdą go. Idźcie zatem i ogłoście Dobrą Nowinę o Królestwie. Nie dałem wam żadnych nakazów oprócz tego, że nakazałem wam to czynić (Kochać się wzajemnie) i nie dałem wam żadnego prawa, jak to uczynił Prawodawca (Mojżesz), ponieważ nie chciałem byście czuli się nim zobowiązani.

I powiedziawszy to, odszedł.

Fragment ten może być porównany z innymi w ewangeliach, gdzie „Jezus”, gdy spytany, mówi wyraźnie: „Królestwo Boga jest w was”.

A jakie motywy mieli Rzymianie i Aleksandryjczycy by prześladować i zniesławiać Greckich Gnostyków?

W tym przypadku powody były wyłącznie dogmatyczne. Mniej więcej w czasie przypisanym później „narodzinom Jezusa Chrystusa”, grecki Wtajemniczony dał nowe życie Misteriom Apolla i Dionizyjskim, ponownie założył kult Duchowego Słońca i Logosu, dokonał cudownych czynów i w skrócie wywarł takie piętno, że rzymscy Aleksandryjczycy byli zmuszeni włączyć kilka „cudów” do swojej ewangelicznej mieszaniny, by ich „Jezus” mógł równać się z cudami przypisywanymi Apollonowi z Tyany. W tym samym czasie ogłosili, że Apollon został zesłany przez „Szatana”, by naśladować “cuda Jezusa”, odciągając ludzi od „prawdziwego Chrystusa” i systematycznie niszczyli wszystkie autentyczne dokumenty z życia Apollona, pozostawiając jedynie fantastyczne i niewiarygodne Vita, przypisane „uczniowi” tego wielkiego Adepta.

Ponownie odsyłam do ISIS UNVEILED, i artykułu APOLLONIUS w Encyclopedia Britanica.

Teraz, Dr G., muszę nakreślić dość długą dygresję w celu ukazania w jaki sposób Rzymski Katolicyzm różni się od prawdziwego Chrześcijaństwa. Rozpocznę od przedstawienia jednego z kilku tekstów Ewangelii, które przetrwały niemal w ogóle nie zmienione przez Rzymsko-Aleksandryjskich patriarchów. Znaczące zmiany przez nich wprowadzone są skomentowane pod cytatami a sam tekst przedstawiam nienaruszony. Jest to rozpoczęcie Ewangelii Św. Jana:

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo.

Ono było na początku u Boga.

Wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało.

W nim było życie, a życie było światłością ludzi.

A światłość świeci w ciemności, lecz ciemność jej nie przemogła.

Wystąpił człowiek, posłany od Boga, który nazywał się Jonas.” (Johannes po grecku)

Ten przyszedł na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy przezeń uwierzyli.

Nie był on światłością, lecz miał zaświadczyć o światłości.

Prawdziwa światłość, która oświeca każdego człowieka, przyszła na świat.

Na świecie był i świat przezeń powstał, lecz świat go nie poznał. (Rzymscy Aleksandryjczycy zastąpili tu słowo „było” – odnoszące się do Słowa, lub Światła – słowem „był”, oznaczającym, oczywiście, ich wyimaginowaną personifikację, “Jezusa”).

Do swej własności przyszedł, ale swoi go nie przyjęli. (znów kanoniczna wersja posiada „przyszedł” zamiast „przyszło”).

Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, (i tutaj wtrącili: „tym, którzy wierzą w imię jego” – to jest w „Jezusa”, którego wymyślili, aby służył ich zamiarom), którzy narodzili się nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga.

A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas (tutaj znów Rzymsko-Aleksandryjska wersja ma “zamieszkało wśród nas” zamiast “w nas”, umyślny błąd w tłumaczeniu, który zmienia całe znaczenie tego fragmentu), i ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę, jaką ma Pierworodny Syn od Ojca pełne łaski i prawdy. (Pierworodny Syn to oczywiście Chokmah, Duchowy Świat, pierwsza emanacja Starożytnych Dni, Kether; Pierworodny przywodzi również na myśl “najstarszego z Synów Boga”, Lucyfera lub Szatana!)…

W powyższej, oryginalnej wersji tego chrześcijańskiego dokumentu i zmianach wprowadzonych przez Rzymskich Aleksandryjczyków, Dr G., znajduje się streszczenie i podstawy Rzymskiego dogmatu.

Jon, Apollon, Szymon (Szymon Piotr i „Szymon Mag”; zajmiemy się tym później), wszyscy ci chrześcijańscy Adepci nauczali: Wy jesteście Świątyniami Żyjącego Boga. Spójrzcie, Światło jest w was, i wiedzcie, że jesteście Dziećmi Światła!

Co rusz można odnaleźć to przesłanie w Ewangeliach, jednak zawsze przekręcone lub uwarunkowane lub błędnie wyjaśnione przez Rzymsko-Aleksandryjskie wpływy i teologizmy. W rezultacie „Jezus” czasami mówi jak święty, jak prawdziwa Inkarnacja Słowa; jednak zdecydowanie częściej przemawia jak fanatyk i sekciarz. Sprzeczności tego typu przeważają same siebie.

Jest to rezultat edycji i wpływów Rzymskich Aleksandryjczyków. Skopiowali i przystosowali do ich tymczasowych potrzeb Esseńskie dokumenty opisujące nauczanie Jonasza (między innymi Kazanie na Górze). Wstawili cuda z rodzaju przypisywanych Apollonowi z Tiany. Zaaranżowali dramatyczne Misterium Męki na kształt kultów Mitry, Adonisa, Attysa, Dionizosa, Oannesa – rzecz niezbędna, by uczynić ich „Jezusa” inkarnacją Logosu Eonu Ozyrysa – ich Umierającym Bogiem. Wymieszali prawdę i kłamstwa tak starannie, że przez prawie tysiąc siedemset lat każdy chrześcijanin, który poszukiwał Słowa w samym sobie – jedynym miejscu gdzie można je odnaleźć – spotykał, na progu swej własnej duszy, to zdradzieckie widmo, tą bluźnierczą chimerę, ten teologiczny koszmar: „Nasz Pan Jezus Chrystus”.

„Czcij mnie!” krzyczy Egregor. „Ja jestem synem Boga; ty jesteś tylko bezwartościową i grzeszną istotą, potępioną od dnia swych narodzin i przeznaczoną piekłu, gdyby nie moja ofiara; i beze mnie nigdy nie osiągniesz nieba!”

Być może zaczynasz rozumieć, Dr G., fatalną naturę tego co nazywamy Wielkim Czarodziejstwem?

Po tysiąc sześciuset latach witalizacji rzeszami czcicieli i absorpcji pustych skorup kapłanów, zakonnic, zakonników i fanatyków, którzy pozwolili się tak wampiryzować, Egregor istnieje na tak zwanej „płaszczyźnie astralnej”; i jest to demon, to jest iluzoryczny byt, nie jest to prawdziwy Mikrokosmos, lecz skupisko ożywionych skorup, skupiających wszystko co negatywne, defetystyczne, płaczliwe, bigoteryjne, introwertyczne w ludzkiej naturze – mokradło całkowicie nieprzyjazne rozwojowi i duchowej ewolucji ludzkości

I z drugiej strony, nie ma nic bardziej świętego lub czystszego niż to, co jest ukryte pod imieniem „Jezusa Chrystusa”… Imię jest skomponowane z tytułów, którymi Esseńscy Kabaliści i Greccy Gnostycy nazywali Inicjowanych, którzy osiągnęli Sefirę Tifaretu, Syna – to jest “sferę” lub “płaszczyznę” świadomości, która w Naszym Systemie odpowiada stopniowi Adeptus Minor, a w Obrządku Szkockim odpowiada 33 stopniowi.

Chrystus, Chrestos, oznacza „Dobry” i „Namaszczony”. Był to królewski tytuł w Misteriach Eleuzyjskich. Inicjowany zawsze był kapłanem-królem od czasów starożytności; absurdalny przesąd o “boskim prawie” królów to kolejne fałszerstwo Rzymskich Aleksandryjczyków mające pomóc tyranom, którzy im pomogli. To rzeczywiście byłoby niezwykle proste, gdyby prawdziwe królestwo, bolesne wynagrodzenie Inicjacji, mogło być przekazywane metodami dynastycznymi, lub nadawane przez papieża!

