Out of the Blue (1980)

Być może Easy Rider pozostaje najlepszym filmem, jaki Dennis Hopper wyreżyserował w swoim życiu. Być może Ostatni film jest najbardziej szalonym dziełem reżysera od strony produkcji i montażu… ale najbrudniejszym, najbardziej przybijającym obrazem, jaki udało się artyście kiedykolwiek zrealizować, jest legendarny Out of the Blue. Nigdzie indziej Hopper nie skanalizował tyle prawdziwego życia, tyle filmowej brutalności i rozpaczy, co w tym bezkompromisowym ataku na instytucję rodziny, na dzieciństwo, na całe społeczeństwo.

Film należy do kategorii dzieł, obok których nie da się przejść obojętnie ze względu na opowiedzianą w nim historię, ze względu na doskonałe kreacje aktorskie i ze względu na świadome obalenie przez Hoppera fikcyjnej, czwartej ściany, oddzielającej widzów od ekranu. Obraz nihilistycznych czasów punk rocka zrealizowany przez legendę kontrkultury headów? Ciężko było znaleźć do tego zadania lepszą osobowość!

Jeśli pamiętacie pewien film pt. Czas apokalipsy, powinniście też pamiętać postać szalonego dziennikarza pojawiającego się na samym końcu filmu, który bełkotał w narkotycznym olśnieniu o swoim podziwie dla pułkownika Kurtza. Wcielił się w niego oczywiście Dennis Hopper, który miał początkowo grać kogoś zupełnie innego, ale nie potrafił zapamiętać swoich linijek, więc Coppola ułatwił mu zadanie i pozwolił iść na całość.

Po premierze filmu w 1979 – który w pewien sposób przywrócił aktora Hollywoodowi – poleciał on do Kanady, gdzie miał grać rolę w dramacie rodzinnym Cebe, produkowanym przez jego przyjaciela Paula Lewisa (który był menadżerem produkcji Easy Ridera oraz producentem Ostatniego filmu). W roli tytułowej została obsadzona nastoletnia Linda Manz, gwiazda Niebiańskich dni Terrence’a Malicka (ostatniej produkcji załogi z BBS), a Hopper miał wcielić się w jej ojca.

Scenariusz był oparty na prawdziwej historii kanadyjskiej dziewczyny, która dzieciństwo przeżyła w stanie kompletnej patologii, by w końcu zabić całą swoją rodzinę oraz kilka innych osób, a potem zostać uratowana z tego koszmaru przez psychiatrę i gwiazdę seriali telewizyjnych Raymonda Burra (który miał być w pierwszym scenariuszu głównym bohaterem filmu). Scenarzysta projektu Leonard Yakir miał początkowo sam reżyserować – po raz pierwszy w życiu – ale już po tygodniu zdjęć okazało się, że same chęci nie wystarczą i Lewis postanowił go zwolnić, a na stanowisku zatrudnić Hoppera.

Czas zdjęć był wyliczony na sześć i pół tygodnia, a Yakir zdążył z tego zmarnować prawie 1,5 i nawet jeśli Lewis zbyt dobrze znał charakter swojego przyjaciela, postawił wszystko na jedną kartę. Hopper przepisał cały scenariusz w weekend czyniąc Cebe postacią pierwszpolanową, a do tego poprosił Neila Younga o pożyczenie dwóch piosenek: My My, Hey Hey (Out of the Blue) oraz Thrasher, które nadały filmowi jeszcze bardziej refleksyjny ton.

Efektem pracy artysty była absolutnie przygnębiająca i waląca w twarz historia nastoletniej dziewczyny, której pijany ojciec wpada ciężarówką na autobus pełen dzieci i dostaje pięć lat więzienia. Dręczona koszmarami i nihilistycznymi zapędami Cebe staje się fanką Elvisa Presleya, ale że jej młodość to czasy narodzin punk rocka, wkrótce staje się się punkówą. Noce spędza albo wyżywając się na równieśnikach w okolicznych fast foodach, albo na koncertach punkowych – fani sceny będą ucieszeni możliwością zobaczenia koncertu The Pointed Sticks – albo we wraku ciężarówki, skąd nadaje punk rockowe tyrady przez CB radio.

Jej dom to pustka! Matka grzeje herę i daje dupy, a gdy ojciec wreszcie wychodzi z więzienia, natychmiast zaczyna chlać zamieniając dom w hardkorową melinę! Cebe szlaja się więc dalej, co przekłada się na nieobecność w szkole i dalszą erozję osobowości, która nie jest w stanie znaleźć żadnego punktu zaczepienia poza bólem!

