Hunter S. Thompson: Szaleńcy nie umierają nigdy (1988)

Ten rzadki dokument (chociaż słowo „rzadki” w erze Internetu szybko traci na znaczeniu), wyprodukowany przez legendarnych imperatorów pornografii, braci Mitchell, rzuca nieco światła na życie Huntera S. Thompsona w drugiej połowie lat ’80, kiedy pisarz przeniósł się ponownie do San Francisco, by pracować przez 2 lata w osławionym O’Farrell Theatre (klubie ze striptizem) jako nocny menedżer (cokolwiek miałoby to znaczyć), a także wygłaszał pogadanki na amerykańskich uniwersytetach, za które słono mu płacono.

Dokument jest ważnym świadectwem charyzmy i sławy HST, która była dużym magnesem dla publiczności kupującej bilety na spotkania z pisarzem, na których ten obrzucał obelgami administrację Ronalda Reagana, wtedy uwikłaną w aferę Iran-Contras, purytańskie odrodzenie i hipokryzję sztabów politycznych, wciągających, jak twierdził, tony koksu w zaciszu pokoi hotelowych (handel kokainą przez CIA był jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów skandalu Iran-Contras).

Półgodzinny film pokazuje HST częściowo w drodze, częściowo w jego biurze w O’Farrel Theatre – który Warren Hinckle określił ważnym centrum kultury alternatywnej San Francisco ze stripitizem tylko jako frontem finansowym – a częściowo w redakcji gazety San Francisco Examiner, dla której Hunter pisał kolumny w latach ’80, opublikowane ponownie w Gonzo Papers Vol. 3: Songs of The Doomed (1991). Przy okazji wychodzi również na jaw znajomość pisarza z Survival Resarch Laboratories – znanym projektem performerskim tego okresu, specjalizującym się w robieniu totalnego rozpierdolu (co dobrze wpasowuje się w łobuzerski charakter Huntera).

Apropos pogadanek publicznych pokazanych w filmie, warto przytoczyć wypowiedź Billa Stankeya, który przez 13 lat pełnił rolę agenta pośredniczącego pomiędzy ich organizatorami, a samym pisarzem: Prawdopodobnie zarezerwowałem dla niego około 100 dat pomiędzy ’83, a ’96 i zawsze zdarzała się jedna z dwóch rzeczy: spóźniał się lub w jedenastej godzinie, kiedy miał wracać do Aspen, otrzymywałem telefon, że „coś się zdarzyło”. W końcu znurzyło mnie obcowanie z szaleństwem i wdaliśmy się w werbalną potyczkę na temat tego, jak nie stawia się na czas i jest nieodpowiedzialny.

Tu HST jest jednak pokazany na tych spotkaniach, na które faktycznie udało mu się przybyć, pomimo tankowania whisky od momentu zwleczenia się z wyra. Ciekawie prezentują się również sceny kultowej postaci z dwoma nagimi striptizerkami (Hunter był już wtedy po rozwodzie ze swoją pierwszą żoną, Sandy), których teoretycznie był szefem. Pomimo tego, że dokument ten nie jest żadnym wielkim dziełem – żeby zajrzeć w duszę pisarza należy obejrzeć Śniadanie z Hunterem – każdem prawdziwemu fanowi Thompsona da na pewno dużo radości.

Conradino Beb

 

Oryginalny tytuł: Hunter S. Thompson – The Crazy Never Die
Produkcja: USA, 1988
Dystrybucja w Polsce: Magivanga Vaults
Ocena MGV: 3/5

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s