W celu usprawiedliwienia tego tematu, należałoby napisać całe tomy; powiedzmy tylko, że tradycyjne symbole władzy królewskiej są symbolami pełnej Inicjacji. Berło reprezentuje Fallusa, materialny obraz Słowa; Kula i Krzyż są formą Crux Anasta, symbolu nieśmiertelności, którą daje Inicjacja (ukazuje Kobiece “zdominowane” przez Męskie, to jest, wypełnione przez Męskie…); Korona to Kether, Sahaszara Czakra w pełnym rozkwicie, Pierwsza Sefira, Starożytność Dni, Ojciec; fioletowa peleryna wyhaftowana gwiazdami kwiatów przedstawia Nocne Niebo, Aurę Kapłana Nuit; wreszcie karmazynowe i złote szaty są symbolami Słonecznego Ciała, Ciała Chwały Inicjowanego – czerwień i złoto są heraldycznymi kolorami Słońca…

Jeśli zaś chodzi o imię „Jezus”, po hebrajsku zapisuje się je jako JHShVH (wymawiane Jeheszuah). Proszę zauważyć, że jest to JHVH, Tetragrammaton, z Shin (Sh) w środku. Shin jest literą oznaczającą jednocześnie Ogień i Ducha, a w środku JHVH równoważy Cztery Elementarne Siły Demiurga. Jehova – Słowo Mojżesza – staje się Jeheszuah – Słowem Jona. W słowie tym zawarty jest Ukrzyżowany Bóg, Dr G.; jest w nim Pentagram, Znak Człowieka, Płonąca Gwiazda Sanktuarium; Krzyż rozdzielony w Pięć Elementów: Ogień, Wodę, Powietrze, Ziemię i Ducha; jest tu Kabalistyczny klucz chrześcijańskiego Tetragrammatonu, INRI, co między innymi oznacza, Igne Natura Renovatur Integra, to jest: Poprzez Ogień (Świętego Ducha) Natura jest Całkowicie Odnowiona…

Podstawową różnicą między Chrześcijaństwem i poprzedzającymi je religiami było to, że Misterium Ozyrysa, do tego czasu ujawniane jedynie starannie wybranym aspirantom w najgłębszych niszach najbardziej niedostępnych sanktuariów, zostało dane całemu światu. Przed Eonem Ozyrysa, podczas Eonu Izydy, człowiek czcił Boga w jednym z Jego wielu obrazów przystosowanych do duchowej wizji różnych jednostek i różnych narodów, w taki sami sposób w jaki dziecko kocha i czci swoją matkę: jako Kogoś kto chroni, karmi, daje pocieszenie, czasami poprawia lub karze; lecz zawsze jako Kogoś zewnątrz ich samych.

To objawienie Misterium Śmierci Ozyrysa obudziło w ludziach świadomość, że oni sami są inkarnowaną boskością. Nie możemy głębiej rozpatrzyć tematu Ozyrysa, gdyż zajęłoby to kolejny tom. Eon Dziewicy-Ryb, ze swoją wibracją przystosowaną do idei oddania i samo-poświęcenia, umożliwił Inicjację na dużą skalę; lecz jest koniecznym, abyś zrozumiał, Dr G., że Misterium Ozyrysa datuje się od czasów najodleglejszej starożytności. Umierający Bóg jest magiczną formułą pochodzącą sprzed zniszczenia Atlantydy, kiedy prawdziwe znaczenie symboli, aż stały się powszechnie znane, było przywilejem nielicznych inicjowanych. Coroczna ludzka ofiara, by zwiększyć zbiory, była powszechnym rytuałem pośród rolniczych plemion Europy i Azji Mniejszej pięć tysięcy lat temu; i nawet na początku Romanizmu nadal była praktykowana przez Indoeuropejskie plemiona. Poświęcany człowiek pierwotnie był królem plemienia; rządził przez cały rok i był zabijany w Rytach Wiosny, lub Wielkanocy (ang. „Easter” jest modyfikacją Isztar). Był traktowany jak inkarnacja plemiennego boga, i czczony aż do momentu jego śmierci. Jego krwią kropiono posiane pola; jego ciało było zjadane przez szlachciców i kapłanów. Zwykły lud musiał zadowolić się wdychając dym z palenia określonych części jego ciała, które były poświęcane bóstwu, którego był wcieleniem (części te były różne; niektórzy palili organy seksualne, inni serce).

Ostatecznie, w miarę rozwoju inteligencji, formuła stała się wygodna dla królów; niektórzy plemienni geniusze obmyślili ideę pastora i odtąd substytut, namaszczony król, symbolicznie był zabijany zamiast prawdziwego króla. Najpierw wybierano do tego ochotników, potem starców i chorych, później wrogów i ostatecznie zwierzęta.

W wielu plemionach rodzice poświęcali swoich pierworodnych zamiast siebie samych (w takich przypadkach rodzice byli zazwyczaj wodzami, lub patriarchami, plemienia). Historia pierworodnego syna Abrahama opisana w Biblii jest pomysłową bajką, stanowiącą przejście wczesnych Żydów od składania Jehowie ofiar z pierworodnych do składania ofiar z kozłów.

Ludzkie ofiary, którym towarzyszył rytuał antropofagii, były typowe na kontynencie Indo-Europejskim, w Australii, Afryce i w Nowym Świecie. Powszechna obecność takiego rytuału, w czasach kiedy znajomość nawigacji była praktycznie zerowa, świadczy o wspólnym źródle w starożytności. Tym wspólnym źródłem była Atlantyda, lecz należy pamiętać, iż Atlanci nie praktykowali składania ludzkich ofiar. To zniszczenie ich cywilizacji (lecz nie wskutek „boskiej kary”, lecz na skutek naturalnych ruchów skorupy ziemskiej), po którym przetrwało tylko kilka kolonii na innych lądach, zadecydowało o powrocie do barbarzyństwa na większości terenów, kiedy symbole zaczęły być traktowane w najbardziej ordynarny sposób.

Pewne bardziej zaawansowane centra Atlantyckiej kultury przechowały prawdziwe znaczenie. Wśród tych kilku możemy wskazać Egipt, gdzie Mniejsze Misteria (Misteria Izydy i Ozyrysa) były odprawiane z zachowaniem całkowitej znajomości ich znaczenia (wystarczy jeśli przypomnisz sobie, że w Księdze Umarłych dusza zmarłego mężczyzny bądź kobiety zawsze jest nazywana Ozyrysem) i Większe Misteria (Nuit-Hadit-Hoor) były zachowane w największej tajemnicy.

To Egipt był miejscem, z którego przyszedł Nurt Ozyryjski, który, ze względu na różnorodność ludzi i języków, oraz przez trudności komunikowania się na płaszczyźnie materialnej, został odbity w różnych punktach kontynentu Indoeuropejskiego w rozmaitych formach, lecz zawsze zgodnie z podstawową formułą Zabitego Boga. Nurt ten zaczął się około 500 roku p.n.e. Rozentuzjazmowana postać z Azji Mniejszej, której przygody stały się folklorem, i która ostatecznie została poznana pod imieniem Dionizosa, podróżowała po Grecji, Azji Mniejszej i Indiach, nauczając nowej formuły Inicjacji. Ten Inicjowany, który jest prawdziwym pierwowzorem ewangelicznego „Jezusa Chrystusa”, był duchowym synem Kriszny, lub raczej Wisznu, którego Kriszna był głównym awatarem; i jego słowem było INRI, będące modyfikacją rozwiniętego Słowa Kriszny, AUM. Możemy tu zacytować Rozdział 71 LIBER ALEPH, jednej z najgłębszych prac MISTRZA THERIONA:

Kriszna ma niezliczone imiona i formy, i nie znam jego prawdziwych ludzkich Narodzin. Gdyż jego Formuła jest wielkiej Starożytności. Lecz Jego Słowo rozprzestrzeniło się na wiele ziem, i znamy je aż do dziś jako INRI z tajemnym IAO w nim zawartym. I znaczeniem tego Słowa jest Sposób Działającej Natury w Jej Zmianach; czyli, jest to Formuła Magii zgodnie z którą wszystkie Rzeczy reprodukują i odtwarzają siebie. Jednak to Rozszerzenie i Specjalizacja było raczej Słowem Dionizosa; bowiem prawdziwym Słowem Kriszny było AUM, przywodzące raczej wyrażenie Prawdy Natury niż praktyczną Instrukcję w szczegółowych Operacjach Magii. Lecz Dionizos, poprzez Słowo INRI, wyłożył podstawę wszelkiej Nauki, jak rozumiemy dziś Naukę w szczególnym sensie, to jest powodowania zmian w Naturze w Harmonii z naszą Wolą.

