Słynny list Huntera S. Thompsona do wydawcy „San Juan Star”

Znużony freelancerską niedolą i brakiem entuzjazmu na swoją powieść Prince Jellyfish, Hunter S. Thompson zdecydował się w połowie 1959 opuścić za wszelką cenę drewnianą chatę w Cuddebackville i przenieść gdzieś na Karaiby. Idealna wydała mu się oferta pracy redaktora sportowego w gazecie codziennej San Juan Star, do której wydawcy, Williama J. Dorvilliera, napisał ten oto legendarny list…

9 Sierpień, 1959
Cuddebackville
Nowy Jork

William J. Dorvillier
Star Publishing Corp.
Box 9174
Santurce, Puerto Rico

Drogi Panie,

Słyszę, że szukasz redaktora sportowego. Jeśli to prawda, możemy coś wymyślić. Praca interesuje mnie z dwóch powodów: karaibskiego położenia i dlatego, że jest to gazeta. Pensja grałaby drugorzędną rolę, co z pewnością nie miałoby miejsca tutaj, w naszej rotariańskiej demokracji. Moje minimum, gdybym uważał, że możesz sobie na nie pozwolić, wynosiłoby w okolicach $400 miesięcznie. Nie chciałbym jednak podawać żadnej ostatecznej liczby zanim nie dowiem się więcej zarówno na twój temat, jak też konkretnych warunków pracy. Są pewne zajęcia, których nie podjąłbym się nawet za dwa tysiące miesięcznie i inne, które wykonywałbym za dwieście. Tak więc pozostawmy pensję na później, dobrze?

Nie mówię po hiszpańsku – trochę po francusku – ale nie miałbym żadnego problemu z jego podszlifowaniem. Jeśli chodzi o jakość mojej pracy, byłbym najlepszym lub najgorszym redaktorem sportowym. Stawiałbym duże wymagania fotografom, nalegał na własny układ stron, pisał kolumnę, która mogłaby zmusić niektórych czytelników do wysilenia mózgownicy, a także generalnie dokładał wszelkich starań, by wyprodukować to, co nazywam idealną sekcją sportową. Ale jeśli szukasz nieskomplikowanego pisarzyny nie jestem twoim człowiekiem.

Aktualnie pozostaję bezrobotny i tak będzie aż nie znajdę godnej pracy. Pracując jako dziennikarz sportowy, redaktor sportowy, stażysta redakcyjny i reporter – w tej właśnie kolejności – dałem sobie spokój z amerykańskim dziennikarstwem. Upadek amerykańskiej prasy jest oczywisty już od dłuższego czasu, a mój czas zbyt cenny, by marnować go na wysiłki, które miałyby dostarczyć „człowiekowi na ulicy” dzienną porcję klisz, plotek i podniet erotycznych. Istnieje inna koncepcja dziennikarstwa, z którą możesz lub nie być zaznajomiony. Została ona wyryta na brązowej plakietce, w południowo-wschodnim rogu Times Tower w Nowym Jorku.*

W liście, który zawiera wycinki prasowe i moje cv, powinieneś znaleźć wszystko, co potrzebne, by wyrobić sobie zdanie na temat mojej osoby. Jeśli jesteś mną zainteresowany, wtedy chciałbym się dowiedzieć czegoś o tobie, o gazecie i pracy redaktora sportowego. Ale na razie muszę wrócić do swojej powieści. Do momentu, w którym dostaniesz ten list, pierwsza część książki będzie już w Viking Press w Nowym Jorku; do momentu, w którym wyjdzie listopadowa gazeta, książka zostanie ukończona. A potem, kto wie? I bez względu na to, co zdecydujesz, proszę o zwrot wycinków.

Dzięki,

Hunter S. Thompson

Adres zwrotny:
2437 Randsell Avenue
Louisville, Kentucky

*Chodzi o cytat ze wstępniaka Johna Pulitzera, opublikowanego w New York World 10 maja 1883, kiedy ten został wydawcą gazety. Brzmi on następująco: Instytucja, która zawsze powinna walczyć o postęp i reformy, nigdy nie tolerować niesprawiedliwości i korupcji, zawsze zwalczać demagogów ze wszystkich partii, nigdy nie należeć do żadnej partii, zawsze sprzeciwiać się przywilejom klasowym i publicznym złodziejom, nigdy nie mieć za mało sympatii do biednych, zawsze pozostawać wierna dobru publicznemu, nigdy nie być usatysfakcjonowana tylko drukowaniem informacji, zawsze być drastycznie niezależna, nigdy nie bać się atakować błędów, czy to drapieżnej plutokracji, czy drapieżnego ubóstwa.

 

Źródło: Hunter S. Thompson, The Proud Highway: Saga Of a Desperate Southern Gentleman 1955-1967, Bloomsbury Publishing, London 1998.

3 myśli nt. „Słynny list Huntera S. Thompsona do wydawcy „San Juan Star””

  1. Rzadko się zdarza żeby ludzie byli tacy szczerzy i otwarci rozmawiając , czasami nawet nie zerkają co jakiś czas na siebie (oczy) . A on bezpośrednio wali jak jest naprawdę i to jeszcze w liście do człowieka nieznanego . Dzięki za kolejnego newsa z życia Huntera.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s