Królowa krwi (1966)

queen_of_blood_poster

Oglądam produkcje American International Pictures religijnie, bo zawsze oczekuję kolejnego skarbu. I choć ciężko jest obejrzeć wszystkie, gdyż niektóre są dziś praktycznie nie do znalezienia – nie mówiąc o tym, że niektórych po prostu nie da się oglądać – z Rogerem Cormanem na stołku producenta wykonawczego i Curtisem Harrigtonem (Nocny przypływ) jako reżyserem Królowa krwi zwyczajnie prosi się, żeby dać jej szansę. I nawet jeśli po seansie czujemy, że straciliśmy prawie 1,5 godziny, film na pewno znajdzie swoich fanów wśród łowców śmiecia.

Jak dobrze wiemy, Roger Corman doskonale umiał grać zasobami przy produkcji swoich straszydeł. W połowie lat ’60 zaczął kupować prawa do radzieckich i jugosławiańskich filmów science-fiction, z których jego praktykanci (m.in. Francis Ford Coppola) wycinali najciekawsze sekwencje i wklejali je do cormanowskich produkcji. To właśnie z tego powodu najciekawsze sceny w Królowej krwi wyglądają jak wyglądają (całkiem nieźle jak na tamte czasy). Kiedy widzimy papierowe rakiety i groteskowe przestrzenie kosmiczne, możemy się tylko zastanawiać w ilu innych filmach wylądowały.

Ale mamy przecież do czynienia z klasą B, więc nie bądźmy nazbyt krytyczni i przyjrzyjmy się historii! Jest rok 1990 i naukowcy z Międzynarodowego Instytutu Technologii Kosmicznej właśnie otrzymali sygnał S.O.S. z obcego statku kosmicznego, na pomoc któremu wysyłają bandę elitarnych astronautów. Pośród nich znajdziemy zaś dwóch dzielnych gostków granych przez… Dennisa Hoppera (Easy Rider, Blue Velvet) i Johna Saxona (Wejście smoka, Dziewczyna, która wiedziała za dużo). Ten drugi jest bardziej wiarygodny w swojej roli, gdyż Hopper specjalnie się tu nie przyłożył.

Po tym, gdy udaje im się zlokalizować martwe ciała astronautów na Marsie, napotykają zielonoskórą, żeńską istotę na Phobosie (makeup nieco jej schodzi przy zbliżeniach kamery). Aby przywrócić ją do formy dają jej wodę i pożywienie, ale już wkrótce wybierze ona inny pokarm, wysysając krew swoich zbawicieli po uprzednim zahipnotyzowaniu ich rentgenowskimi oczami. Po śmierci dwóch członków załogi, reszta postanawia ją związać, ale dzięki magicznym mocom uwalnia się ona, by złożyć żelowate jaja na całym statku. Te stają się zaś jedyną nadzieją dla ziemskiej nauki, jako że ona sama wykrwawia się na śmierć po zadrapaniu paznokciem.

Choć scenariusz jest jednym z najgorszych, które widziałem w akcji, a o aktorstwie można właściwie zapomnieć, film broni się z parteru dzięki zachowaniu atmosfery gotyckiego horroru… niestety muzyka działa wbrew suspensowi, a całość jest bardzo kiepskim klonem Planety wampirów Maria Bavy, która także nakręcona na minimalnym budżecie wciąż bije ten obraz na głowę. Co mogę dodać? Być może niektórzy będą mieli przy tym filmie jakąś zabawę, ja miałem niewielką. Tylko dla zawodowych zjadaczy bardzo złych filmów!

Conradino Beb

 

Oryginalny tytuł: Queen of Blood
Produkcja: USA, 1966
Dystrybucja w Polsce: Brak
Ocena MGV: 2/5

=== Obejrzyj cały film ===

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s