Ten Inicjowany, którego ziemskie imię jest dziś nieznane, a którego znamy pod imieniem Dionizosa (które mogło być jego cielesnym imieniem, przy okazji; stało się dość powszechne w Azji i Grecji, po tym jak przez nie przeszedł!…), żył i działał mniej więcej pięćset lat przed tak zwaną „chrześcijańską” erą. Wspomniał o nim jeden z żydowskich proroków, Izajasz, w kilku fragmentach Księgi Izajasza. Fragmenty te były studiowane z głębokim szacunkiem przez dawnych Esseńczyków, którzy znali ich okultystyczne znaczenie. Główny ustęp jest następujący (wtrącenia są moje):

Kto uwierzył wieści naszej, a ramię (ramię jest eufemizmem dla Fallusa, materialnego organu Słowa. Udo, ramię, biodro, róg, etc., są eufemizmami dla penisa użytymi zarówno w Nowym jak i Starym Testamencie w celu uspokojenia lubieżnych myśli tłumaczy, którzy dokonujac projekcji ich własnych psychicznych urazow, myśleli, że ludzie będą zszokowani gdy nazwie się rzeczy po imieniu. Ten rodzaj “dobrodusznej” zmiany ciągle następuje; każdy wydaje się myśleć być zdolnym do ochrony “cnoty” swoich towarzyszy!) ADONAIa komu się objawiło?

Wyrósł bowiem przed nim jako latorośl (to jest, jako nowe Słowo, z konieczności początkowo źle zrozumiane i przerażające) i jako korzeń z suchej ziemi. Nie miał postawy ani urody, które by pociągały nasze oczy, i nie był to wygląd, który by nam się mógł podobać.

Wzgardzony był i opuszczony przez ludzi, mąż boleści, doświadczony w cierpieniu jak ten, przed którym zakrywa się twarz, wzgardzony tak, że nie zważaliśmy na niego.

Lecz on nasze choroby nosił, nasze cierpienia wziął na siebie. A my mniemaliśmy, że jest zraniony, przez Boga zbity i umęczony. Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni.

Wszyscy jak owce zbłądziliśmy, każdy z nas na własną drogę zboczył, a ADONAI jego dotknął karą za winę nas wszystkich.

Znęcano się nad nim, lecz on znosił to w pokorze i nie otworzył swoich ust, jak jagnię na rzeź prowadzone i jak owca przed tymi, którzy ją strzygą, zamilkł i nie otworzył swoich ust.

Z więzienia i sądu zabrano go, a któż o jego losie pomyślał? Wyrwano go bowiem z krainy żyjących, za występek mojego ludu śmiertelnie został zraniony.

I wyznaczono mu grób wśród bezbożnych i wśród złoczyńców jego mogiłę, chociaż bezprawia nie popełnił ani nie było fałszu na jego ustach.

Ale to ADONAIowi upodobało się utrapić go cierpieniem. Gdy złoży swoje życie w ofierze, ujrzy potomstwo (to jest, jego duchowe dzieci), będzie żył długo i przez niego wola ADONAIa się spełni.

Za mękę swojej duszy ujrzy światło i jego poznaniem się nasyci. Znajomością swoją (to znaczy Binah – przyjmując duszę korespondującą z Przekraczaniem Otchłani) sprawiedliwy mój sługa wielu usprawiedliwi i sam ich winy poniesie.

Przetoż mu dam dział dla wielu (to jest, jego uczniów), aby z mocarzami (to jest z “bogami”; lecz bardziej specjalnie Duchowymi Formacjami, które w Kabale nazywane są Królami lub Potężnymi), dzielił łupy (odnosi się to do wielkiej tajemnicy Inicjacji, której jednym z symboli jest “wieczerza”), ponieważ wylał na śmierć duszę swoję (to jest, jego krew, Wino IAO, w Pucharze BABALON, Puchar, który przechowuje krew świętych), a z przestępcami policzon będąc (to jest, uznanym za zło), on sam grzech wielu odniósł, i za przestępców (to jest za złych pośród których był policzony, a którzy w rzeczywistości byli tymi, którzy go oskarżyli) się modlił.

Księga Izajasza, LIII, wersy 1-12

Być może będziesz w stanie lepiej zrozumieć powyższe, jeśli zacytuje tu kilka wersów z jednej ze Świętych Ksiąg Thelemy:

46. O mój Boże, lecz miłość płonie we Mnie poza więzami Czasu i Przestrzeni; moja miłość jest rozdzielona między tymi, co kochają nie miłując.

47. Moje wino jest nalane dla tych, którzy nigdy nie smakowali wina.

48. Opary jego odurzą ich a energia mojej miłości zrodzi potężne dzieci z ich panien.

Liber VII, vii. wersy 46-48.

Są pewne inicjacyjne sekrety, Dr G., które nie mogą być „przekazane” z tego prostego powodu, że tylko ci, którzy sami ich doświadczą będą w stanie zrozumieć wzmianki o nich. Dlatego ograniczę się do powiedzenia, że prosta historia opowiedziana powyżej w wersach z Izajasza opisuje karierę każdego chrześcijańskiego Adepta. Również, w teorii, powinna to być historia każdego Masona 33 stopnia; lecz w praktyce, pomimo, że nie utraciliście Słowa, utrzymujecie literę a nie ducha. Wy Masoni oddaliliście się daleko od tego, co było zamiarem waszego systemu – a to głównie z powodu nieustannych ataków ze strony Rzymskiego Kościoła.

Rzymsko-Aleksandryjscy patriarchowie, którzy napisali Nowy Testament skopiowali słowa prawdziwie Inicjowanych; w rezultacie, wewnątrz ich sfałszowanych Ewangelii ciągle jest rozsianych kilka kluczy, które ci co „mają uszy do słuchania” (czyli ci, którzy mają duchowe postrzeganie – zmysł słyszenia odpowiedników z hinduską Akaszą, Elementem Ducha) mogą odnaleźć i użyć do osiągnięcia Uniwersalnego Leku i Eliksiru Życia.

Rzymscy Aleksandryjczycy, jednak, poważnie zbłądzili, kiedy spróbowali użyć bluźnierskich metod rozszerzania Chrześcijaństwa zepsutego dogmatycznymi interpretacjami i chwilowymi pragnieniami siły. Nie powiodło się to, ponieważ nie postępowali tak jak Jonasz nakazał Esseńczykom: nie “dali Cezarowi, tego co cesarskiego, a Bogu tego co boskie.” Niezmiennie, kiedy tylko w historii rodzaju ludzkiego system teurgii jest sprzedany jako zorganizowana religia, cierpi na tym połączenie między systemem i jego duchowym źródłem. Płaszczyzny nie mogą się mieszać, a Rzymscy Aleksandryjczycy, wierzący, że działają w najlepszych intencjach, byli w rzeczywistości kierowani dumą i próżnością – uczuciami wywodzącymi się z poczucia ego – dokładnie tej części człowieka, która musi być zniszczona podczas Przekraczania Otchłani!

W rezultacie Kościół Rzymsko-Aleksandryjski, tracąc kontakt z Logosem Eonu Ozyrysa, stał się narzędziem w rękach demonicznych mocy – to jest iluzorycznych mocy, egoistycznych mocy – i oddalił się od niego w stronę od zdumiewających błędów do niewypowiedzianych okrucieństw.

W konsekwencji, prawdziwi Chrześcijanie odeszli od tego kościoła w chwili gdy zatriumfował i sprzymierzył się z księciami zła tego świata, do Gnostyckich i Esseńskich “konkurentów”. Wycofali się i kontynuowali swoje dzieło w milczeniu poprzez wszystkie następne obrazy i prześladowania; i ostatecznie by skuteczniej odeprzeć efekty Wielkiego Czarodziejstwa, stworzyli Masonerię.

Wiesz oczywiście, że Starożytny Obrządek, lub raczej, Wielka Loża Anglii, została zorganizowana, a cały Obrządek zreformowany przez pewnego Eliasa Ashmole, Żyda, który był Bratem R.C.. R.C. (które istnieje pod tą nazwą na świecie dopiero od czasu gdy wielki wtajemniczony ukrywający się pod imieniem “Christiana Rosenkreutza” zapoczątkował ten ruch, który zaowocował najpierw w Renesansie, potem w reformacji, i wreszcie w Amerykańskiej i Francuskiej Rewolucji) jest odpowiedzialne za Misterium Logosu – Misterium Chrystusa. To ich zadaniem jest, by to Misterium nigdy nie zostało zapomniane przez ludzkość. Kiedy bez względu na to czy przez ludzkie błędy, oscylacje ludzkiej karmy, lub prawa przemiany, przekazywanie Słowa i Znaku, to jest apostolskiej sukcesji, jest zagrożone, wówczas to R.C., pod jedną ze swych wielu zasłon (nigdy nie używa otwarcie nazwy R.C.!), poprzez jednego lub więcej Braci, przypomina ludziom o duchowym znaczeniu Inkarnacji; o Przymierzu Zmartwychwstania; o Wielkim Dziele, to jest: Ustanowieniu Królestwa Bożego na ziemi.

