Prawie nikt nie płaci już za muzykę, ale winyl i streaming coraz popularniejsze

Zmierzmy się z faktami, albumów i singli nie kupuje już nikt oprócz garstki audiofili i najbardziej zagorzałych fanów, rozumiejących że w ten sposób wspierają artystów. Ale po co kupować fizyczny nośnik czy niefizyczny plik mp3, skoro wszystkie nowe – jak i stare – wydawnictwa są dostępne jako streaming, czy to w postaci płatnych usług mobilnych tj. Spotify, czy w postaci darmowych usług społecznościowych tj. YouTube?

Ten sentyment odzwierciedlają już nie tylko anarchistyczni konsumenci „darmowej muzyki”, ale także sam biznes, który rysuje się w coraz czarniejszych barwach, jeśli wierzyć badaniom przeprowadzonym przez Nielsena. A wynika z nich, że biznes muzyczny stracił połowę przychodów od 2004, zjeżdzając w dół z $14 mld. do zaledwie $7 w 2014. W istocie, ostatni rok był katastrofalny, gdyż padł nawet download, a jedynymi sektorami sprzedaży, które nie przestały rosnąć są obecnie rynek winylowy i streaming.

Jak mówi David Bakula, wice prezydent Industry Insights Nielsena: Fani muzyki ciągle konsumują ją rekordowo poprzez usługi streamingowe na żądanie, pomagając wyrównać straty wynikające ze słabnącej sprzedaży albumów. I nie jest on osamotniony w swojej analizie rynku, z której wynika że w 2014 w sieci odegrano na żądanie 164 mld. utworów, co jest 54% wzrostem w stosunku do 2013.

Jednak biznes muzyczny ma także inne problemy tj. piractwo – którego skalę streaming na żądanie wyraźnie jednak zmniejszył – i bezpłatne serwisy społecznościowe, przede wszystkim nierentowny YouTube, w ramach których użytkownicy mogą udostępniać wszystko to, co im się podoba… do momentu aż nie zostaną przyłapani na łamaniu praw autorskich. I pewnie także z tego powodu, żeby skontrować krytyków, oraz wyrwać część tortu streamingowego, Google uruchomił kilka miesięcy temu usługę YouTube Music Key w dwóch formach: płatnej i bezpłatnej, powiązaną z odpaloną wcześniej Google Play.

Ale płatny streaming kreuje swoje własne problemy. Nie wszystkim artystom podoba się podział dochodów ze streamów, które przy porównaniu zarobków na fizycznych albumach skurczyły się do mikroskopijnych sum. Pod ostrzałem z tego powodu znajduje się m.in. Spotify, z której wykorzystywania wycofało się w ostatnim czasie kilku znanych artystów tj. multimilionerka Taylor Swift. W amerykańskim sądzie trwa zaś kilka spraw o podział dochodów ze słuchanej muzyki.

Tymczasem swoim wigorem zdumiewa niszowy rynek płyt winylowych, który w 2014 urósł wg Nielsena o 52%, choć wciąż stanowi nie więcej niż 6% całego rynku sprzedaży muzyki. I mimo że jest to fascynujący wskaźnik nostalgii młodych słuchaczy za brzmieniem przeszłości, elitarną przyjemnością pełną naturalnych zniekształceń, z którymi żywa, analogowa akustyka jest równoznaczna, eksperci nie widzą w winylu nośnika, który miałby ocalić przemysł.

Nośnik ten posiada dla insajderów branżowych kilka zdecydowanych wad. Pierwszą jest koszt produkcji, o wiele wyższy od CD czy DVD. Drugą jest czas potrzebny na wyprodukowanie nakładu nowego albumu, który ze względu na ograniczoną ilość tłoczni i brak powstawania nowych, rozciągnął się w ostatnich trzech latach do kilku miesięcy. Trzecią jest fakt, że winyl nie może być dystrybuowany w niematerialnej formie, a jego słuchanie pozostaje ograniczone do domowego zacisza i nielicznych imprez klubowych, co kreuje sufit sprzedaży.

Dodatkowo, nikt nie łudzi się, że winyl urośnie do takiego punktu, iż wyprze z rynku nieustannie ewoluujący streaming, bo nawet jeśli każdy Amerykanin, Chińczyk i Europejczyk nagle kupią gramofon i zaczną masowo nabywać winyle, streaming wciąż pozostanie dominującą formą słuchania muzyki ze względu na większą dostępność, wygodę i rozpowszechniające się sieci społecznościowe, w których pełni bardzo ważną funkcję.

Zgodnie z raportem Nielsena, 93% Amerykanów spędziło w zeszłym roku ponad 25 godzin tygodniowo na słuchaniu muzyki, co przewyższa połowę czasu spędzonego w pracy. Był to jednak czas spędzony głównie na dojeździe do pracy lub powrocie do domu, kiedy lekkość i przyjazność formatu są znacznie ważniejsze od jego jakości, co pozostaje dobrą wiadomością dla usług streamingowych.

Conradino Beb

 

Źródło: Vox.com

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s