Terry Gilliam wskrzesi „The Man Who Killed Don Quixote”… po raz siódmy

lost-in-la-mancha-2002
„Zagubiony w La Manchy” (2002) / po lewej Johnny Depp, po prawej Terry Gilliam

Terry Gilliam ogłosił, że wznowi produkcję swojego legendarnego projektu The Man Who Killed Don Quixote 29 września na Wyspach Kanaryjskich. Brytyjski reżyser znany z takich filmów, jak Sens życia według Monty Pythona, 12 Małp czy Las Vegas Parano, podchodził do niego wcześniej sześć razy, ale zawsze bez sukcesu.

Najbliżej zrealizowania swojego marzenia, adaptacji Don Kichota Cervantesa, Gilliam był w 2000 r., kiedy rozpoczął zdjęcia na południu Hiszpanii, a w obsadzie znaleźli się m.in. Johnny Depp, Jean Rochefort i Vanessa Paradis.

O pladze nieszczęść, które spotkały produkcję, został nakręcony kultowy dokument Zagubiony w La Manchy (2002). Generalnie, zdjęcia musiały zostać przerwane, gdyż Rochefort uszkodził sobie kręgosłup, a powódź zniszczyła dużą część sprzętu.

O wznowieniu planów realizacji filmu Gilliam poinformował w styczniu na swoim profilu facebookowym, pisząc: Marzenia Don Kichota zaczęły się na nowo. Czy posadzimy starego drania w siodle jeszcze tego roku? Ofiary z ludzi mile widziane.

To zostało oficjalnie potwierdzone w wywiadzie dla magazynu Empire, w którym reżyser przyznał, że zatrudnił do pracy nad projektem hiszpańskiego producenta Adriána Guerrę, odpowiedzialnego m.in. za Pogrzebanego (2010) z Ryanem Reynoldsem, który ma zająć się jego sfinansowaniem. Obsada nie jest na razie znana.

Terry Gilliam wspomina o wskrzeszonym projekcie także w tym wywiadzie

Źródło: The Telegraph

3 myśli nt. „Terry Gilliam wskrzesi „The Man Who Killed Don Quixote”… po raz siódmy”

  1. Z każdą porażką czuję do Gilliama coraz większy szacunek i sympatię. Życzę mu jak najlepiej, żeby po tych wszystkich latach dopiął swego. Ale też zastanawiam się, czy nie byłoby lepiej, gdyby Gilliam do samego końca został Don Quixotem? Z każdym podejściem legenda narasta, a pogoń reżysera za marzeniem jest bardziej fascynująca i inspirująca, niż po prostu kolejny film. Kto wie, może ten projekt będzie dla Gilliama tym, czym było „It’s All True” dla Wellesa.

    Możecie wrzucić cały dokument:

    Lubię to

    1. Czuje, ze kolejna porazka moglaby byc ciekawsza niz ostateczny sukces. W perspektywie kultowosci projekty ciagnace sie latami przysparzaja czasem wiecej famy tworcom niz ukonczone dziela. A Gilliam ma juz i tak taki dorobek, ze jeden w film na plus lub na minus duzo nie zmieni.

      P.S. Widze, ze wrociles do gry 🙂

      Lubię to

      1. No właśnie, Gilliam nie musi już udowadniać swojej wartości. Sam jego upór w dążeniu do wyznaczonego celu stawia go wyżej, niż niektórych reżyserów. Bo też kto wie, jaki byłby efekt końcowy po tych wszystkich latach. Do mnie bardziej przemawia ta długa i wyboista droga.

        Nigdy z niej nie wypadłem 😛 „Wróciłem” to chyba za dużo powiedziane, a przynajmniej przekonam się w kwietniu. Chwilowo nie mam tyle wolnego czasu, ale gdzieś tam siedzi we mnie kompulsywna potrzeba wyplucia chociaż kilku słów o zapomnianych filmach 🙂

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s