R.C. nigdy w żaden sposób nie miesza się z organizacją kierowaną Masońskimi rytami; ani ich Adepci, niedostępnie szukają przyjęcia w takich obrządkach. Tylko wystarczające informacje są publicznie udostępniane oraz wskazywane są źródła dla badań, poprzez które Masoni mogą sami ponownie ustalić duchowe znaczenie ich misteriów.

R.C. jest poniżej Otchłani; Wielki Zakon, który nie ma nazwy jest symbolizowany przez Oko w Trójkącie; i jest to Collegium Summum, lub S.S., zakonu A.·.A.·.

A.·.A.·. jest tylko jednym z Inicjacyjnych Bractw, a poniżej Otchłani jednym z najmłodszych. Zostało zorganizowane w swej obecnej formie w pierwszej dekadzie tego stulecia.

Jeśli chodzi o S.S., jest wspólne dla wszystkich Inicjacyjnych Zakonów. Często jest to źródłem zaskoczenia dla aspirantów; gdy osiągając pewne zrozumienie, odkrywają, że Mistrzowie zdający się nauczać całkowicie przeciwne doktryny (jak na przykład Mahomet i Jonasz) siedzą ramię w ramię w Radzie Adeptów.

Podsumujmy.

Kim jest św. Jan Chrzciciel”? To Jonasz, Ionas, Jon, Johannes, Jan, Mistrz Prawości Esseńczyków, którego kazania są w Ewangeliach włożone w usta “Jezusa”.

Kim jest „Jezus”? To każdy Adept, czyli osoba, która osiągnęła Wiedzę i Konwersację Świętego Anioła Stróża, Parakleta.

Kim jest „Jezus Chrystus”? Jest to imię nadane przez Rzymskich Aleksandryjczyków ich fikcyjnej wersji Logosu Eonu Ozyrysa, którego Słowem było INRI, a którego znamy jako Dionizosa.

Kim jest “Ojciec”, do którego “Jezus” zawsze zwraca się w Ewangeliach? To Logos, LVX, Słowo, którego Sefirą jest Chokmah, pierworodny Kether. Kim jest Chrystus? Technicznie, jest to każdy Adept, odkąd imię odpowiada, w greckiej symbolice, esseńskiemu Jeheszua; lecz w praktyce jest to imię używane by desygnować LOGOS AIONOS.

Z tego mistycznego punktu widzenia, „nikt nie osiąga Ojca inaczej jak przez Syna”; konsekwentnie, odkąd każdy chrześcijański Adept jest Inkarnacją Słowa, różnica między Solarnym Chrystusem a Wewnętrznym Chrystusem jest tylko iluzją profana. Ego sum qui sum – mówi Inicjowany – AHIH, JESTEM KTÓRY JESTEM.

Kiedy Aleister Crowley został “oskarżony” (było to wtedy kiedy przewodniczący sędzia nazwał go “najniegodziwszym człowiekiem świata”), prokurator zapytał go:

Czy nie jest prawdą, że nazywasz siebie Wielką Bestią z Objawienia?

Crowley, przywykły oczekiwać najgorszego od swych bliźnich, odpowiedział z typowymi dla niego cierpliwością i humorem:

To imię oznacza tylko Słońce. Możesz mnie nazywać ‘małym słoneczkiem’.

To jest: mów na mnie Adept, to jest, Jeheszua, to jest Mason 33 stopnia, Dr G….

“małe słoneczko” = Mniejsze Słońce, Tifaret.

To zmieszanie między Adeptem i jego Ojcem pojawia się nawet u “Jana Chrzciciela” – tego malowniczego obchodu siły, którym Rzymscy Aleksandryjczycy oddzielili Jona, Esseńskiego Mistrza, od jego kazań. “Jan Chrzciciel” mówi: “Ja jestem Głosem (to jest Słowem) rozbrzmiewającym na Pustyni (to jest w Otchłani)”.

Najbardziej starożytnym symbolem oznaczającym Słowo jest Oko Egipcjan; a Oko jest w Otchłani. Jest to Oko w Trójkącie, i jest to prawdziwy Bafomet, Tajemny Wódz wszystkich Masonów.

Poniżej Otchłani jest reprezentowany przez dwóch Adeptów, jeden jest Białym Filarem, drugi Czarnym Filarem. Biały Adept to Adeptus Exemptus i obwieszcza on Prawo. Czarny Adept to Adeptus Major i egzekwuje on obwieszczenia Adeptus Exemptus.

Żydzi, po tym jak przestali składać ofiary z pierworodnych, przeznaczali dwa kozły ofiarne na ich święta, jeden biały, drugi czarny. Biały kozioł był poświęcany IAO (najstarsze imię Jehowy); czarny kozioł obłożony klątwami kapłanów był wyprowadzany na pustynię…

Czy rozumiesz teraz lepiej, dlaczego Pomieszczenie Masonów jest nazywane Pomieszczeniem Czarnego Kozła, Dr G.?

Oko w Otchłani jest Okiem Słońca, Okiem Hoora, które z pewnych powodów jest identyfikowane z odbytem. Dlatego mówi się, że wyznawcy “Szatana” “całują tyłek czarnego kozła”… W Starożytnym Egipcie, w pewnym rytuale, gdzie każda część ciała Inicjowanego była w relacji z odpowiadającą mu jakąś boską istotą, w określonym momencie Inicjowany mówił: “Moje pośladki są pośladkami Oka Hoora”.

Lecz kim do diabła – wybacz tę grę słów – naprawdę jest ten notoryczny Szatan, o którego czczenie oskarżają nas rzymscy kapłani, i którego winią za ich zmartwienia, zamiast obwiniać swą własną bigoteryjną głupotę?

Kiedy Rzymski Kościół rozpoczął “katechizację” prowincji, nieustannie odnajdywał lokalnych bogów. Ucząc się legendarnych wyczynów tych bogów, przebiegli rzymscy misjonarze wynaleźli “świętych”, którzy dokonali tych samych czynów i opowiadali prostym poganom:

Ten wasz bóg jest niczym innym jak demonem, który próbuje odciągnąć was od Naszego Pana Jezusa Chrystusa, i w tym celu naśladuje wyczyny naszego świętego męczennika Jana Kowalskiego. A jeśli mi nie wierzycie, posłuchajcie historii życia naszego świętego męczennika…

I tu następowała zmyślona opowieść.

W ten sposób Rzymski Kościół przyswoił do swojej liturgii cały panteon “pogańskich” bogów, przemieniając ich w całkowicie fikcyjnych świętych i męczenników; jedynymi chrześcijańskimi męczennikami wczesnego Chrześcijaństwa byli Gnostycy i Esseńczycy, których Rzymscy Aleksandryjczycy potępili przed Imperatorami. Przykład: Ci którzy czcili Chrystusa pod postacią osła (Priapus), ci którzy czcili Chrystusa pod postacią ryby (Oannes); ci którzy czcili Chrystusa pod Jego Imieniem Iacchusa, lub Dionizosa…

Lecz był pogański bóg, którego Rzymski Kościół nie był w stanie pochłonąć, ponieważ jego wyczyny były zbyt męskie, by przypisać je rzymskiemu “świętemu”, koniecznie kastratowi na ciele lub duchu. Z drugiej strony jego obrzędy były tak witalne, tak powszechnie popularne na prowincjach, że niemożliwym było spodziewać się, że lud o nim zapomni; po sześciu stuleciach rzymsko-aleksandryjskiej tyranii, nadal był on znany i adorowany: bóg PAN, bóg z rogami i koźlimi kopytami…

Zatem, Dr G., nie będąc w stanie uczynić go świętym, uczynili go diabłem…

Obfitość danych o wszystkim co napisałem powyżej można znaleźć w następujących książkach:

THE GOD OF THE WITCHES, Margaret Murray.

THE BOOK OF THE DEAD, w tłumaczeniu Sir Wallis Budge.

THE GOLDEN BOUGH, Sir James Frazer, kompletne wydanie w kilku tomach.

