Pokłosie (2012)

poklosie_plakat_2012

Antysemityzm w Polsce ma głównie plebejskie korzenie, choć już w XIX wieku hołdowała mu także zubożała szlachta, która widziała w Żydach konkurencję w wiecznej walce o status społeczny. Pomimo tego że w dzisiejszej Polsce, po dramacie Holocaustu, brutalnych pogromach i antysemickich nastrojach ’68 pozostała zaledwie garstka Żydów, pamięć trudnej historii pozostaje żywa… choć trzeba przyznać, że głównie wśród starszego pokolenia Polaków.

I właśnie w tę historię zapatrzył się Władysław Pasikowski kręcąc Pokłosie – film dość ciekawy, choć nie tak odkrywczy, jak mógłby być i nie pozbawiony drobnych wad, głównie na poziomie aktorskim. Histeria, małostkowość i tendencja do zamiatania trudnych spraw pod dywan stanowią emocjonalny pejzaż, w ramach którego reżyser podejmuje skomplikowaną problematykę nienawiści etniczno-religijnej, z której Polacy – ale nie tylko oni – są doskonale znani. Pasikowski nie tyle jednak szuka odpowiedzi na pytanie, jak pojawia się antysemityzm, ale analizuje jego skutki.

I w tym kontekście trudno mu zarzucić, że na warsztat bierze polską wieś. Tę samą, która nigdy się nie zmienia, gdzie negatywne cechy Polaków są zawsze na wyciągnięcie ręki. Brak edukacji, obracanie się  w dość wąskim spektrum światopoglądowym i alkoholizm tworzą z mieszkańców „odciętych od świata” miejscowości prawdziwe monstra… jeśli nie zdecydują się wyjechać, symbolicznie zerwać z przeszłością, co robi główny bohater Pokłosia, Franek Kalina. Nie bez powodu, to właśnie jego oczami po 20 latach Pasikowski obserwuje Polskę B i to w jego przemianie znajdujemy nadzieję na lepszą przyszłość.

W Pokłosiu spotykają się dwie ścieżki konfrontacji z żydowską przeszłością poskich miasteczek: odwaga do zadawania trudnych pytań i akceptacja trudnej odpowiedzi oraz niechęć do grzebania w historii połączona z genetycznie wręcz zakodowaną nienawiścią, która często ma irracjonalne przyczyny (jeśli w ogóle ma jakieś inne). W jednej z ostatnich scen stary Malinowski w przypływie agresywnej szczerości mówi bowiem, że ta Helka (Żydówka) niewrażliwa była na zaloty starego Kaliny, więc ten ją wywlókł za włosy na dziedziniec i o ziemię, i o ziemię… frustracja seksualna, z której wyrasta duchowa ciemność, skąd my to znamy?

Ale film Pasikowskiego to także dobre kino społeczne. Obraz wsi jako małej społeczności, która za wszelką cenę musi widzieć gdzieś wroga i której dzikie libido kontrolowane jest tylko przez miejscowego proboszcza (symbol duchowej wzniosłości) oraz komendanta policji (symbol karzącej ręki sprawiedliwości). Harmonia w kręgu takiej społeczności jest bardzo delikatną sprawą i zależy od wielu czynników, z których część spoczywa w głębokim mroku pierwotnych instynktów i niewygodnych tajemnic, nad ktorymi nikt nie ma tak naprawdę kontroli. A jeśli te zaczną żyć własnym życiem, doprowadza to zawsze do katastrofy.

Antysemityzm ma jednak wiele poziomów i Pasikowski doskonale to rozumie, oddając głos zarówno prymitywnej tłuszczy, jak też proboszczowi oraz dwóm braciom. Józek zostaje przedstawiony jako chłop-autsajder, który kieruje się sumieniem i chce naprawić krzywdy przeszłości po swojemu, a Franek (bardzo dobrze zagrany przez Ireneusza Czopa) jako racjonalnie myślący emigrant, który w Ameryce poznał świat i nie widzi sensu w walce o jego zmianę. Jednak koniec końców to właśnie ten drugi stanie się transgresyjną siłą, która odkryje prawdę i zrobi z niej właściwy użytek, choć zanim to nastąpi, musi przeżyć osobistą tragedię.

