Beat na Piątek: Disco Klub Czarnego Diabła

Niektóre wydawnictwa przepadają w morzu czasu i innych tytułów. Gdy po latach zostają wyciągnięte ze śmietnika historii, cały świat przeciera oczy ze zdumienia, zastanawiając się jakim cudem można było je przeoczyć? Podobny los spotkał jeden z albumów, które Richard D. James wygrzebał za 20 pensów na jakimś zadupiastym pchlim targu w Anglii. Gdy po powrocie do domu odpalił ten krążek, z miejsca zdał sobie sprawę z wagi swojego odkrycia. Tak zaczęła się współczesna historia Disco Klubu Czarnego Diabła.

Za Black Devil Disco Club, od początku odpowiada jedna osoba – Bernard Fevre. Debiutancka epka tego projektu oryginalnie wydana w 1978 r. zdobyła niewielką popularność, by jakimś cudem rozpalić umysły kilku mniej znanych twórców space oraz italo disco. Co sprawiło, że w roku, w którym świat podbiło futurystyczne I Feel Love, a na gwiazdę światowego formatu wyrósł Giorgio Moroder, krążek o jeszcze większym potencjale przepadł w odmętach czasu?

Może decydującym czynnikiem był brak właściwej promocji i głuchota francuskich DJ-ów? Lecz według mnie sprawa leży w samej zawartości, która jest dość mroczna i zdrowo odjechana, nawet jak na dzisiejsze czasy. Co prawda, niektóre tytuły takie jak Timming, Forget Timming oraz No Regrets, mogą dawać złudzenie disco-hedonizmu, lecz przy konfrontacji z nihilistyczną wymową We Will Never Fly Away Again, ucieka ono od razu.

EP-ka zdominowana jest przez chłód i ciemne refleksy syntezatorów oraz nieustannie sunące do przodu elektroniczne beaty, jakże bliskie wczesnym wcieleniom Aphex Twina. W momentach najdalszego lotu, gdy ziemski parkiet jest tylko mglistym wspomnieniem, utwory nabierają kształtu disco-hymnu, będącego epitafium dla odpadłych w boju tancerzy.

O sile Black Devil Disco Club niech świadczy fakt, że w momencie wyjścia reedycji, cała branża z miejsca uznała ten krążek za kolejny kawał Richarda D. Jamesa i Luke’a Viberta! Jeśli szukacie muzy, która porannej zwale doda nuty dekadencji i raz jeszcze porwie was na parkiet, album Fevre’a będzie idealną opcją dla was, bowiem Disco Klub Czarnego Diabła jest zawsze otwarty.

Jakub Gleń

Jedna myśl nt. „Beat na Piątek: Disco Klub Czarnego Diabła”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s