W ostatniej monumentalnej pracy, znajdziesz szczegółowe studium pogańskich bogów, którzy zostali przemienieni w “świętych” i “męczenników” rzymskiego kalendarza…

Lecz wracając do boga Pana: Rzymski Kościół walczył z obrzędami tego boga przez kilka stuleci. Święta Pana były orgiastyczne – stąd ich popularność – i były obchodzone na Równonoce i Przesilenia. Ostatecznie Rzymski Kościół był zmuszony włączyć te święta do własnej liturgii, uznając za niemożliwe wyeliminowanie ich; i bardzo przebiegle uczynili z nich najważniejsze święta kultu “Naszego Pana Jezusa Chrystusa”: Wielkanoc, Boże Narodzenie, Dzień Św. Jana Chrzciciela i Dzień Św. Jana Apostoła. Koniec końców reforma gregoriańska przesunęła “Boże Narodzenie”, które z początku było ruchome jak Wielkanoc i wypadało na Przesilenie; i w końcu wchłaniając orgiastyczny rytuał mający w ten dzień miejsce (pozostałość tych orgiastycznych aspektów to, na przykład, “całowanie pod jemiołą”. To było więcej niż całowanie za dawnych dni!…), rzymscy kapłani ustalili datę na 25 grudnia. Od tego czasu Rzymianie, ich późniejsi następcy i kilka złudnych okultystycznych zakonów obchodzi tego dnia „zmartwychwstanie” lub „narodziny” Słońca; jest to spowodowane tym, że Zimowe Przesilenie jest tą chwilą, kiedy Słońce osiągnąwszy maksimum południowej deklinacji na ekliptyce, zaczyna wracać na północ, przynosząc ocieplenie, które odnowi życie wegetacji na wiosnę.

Lecz kim był, z Inicjacyjnego punktu widzenia, ten Pan?

Był on, tak jak każdy bóg każdej krainy z każdego okresu historii świata, jedną z form pod którą czczone jest Duchowe Słońce, które jest prawdziwym Ojcem, lub jego Pierworodnym, który jest “Bestią”… Bestia różni się w zależności od daty Równonocy, ponieważ Wiosenna Równonoc jest ruchoma, na skutek przesunięcia punktu wiosny, od znaku do znaku Zodiaku średnio co dwa i pół tysiąca lat; a w Zodiaku znaki zawsze są przedstawione pod ludzką lub zwierzęcą postacią.

W późniejszym Eonie, wiosenny punkt wypadł odpowiednio w Pannie i Rybach, Dziewica i Ryba; w poprzednim Eonie w Baranie i Wadze, Jagnię i Sprawiedliwość (kobieta z mieczem i wagą dawnych Rzymian); w obecnym, wiosenny punkt wypadł w Wodniku, to jest Kobiecie z Pucharem (BABALON), i w Lwie, to jest Wielkiej Dzikiej Bestii (THERION).

Bóg Pan jest jedynie sędziwą formułą Logosu, pochodzącą z Eonu Raka-Koziorożca… Oto i zmora rzymskich kapłanów zredukowana do prawdziwych proporcji. Zredukowana?… Cóż, to kwestia punktu widzenia…

Nie możemy bardziej zagłębić się w temat “Rogatego”, ani w cały symbolizm rogów, ani w pełną historię walki Rzymskiego Kościoła przeciwko kultowi „Diabła”; kultowi którego, powiedzmy przelotnie, pomimo wszelkich wysiłków Rzym nigdy nie był w stanie zniszczyć. Znajdziesz podstawowe dane do przestudiowania w cennej książce, opublikowanej po raz pierwszy w XVIII wieku, jeśli się nie mylę, lecz obecnie ponownie wydanej w Stanach Zjednoczonych:

TWO ESSAYS ON THE WORSHIP OF PRIAPUS, Payne Knight.

Ograniczymy się tu do powiedzenia, że był to bóg czczony przez “wiedźmy”, które zachowały jego orgiastyczne obrzędy pomimo wszystkich diabelskich prześladowań, absurdalnych oszczerstw i strasznego ryzyka śmierci w ogniu i torturach narzuconych przez Rzymski Kościół nie tylko podczas Średniowiecza, lecz nawet w XVIII wieku – a które, gdyby nie cierpliwość i cicha praca Masonów, prawdziwych Chrześcijan, ten niesławny kościół z pewnością praktykowałby do dzisiaj…

Po tym jak Rzymianie i Aleksandryjczycy zapewnili swoją teologiczną dominację na Soborze w Nicei (omówimy to później) i ustanowili dogmat “Jezusa Chrystusa” jako historycznej postaci i “jednej i jedynej” Inkarnacji Słowa, nieliczni Gnostycy i Esseńczycy, którzy przetrwali “czystkę” kontynuowali, w największym sekrecie, oryginalną i czystą tradycję Mniejszych Misteriów Egiptu i Formuły Dionizosa.

Kilka razy, podczas ostatnich tysiąca pięciuset lat, ta lub inna grupa tych Inicjowanych próbowała otwarcie wznowić ich kult. Kiedykolwiek to robili, Rzymski Kościół interweniował z dziką furią, mordując mężczyzn, kobiety i dzieci, do tego stopnia, że w przypadku Albigensów, nawet średniowieczni kapitanowie, ludzie, którzy stali się brutalni od przemocy dzikich bitew tamtych czasów, zaniepokojeni masakrą poszli zapytać Papieża, czy może raczej powinni nie zabijać niewinnych ludzi razem z winnymi (Albigensi umierali tak cnotliwie, rozumiesz). I to w tej sytuacji Biskup Rzymu uhonorował “chrześcijańską” tradycję jego kościoła tymi pamiętnymi słowami:

Zabijajcie wszystkich; Bóg rozpozna swoich.

Rzeź, Dr G., objęła nawet nowo narodzone dzieci…

I to nie było tak, Dr G., że Biskup Rzymu był ofiarą ślepej wiary w prymitywną teologię jego wyznania; nie było tak, że naprawdę wierzył w istnienie “zbawiciela” nazywanego “Jezusem”, i wierzył że Albigensi byli “istotami Szatana”. Nie, Dr G., nie było nawet wyjaśnienia fanatyzmu dla decyzji Biskupa Rzymu – gdyż Rzymski Papież wie, zawsze wiedział, że nigdy nie było żadnego “Jezusa Chrystusa”!

Być może ciężko ci w to uwierzyć? W takim razie przypomnij sobie historyczne słowa, wyszeptane w momencie nieuwagi wywołanej władczą próżnością, jednego z najbardziej cynicznych i najlepiej prosperujących papieży, Leona X:

Quantum nobis prodest haec fabula Christi!

To jest: Jak bardzo pomaga nam ta bajka o Chrystusie!

Musisz pamiętać, że oryginalne dokumenty tego co Rzymianie nazywają „Chrześcijaństwem” są przechowywane w Tajnej Bibliotece Watykanu. Jest najprostszą rzeczą dla nielicznych prałatów, którym Kuria zapewnia dostęp do takich dokumentów sprawdzić gdzie kończą się fakty a zaczyna fikcja.

Sądzę, że powiedzieliśmy wystarczająco o przeszłej historii Kościoła Rzymu. Nie ma konieczności przypominać ci o Joannie d’Arc, Jules de Retz, przeciwko którym poczyniono najbardziej przerażające zarzuty, nie przedstawiono żadnych dowodów, a ich sędziowie i oskarżyciele byli ich spadkobiercami; lub o Jacques de Molayu i reszcie Templariuszy, o Michel Servet, lub o Cesarzu Friedrichu Hohenstaufen, o Johannie Hussie, lub Henryku IV (zamordowanym przez zakon Jezuitów), lub o Katarach, o Albigensach, o Hugenotach, lub o Żydach i Arabach Hiszpanii i Portugalii, lub francuskich, niemieckich, szkockich i irlandzkich Gnostykach nazwanych „czarownicami” i zmuszonych do przyznania się do absurdów pod ohydnymi torturami, lub o Galileuszu, o Cagliostro, lub o ogromnej ilości Masonów, których kości bielą drogi prowadzące do Rzymu… Sądzę, że Masonowi, nie muszę mówić dalej o przeszłości tego niesławnego kościoła.

Zamiast tego powiedzmy o teraźniejszości – o tym czasie “reform” i “Papieża Pokoju”.

Czy Rzym się zmienił?

Dr G., z pewnością myślisz, że te wychwalane reformy liturgiczne, to popularyzowane zgromadzenie ekumeniczne, dwie bulle późnego “Jana XXIII” (w rzeczywistości Jana XXIV; był czas w historii papiestwa, gdy było trzech papieży w tym samym czasie. Jeden z nich, nazywany Janem XXIII, został zmuszony do zrezygnowania z papiestwa, kiedy pozostałych dwóch zawarło przeciw niemu przymierze, i zaraz potem został otruty – z czyjej inicjatywy, pozostawię to twoim rozmyślaniom) uczyniły Kościół Rzymu bardziej humanitarnym, bliższym Boga i Jego Logosu?

