Noroi (2005)

noroi-original

Dla tych, którzy upierają się, by za wszelką cenę kategoryzować twórczość filmową, Noroi Kôji Shiraishiego wpisuje się niewątpliwie w dwie konwencje: horror japoński oraz mockumentary. Obie mają przeciwników, przez których są wyśmiewane oraz zwolenników, gdyż japońskie kino grozy zawsze miało swoich wielbicieli (przepraszam za ten truizm). Szerzej znane stało się jednak dopiero na skutek zainteresowania Hollywoodu takimi filmami jak Ring czy Klątwa.

Po premierach „amerykańskich wersji” nagle wszyscy odkryli, że w Japonii kręci się całkiem niezłe horrory. Charakterystyczne dla tych filmów jest nie tylko to, że bohaterami są ludzie o skośnych oczach i ciemnych prostych włosach, a akcja dzieje się gdzieś w Azji, najlepiej w mieście. Najistotniejsza cecha japońskich horrorów jest taka, że w większości opierają się na tradycyjnych ludowych podaniach i miejskich legendach, w które kraj kwitnącej wiśni obfituje, jak żaden inny.

Mockumentary to w dosłownym tłumaczeniu parodia dokumentu (z ang. mock – naśmiewać się, kpić; documentary – film dokumentalny), choć bardziej adekwatnym określeniem wydaje się być tu „film stylizowany na dokument”, ale w eksploatacyjnym opakowaniu, gdyż korzenie gatunku wyrastają bezpośrednio z kina eksploatacji. Nie musi on jednak występować w formie satyrycznej i z tego powodu rodzaj ten jest chętnie wykorzystywany przez autorów kina grozy (oraz telenoweli, o której pozwolę sobie milczeć).

Noroi (czyli klątwa) opowiada historię badacza zjawisk paranormalnych, który realizuje swój ostatni, najbardziej niesamowity dokument. Ostatni, ponieważ w trakcie pracy nad nim znika w tajemniczych okolicznościach, czego można dowiedzieć się już z pierwszych kadrów. Cały film przedstawia niby zapis tego, w jaki sposób dokument powstawał. Jak mężczyzna o imieniu Kobayashi odnajdywał wciąż nowe tropy w prowadzonym przez siebie śledztwie.

Film obfituje w niesamowite „momenty”, na przykład ten, gdy bohater ogląda zapis taśmy przedstawiający lunatykującą aktorkę nawiedzaną przez, no właśnie wtedy jeszcze nie wiadomo przez co. Z nagrania udaje się wyłowić głęboki nieludzki głos. W filmie pojawiają się też fragmenty materiałów przedstawiających zamierające już rytuały poświęcone demonom, a konkretnie taki, który się nie udał.

Wszystkim, którzy widzieli Blair Witch Project i nie byli zachwyceni albo Project Monster i poprzysięgli nigdy już nie marnować czasu na mockumentary, chcę przypomnieć, że kino japońskie i kino amerykańskie to nie jest ten sam rodzaj kina. Narracja Noroi poprowadzona jest zupełnie inaczej, w sposób spokojny i wyważony. Bohater po kolei odwiedza miejsca i osoby, które mogą doprowadzić go do rozwikłania interesującej go zagadki.

Pomyśleć można, że naprawdę ogląda się dokument, formalnie film bardziej przypomina Smutek i litość Marcela Ophülsa czy Miejsce urodzenia Pawła Łozińskiego niż takie „dzieła”, jak REC czy Paranormal activity. Należy oczywiście przygotować się na wszelkie idące za tym konsekwencje. Gdy Kobayashi idzie gdzieś z kamerą, widzimy jak idzie od drzwi samochodu do drzwi domu, który odwiedza, a po drodze słuchamy jego komentarza na temat oglądanego miejsca, którym umila sobie kilkuminutową drogę

Zapewne znajdą się malkontenci, którzy powiedzą, że film można skrócić, wycinając kilka dłużyzn. Nie byłoby to jednak korzystne dla wrażenia autentyczności przedstawianych zdarzeń. Dla europejskiego widza obeznanego z rodzimą tradycją dokumentu, oglądanie Noroi to podwójna przyjemność. Zachęcam, bo w opisie pominęłam całą masę poruszanych w filmie wątków, zwłaszcza, że i tak nie byłabym w stanie oddać tu bogactwa obrazu Shiraishiego.

Monika Murawska

 

Oryginalny tytuł: Noroi
Produkcja: Japonia, 2005
Dystrybucja w Polsce: AV Visionen
Ocena MGV: 5/5

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s