Tylko kochankowie przeżyją (2013)

only_lovers_left_alive_poster

Jarmusch przyznał ponownie w niedawnym wywiadzie dla Vulture, że wszystkie jego filmy zaczynają się jako poważne projekty, ale z czasem wkrada się do nich coraz więcej zabawy z materiałem. W przypadku Tylko kochankowie przeżyją artysta chciał uchwycić mroczną i tajemniczą atmosferę życia wampirów, ale nie mógł sobie koniec końców odmówić wstrzyknięcia do filmu pewnej dawki humoru, dzięki czemu jego ostatnie dzieło ma tę samą ironię co Poza prawem czy Noc na ziemi.

To szczególnie jasne dla pokolenia transformacji, które często wychowało się na wczesnych filmach króla nowojorskiego kina niezależnego i ta specyficzna ironia jest dla niego tożsama z samym stylem. Tylko kochankowie przeżyją pozostaje jednak bliższy klimatycznie Truposzowi (życie jako część kosmicznego cyklu), a także Ghost Dogowi: Drodze samuraja (życia jako misja wypełniana podług specyficznego kodu honorowego), mimo że cyfrowa forma oddala ten obraz od wszystkich wcześniejszych dzieł Jarmuscha.

Po filmie tym nie należy się jednak spodziewać grania podług reguł gatunku, bo ten służy artyście zaledwie jako punkt wyjścia do ukazania miłosnej historii dwóch nieśmiertelnych istot, Adama i Eve, granych przez Toma Hiddlestona i Tildę Swinton. O il ten pierwszy może wydawać się dziwnym wyborem – do tej pory znany był głównie z blockbusterów o superbohaterach – jak głosi stare filmowe przysłowie: nie należy aktora wsadzać do szufladki ze względu na role, które grał wcześniej.

Jednak wielka Tilda Swinton (kiedyś muza Dereka Jarmana) ze swoją klasą i ponadprzeciętną erudycją udowadnia dobitnie, że nie pojawia się w filmie przypadkowo. W istocie, ten został stworzony z myślą głównie o niej.

Miłość granej przez nią postaci do starych grimuarów, tomików poezji, na tle których zostaje nawet sfotografowana od góry na samym początku filmu, to symbol pasji do wiedzy, do przemierzania myślą tuneli mroku, w których jak na wampira znaleźć można jednak sporo światła.

Adam to z kolei nihilista oddany romantycznym marzeniom o samozniszczeniu, który od wielu wieków wpływa potajemnie na losy muzyki rodzaju ludzkiego, nazywanego przez niego z pogardą zombie. Jego pieczara to opuszczony dom na przedmieściach Detroit ozdobiony portretami znanych magów, pisarzy i poetów.

Z pomocą młodego Iana – kolesia który załatwi ci wszystko – kolekcjonuje on wyjątkowo rzadkie gitary elektryczne (tu swoją drogę znalazła pasja Jarmuscha do sprzętu retro), a sygnał z wideorozmów z Eve kieruje do antycznego odbiornika telewizyjnego z lat ’60. Aaa, prywatne tłoczenia jego płyt pozostają do tego łakomym kąskiem na rynku kolekcjonerskim.

Pozostaje jeszcze Christopher Marlowe (w tej roli genialny John Hurt), senior tego małego klanu, który za swój dom obrał sobie Tangier (legendarną kryjówkę Paula Bowlesa czy Williama Burroughsa), miasto kochane również przez Eve… a także jej siostra Ava (Mia Wasikowska), wprowadzająca mały zamęt do tej wampirycznej iddyli.

W Tylko kochankowie przeżyją znajdziemy momenty wyjątkowej koncentracji artystycznej tj. przepiękna scena narkotycznego upojenia krwią wszystkich bohaterów, przywodząca na myśl kultową scenę z Trainspotting, lub nocny pejzaż z vintage’owym Jaguarem XJS Adama pędzącym przez industrialne pustkowie.

Czasem pędzel Jarmuscha wydaje się jednak nieco toporny i cały ten teatralizm (konspiracja szekspirowska pozostaje jednym z ważniejszych motywów filmu) traci nieco oddech. Zaraz obowiązkowo pojawia się jednak scena, która powoduje głośny chichot i jesteśmy w domu. Czarna komedia zdaje się koniec końców najbliższa temu obrazowi jako gatunek.