Bardzo dobrze; mam przed sobą, w tej chwili gdy piszę, rzymski elementarz zatytułowany Chrześcijańska doktryna. Został wydany przez Pauline Editions i posiada numer 1: dlatego tez jest przeznaczony do indoktrynacji najczulszych dzieci. Powiedziałeś mi, że twoim zdaniem Rzymski Kościół był dobrym wstępem do dorosłego życia dla dzieci. Skoro tak myślisz, szczególnie rozważ następujące ustępy, które przepiszę z tej niesławnej broszury (nawiasy są mojego autorstwa):

Lubię mój katechizm (nieświadoma auto-sugestia).

Katechizm naucza mnie drogi do nieba (lub z drugiej strony, piekła).

Droga do nieba to: poznać Boga (poprzez słowa kapłanów), kochać Boga (zgodnie z definicją miłości ludzi, którzy ślubowali unikać wszelkich zdrowych jej przejawów), i słuchać Boga (który rozkazuje ci przez usta księży, jedynych prawdziwych pośredników; wszyscy inni są sługami Diabła, i jeśli spróbujesz określić, samodzielnie, posłuszeństwo Bogu, jesteś winny dumy, śmiertelnego grzechu).

Zawsze będę uczęszczać na moje lekcje katechizmu w celu poznania drogi do nieba (ukryta groźba, że jeśli nie będziesz chodzić na lekcje katechizmu, by poznać drogę do nieba, to skończysz w piekle).

Zawsze będę studiować mój katechizm bardzo uważnie (a są ludzie uważający, że to komuniści wynaleźli pranie mózgu!)

Powyższe to jedynie wstęp. Następnie są godne uwagi „prawdy”:

Jezus zmarł na krzyżu by nas zbawić (historyczne kłamstwo, lecz dogmatyczna implikacja jest taka, że odkąd od urodzenia jesteśmy istotami potępionymi i skazanymi przynajmniej na czyściec, dzieci potrzebują zbawienia. Cóż za różnica pomiędzy tym a „Chodźcie do mnie małe Dzieci”!…)

Małe dzieci bardzo kochają Naszą Panią (jeśli byłby to rosyjski elementarz i zamiast “Naszej Pani” byłoby tam “Nina Chruszczow”, nazwalibyśmy to zbrodnią przeciwko ludzkości. A ostatecznie Nina Chruszczow istnieje!…)

Nasza Pani jest matką Jezusa (prawda, BABALON jest matką Adepta; lecz to nie w ten sposób to zinterpretowali!…)

Następnie jest credo, z taką notką: Credo jest podsumowaniem religii, której nauczył nas Jezus.

Jest to bezwstydne kłamstwo, gdyż ani Jon ani Dionizos, pierwowzory ewangelicznego „Jezusa Chrystusa” nie nauczali „religii”. Budda nie nauczał Buddyzmu, Mahomet nie nauczał Islamu, ani Lao Zi nie nauczał Daoizmu, ani żaden inny wielki przywódca duchowy nigdy nie ustanowił formalnego dogmatu, z pojedynczym wyjątkiem Mojżesza; a on przynajmniej miał usprawiedliwienie, że musiał stworzyć kulturę gdzie jej nie było, stworzyć naród z motłochu zabobonnych i buntowniczych niewolników. To zawsze naśladowcy – dodajmy przelotnie, fałszywi naśladowcy – Mędrców organizowali religie i porzucali Ducha dla litery, wcześniej lub później postępując w sposób całkowicie przeciwny do zalecanego przez Instruktora.

Jednak w obecnym przypadku kłamstwo jest złożone; gdyż oprócz faktu, że Jon nie pozostawił żadnej “religii” do naśladowania, Kredo Nicejskie, do którego odnosi się ten elementarz, nie było nawet podsumowaniem religii, która skrystalizowała się wokół nauk Jona. Kredo to było raczej kodeksem dogmatów, które Rzymscy Aleksandryjczycy uznali za podstawowe dla ustanowienia ich politycznej, materialnej, czasowej dominacji nad wieloma zgromadzeniami – kościołami – założonymi w Azji Mniejszej i na Rzymskim Półwyspie przez następców uczniów Jona, każdy z odmianą doktryny i temperamentem zdeterminowanym przez lokalne warunki i przez specyfikę zakładającego je ucznia. Ci zakładający je uczniowie byli pierwowzorami “apostołów” z Dziejów apostolskich (Dzieje są antologią, starannie ocenzurowaną i wypaczoną przez wstęp opisujący wielce wyimaginowane wydarzenia i imiona, działalności kilku uczniów Jona. Fałsz najbardziej rażącej postaci jest tam wymieszany ze strzępami historycznych faktów. Celem tego sfałszowania zapisów było potwierdzenie autorytetu Rzymskiego Kościoła, który daleki od bycia najstarszym z kościołów chrześcijańskich, był najmłodszy – i z pewnością najmniej chrześcijański z ich wszystkich!

Interesującym przykładem jest „Św. Piotr”, „Szymon Piotr”, który jest tym samym “Szymonem Magiem” sprzeciwiającym mu się w Dziejach Apostolskich. Był on Gnostykiem, którego Rzymski Kościół musiał uznać za założyciela, ponieważ nauczał w Rzymie i był powszechnie szanowany przez wszystkie zgromadzenia; lecz jednocześnie musiał zaatakować z powodu doktryny wspólnej z greckimi Gnostykami i Esseńczykami. „Piotr” i „Paweł” są prawdopodobnie tą samą osobą – lecz tylko przyszłe badanie bezstronnych badaczy posiadających prawdziwą dokumentację może to potwierdzić. Zapis sposobów w jaki Rzymscy Aleksandryjczycy zmusili Sobór Nicejski do przegłosowania tego Kredo do użytku jest gąszczem horrorów. Sytuacja była taka, że zaproszeni patriarchowie nie odważyli się chodzić ulicami Nicei, Rzymu i Aleksandrii bez przynajmniej tuzina ochroniarzy, ze strachu przed śmiercią z rąk Rzymsko-Aleksandryjskich patriarchów. (Patrz OUTLINES ON THE ORIGIN OF DOGMA i DECLINE AND FALL OF THE ROMAN EMPIRE; również LA MESSE ET SES MYSTERIES, dla pełnej dyskusji nad tym.)

Lecz przeanalizujmy to „podsumowanie religii, której nauczał Jezus”:

Wierzę w Boga, Ojca Wszechpotężnego, Stworzyciela nieba i ziemi (dopiero zaczyna to zbaczać, gdyż „Ojciec”, do którego zwracał się Jon w swoich kazaniach był Dionizosem, Logosem Eonu, który był duchowym ojcem Jona. „Stworzyciel nieba i ziemi” to w rzeczywistości „Stworzyciele” – liczba mnoga. Genesis, Kabalistyczne dzieło, jest zawsze źle tłumaczone; „Elohim”, stwórcy nieba i ziemi, byli dosłownie „męsko-kobiecymi bogami” – to jest androgynicznym boskim zastępem. Zatem, możesz spytać, kim był Jehowa? Był Ojcem Mojżesza, w taki sam sposób w jaki Dionizos był Ojcem Jona!…

Lecz idźmy dalej: i w Jezusa Chrystusa, syna jego jedynego, Pana Naszego (te dziewięć słów spowodowało więcej śmierci na Soborze Nicejskim niż jakiekolwiek inne. Były przypadki rzymsko aleksandryjskich patriarchów prowokujących osobistymi obrazami innych patriarchów, którzy sprzeciwili się temu „jedynemu synowi” lub „Panu Naszemu”, aż do czasu gdy obrażany patriarcha zareagował – wtedy to byli zabijani od tyłu nożem przez wcześniej wyćwiczonych zabójców. Co do „Jezusa Chrystusa”, nikt szczególnie się temu nie sprzeciwił, gdyż prawdziwi chrześcijańscy Inicjowani nawet nie pofatygowali się na Sobór, wiedząc że była to szachrajska sprawa, jak każdy inny sobór zwołany przez Rzymskich Aleksandryjczyków wcześniej lub później.

