Legendy marihuany: OG Kush

OG Kush nazywany jest często kręgosłupem sceny 420 Zachodniego  Wybrzeża USA. Odmiana ta oryginalnie przyszła do Kalifornii około 1994-1996 jako klon sprowadzony z Florydy. OG Kush najpierw rozprzestrzenił się na południu Kalifornii, a potem na północy, skąd wyemigrował do innych stanów, by potem – ale w bardzo ograniczonym zakresie – powędrować do Europy.

OG Kusha określa się zazwyczaj jako krzyżówkę Highland Thai, górzystej landrace sativy z Tajlandii, oraz Hindu Kusha, czyli jakiejkolwiek silnej indiki z tego rejonu, ale genetyka OG nigdy nie została wyjaśniona na 100%! Za Thaiem w OG przemawia bardzo dlugi haj, dochodzący do pełnych 3 godzin, którego nie można uzyskać krzyżując ze sobą dwie indiki. Za Kushem pełna relaksacja i ciężar, które wchodzą powoli po pierwszej godzinie i stopniowo dominują sativowy lot.

OG Kush zawdzięcza swoją nazwę żartowi growera, który w latach ‘90 tłumaczył pewnemu załogantowi, że to nie jest górski Kush (mountain grown kush), tylko oceaniczny (ocean grown kush), czyli że nie jest uprawiany w północnej Kalifornii, ale w południowej. Nazwa szybko się przyjęła i OG Kush zaczął krążyć w Kalifornii jako klon, który stał się na tyle cenny, że growerzy nie chcieli się nim dzielić za darmo.

og_kush_high_brix_outdoor
OG Kush / High Brix outdoor

OG Kush stał się szybko tak popularną odmianą, że w latach ’00 zaczęły nawet powstawać nazwy różnych odmian tego samego klonu tj.  Tahoe OG, SFV OG, Fire OG, Face-Off OG czy słynny Hell’s Angels OG, uprawiany przez Hells Angels MC.

Duża liczba z dzisiejszych klonów pochodzi jednak z nasion uzyskanych metodą samozapylenia, bo OG Kush ma bardzo silną tendencję do hermafrodytyzmu i można go wykorzystywać do uzyskiwania nasion nawet bez operacji chemicznych – kolejna cecha bardzo mocno przejawiana przez sativy z Tajlandii.

OG Kush znany jest ze swojej silnej i bogatej palety aromatów podczas kwitnienia. Odmiana ta jest niezwykle śmierdząca i wręcz zabija aromatem benzyny, cytryny, pieprzu i piżma. THC dochodzi nawet do 24,5%, choć żeby uzyskać takie liczby trzeba się przy OG trochę napocić, bo to roślina wyjątkowo trudna w uprawie.

Zaawansowane metody organiczne typu TLO/LOS czy High Brix, są w stanie wyciskać z OG maksimum, choć są też głosy, że OG tylko traktowany chemią jest całkowicie szczęśliwy.

OG ma mocno rozciągniętą strukturę, co utrudnia klasyczną uprawę indoor czy outdoor. Słabe łodygi sprawiają, że roślina często musi być wzmacniana poprzez przywiązywanie do tyczek, a niska tolerancja na wysoką wilgotność powietrza podczas kwitnienia utrudniają zadanie growerom w wilgotnych klimatach czy niezbyt dobrze utrzymywanych growroomach. OG Kush toleruje za to bardzo wysokie temperatury podczas kwitnienia, kiedy głównie to pomaga wydusić z rośliny cały potencjał.

OG Kush musi mieć zapewniony dostęp do wysokich poziomów azotu i potasu niemal przez cały czas, oprócz ostatniej fazy kwitnienia. Roślinę określa się z tego powodu Frankenstrainem, bo zdrowe konopie bardzo dobrze zazwyczaj tolerują niskie poziomy NPK z tego względu, że ewoluowały w ciągu tysięcy lat jako chwast polny. To niestety spadek po wielu latach upraw hydroponicznych, kiedy klony migrowały w środowisku indoor.

og_kush_nug
Medyczny szczyt OG Kusha

Pomimo swoich wad genetycznych OG Kush produkuje jednak potężny i bardzo satysfakcjonujący haj. Zawodowcom starcza nawet ćwiartka jointa, żeby poczuć zawrót głowy i nagłą chęć do puszczenia sobie ulubionej płyty czy spacerku na słońcu. Ten wielce przyjemny stan zawsze zamienia się jednak w ostateczny czilałcik, kiedy człowiek zaczyna wtapiać się w kanapę i ogarnia go fantastyczny relaks.

Z OG wszystko staje się przyjemne, fizyczne bóle lub ustępują, lub stają się całkowicie niezauważalne, a codzienne czynności dają więcej radości. Zły nastrój staje się tylko wspomnieniem i przestaje nawiedzać nerwowość. Z tego zresztą powodu mówi się, że OG jest wyjątkowo medyczną odmianą.

Jej efekt jest mocny, ale bez niepotrzebnych przyśpieszeń mentalnych, relaksacja jest głęboka, ale nie przytłaczająca, a głęboki, piżmowy smak długo pozostaje w pamięci. Problemem dla growerów jest niestety znalezienie klonów lub nasion… ale kto pyta nie błądzi.

Conradino Beb

3 myśli nt. „Legendy marihuany: OG Kush”

  1. Zadaliście sobie dużo trudu w znalezieniu tych informacji. Rozumiem pasja:) Czy OG od Dinafem ma chociaż coś wspólnego do Skywalker’a, Herijunana?

    Lubię to

    1. Ok bez komentowania na temat DInafem, ich wersja nie ma nic wspolnego z OG. To jakas indica z mocnym kalczlokiem i bez charakterystycznego zapachu. Zeby zaczac od czegos sensownego trzeba szukac OG w formie S1. HSO ma podobno wersje bardzo wierna oryginalowi. Archive Seeds oferuje tez bardzo ciekawe pestki Face Off OG BX2. Oprocz tego S1 sprzedaje Reserva Privada, dosc dobre recki ma ta wersja i zapach faktycznie taki jak oryginal.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s