Hopper jest doskonały w swojej roli Dona, ojca-alkoholika i mimo tego, że nie był to szczyt formy artysty, co widać jak na dłoni – miał on w tym czasie swoje własne problemy – jego pijackie wybuchy wściekłości i ataki czystego szaleństwa, to wirtuozerski pokaz metody. Jednak w filmie rządzi młodziutka Linda Manz, która perfekcyjnie była w stanie pokazać schizofreniczną mimikę i gesty, pasujące do postaci tak potwornie bitej przez życie, co ona sama. Do tego dochodzi jeszcze Don Gordon, człowiek który miał opinię bycia większym psycholem niż sam Hopper.

W filmie gra on Charliego – ziomka Dona, który pije z nim do upadłego, by za chwilę obracać jego porobioną heroiną żonę w pokoju obok. Przepiękna sekwencja scen przyjęcia powitalnego dla Dona, kiedy ten wychodzi z paki, to kinematograficzna orgia: niezwykle długie ujęcia, kamera z ręki, niewyraźny dźwięk i scenografia jak w prawdziwej melinie. Realizm, który najpewniej wyrwał się nieco z ręki Hoppera i czasem, co trzeba przynać, działa wbrew filmowi, ale jest mimo wszystko powalający!

Jeśli ktoś lubi filmy z iskierką nadziei, nie znajdzie jej na pewno tutaj. W Out of the Blue patologia tylko się piętrzy i piętrzy, a dokumentalny realizm kamery mocno to podkreśla. Brudne ulice, burdele, kręgielnie, punki, wyrzutki i zboczeńcy, a do tego Don podejmuje pracę na wysypisku śmieci – tam zresztą znajdziemy jedną z najlepszych scen w filmie. Mamy wprawdzie uczuciowy moment, w którym Don i Cebe jadą samochodem i zdają się nawiązywać ciepłą, rodzinną relację, ale szybko zostanie to zmiecione przez kolejne, drastyczne wydarzenia. Końcówka filmu to w zasadzie niszcząca otchłań bólu i perwersji, z której nie ma wyjścia!

Na Out of the Blue należy patrzeć jak na jeden z ostatnich, bezkompromisowych filmów renesansu autorskiego, który zapowiada jednak nową epokę. W czasie, gdy Hopper reżyserował to jadowite, wybebeszone dzieło, na świecie było tylko jedno gniazdo sztuki filmowej, które konsekwentnie eksplorowało podobne wątki w ten sam nihilistyczny sposób – Nowojorskie Kino Transgresji. Jeśli lubicie twórczość Kerna, Zedda i Wojnarowicza, Out of the Blue będzie dla was jak znalazł! Wrażliwym ten film zdecydowanie odradzam!

Conradino Beb

 

Znany pod tytułami: Out of the Blue / No Looking Back
Produkcja: Kanada, 1980
Dystrybucja w Polsce: Brak
Ocena MGV: 4/5

4 myśli nt. „Out of the Blue (1980)”

    1. To są dwa rożne filmy… do tej recenzji sie już zabieram od dłuższego czasu, ale bardziej sie przygotowuje do drugiego obejrzenia The Last Movie, bo wtedy będę pewien. W międzyczasie przerobilem Rumble Fish, ale to jest piard.

      Zdecydowanie powinienem przysiasc nad tematem na dniach, a co do Out of the Blue już nie przesadzaj – to wciąż doskonały film!

      Lubię to

  1. ,, Out of the Blue” ( Ni w Pięc , ni w Dziewięc ?? ) dosyc dawno oglądalem, może po prostu nie miałem wtedy nastroju na takie kino typu ,, ochłap życia ” , musiałbym sobie odświezyc. ,, Rumble Fish” dupy nie urywa, jest mocno taki se… ma w sobie coś sztucznego ta historyjka.
    Gdybym miał wskazac najlepiej zrobiony film Hoppera, padło by na ,, Colours” ( ,, Easy Rider ” jest poza konkurencją ). Miło patrzec, jak taki ,, radykał filmowej wypowiedzi” kapitalnie sobie radzi z kinem gatunkowym. Wyszedł mu zajebisty policyjniak, bardzo realistyczny i surowy ( większośc scen w autentycznych portorykańskich slumsach ) , a role Roberta Duvalla i Seana Penna to klasa sama dla siebie.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s