Chrześcijańscy Wtajemniczeni już zaczynali się organizować, przewidując skrajną potrzebę tajnego stowarzyszenia braci, które otwarcie pojawiło się w Średniowieczu jako Masoneria – gildia wolnomularzy, która budowała wielkie gotyckie katedry. Ci wolnomularze utworzyli oddzielną klasę, gdyż, nie będąc szlachcicami czy kapłanami, nie byli też wieśniakami czy wasalami. Rzymski Kościół chronił ich, ponieważ potrzebował ich do budowy – Rzym samemu będący niezdolny, tak jak teraz, do zbudowania czegokolwiek… To przez te gildie Wolnomularzy prawdziwe Chrześcijaństwo było przekazywane od królestwa do królestwa i od miasta do miasta, i to dość ironicznie, pod życzliwą opieką Rzymian… Patrz THE ARCANE SCHOOLS i każde dobre kompendium masońskiej historii),

który się począł z Ducha Świętego (kolejnym źródłem wielu morderstw był ten dogmat, którego nie będziemy komentować, gdyż list ten z pewnością będzie czytany przez rzymskich kapłanów, a naszym celem nie jest dostarczanie im informacji o naturze Ducha Świętego – inwokują go tak często, że przecież musza wiedzieć co To jest!…),

narodził się z Maryi Panny (ta Panna Maria jest również Wielką Nierządnicą z Objawienia. Jest Wielką Nierządnicą, ponieważ oddaje się wszystkiemu co żyje; i jest panną ponieważ pozostaje Ona nietknięta przez to wszystko. Kim Ona jest? Jest Domem Boga, Naturą Wielkiej Matki – i naturalne prawa są jedynymi boskimi prawami… Isis-Urania, NUIT, Nasza Pani Gwiazd, jest najwyższą koncepcją tej Wielkiej i Wiecznej Matki, bezwstydnie i z zapałem kopulującej z Jej wszystkimi stworzeniami, gdyż w każdym z nich przejawia się Jej Pan, który w każdym z nich posiada Ją… Jest również najwyższą formą, prawdziwą formą PANa. Wiecznie nietknięta Izyda jest tą Nieskazitelną Dziewicą; a obrazy Dziewicy z Dzieciątkiem Jezusem w rzymskich kościołach są wiernymi kopiami wielu obrazów Izydy z Dzieciątkiem Horusem, które można obejrzeć w Brytyjskim Muzeum i w Louvrze…),

cierpiał pod Poncjuszem Piłatem (bardzo wątpliwa osoba, ten Poncjusz Piłat, z historycznego punktu widzenia. Ostatnio „listy żony Piłata do przyjaciela” zostały „odkryte” i „ujawnione” w Stanach Zjednoczonych Ameryki, opisujące jak życie tej pary stało się najzwyklejszym melodramatem, po umyciu ich rąk z „Jezusa Chrystusa”. Więcej dziecinnych opowiastek dowcipnych Jezuitów, bez wątpienia…).

Został ukrzyżowany i pogrzebany, i zstąpił do piekła, trzeciego dnia zmartwychwstał, wstąpił do nieba, gdzie siedzi po prawicy Wszechpotężnego Ojca, skąd przyjdzie by sądzić żywych i umarłych (wszystko to posiada ezoteryczne znaczenie i jest prawdą każdego Chrystusa, każdego Adepta; lecz rzymscy kapłani sprofanowali te święte symbole interpretując je w najprymitywniejszy sposób).

Wierzę w Ducha Świętego (nawet nie wiedzą co To jest, niezasłużywszy Jego obecności od tysiąca sześciuset lat!…),

święty Katolicki Kościół (to jest prawdziwy i jedyny Kościół, poniżej Otchłani, wliczając w to wszystkie ludzkie kulty; lecz rzymscy kapłani rozumieją przez to, oczywiście, Rzymski Kościół…),

odpuszczenie grzechów (wszystkich bluźnierstw tego wyznania wiary, to „odpuszczenie grzechów” czyniące z ludzkości nieczystą i potępioną rasę, jest największe i najmniej wybaczalne. To właśnie z tego powodu Kościół Rzymu nigdy nie zasłużył na objawienie Świętego Ducha!),

zmartwychwstanie ciała (odnosi się to do doktryny regeneracji, to jest Uniwersalnego Leku; lecz to i inne sekrety wczesnego Chrześcijaństwa zostało zatracone przez Rzymian, zinterpretowali tę frazę w najbardziej rażący sposób. Patrz: Rytuał Egipskiej Masonerii Cagliostra dla traktatu na ten temat), wieczne życie (odnosi się to do Eliksiru Życia – znów błędnie zinterpretowanego). Amen.

Teraz proszę rozważ następujące:

Dawno temu, kilka aniołów zgrzeszyło (później jest wytłumaczone co to jest grzech).

Upadłe anioły nazywa się diabłami.

Upadłe anioły poszły do piekła (muszą mieć piekło, zrozum. Pomyśl jak nieszczęśliwe były te dzieci, które nie wiedziały o istnieniu piekła do czasu aż spotkały się Kościołem Rzymu!).

Dlaczego Bóg nas stworzył? (petitio principii – jak zwykle.)

Bóg stworzył nas abyśmy Go poznali (w rzymskiej wersji), byśmy Go kochali i służyli Mu na tym świecie (rodzice płodzą dzieci ponieważ potrzebują niewolników – żadna nadludzka istota nie mogłaby mieć innych motywów…), a potem byli z Nim w niebie (każdy grzeczny piesek zasługuje na nagrodę).

Zbierzmy: rzymska wersja Stwórcy ukazuje niewiele twórczej wyobraźni!

Lecz bajeczka następuje dalej:

Adam i Ewa byli szczęśliwi w Raju.

Jednak, pewnego dnia popełnili grzech.

Czym jest grzech?

Grzech jest świadomym nieposłuszeństwem wobec prawa Boga lub PRAWA KOŚCIOŁA (podkreślenie moje. Proszę zauważyć, że przebiegli panowie są podwójnie zabezpieczeni. Po pierwsze, ponieważ sami napisali “prawo Boga”; po drugie, ponieważ sami napisali prawo kościoła!…).

Jezus umarł na krzyżu by zbawić nas od grzechu (oni nie wiedzą już czym jest Jezus i nigdy nie wiedzieli czym jest krzyż).

Bóg nagradza dobrych i karze złych.

Nagrodą za dobro jest niebo.

Karą za zło jest piekło.

Niebo i piekło NIGDY SIĘ NIE SKOŃCZĄ (podkreślenie moje).

Bóg nie tylko nie ma wyobraźni, ale nie ma i litości, żeby nie wspomnieć o poczuciu humoru!…

Ten „Bóg” to demon – uczyniony na podobieństwo swoich wyznawców!

Kto idzie do nieba?

Każdy kto umiera bez poważnego grzechu idzie do nieba.

Proszę zauważyć, że nie trzeba wcale być cnotliwym, wesołym, odważnym, uczciwym, honorowym, by iść do nieba. Pozytywne cnoty nie mają żadnego znaczenia dla „chrześcijańskich” dzieci Rzymu; wystarczy umrzeć bez „poważnego grzechu” by iść do nieba. Przeczytaj, Dr G., w Objawieniu, rozdział III, wersy 14-22, co AMEN ma do powiedzenia Kościołowi w Laodycei!

Kto idzie do piekła?

Każdy kto umiera z poważnym grzechem idzie do piekła.

W ten sposób panowie z Rzymu mogą jednocześnie zjeść ciastko i je zachować. Jeśli nie jesteś ochrzczony (przez nich) po urodzeniu, jesteś skazany przynajmniej na czyściec; i jeśli nie jest ci odpuszczone (przez nich) w chwili śmierci, jesteś skazany przynajmniej na czyściec (proszę pamiętać, że czyściec jest stosunkowo niedawnym wynalazkiem, powstałym gdy ludzie zaczęli skarżyć się, że Rzym okazuje niewielką dobroduszność dla ludzi; na początku mieli tylko piekło jako alternatywę dla nieba). A twoje życie pomiędzy narodzinami i śmiercią jest im całkowicie podporządkowane: komunia, sakrament, bierzmowanie, małżeństwo, spowiedź… Proszę pamiętać, Dr G., że cała ta teologia grożąca wieczną męczarnią dla nieakceptujących tego, cały ten syndrom ucisku, psychicznego i społecznego niewolnictwa, wszystkie te machinacje są oparte na zamierzonych i świadomych kłamstwach patriarchów Rzymu i Aleksandrii! Prawdziwie, mogą się szczycić:

„Quantum nobis prodest haec fabula Christi!”

Lecz na nieszczęście dla nich, Dr G., tak się składa, że Chrystus nie jest bajką!

A Słowo ciałem się stało, i zamieszkało w nas.