Pokłosie to powrót twardziela Pasikowskiego do formy, którą znamy z Psów i Krolla. Jego kino jest ponownie wyraziste i opatrzone bezkompromisowym komentarzem społecznym, choć bardzo kuleją dialogi i Maciej Stuhr w swojej roli wypada niezwykle blado. Pomimo grania chłopa ze wsi, choćby nie wiem jak innego na tle swojej społeczności, Stuhr nie potrafi zostawić w szatni delikatnej skóry młodego intelektualisty i jego kreacja rozpada się przez to niemal w każdej scenie. A jako że jego rola jest absolutnie nieautentyczna, film traci dużo ze swojego potencjalnego impetu, który zyskałby również dużo, gdyby te wiejskie gadki nie zostały tak idealnie zaokrąglone przez scenarzystę.

Na uwagę zasługują za to zdjęcia Pawła Edelmana z piękną sceną pożaru pola na czele – którą, jeśli miałbym postawić na to kasę, Pasikowski pożyczył sobie z Niebiańskich dni Malicka – a także bardziej horrorowymi ujęciami z perspektywy pierwszej osoby (które, jak wiedzą to znawcy, zawdzięczamy geniuszowi Lucia Fulciego). Reżyser praktycznie nie używa zbliżeń – co teoretycznie zawsze obnaża brak warsztatu u niedoświadczonych aktorów – dużą wagę przywiązując za to do pełnych i średnich planów. W ten sposób obraz nabiera epickości, a dramat zyskuje niemal kosmiczny wymiar. Artystę było prawdopodobnie stać na więcej, ale Pokłosie i tak ogląda się nieźle!

Conradino Beb

 

Oryginalny tytuł: Pokłosie
Produkcja: Polska, 2012
Dystrybucja w Polsce: Monolith Video
Ocena MGV: 4/5

2 myśli nt. „Pokłosie (2012)”

  1. „Antysemityzm w Polsce ma głównie plebejskie korzenie, choć już w XIX wieku hołdowała mu także zubożała szlachta, która widziała w Żydach konkurencję w wiecznej walce o status społeczny. Pomimo tego że w dzisiejszej Polsce, po dramacie Holocaustu, brutalnych pogromach i antysemickich nastrojach ’68 pozostała zaledwie garstka Żydów, pamięć trudnej historii pozostaje żywa… choć trzeba przyznać, że głównie wśród starszego pokolenia Polaków.” – straszne uproszenie, choć pewnie tak musiałeś to zawęzić. Bo jednym z elementów eskalacji antysemityzmu w Polsce, były w czasach zaborów deportacje Żydów z terenów Rosji na tereny Królestwa Polskiego, ci Żydzi uznawali się za podanych cara, mówili po rosyjsku lub w jidisz, głosowali w wyborach na władze zaborcze (wybory te był w większości bojkotowane przez Polaków), co utrwalało niechęć do Żydów, zresztą po odzyskaniu niepodległości, wielu starszych Żydów (tych przesiedleńców) do końca swych dni niewiele umiało mówić po polsku i darzyło Rosję dużym sentymentem. Oczywiście drugim powodem są te natury religijnej („zabili Jezuska”).

    Co do samego filmu, jest to jeden z dziwniejszych obrazów, już problemem jest z określeniem kiedy właściwie rozgrywa się akacja. Można pisać, dużo, dodam, że wątpię, żeby znał Fulciego. Taka ciekawostka z dupy, ulubionym filmem Pasikowskiego jest „Pierwsza spokojna noc”. Jak do się go zna, to wie się skąd on wziął swój sposób ukazywania kobiet. Inna sprawa, że nietypowo w „Pokłosiu” postać kobieca jest ukazana jako jedna z nielicznych w pozytywnym świetle, a nie tak jak zwykle u P. jako sprzedajna dziwka.

    A i duży plus za niezły plakat do filmu.

    Lubię to

    1. Jasne, ze to duże uproszczenie, to w końcu recenzja, a nie traktat antropologiczny. Musiałem jakoś dokonać kondensacji na potrzeby wstępu i tak wyszło. Dodam, ze nie jestem żadnym ekspertem od stosunków polsko-żydowskich. Wszystkich Żydów, których znam, poznałem w Londynie, w Polsce nie znałem żadnego, a przynajmniej takiego, który by się sam za niego uznawał, bo pochodzenie to inna historia. Z tymi przesiedleniami w XIX w. to ciekawa sprawa, ale to już tematyka na pewno domagajaca się znacznie dłuższego opracowania.

      Co do plakatu, tez mi się podoba. Ładny, komercyjny strzał. Pewnie grubo pomógł Canal+ sprzedać film na Zachodzie. W IMDB Pokłosie ma na razie średnia ocen 7,5, co znaczy, ze film się wstrzelil w rynek!

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s