Jaszczurka w kobiecej skórze (1971)

jaszczurka_w_kobiece_skórze_1971_plakat

Jedno z najciekawszych gialli Lucia Fulciego – zresztą maestro słabego nigdy nie nakręcił – znaczy odwrót reżysera od typowej dla wcześniejszego okresu w kinie włoskim neorealistyczno-impresjonistycznej orientacji. Fulci odrzucił w tym punkcie wszystkie formalne zahamowania i rzucił się w odmęty surrealistycznych wizji, których eksploracji domagała się młoda, buntownicza publika. Pomimo scenariusza wykręconego, jak ślimak w trąbkę, Jaszczura w kobiecej skórze pozostaje jedynym w swoim rodzaju, psychedelicznym thrillerem z pierwszorzędnymi kreacjami aktorskimi.

W roli głównej została obsadzona brazyliska piękność Florinda Bolkan, rozsławiona sukcesem oscarowego Śledztwa w sprawie obywatela poza wszelkim podejrzeniem, gdzie zagrała u boku Gian Marii Volontè. Towarzyszą jej zaś Jean Sorel (obsadzony wcześniej przez Fulciego w Jednej na drugiej) Stanley Baker, Leo Genn, a także Anita Strindberg (Ogon skorpiona, Twój nałóg jest zamkniętym pokojem i tylko ja mam klucz) oraz wschodząca gwiazda kina włoskiego, Silvia Monti, która niespodziewania zrezygnowała z kariery trzy lata później, chociaż wróżono jej zawodowe laury.

Film osiągnął duży sukces komercyjny, ale Fulci musiał po premierze ponownie stanąć przed sądem – wcześniej został zaciągnięty przed trybunał przy okazji swojego dramatu historycznego Beatrice Cenci wypuszczonego na ekrany w 1969 – za domniemane znęcanie się nad zwierzętami.

Chodziło o psy z wyprutymi flakami, które pojawiają się w jednej ze scen Jaszczurki i są z uwielbieniem przywoływane przez fanów horroru, którzy zaczęli swoją przygodę od Domu przy cmentarzu i wszystkie wcześniejsze filmy artysty kupili jako preklasyczny gore, choć nie da się zaprzeczyć, że był to jeden z najbrutalniejszych filmów swoich czasów. Ostatecznie, Fulci został jednak uniewinniony gdy pokazał sądowi kukły, których użył w filmie.

Jaszczurka to bardzo ciekawy misz-masz narkotycznego klimatu londyńskiego podziemia imprezowego, onirycznych wizji Carol, głównej bohaterki filmu, podkreślonych niesamowitą pracą kamery, wątków zdrady małżeńskiej oraz śledztwa policyjnego, które jednak zostaje tak przez scenarzystów skomplikowane (to ponadczasowa cecha kina włoskiego), że można się zgubić już w połowie. Lepiej wyłączyć więc logikę – wiele gialli naprawdę zyskuje wiele w ten sposób – i rozkoszować stroną wizualną, która została tu przez Fulciego dopieszczona, jak w mało którym filmie.

Trupy padają tylko dwa, a resztę wypełniają gorączkowe poszukiwania zabójcy Julii Durer – nimfomanki, lesbijki, tajemniczej, swingującej damy z serca Londynu z pasją do całonocnych imprez, dragów i szantażu wyższych sfer. Przypadkowo, Carol zamieszkuje tuż obok ze swoją siostrą, mężem, ojcem oraz Deborah (kochanką swojego męża), co jawi się absurdem w brytyjskich realiach, ale jest typowe dla modelu włoskiego i powinno obok kilku innych egzotycznych wątków zostać pominięte milczeniem, bo film musiał trafić na wiele rynków jednocześnie.

