Diabolik (1968)

danger_diabolik_poster

Skuszony sukcesem filmowych adaptacji komiksów o Batmanie i Fantomasie, Dino de Laurentis dał zielone światło dwóm projektom pod koniec 1967. Pierwszym z nich była Barbarella Rogera Vadima z niezapomnianą kreacją Jane Fondy, a drugą Diabolik – wykorzystujący wielką popularność włoskiego fumetto o nieuchwytnym superprzestępcy – zlecony Mario Bavie. Mimo że była to jedna z najdroższych produkcji, w której Bava miał kiedykolwiek uczestniczyć, zrobiła ona furorę jedynie w Europie, niedoceniona w USA, gdzie po krótkim rozbiegu zeszła do poziomu seansów 16 mm.

Ale z czasem udało się jej wykształcić spory kult oraz wypracować dobrą opinię krytyki, gdyż Diabolik jest dzisiaj uważany za jedną z najlepszych adaptacji komiksów wszech czasów, łącząc pulpową frywolność z podziemną wrażliwością, która została w pełni doceniona przez kontrkulturę lat’60. Jako że film był oparty na dobrze znanej serii komiksowej z tomami przygód, Bava miał mnóstwo materiału do zabawy i jego scenariusz posiłkuje się metodą wytnij i wklej, ale wzorowo zrealizowaną.

Bava, już wtedy uznany mistrz horroru gotyckiego, fantasy i giallo, był idealnym zleceniodawcą dla filmu, który wymagał dziwnej wyobraźni, umiejętnego budowania napięcia, ale przede wszystkim wszechstronności. I faktycznie, Bava zaproponował widzom fantazyjną wizję, która łączyła popkulturowe zbijanie bąków z parodią gatunkową i antyestablishmentowym mruganiem okiem w stronę lewicowych radykałów i rewolucjonistów.

Ten styl przebija wyraźnie z figury samego Diabolika (granego przez Johna Phillipa Lawa), który pozostaje rodzajem bohatera ambiwalentnego. Z jednej strony wyprzedza on wszystkich o krok ze swoim zainteresowaniem nowinkami technicznymi, które wykorzystuje do egoistycznego rabowania parszywie bogatych tego świata… ale z drugiej strony nie robi tego dla czystego zysku, a jedynie dla zabawy i osobistej satysfakcji zagrania na nosie.

Diabolik otacza się wprawdzie najdroższym decorem i jeździ Jaguarem, ale jego życie nie miałoby sensu bez ukochanej Evy, która jak się szybko dowiadujemy, jest dla niego cenniejsza niż wszystkie skarby tego świata. Diabolika poznajemy w momencie kradzieży $10 mln, które zostają wyrwane dźwigiem tuż po zadymieniu eskorty. Ale gdy nasz superzłodziej wraca do domu, by rzucić się w ramiona pani swojego szczęścia (granej przez piękną Marisę Mell), kasa ląduje na łóżku, na którym służy jako fetysz dla aktu miłosnego.

Jednak rząd niezbyt długo pozwoli hasać Diabolikowi i już wkrótce przyznaje on wyjątkowe prerogatywy bezwzględnemu szefowi policji, który ma schwytać badytę wszelkimi środkami. Ten zawiera zaś sojusz ze słynnym gangsterem Valmontem – szefem potężnego syndykatu zbrodni, którego operacje zostają zamknięte przez policję, by wymusić na nim współpracę. To właśnie on dostanie za zadanie dostarczyć Diabolika organom ścigania.

Znając grunt znacznie lepiej od policji, Valmont użyje właściwej przynęty, która okazuje się dobrym wyborem. Ale Diabolik nawet schwytany w potrzask wciąż trzyma asa w rękawie i rzuca go na stół w odpowiednim momencie, by wymknąć się z rąk organów ścigania jako nieboszczyk oraz wysadzić centra finansowe i urząd podatkowy w humorystycznym akcie zemsty niedługo potem. To doprowadza zaś do białej gorączki ministra sprawiedliwości, który postanawia zastawić kolejną pułapkę. Czy Diabolik jednak w nią wpadnie?

Ten szybki film przygodowy jest w repertuarze Bavy filmem wyjątkowym głównie ze względu na brak ograniczeń budżetowych, które pozwoliły reżyserowi na korzystanie ze studyjnych fajerwerków. Te idealnie odzwierciedlają zaś styl epoki – wizje pop science-fiction spotykają psychedeliczny, włoski dizajn wnętrz tego okresu. Ale oko Bavy wciąż jest na miejscu czy to ze słynnymi zbliżeniami (które przejdą na stałe do arsenału giallo i horroru), czy pełnymi planami, czy ujęciami pełnymi ciekawych detali, które dają widzowi poczucie głębi i dynamiki: sceny pościgu samochodowego zdecydowanie wyprzedziły swój czas.

Akcja nie zwalnia ani na minutę, zupełnie jak w komiksie i jedna scena pogania drugą bez zbędnych wypełniaczy i psychologizowania, które tutaj faktycznie byłyby niepotrzebne. Całości dopełniają psychedeliczne okruszki tj. sabotaż konferencji prasowej z użyciem gazu rozśmieszającego, czy nakrycie kontrkulturowej klubokawiarni pełnej hipisów palących jointy, które pięknie odzwierciedlają nastrój końca lat ‘60. Wszystkiemu towarzyszy zaś piękna muzyka Ennia Morricone!

Conradino Beb

 

Znany pod tytułami: Danger: Diabolik
Produkcja: Włochy, 1968
Dystrybucja w Polsce: Brak
Ocena MGV: 4/5

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s