Dekada pod wpływem (2003)

dekada_pod_wplywem_plakat

Wszystkie dokumenty na temat Nowego Hollywood można tak naprawdę policzyć na palcach jednej ręki, ale jeśli miałbym wskazać na najlepszy z nich wszystkich, byłaby nim zdecydowanie Dekada pod wpływem w reżyserii niezapomnianego Teda Demme’a (Blow), który zszedł po przedawkowaniu kokainy zanim film zdążył w ogóle wejść na ekrany. Ilość wywiadów z legendami kina autorskiego jest wprost imponująca, a maksymalne skupienie soczewki na zwykle pomijanych szczegółach rewolucji w kinie hollywoodzkim daje prawdziwą przyjemność obcowania z rzetelnym materiałem filmoznawczym.

Tytuł filmu można interpretować na dwa sposoby. Jednym z nich jest wpływ Francuskiej Nowej Fali czy też generalnie europejskiego i japońskiego kina autorskiego na młodych amerykańskich reżyserów, a drugim wpływ środków psychoaktywnych (żadna tajemnica). Demme pewnie celowo obrał zreszta taki tytuł, bo mógł on sugerować obydwie sprawy, ale pozostawiając ostateczny wybór odbiorcy. A ten zostaje skonfrontowany z niemal wszystkimi – dzisiaj starymi lub martwymi – artystami, którzy przeszli do historii sztuki filmowej jako pionierzy Nowego Hollywood, przez co oglądanie tego materiału daje wielką frajdę!

Jeśli nigdy nie czytaliście Easy Riders, Raging Bulls, absolutnie fenomenalnej książki Petera Biskinda na temat ataku kontrkultury na Hollywood pod koniec lat ’60, opatrzonej pikantnymi anegdotkami i często nigdzie indziej nie przytaczanymi faktami, Dekada pod wpływem może być dla was doskonałym wstępem do kina: Dennisa Hoppera, Martina Scorsese, Francisa Forda Coppoli, Roberta Altmana, Petera Bogdanovicha, Jerry’ego Schatzberga, Williama Friedkina, Paula Mazursky’ego, Sidneya Lumeta, Monte Hellmana, Johna Cassavetesa czy Sydneya Pollacka!

Jak mówi w filmie Paul Schrader, scenarzysta kultowego Taksówkarza, koniec lat ’60 zastał Hollywood w ruinach z wytworniami tj. Fox, które były zmuszone do sprzedaży swoich studiów ze względu na spektakularne klapy, w które wpompowano wcześniej masę pieniędzy. Na scenie pojawiła się tymczasem nowa publiczność, której nie interesowały dłuzej baśniowe historie nie mające nic wspólnego z prawdziwym życiem. A, jak podkreśla Julie Christie (Doktor Żywago, McCabe i Pani Miller), świadomość Baby Boomers została zmieniona przez dragi, przez poszukiwanie wolności i niespodzianek, czego hollywoodzcy mogule nie byli w stanie zrozumieć i w efekcie stali się nieadekwatni rynkowo.

Nowa publiczność chciała oglądać na ekranie samych siebie – ludzi z ulicy operujących tym samym językiem co ona, używajacych tych samych dragów co ona (nie tylko alkoholu) i pożądających tych samych rzeczy co ona. A jedynymi, którzy byli w stanie dostarczyć tego towaru w obfitości, byli reżyserzy z kontrkulturą współżyjący lub niemal utopieni w jej wibracjach. Jednymi z kluczowych graczy okazała sią mała wytwórnia BBS Productions, która wprowadziła na ekrany Easy Ridera i Pięć łatwych utworów na mocy umowy z Columbią, po których duże studia zdecydowały się oddać stery w ręce nowego pokolenia.

Ale w opinii Martina Scorsese czy Francisa Forda Coppoli, to nikt inny, tylko John Cassavetes otworzył nowy rozdział w historii amerykańskiej kinematografii ze swoim niskobudżetowym hitem Twarze (1968), w którym za radą Godarda wyprowadził film na ulice pozwalając gigantom zamknąć się we własnych gmachach. Bruce Dern czy Dennis Hopper wskazują poza tym na kultową stajnię AIP jako kluczową dla wyłonienia się nowej fali twórców. Był z nią związany sam Roger Corman i dawał on szansę każdemu, kto na nią zasługiwał – do uczniow jego nieoficjalnej szkoły należała niemal cała ww. czołówka.

Dekada pod wpływem w przeciwieństwie do kilku innych filmów nie upraszcza nadmiernie sprawy narodzin fenomenu Nowego Hollywood, ujawniając wszystkie kluczowe siły i inspiracje, które dały pole do rozkwitu kina amerykańskiego w pierwszej połowie lat ’70, a wszystko to w trzech częściach. I nawet jeśli zlośliwcy twierdzą, że ten film to nic więcej niż słuchanie bandy ludzi, którzy na każdym kroku walcują swoje ego… jest to piękne ego, które stworzyło szereg prawdziwych klejnotów. Dla chcących nieco wejrzeć w dusze tworców filmów, które na zawsze pozostaną już w kanonie kina, jest to pozycja obowiązkowa!

Conradino Beb

 

Oryginalny tytuł: A Decade Under The Influence
Produkcja: USA, 2003
Dystrybucja w Polsce: Brak
Ocena MGV: 4/5

3 myśli nt. „Dekada pod wpływem (2003)”

  1. Bruce Dern powiedział „Może i nie byliśmy przystojni, ale byliśmy kurwa ciekawi”. I to chyba najlepsze podsumowanie tej dekady, która tętniła życiem dzięki ludziom, którzy mieli coś do przekazania. Nie zawsze w przyjemnej, bezpiecznej, znanej widzowi formie, ale zawsze była to treść aktualna, interesująca i przenikająca człowieka. A co za tym idzie – prawdziwa. A co mamy dzisiaj? Ładne buzie i tematy tak nijakie, by przypadkiem nie obraziły kogokolwiek.

    Sam muszę sobie powtórzyć ten dokument. Widziałem wersję 3-godzinną i niestety byłem trochę zawiedziony. Miałem wrażenie niedosytu, jakby zabrakło wnikliwego, krytycznego spojrzenia. Za mało ciekawostek odnośnie filmów i procesu ich powstawania, anegdot, szczegółów. Właściwie wyszła taka laurka dla lat 70. – nie poczułem tej energii, szaleństwa, rewolucji, eksperymentowania. I też nie dowiedziałem się nic nowego.

    Polecam osobom dopiero zaczynającym swą przygodę z tamtym okresem kina.

    Lubię to

      1. Zdecydowanie tak. Po prostu obejrzałem za późno, wcześniej czytając na ten temat co wpadło w ręce. Ale teraz przy każdej nadarzającej się okazji, polecam ten dokument jako wstęp 🙂

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s