A rodzina ta jest zamożnym klanem prawniczym z wpływami, choć jak to w filmach giallo tradycyjnie bywa, wyższa klasa średnia zostaje ostatecznie obnażona jako stado wilków, które tylko czyhają na potknięcie swojego wroga i w jedwabnych rękawiczkach dopuszczają się wszelkich możliwych zbrodni. Carol początkowo zostaje ukazana jako najbardziej nerwowa i niestabilna z nich wszystkich, szczególnie że zdaje się żyć w świecie perwersyjnych snów o zepsuciu, które interpretuje dla niej jej osobisty psychonalityk, ale z czasem poznajemy także jej własną grę.

W grę tę uwikłana jest zaś tak głęboko, że przez długi czas nie sposób odróżnić jej codziennej rzeczywistości od odmętów snu, co Fulci mistrzowsko rozmywa w serii niepokojących, symbolicznych obrazów, w których dzikie orgie łączą się z pogoniami przez zatłoczone pociągi, korytarze oraz erotycznymi scenami zabójstwa.

Pierwszorzędne użycie osobistej perspektywy Carol daje efekt utraty logicznego ciągu narracji, z którego Fulci jest zresztą doskonale znany, a doskonałe aktorstwo na każdym kroku wspiera założenia artysty. Z ciekawostek, w roli żądnego krwi hipisa wystąpił Mike Kennedy – lider garażowej grupy Los Bravos znanej z hitu Black Is Black.

W przeciwieństwie do barwnych, impresjonistycznych gialli Argenta, który inscenizował sceny zabójstw jako małe punkty kulminacyjne, fabuła Jaszczurki przypomina bardziej film awangardowy i jest niczym więcej niż pretekstem do ukazania mroków podświadomości osoby, która za wszelką cenę chce ukryć pewną tajemnicę wikłając wszystkich w inteligentną grę.

To nie jest wprawdzie poziom późniejszego arcydzieła Fulciego, Nie torturuj kaczuszki (1972), czy nawet Siedmiu czarnych nut (1977), ale jest to film na tyle oryginalny i frapujący, że powinien być mimo wszystko zaliczony do czołówki dokonań mistrza makabry. Dla fanów giallo, a także Ennia Morricone, seans obowiązkowy!

Conradino Beb

 

Znany pod tytułami: Una lucertola con la pelle di donna / Lizard in Woman’s Skin / Schizoid
Produkcja: Włochy/Francja/Hiszpania
Dystrybucja w Polsce: Brak
Ocena MGV: 4/5

2 myśli nt. „Jaszczurka w kobiecej skórze (1971)”

  1. Przypadkiem, nie tak dawno sobie to dzieło odświeżyłem po latach. Myślę, ze jest to film zdecydowanie niedoceniony. Ależ tam jest operatorska uczta ! Kamera Luigi Kuivellera jest obłędnie ruchliwa, a ów fantastyczny, wewnątrzkadrowy montaż planów w niektórych scenach nie jest jakąś formalną igraszką – świetnie buduje tę ukrytą nerwową atmosferę ( m.in, podczas rozmowy przy stole )
    Ten operator ma na koncie takie dokonania, jak ‚ profondo Rosso’ ‚ New York Ripper’ czy ‚ Il Grande Racket’ . W tym roku odszedł na zawsze.
    Sceny wizyjne ( niesamowity początek ) mają strukturę szkatułkową ( jak sen we śnie – w końcu Fulci był entuzjastą Edgara Allana Poe ).
    Natomiast scena z psami, to jest przecież najbardziej oniryczny moment w tym filmie :
    Te wszystkie psy – kilkanaście – są przecież kurwa TAKIE SAME , to jest jeden zduplikowany !
    Jakimże dubeltowym dałnem trzeba byc, żeby to wziąc za żywe zwierzęta…

    Lubię to

  2. I ja muszę sobie odświeżyć ten film. Za pierwszym razem nie obejrzałem go nawet do końca, nie wkręcił mnie ten psychedeliczny klimat, może za drugim podejściem bardziej docenię ten film.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s