Stare wygrywa z nowym, czyli o retro rewolucji na rynku muzycznym

Wieść o tym, że stara muzyka – czyli licząca sobie więcej niż 18 miesięcy i nazywana wtedy przez korporacje muzyczne „katalogową” – zaliczyła w 2015 wyższy poziom sprzedaży od nowych wydawnictw w Stanach Zjednoczonych, rozprzestrzeniła się jak pożar w Internecie i zaliczyła nawet pięć wątków na reddicie, który słynie z komentowania bieżących trendów i informacji, choć od dłuższego czasu przeżywa kryzys z powodu trollingu.

Co mogę powiedzieć? Trend, który wykazuje największy rynek muzyczny na świecie, warty na dzień dzisiejszy $4,5 mld, jest dalszym powodem do przemyśleń nad tym, kto nadaje dziś rytm sprzedaży muzyki i dlaczego nowe wydawnictwa z roku na rok tracą na popularności za oceanem? Trend, który jak warto dodać, od kilku lat pozostaje dla ekspertów aż nadto wyraźny!

Fajnie by było oczywiście przeprowadzić taką analizę na przykładzie polskiego rynku – który z pewnością posiada własną specyfikę – ale rodzime dane są niestety zbyt ogólne i z tego powodu mogą służyć jedynie do fantazjowania.

Inną sprawą jest to, że wartość rodzimego tortu w 2014 wyniosła zaledwie 348 mln PLN, czyli $84,1 mln (przy 7% wzroście), co uplasowało nas poza pierwszą dwudziestką, którą zamknęły Indie z poziomem $100 mln, a jeśli przyjąć taki sam wzrost w 2015, to wciąż nie przebijamy poziomu azjatyckiej potęgi atomowej.

Zgodnie z badaniami Nielsena, nowe albumy (fizyczne i digitalne łącznie) przegrały w zeszłym roku w USA ze starymi o 4,3 mln kopii. Należy dodać, że nowe albumy wygrały wprawdzie ze starymi w formie streamingu lub downloadu w stosunku 52,5 do 50,9, ale jest to różnica minimalna, która w 2016 może się bardzo szybko odwrócić na korzyść muzyki katalogowej.

Duża w tym bez wątpienia zasługa rynku winylowego, który przeżywa od 4 lat prawdziwy boom na całym świecie i w 2015 urósł w USA o 30%, gdzie stanowi obecnie 5% sprzedaży fizycznych albumów i odpowiada za 8,4% wszystkich dochodów.

Winyle sprzedają w USA garściami zarówno Adele, Taylor Swift oraz Pink Floyd, The Beatles i Miles Davis. Te statystyki nie uwzględniają jednak rynku płyt używanych, który ma się doskonale dzięki Discogs. Ten zanotował w zeszłym roku poziom sprzedaży w wysokości $100 mln, z czego 8% zasiliło konta serwisu, a to nie wszystko, bo dużo sprzedano też na eBayu.

W istocie, 15% wzrost sprzedaży wszystkich form muzyki amerykański rynek zawdzięcza na dzień dzisiejszy wyłącznie płytom długogrającym i streamingowi, które ratują spadającą sprzedaż CD (-10,8%), downloadu albumów (-2,9%) i downloadu pojedynczych kawałków (-12,5%). Mimo tego, 65,6% dochodu wytwórnie muzyczne w USA pozyskują obecnie dzięki jakiejś formie usługi wykorzystującej Internet, tak więc kierunek rozwoju jest łatwy do przewidzenia.

Te proporcje odzwierciedla również rynek brytyjski (największy rynek muzyczny w Europie, warty na dzień dzisiejszy $1,3 mld), na którym download albumów zmalał w 2015 o 13,5%, sprzedaż CD o 3,9%… ale sprzedaż winyli wzrosła o 64%!

Ten stan rzeczy zaczyna prowadzić do sytuacji wcześniej niespotykanej, w której duże sieci tj. Tesco wprowadzają do sprzedaży winyle, blokując ograniczone możliwości przerobowe europejskich tłoczni dużymi zamówieniami, co odbija się negatywnie na małych, niezależnych wytwórniach.

Za tymi liczbami stoi jednak konsument, który przestał kupować CD, rzadko korzysta z downloadu, kupuje za to coraz więcej czarnych płyt i w tym samym czasie ma duży opór przed korzystaniem z płatnego streamingu, głównie natury finansowej, bo jak pokazuje raport 360 Nielsena, 46% tych, którzy wciąż nie płacą za żadną usługę typu Spotify, Apple Music czy Google Play (jak autor tego artykułu), nie robi tego ze względu na cenę, a 42% nie robi tego… bo może streamować muzykę za darmo z YouTube, który z tego właśnie powodu w pierwszym półroczu 2015 przebił o 60,6% wszystkie inne usługi streamingowe razem wzięte, płatne i darmowe!

To prowadzi nas do terminu multi channeler, co oznacza osobę słuchającą muzyki ze wszystkich dostępnych formatów (CD, winyl, streaming). Te stanowią wg badań BFI nawet 2/3 wszystkich odbiorców muzyki. Osoby te odsłuchują najpierw muzykę z YouTube, a potem kupują fizyczny album, żeby mieć go w wysokiej jakości lub po prostu, żeby postawić go na półce.

Co ciekawe, najliczniejsza grupa multi chanellerów, to nie tylko młodsi Milenialsi i nastolatki, ale przede wszystkim fani muzyki w wieku 35-54 lat (80%). To również ta grupa zasila renesans czarnej płyty, gdyż ma dużo pieniędzy w portfelu i zaczyna się starzeć, czemu towarzyszy nostalgia za latami, w której ukształtował się jej gust muzyczny.

Ten, jak wskazują badania, formuje się zaś na dobre po 33. roku życia i rzadko potem zmienia! Nieprawdą jest więc obiegowa opinia, że kupowanie winyli to syndrom hipsterów w wieku studenckim. Ci mogą pozować na modnych, wydając od czasu do czasu pieniądze w niezależnym sklepie muzycznym, ale nie są realną siłą rynkową.

Czy to odpowiada nam jednak na pytanie, dlaczego z półek coraz częściej schodzi muzyka katalogowa? Na to odpowiada nam w swojej nieocenionej Retromanii Simon Reynolds, logicznie wskazując na pojawienie się Internetu (a ściślej YouTube’a) jako na punkt zwrotny:

W erze przedinternetowej już było więcej informacji i kultury, niż jednostka była w stanie przetrawić. Jednak większość tej kultury i tkanki kulturowej była schowana przed ludzkim wzrokiem w bibliotekach, muzeach i galeriach. Dzisiaj silniki wyszukiwania zniwelowały opóźnienie związane z przeszukiwaniem mrocznych zakątków biblioteki.

Oznacza to, iż obecność przeszłości w naszym życiu ogromnie i podstępnie się zwiększyła. Stare rzeczy albo bezpośrednio przenikają teraźniejszość, albo czają się tuż pod powierzchnią w formie wiecznie obecnych okien do innych czasów.

Tak bardzo przyzwyczailiśmy się do tej wygody, iż ciężko nam sobie przypomnieć, że życie nie zawsze wyglądało w ten sposób; że w miarę niedawno żyliśmy wciąż w kulturze teraźniejszości, z przeszłością zamkniętą we własnych granicach, uwięzioną w konkretnych miejscach lub obiektach.

Conradino Beb

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s