Thou who art I, beyond all I am,
Who hast no nature, and no name,
Who art, when all but thou are gone,
Thou, centre and secret of the Sun,
Thou, hidden spring of all things known
And unknown, Thou aloof, alone,
Thou, the true fire within the reed
Brooding and breeding, source and seed
Of life, love, liberty and light,
Thou, beyond speech and beyond sight,
Thee I invoke, my faint fresh fire
Kindling as mine intents aspire.
Thee I invoke, abiding one,
Thee, centre and secret of the Sun,
And that most holy mystery
Of which the vehicle am I.
Appear, most awful and most mild,
As it is lawful, in thy child!

Powyższe wersy, Dr G., zostały napisane przez Aleistera Crowleya, „najniegodziwszego człowieka świata” według słów jezuickiego kapłana, który zorganizował zniesławiającą kampanię podążającą za nim przez całe jego życie. Mogą one i powinny być śpiewane z dumą przez każde Dziecko Światła – to znaczy, przez każdą ludzką istotę, przez każde Dziecko Boga!

Czy nadal sądzisz, Dr G., że Kościołowi Rzymu można, za zgodą odpowiedzialnych i szanowanych ludzi, pozwolić na edukację dzieci?…

Dr G., tak długo jak ten kościół nie przyzna się publicznie do swoich zbrodni przeciwko Bogu i człowiekowi; jak długo nie zaprzestanie tych gróźb piekła i dogmatu grzechu, poprzez które negatywne siły sprzeciwiające się ewolucji rodzaju ludzkiego starają się powstrzymać mężczyzn i kobiety od stawania się Bogami poprzez akt seksualny (patrz Ewangelia „Jana”, Rozdział IV, wersy 13-16); tak długo jak prowokuje masturbację i samolubstwo pośród tak zwanych kapłanów, zakonników i zakonnic, zamiast pozwolić im swobodnie wyrazić się jako homoseksualistom, którymi często są, lub heteroseksualistom, którymi czasami są; jak długo Biskup Rzymu nie przyzna, że jest jednym pośród wielu, i spadkobiercą zbyt zawodnych protokołów; w skrócie, tak długo jak Rzymski Kościół istnieje, Dr G. (gdyż w dniu, w którym się podda cała jego niesława nie będzie już „rzymska”, lecz wreszcie stanie się częścią prawdziwego Kościoła Katolickiego – ludzkości!), stosuj do niego słowa Jona, Syna Światła, skopiowane w tak zwanych Ewangeliach.

Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w odzieniu owczym, wewnątrz zaś są wilkami drapieżnymi!

Po ich owocach poznacie ich.

Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie.

W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów?

A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie.

Mateusz, VII, w. 15-23.

Szczerze mówiąc, Dr G., nie rozumiem jak Mason, jak rozsądny człowiek, jak honorowy człowiek może, przez jedną chwilę, bronić instytucji, która jest brudem w historii ludzkości. My, prawdziwi następcy Chrystusa, zostaliśmy oskarżeni o nienawidzenie Kościoła Rzymu. Bóg wie, że go nie nienawidzimy. Brzydzimy się nim i wzgardzamy nim z taką intensywnością, z powodu czegoś co jest nie tylko podłością samo w sobie, lecz również upadla wszystko co jest święte i warte człowieka. Powiada się, że diabły uciekają z Kościoła Rzymu, i jest to prawda. Lecz nie dlatego, że się go boimy, budzi on w nas obrzydzenie. Bezcelowym jest ogłaszanie jaki cudowny wpływ miał Romanizm na zachodnią cywilizację. Prawda jest dokładnie odwrotna. Rzym walczył z wszystkimi reformami i wszelkim rozwojem na każdym kroku, akceptując je dopiero w ostatniej chwili, a potem udając – przed nieświadomymi – że to on je wynalazł. Odnowienie sztuki, nauki, wolności człowieka, nigdy nie nadeszły z Rzymu; nadeszły od Masonów, od Arabów, od Żydów, od Pogańskiej spuścizny odkrytej w Renesansie, od niemieckich, francuskich i angielskich Protestantów, od inwazji Normańskich piratów, nawet od hord Tatarów i Turków; nigdy z Rzymu.

Rozważ dowody historii, Dr G.! W ciągu ostatniego tysiąca lat, system feudalny, uczyniony wstrętnym właśnie przez przekleństwa z powodu przymierza kościoła z feudalnymi panami, uciskał populację Europy. Potem nadeszła Reformacja – a z nią w ciągu wieku ten system praktycznie zniknął. Rzymsko-Katolicka Anglia była drobną, małą wysepką na mapie Europy; wtedy nadszedł Henryk VIII, wypędził Jezuitów, stworzył Anglikanizm – i w ciągu dwóch pokoleń Anglia odparła Rzymsko Katolicką Hiszpanię, stała się największą potęgą morską na świecie i była na drodze do zbudowania imperium większego niż Cezara. Francja rozpadała się pod rzymsko-katolickimi Valois; wtedy nadszedł Henryk IV, ochronił Hugenotów i został z tego powodu zamordowany; lecz w ciągu wieku Francja Ludwika XIV olśniła świat. Protestanci skolonizowali Północną Amerykę; porównaj postęp cywilizacji Północnej Ameryki ze Środkową i Południową Ameryką skolonizowaną przez Jezuickich kapłanów!

Kraje świata, w których, obecnie, przeważają rzymskie dogmaty, są od pięćdziesięciu do stu lat opóźnione w postępie materialnym; i moralnie w pewnych dziedzinach, są od pięciuset do tysiąca lat w innych dziedzinach. Kraje protestanckie wypadają o wiele lepiej. Lecz niestety, nawet Protestanci nie są wolni od brudu “pierworodnego grzechu” i kompleksu winy, ani od wiary w potrzebę “zbawienia”, używając jak oni ewangelicznych “tekstów” sfabrykowanych przez Rzymskich Aleksandryjczyków; i to nie bez powodu Ambrose Bierce, przez wielu uważany za jednego z największych Amerykańskich Inicjowanych, napisał jako część definicji słowa „chrześcijanin” w swoim realistycznym i bezcennym Słowniku diabła:

I dreamed I stood upon a hill, and lo!
The godly multitudes walked to and fro
Beneath, in Sabbath garments fitly clad,
With pious mien, appropriately sad,
While all the church bells made a solemn din –
A fire-alarm to those who lived in sin.
Then I saw gazing thoughtfully below,
With tranquil face, upon that holy show
A tall, spare figure in a robe of white,
Whose eyes diffused a melancholy light.
‚God keep you, stranger,’ I exclaimed. ‚You are
No doubt (your habit shows it) from afar;
And yet I entertain the hope that you,
Like these good people, are a Christian too.’
He raised his eyes and with a look so stern
It made me with a thousand blushes burn
Replied – his manner with disdain was spiced:
‚What! I a Christian? No, indeed! I’m Christ.

Jeśli pragniesz przeczytać wspaniałe psychologiczne studium Romanizmu, Dr G., przeczytaj Antychrześcijanina Nietzschego, a wszędzie gdzie odnajdziesz zapisane słowo „chrześcijanin” zastąp je mentalnie przez „rzymski katolik”. Otrzymasz Kościół Rzymu dokładnie takim jakim on jest.

Podsumujmy, na zakończenie, zawartość tego listu, Dr G.

Wszyscy ludzie są dziećmi Boga. Wszyscy ludzie są w stanie osiągnąć na ziemi Królestwo Niebios, które jest w nas. Wszyscy jesteśmy członkami Ciała Boga, jesteśmy Świątyniami Świętego Ducha, i wystarczy oczyścić Świątynie – co nie oznacza wykastrować się fizycznie lub psychicznie! – by Obecność zamanifestowała się Sama.

Nie ma żadnego “Jezusa, jedynego syna Boga”, którego należy czcić; i wielu ludzi wspierających taką możliwość albo zwodzi albo sami są zwodzeni.

Jest napisane w Ewangeliach: Poznacie prawdę, a prawda uczyni was wolnymi.

Jest również napisane, w świętych oryginałach, zbluźnionych i zdradzonych przez Rzymskich Aleksandryjczyków, że Jon spojrzał uśmiechnięty na tłumy i rozszerzając ramiona zawołał:

Wy jesteście Drogą, Zmartwychwstaniem i Życiem!

Gdyż jest wieczną prawdą, że Słowo ciałem się stało; i w tym konkretnym momencie, zamieszkało w nas.

Love is the law, love under will.

Marcelo Ramos Motta

(tłum. Waldemar Kowalewski)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s