10 najbardziej przerażających filmów wg Bena Wheatleya

Idź i patrz (1985) / reż. Elem Klimov

Jeśli spytasz kogoś, czy widzieli Idź i patrz, od razu jesteś w stanie stwierdzić, czy tak. Osoba ta wzdryga się, a jej oczy natychmiast się rozszerzają. Idź i patrz to jeden z moich ulubionych filmów wszech czasów. Chwyta cię on za kark i wciąga w wojenny horror. Nie chcesz patrzeć na ekran, ale jesteś zmuszony. Końcowa sekwencja w wiosce jest jedną z najstraszniejszych rzeczy, jakie widziałem. Gdybym zobaczył ten film mając 10 lat, spędziłbym mniej czasu na zabawie z żołnierzykami i pistoletami. Faktycznie rzecz biorąc, gdybym zobaczył go mając 10 lat, prawdopodobnie nigdy nie doszedłbym do siebie.

Nici (1984) / reż. Mick Jackson

Nici to doskonały dokument telewizyjny zrealizowany przez BBC, mówiący o tym, co stałoby się z Wielką Brytanią podczas wojny atomowej. Możesz tkwić przy swoich wampirach i seryjnych mordercach, ale ten film to konkretny strzał. Obejrzałem go, kiedy byłem dzieckiem i wystraszyłem się nie na żarty. Wojna atomowa została w nim przedstawiona nie tak, jakby mogło do niej dojść, ale tak, jakby miała zdarzyć się na pewno.

W tym czasie byłem przyzwyczajony do myśli, że zapuszczę irokeza i będę strzelał z kuszy, siedząc na motocyklu gdy przyjdzie apokalipsa, ale okazało się, że to co szykował dla Wielkiej Brytanii Armageddon (szczególnie dla Sheffield), było o wiele mniej fantazyjne. Później obejrzałem Gry wojenne – suchy blueprint dla Nici – i jest to film równie niepokojący: Eksplodująca czteromegatonowa bomba brzmi, jak walenie drzwiami piekieł.

Fantastyczne. Kilka dni temu myślałem o tym, co przeraża mnie najbardziej i doszedłem do wniosku, że ostrzeżenia publiczne o zabójstwach dzieci na placach budowy i w stawach przez obcych z późnych lat ’70 i wczesnych lat ’80. Niedawno obejrzałem Nici ponownie i stwierdziłem, że są równie przerażające.

Ghosts… Of The Civil Dead (1988) / reż. John Hillcoat

Atmosfera tego filmu jest tak gęsta, że można ją kroić nożem. Oglądając go czułem się tak, jak gdyby jakiś ciężar wciskał mnie w siedzenie – byłem do tego stopnia pełen strachu i przerażenia. Przed seansem myślałem chyba, że więzienie może być tak przyjemnym miejscem jak Porridge, z przyjacielskimi typami w stylu Ronny’ego Barkera pokazującymi ci o co biega. Ale nie. Okazuje się, że więzienie jest żywym piekłem doprowadzonej do ekstremum przemocy, korupcji i gwałtu. Opuściłem kino (to była The Scala na King’s Cross w Londynie – teraz nieistniejąca, ale co za kino) wstrząśnięty i bardzo nieszczęśliwy.

Cannibal Holocaust (1980) / reż. Ruggero Deodato

Czułem się brudny po obejrzeniu tego filmu za pierwszym razem. To perwersyjna mieszanka eksploatacji, nagości, rzeczywistego zabijania zwierząt, bezpretensjonalnego rasizmu i gwałtu. I naprawdę przerażająca. Cannibal Holocaust jest jak ryzykowny wujek podgatunku fałszywego dokumentu w stylu Culloden, 84 Charlie MoPic, Blair Witch Project, Człowiek pogryzł psa czy Cloverfield. Obejrzałem to na trzeciej kopii VHS, co jeszcze bardziej dołożyło się do realizmu. Nigdy nie widziałem nic podobnego. Jeśli coś definiuje video nasties… to właśnie to.

Biedroneczko, biedroneczko (1994) / reż. Ken Loach

Pamiętam, że obejrzałem to z Amy, moją żoną, na Channel 4. To był potworny film. Podczas każdej przerwy reklamowej kręciliśmy głowami i patrzeliśmy się na siebie. Nigdy wcześniej nie oglądałem filmu, podczas którego z ulgą witałbym reklamy. Scena, w której Rock próbuje zdjąć dziecku bandaże, które przywarły do skóry, jest nie do zniesienia. To emocjonalny horror. Nie muszą cię gonić duchy (nie chodzi o to, że jest w tym coś złego), żebyś skończył zryty i straumatyzowany.

Nie oglądaj się teraz (1973) / reż. Nicolas Roeg

Nie sądzę, żebym mógł obejrzeć Nie oglądaj się teraz jeszcze raz. Nie od czasu, gdy zostałem tatą. Nie mogę strawić pierwszej sceny. To dla mnie pierwotny strach, który idzie za daleko. Ale dawno temu, kiedy byłem beztroskim cielęciem, bardzo kochałem ten film. Montaż Roega oraz jego kruszenie i modelowanie czasu jest dokładnie tym, o co chodzi w filmie.

Coś (1982) / reż. John Carpenter

Halloween, Atak na posterunek 13, Dark Star, Oni żyją… jestem wielkim fanem Carpentera. Oglądam Coś kilka razy rocznie. Efekty specjalne kreatury są ciągle rewelacyjne i odpychające. Oko Roba Bottina do szczegółów jest niesamowite: pies opluwający dziwnym płynem inne psy, długie kosmyki wypływające z serca ofiary ataku, pajęcza głowa. Oryginał Hawksa to też as. Naprawdę kocham filmy, które podejmują tematykę profesjonalistów próbujących się uporać z kryzysem (na przykład filmy Hawksa i Michaela Manna). Kocham też filmy oblężeniowe (Atak na posterunek 13, Zulu, Nędzne psy), a ten daje nam elementy obydwóch.

