Sadysta (1963)

the-sadist-movie-poster-1963

Już intro do Sadysty jest imponujące, wściekłe oczy mordercy, a w tle eksploatacyjna – a jakże – zapowiedź lektora, że widzowie nigdy do tej pory nie spotkali się z tak nihilistycznym obrazem. A Sadysta był na owe czasy (1963 rok) filmem naprawdę skandalicznym, którego efekt można porównać ze Złotym wiekiem Luisa Buñuela. Obraz został z miejsca zbanowany w Wielkiej Brytanii i nie był w niej wyświetlany oficjalnie przez 36 lat, co dobrze świadczy z czym mamy do czynienia.

Nieuzasadniona przemoc w filmie to znak naszych czasów, chciałoby się rzec. Nie każdy bowiem jest Samem Peckinpahem, który potrafił ją wykorzystać do stworzenia mrocznego dramatu tj. Nędzne psy, który został jednak mimo wszystko powieszony na szubiennicy.

A największe oburzenie i sprzeciw budzi zawsze bezmyślna przemoc, z którą właśnie mamy do czynienia w przypadku tego klasycznego eksploitu. Tytułowy sadysta to człowiek mocno okaleczony przez los, a jego pokarmem i motorem napędowym w życiu jest ludzka bezsilność i ból.

Inspiracją dla postaci głównego bohatera stał się seryjny zabójca Charles Starkweather, który zabił 11 ludzi, przeważnie strzałem w tył głowy, jak za starych hitlerowskich czasów. Film Jamesa Landisa skupia się na fragmencie jego życia, w którym zatrzymuje on 3 niczego nieświadomych ludzi szukających pomocy.

Najpierw zaczyna się od niewinnego wyciągnięcia broni zza pazuchy, ale wzburzenie szybko zostaje sprowokowane niższością względem wykształconych ofiar. Napięcie narasta jak w dobrych filmach Hitchcocka, bo przemoc jest tu mocno przeżywana przez widzów z uwagi na wielkie nieszczęście ofiar, które są zwierzyną w rękach złoczyńcy.

Każda z trzech postaci prezentuje inną postawę względem szaleńca, jednak wspólnym mianownikiem jest przetrwanie gry, mającej na celu przede wszystkim wykończenie psychiczne, a dopiero później fizyczne ofiar, co bardzo ładnie prezentuje nam reżyser w ujęciach ucieczki, która pod koniec filmu przybiera prawdziwie epicką formę, jakby moralność i prawość znowu zdominowała świat. To swoista flaga zwycięstwa, która została postawiona na ziemi pozbawionej Boga.

Sadysta zainspirował takich twórców jak choćby Terrence Mallick (Badlands) czy Oliver Stone (Urodzeni mordercy). Czy film zapoczątkował pewien nowy etap w kinie, czy była to tylko odpowiedź kultury na to, co działo się wtedy w społeczeństwie?

Głębszą refleksję pozostawiam Wam, bo to tylko jeden z wielu klasycznych tytułów, stworzonych w ramach niskobudżetowego kina eksploatacji, które można interpretować jako prototypy filmów niezależnych w stylu Słonia Gusa Van Santa. Sadysta może naprawdę poruszyć widza, a w moim mniemaniu wręcz powinien. Należy także dodać, że dyrektorem zdjęć do filmu był wybitny węgierski filmowiec, Vilmos Zsigmond!

Michał Szeremeta

 

Oryginalny tytuł: The Sadist
Produkcja: USA, 1963
Dystrybucja w Polsce: Brak
Ocena MGV: 4/5

2 myśli nt. „Sadysta (1963)”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s