Zemsta po latach (1980)

The_Changeling_1980_poster

Coś jest w tych starych opuszczonych domach, że ciągle inspirują filmowców i intrygują widzów. Kanadyjski film Zemsta po latach nie jest ani pierwszym, ani ostatnim filmem o nawiedzonym domu.

Takich filmów powstały setki, ale produkcja Medaka ma jednak w sobie coś, co każe zaliczyć ją do najlepszych opowieści o duchach. Reżyser nie mnoży krwawych scen, nie próbuje widzów przerazić lecz opowiada dramatyczną historię, która dopiero po latach znajduje swój finał.

Szczęśliwe życie kompozytora i pianisty Johna Russella w jednej chwili wali się w gruzy, gdy jego żona i córka giną w wypadku. Przybity tym wydarzeniem wdowiec szuka spokojnego miejsca, by otrząsnąć się z tragedii i znaleźć nowy cel w życiu.

Zamieszkuje w ponurym domostwie, w którym nie może jednak spokojnie zasnąć ani nawet spokojnie pomyśleć – coś w tym domu próbuje się z nim skontaktować.

Duchy fascynują, gdyż są symbolem tego co następuje po śmierci, a nikt z żyjących nie wie, co się z nim stanie gdy umrze. Wiadomo że trup zostanie zakopany w ziemi, ale czy możliwe jest, aby jego dusza opuściła ciało i błąkała się wśród żywych?

Filmowe duchy najczęściej nie opuszczają domostwa, w którym mieszkały za życia, szczególnie gdy nie dokończyły jeszcze swoich spraw.

U Medaka jest podobnie, ale skoro reżyser nie wykłada od razu wszystkich kart na stół, nie należy zdradzać o co tak naprawdę chodzi niematerialnej istocie. Rozwiązanie zagadki z przeszłości jest makabryczne i warto poświęcić czas na jej poznanie.

Dla Johna Russella odkrycie tajemnicy staje się obsesją, a gdy już pozna sekret będzie miał dowód, że ludzka podłość nie zna granic. Groza uwidacznia się tu nie w makabrycznych sytuacjach, ale w zachowaniu niektórych ludzi, których czyny są nikczemne i okrutne.

Pierwszoplanową rolę w tym filmie zagrał niepokorny aktor George C. Scott, który miał kiedyś czelność odmówić przyjęcia Oscara. W filmie Medaka stworzył przekonującą postać wdowca, cierpiącego z powodu ogromnej straty, jakiej doświadczył.

W ciszy i samotności próbuje skomponować jakiś utwór oddający jego uczucia, ale dziwne zjawiska rozgrywające się w tym osobliwym domu podsycają w nim ciekawość i chęć odkrycia tajemnicy domostwa. Skrywany w murach budynku sekret może wreszcie ujrzeć światło dzienne.

Czy duch zadowoli się jedynie ujawnieniem światu okrutnej prawdy czy będzie żądał większej ofiary? Odtwórcy głównej roli partneruje Trish Van Devere w roli Claire Norman – kobiety wrażliwej, która nie potrafi powstrzymać wzruszenia, gdy poznaje przerażającą prawdę z przeszłości.

Aktorstwo to mocny atut filmu, zarówno Scott jak i Van Devere otrzymali za swoje kreacje kanadyjską nagrodę zwaną Geniuszem. Niezły jest także Melvyn Douglas w roli senatora. To nieduża rola, lecz te kilka minut wystarczyły aktorowi do zbudowania wyrazistej, ogarniętej wątpliwościami postaci starego szanowanego polityka, którego reputacja i dalsza kariera stoją pod znakiem zapytania.

Ale ważnym bohaterem filmu jest sam dom, położony gdzieś na uboczu, otoczony drzewami. Od zewnątrz wyglądający jak relikt dawnej epoki, wewnątrz okazuje się całkiem elegancki i przestronny – jest w nim nawet salon muzyczny.

W nocy jednak dom traci swój blask i urok, gdy do głosu dochodzi niespokojna i mściwa istota, która wzywa nowego lokatora, by stał się „adwokatem umarłych”. Film zawiera kilka znakomicie skonstruowanych scen, np. seans spirytystyczny albo ucieczka Claire przed wózkiem inwalidzkim.

Rezygnacja z mnożenia krwawych i efektownych scen wyszła tej produkcji na dobre. Przedstawiona historia nie jest zbyt skomplikowana, ale jest na tyle interesująca, że nie potrzeba żadnych ozdobników, które tylko odwracałyby uwagę od tego co najważniejsze. A twórcy filmu zdają się mówić, że każda tajemnica powinna wyjść na jaw, nawet gdy upłynęło już wiele lat.

Obok scenariusza i obsady niewątpliwą zaletą jest praca operatora Johna Coquillona (współpracownika Sama Peckinpaha), który potrafił filmować wnętrza budynku w taki sposób, by wzbudzić niepokój, zasugerować metafizyczne zjawiska. Bardzo dobrze brzmi w filmie również muzyka, której autorem jest Rick Wilkins.

Mariusz Czernic

 

Oryginalny tytuł: The Changeling
Produkcja: Kanada, 1980
Dystrybucja w Polsce: Vision
Ocena MGV: 4/5

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s