Film ozdabia wyjątkowa selekcja piosenek oraz przepiękny soundtrack drone-noise’owo-neopsychedeliczny skomponowany przez duńskiego kompozytora i lutnistę Jozefa Van Wissema oraz band SQÜRL, muzyczne dziecko Jarmuscha, w którym ten ostatnio gęsto się udziela i z którym wydał debiutancką EP-kę w zeszłym roku, tuż przed premierą swojego filmu w Cannes. Z dwóch nominacji na festiwalu, nagrodę zdobyła właśnie ścieżka dźwiękowa, mimo że film został bardzo dobrze przyjęty zarówno przez fanów artysty, jak też międzynarodową śmietankę krytyków, w tym przez Anthony’ego Lane’a z New Yorkera.

To bez wątpienia najlepszy zrzut Jarmuscha od lat, który podejmuje dialog z wieloma wątkami kultury współczesnej, której reżyser jest od wielu lat maniakalnym pożeraczem. Pojawia się tu kwestia fascynacji retro obok recesji ekonomicznej, a wszędobylskość technologii obok pytań o codzienność nieśmiertelności – fikcyjnej, ale uczłowieczonej i lekko też wygiętej, której interpretacja odsyła do klasycznych opowieści o wampirach niewiele mających wspólnego z gatunkową kodyfikacją tj. Uzależnienie Abla Ferrary czy Nosferatu Wernera Herzoga. Niewątpliwie smaczny kąsek!

Conradino Beb

 

Oryginalny tytuł: Only Lovers Left Alive
Produkcja: Wielka Brytania/Niemcy, 2013
Dystrybucja w Polsce: Gutek Film
Ocena MGV: 4/5

7 myśli nt. „Tylko kochankowie przeżyją (2013)”

  1. Przypomniałeś mi, że jeszcze „Ghost Doga” nie widziałem, więc najpierw ten muszę zaliczyć a potem ewentualnie to wampiryczne dzieło. Nowe filmy Jarmuscha już do mnie nie trafiają jak starsze produkcje, szczególnie „Broken Flowers” mnie rozczarowało, czegoś mi w nim zabrakło, chyba właśnie tej ironii jaka cechuje jego najsłynniejsze dzieła.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ghost Dog bardzo spoko. Widzialem ten film jeszcze w czasach studenckich, wiec dobrze go wspominam 🙂 Jarmusch zaczal krecic miernote od „Kawy i papierosow”, ale ten film to jest grube odbicie w gore i zdecydowany powrot formy!

      Lubię to

  2. W gore, to przesada. Oglądałem na dwa razy. Pyszna, wielopiętrowa alegoria (genialny pomysł z wszechobecną trefną krwią ) i kto , tak jak Jarmush potrafi tworzyć ,,kino bez akcji” któremu nie idzie się oprzeć ? Ten film, to taki ,, McCabe & Mrs Miller ” kina wampirycznego 🙂
    Masa ujęć-autocytatów, soundtrack idealny – a propos, szkoda, że nie było tego numeru White Hills , co wrzuciłeś na fejsa który brzmi, jak lżejsze wydanie Acid Mothers Temple.
    Są też lekkie ukłony w kierunku protoplastów – kiedy Adam & Eve w Tangerze idą do Marlowe’a , gitara w tle przez moment wchodzi na riffy z ,, Bela Lugosi isDead” Bauhausu , a monochromatyczne portrety obojga w czarnych okularach od razu mi się skojarzyły z Lili Taylor z ,, Addiction”.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Znów nie mogę zgodzić się z Twoją opinią (bo kiedyś już raz nie mogłem). Niewątpliwie odnajduję w filmie trochę pozytywów – bardzo ładna scena początkowa okraszona klimatyczną muzyką, ładne ujęcia, Tilda S., stary Jag czy dziewczyna śpiewająca w końcowych scenach z Tangeru i generalnie dobra muzyka – ale koszmarnie sztywne dialogi i drewniany wampir Adam zupełnie kładą ten film. Kwestie jak z pastiszu wypowiadane ze śmiertelną powagą, emo dylematy życiowe – koleś zachowuje się jak na 18, a nie 1018 lat. Pomysł z wpływem na literaturę czy muzykę słaby, a sposób wprowadzenia go w film bardzo nachalny. Cały film, a już na pewno zachowanie Adama wydaje się mocno pretensjonalne. Uważam, że do wbrew panującej tu opinii, bardzo udanego Broken Flowers (ach ten soundtrack), Ghostdoga (o Truposzu nawet nie wspominając) wampirom jest bardzo daleko.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s