Full Metal Jacket (1987) / reż. Stanley Kubrick

Sądzę, że wiele z flmów Kubricka, to horrory. Full Metal Jacket wchodzi na moją listę ze względu na sekwencję snajperską, która jest absolutnie przerażająca. Pamiętam, jak oglądałem ją w kinie z sercem w żołądku. Chcesz uciec, chcesz się wymknąć, ale nie możesz przestać oglądać. To jak prosty slasher, żołnierze jak grupa nastolatków i snajper jak seryjny zabójca odstrzelający każdego z nich, jednego po drugim.

Świt żywych trupów (1978) / reż. George A. Romero

Kocham zombie movies. Widziałem ich mnóstwo i przeczytałem The Walking Dead (przekształcony w serial telewizyjny) obowiązkowo. Ze wszystkich potworów kinowych zombie to moi faworyci. Piekło to inni ludzie (a jeszcze bardziej, gdy są martwi i chcą cię zjeść). Jest coś słodkiego w Świcie żywych trupów George’a A. Romera. Wciąż góruje on nad wszystkimi współczesnymi horrorami.

Sądzę, że dzieje się tak dlatego, iż jest on tak inteligentny i że mówi wszystko, co należy powiedzieć (konsumenci to zombie, zostaliśmy zdefiniowani przez rzeczy, współczesny świat niekoniecznie jest warty ratowania, zawsze wal w mózg). Remake Snydera jest dobry i straszny, ale pozostaje on mimo wszystko w cieniu oryginału. Uważam, że to zasługa klimatów Nici, faktu że Romero i jego współpracownicy mieli faktycznie nad głową potencjalną apokalipsę nuklearną. W Świcie żywych trupów nie igrają sobie wcale z tymi wątkami, ale pokazują prawdę.

Wideodrom (1983) / reż. David Cronenberg

Istnieje tona fantastycznych horrorów Cronenberga, w których można przebierać. Co jednak bardzo podoba mi się w Wideodromie to fakt, że w radosny sposób przekracza on gatunek (Spectacular Opticals ma nawet numer muzyczny). Jako dzieciak oglądałem ten film i dosłownie urwało mi głowę.

Ben Wheatley

Źródło: Film4.com

6 myśli nt. „10 najbardziej przerażających filmów wg Bena Wheatleya”

  1. „Idź i patrz” faktycznie jest przerażający, nigdy nie obejrzałem go do końca, pamiętam że jak kiedyś pokazywany był w telewizji rodzice w pewnym momencie przełączyli mi kanał, tak byli wstrząśnięci. Muszę go kiedyś obejrzeć do końca, chociażby dla tej końcowej sekwencji w wiosce, o której pisze Wheatley.
    „Full Metal Jacket” to według mnie najlepszy film Kubricka. A propos „Nie oglądaj się teraz” – ten film faktycznie jest przerażający dla każdego rodzica, bo opowiada o utracie dziecka, nikt nie chciałby tego przeżyć.
    „Coś” to także jeden z moich ulubionych horrorów. Ponieważ cenię Hawksa muszę w końcu nadrobić oryginał z lat 50. (przy okazji należy sprecyzować, że oryginalną wersję reżyserował Christian Nyby, ale Hawks jako producent na pewno wywarł spory wpływ).

    Lubię to

  2. Film wstrząsający, i powinien być obowiązkową pozycją na zajęciach z historii, by dziatwa zrozumiała o czym się uczy. Każdy film antywojenny jaki znam poza tym pokazywał wojnę w jakiś sposób atrakcyjnie. Podobne poczucie miałem dopiero po przeczytaniu Łaskawych….

    Lubię to

  3. Na planie też nie było miodu. !6-letni Aleksiej Krawczenko, który grał głównego bohatera był ostro głodzony i ( podobno ) szprycowany jakimiś dragami . Przy realizacji używano ostrej amunicji, kule świstały wokół głów aktorów, żeby idealnie wydobyc z nich strach. Krawczenko wrócił do domu całkiem posiwiały.
    Film miażdży i zostawia niezatarte piętno, Wheatley nie przesadza.
    Klimow zrobił też rewelacyjny fresk historyczny o Rasputinie – ,Agonia’ 81′, który miał niezłe kłopoty z cenzurą.
    Nie doszedł do skutku jego ambitny projekt ekranizacji , Mistrza i Małgorzaty’ – po zmianie ustroju Klimow wypadł z układu i już do śmierci ( 2003 ) nie zrobił żadnego filmu.

    Lubię to

      1. Niedaleko pada jabłko od jabłoni: żona Klimowa z kolei, niejaka Łarisa Szepitko nakręciła w 1976 r. „Wniebowstąpienie”, który do najweselszych opisów wojny nie należy:

        „Idź i patrz” rzeczywiście dupę urywa, a na mnie zawsze robi wrażenie jedna z pierwszych scen, gdy lokalny chłop tym diabelskim głosem ruga dzieciaków z to, że im się na zabawę w wojnę zebrło. W jego „kopajtie szczenki sobaczyje” jest coś tak złowrogiego, że ciarki idą.
        Podobnie jak „Łaskawe” o których pisze Ernestto – jestem właśnie w trakcie lektury (mniej więcej w połowie) i rzeczywiście kniga to erudycyjna powieść-panorama upadku Niemiec na wschodnim froncie. Wciąga niemiłosiernie. No, ale to temat na dyskusję o „10 przerażających książkach” a nie filmach:)

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s