Frank Booth woli Pabst Blue Ribbon!

Jeśli pamiętacie Blue Velvet, butelka Heinekena pojawia się tam jako jeden z kluczowych rekwizytów. W scenie w barze Jeffrey (Kyle MacLachlan) pyta Sandy (Laura Dern), czy kiedykolwiek piła Heinekena, a ta odpowiada, że nie, bo jej ojciec pije Budweisera znanego powszechnie za oceanem jako Bud. Ten semantyczny dialog burzy jednak Frank Booth, który woli Pabst Blue Ribbon.

Bawienie się konwencjami czy odniesieniami, tworzenie nowych połączeń pomiędzy zdawałoby się odległymi punktami kulturowej sieci, to w naszych czasach proces nieodłączny od konsumpcji mediów (filmów, książek, gier, reklam etc.), których nie da się już po prostu przyswajać, ale trzeba je transformować, interpretować – nawet jeśli nieświadomie – i aktywnie zakotwiczać w hologramie kultury, który bardziej przypomina przepływ energii niż samo źródło.

Język tej transformacji to mashup lub nielinearna logika podporządkowana czystej fantazji (pozostającej w ścisłym związku z doświadczeniem psychedelicznym), która objawia treści siedzące sobie spokojnie w zbiorowej nieświadomości aż nie zostaną wyciągnięte na wierzch. A gdzie szukać takiej wizji, jak nie w Blue Velvet Lyncha, filmie eksplorującym mrok  pod przykrywką ratio? Brandy piwne mają tu zdecydowanie swoje miejsce, bo ich rolą jest przecież tworzenie mitu, który żeby był skuteczny musi zostać zakotwiczony w podświadomości.

Jeśli Jeffrey lubi Heinekena, piwo w USA uchodzące za rodzaj żelaznego standardu europejskiego piwowarstwa (sic!), wybór odmienny od prostego etosu Buda, jego koszmar – Frank Booth, woli Pabst Blue Ribbon – piwo, które kiedyś miało etykietkę „najebki antyspołecznej”, ale wraz z inwazją hipsterów stało się modnym browcem, który tym samym zmienił swoją tożsamość na bardziej rozrywkową, hedonistyczną, idealnie odpowiadająca milenijnemu pokoleniu TERAZ!

Reklama-fejk, dokonująca fuzji pomiędzy filmem Lyncha, a korporacyjnym brandingiem, to przykład mniej lub bardziej świadomego wciągnięcia szaleństwa i machismo Franka Bootha (granego przez Dennisa Hoppera, szaleniec gra więc szaleńca) do kulturowo-internetowo-medialnej konwersacji. Frank pierdoli Heinekena, woli Pabst Blue Ribbon, nie zamierza brać udziału w grze o społeczny wizerunek, ale wspiera w ten sposób hipsterów, poszukujących tatusia dla swojego ukochanego brandu, wyższej instancji, czasu początku, który w ramach historii otwartej, płynącej we wszystkie strony, może zostać umieszczony gdziekolwiek.

Conradino Beb

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s