Blair Witch (2016)

blair-witch-2016-poster

Adam Wingard (Gość, Następny jesteś ty) miał trudne zadanie, bo musiał odświeżyć film, którego siła drzemała w internetowej (wtedy nowatorskiej) kampanii reklamowej. Mało który film spolaryzował tak widownię, jak mający swoją premierę w 1999 roku The Blair With Project.

Ten nakręcony zaledwie za $60 tys. film Daniela Myricka i Eduarda Sancheza wprowadził na salony kina grozy świeży powiew found footage – fikcji udającej rzeczywisty film. Warto przy tym wspomnieć, że twórcy, kręcąc oryginalne BWP, inspirowali się mocno drugą połową niesłynnego Cannibal Holocaust (1980) w reżyserii Ruggera Deodata.

Drugi sequel oryginalnego filmu przywdziewa modny ostatnimi czasy styl sequelo-remake’u. Mimo że fabularnie odnosi się do pierwowzoru, jest niczym innym jak próbą przeniesienia znanej historii w bardziej nowoczesne czasy.

Brat zaginionej dwa filmy wcześniej Heather odnajduje na YouTubie krótkie nagranie, sugerujące że jego siostra może przebywać dalej na terenie osławionego Black Hill Forest. Nie zastanawiając się długo zabiera ze sobą swojego najlepszego kumpla i wraz z dziewczynami rusza do Burkittsville w stanie Maryland.

Brzmi znajomo? Zapewniam was, że im dalej w las, tym większe deja vu! Niektóre sceny są wręcz kalką tych sprzed 17 lat, inne to typowe zagrania dla kina kręconego z ręki. Wingard nie bawi się w subtelne budowanie napięcia, przechodząc od razu do konkretów.

Mimo że przez lwią część filmu gra na schemacie „straszy nas to czego nie jesteśmy w stanie zobaczyć”, to pod koniec obdziera całą tajemnicę wiedźmy z Blair. Czy jest to zabieg usprawiedliwiony? W pewnym sensie tak, wszak nakręcenie dzisiaj filmu tak minimalistycznego, jakim był oryginał i próba sprzedania go jako horror, byłyby zwykłym strzałem w stopę.

Czas odcisnął niestety piętno nie tylko na stylu prowadzenia fabuły, zmianie uległa cała realizacja. Jest to rzecz naturalna, zamiast kamery video i 8mm nasi bohaterowie zabierają ze sobą drona, krótkofalówki, kamery za ucho z GPS czy telefony komórkowe. Pozwala to Wingardowi uchwycić obraz z wielu perspektyw. W rezultacie owocuje to częstymi cięciami i szybkim, rwanym montażem.

Aby dorównać obrazowi, na maksa podkręcono więc dźwięk. Można powiedzieć, że w tej kwestii nikt się nie pierdolił. Cisza na planie to rzecz tak rzadka, jak mięso w parówkach. Wszystkie te zabiegi sprawiają, że Blair Witch przypomina jazdę kolejką strachu, odhaczając po drodze kolejne, przewidywalne do bólu jumpscreamy.

Film przez większą połowę jest odtwórczy, by w niepotrzebnie przedłużonej końcówce popaść w totalną nijakość. Dla wielu dorastających na przełomie XX i XXI wieku The Blair With Project był najstraszniejszym filmem do momentu, w którym go nie obejrzeli. Wingard wraz ze swoją produkcją wpadł do bezdennego wiadra nijakości, podczepionego do (choć te słowa są lekkim nadużyciem) znanej franczyzy.

Oskar „Dziku” Dziki

 

Oryginalny tytuł: Blair Witch
Produkcja: USA, 2016
Dystrybucja w Polsce: Brak
Ocena MGV: 2/5

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s