Absurd (1981)

rosso_sangue_1981_original_poster

Fanom włoskiej eksploatacji z pewnością dobrze znana jest postać Joe D’Amato, twórcy filmowego nad wyraz płodnego. Choć na zawsze pozostał on w cieniu Fulciego czy Argenta, ma na swoim koncie kilka klasycznych już pozycji, jak Emanuelle i ostatni kanibale lub Buio Omega. Wśród fanów gore specjalne miejsce zajmują także dwie inne produkcje ekscentrycznego Włocha, Ludożerca i nakręcony rok później follow-up, Absurd.

Tajemniczy, wyrośnięty mężczyzna (George Eastman) ucieka przed ścigającym go księdzem (Edmund Purdom) w okolice małej miejscowości. Pościg kończy się na płocie, gdzie olbrzym zahaczając o żerdź i wypruwa sobie wszystkie wnętrzności. Resztkami sił trafia do domu pewnej nowobogackiej rodziny i szybko zostaje przetransportowany do lokalnego szpitala. A tam, ku zaskoczeniu lekarzy, jego obrażenia goją się w zaskakująco szybkim tempie.

Fabularnie film jest niczym innym, jak włoską odpowiedzią na Halloween Carpentera. Małe miasteczko nocą, facet w pelerynie starający się powstrzymać szaleńca, czy morderca nazywany Boogymanem przez dzieciaki, zostawione pod okiem opiekunki, to nawiązania aż nadto widoczne. D’Amato, choć film w całości nakręcił we Włoszech, usilnie stara się nam wmówić, że akcja dzieje się w Stanach, rzucając cały karton czarnoskórych postaci, a w telewizorach puszczając głównie futbol amerykański.

Ten dziwny zabieg psuje trochę klimat filmu. Pokaźnej wielkości posiadłości, pełne średniowiecznych zbroi i halabard, to raczej nieczęsty widok w środowisku amerykańskiej wyższej klasy średniej. Ale nie fabułą Absurd stoi, bo to klasyczny splatter kierowany do miłośników gore i poprzedniej, głośniejszej produkcji duetu D’Amato & Eastman, Anthropophagus, czyli Ludożerca.

Kiedy Mikos Stenopolis – prawdziwe imię głównego złoczyńcy – odzyskuje siły, morduje w brutalny sposób uroczą pielęgniarkę i zbiega do pobliskich lasów. Z zeznań starającego się go unicestwić księdza dowiadujemy się, że jest on ofiarą naukowo-religijnych eksperymentów, a wraz z możliwością regeneracji ciała nabył także niepowstrzymaną żądzę zabijania.

Na pierwszy plan wychodzi tutaj oczywiście Mikos i jego krwawe dokonania. Sam aktor, będący również scenarzystą, gra tutaj prawdziwe monstrum w ludzkiej skórze. Choć nie ma poparzonej twarzy, to gra bardzo podobnie jak w poprzedniku, przez cały film nie wymawiając ani słowa, a jedynie warcząc niczym wściekły pies.

Osobiście podobała mi się ostatnia sekwencja, w której oślepiony cyrklem olbrzym po omacku stara się schwytać pełzającą przed nim kaleką dziewczynkę. Napięcia nie brakowało, a błąkający się po korytarzach nowobogackiej posiadłości Mikos z wyciągniętymi rękoma i oczyma, to nad wyraz przerażający widok. Wielkie brawa dla George’a Eastmana – jego kreacje zawsze zapadają w pamięć.

Czym byłby jednak film gore bez odpowiedniej dawki krwi i wnętrzności? Pierwszy mord – wiertarka chirurgiczna w głowie pielęgniarki – zapowiada wyjątkową orgię brutalności w dalszej części filmu. Niestety, inne egzekucje choć efektowne i krwawe nie zdarzają się często. Widać, że twórcom, podobnie jak w poprzednim filmie, niezbyt się chciało, tak więc między scenami zabójstw jest zwyczajnie nudno.

Akcja toczy się bardzo powoli. Postaci nie są w najmniejszym stopniu angażujące, a klimat, choć z początku daje radę, szybko rozmywa się razem z idiotyczną historią. Plusik przyznaję za to muzyce. Elektroniczno-syntetyczne brzmienia lat ’70 i ’80 zawsze były jedną z tych rzeczy, które trzymały mnie przy poznawaniu meandrów włoskiej kinematografii niskobudżetowej.

Mimo wielu wad, seans Absurdu okazał się całkiem niezłą, choć okupioną chwilami zwątpienia, rozrywką. Ludzie zaczynający dopiero przygodę z kinem grozy nie znajdą tutaj co prawda nic wartego uwagi, ale miłośnicy campu, zwłaszcza europejskiego, będą z zaangażowaniem śledzić poczynania Eastmana i dopingować mu w likwidowaniu kolejnych, irytujących bohaterów pozytywnych. Polecić, choć z dozą ostrożności, mogę też film fanom oldschoolowego gore, bo choć nie ma go tu za wiele, to właśnie krwawe efekty przyczyniły się do dziwnego kultu tego dzieła.

Oskar ‘Dziku’ Dziki

 

Znany pod tytułami: Absurd / Rosso sangue / Monster HuntAnthropophagus 2
Produkcja: Włochy, 1981
Dystrybucja w Polsce: Brak
Ocena MGV: 3/5

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s