Archiwa tagu: Better Call Saul

Trzeci sezon „Better Call Saul” już na starcie ma właściwy ton!

Ostatnie odcinki poprzedniego sezonu Better Call Saul były idealne z konfliktem pomiędzy Jimmym (Bob Odenkirk), a jego bratem Chuckiem, który przerodził się w prawdziwą serię ciosów poniżej pasa zakończoną przepięknym cliffhangerem. Mieliśmy także okazję dowiedzieć się co nieco o mrocznej przeszłości małomównego zazwyczaj Mike’a Ehrmantrauta i zrobić kolejny krok w stronę Breaking Bad.

Trzeci sezon kultowego już spinoffu jest (jak już wiemy lub jak za chwilę się dowiemy) tym, w którym na ekranie pojawi się ponownie Gustavo Fring, co każe przypuszczać, że Mike musiał odstąpić od swojego planu zabójstwa właśnie na skutek interwencji narkotykowego kingpina.

Jednak w pierwszym odcinku Fringa jeszcze nie zobaczymy (ma to nastąpić w drugim, jak twierdzi Variety). Będziemy za to świadkami przedziwnego epizodu z sekretnego życia Saula w Omaha – gdzie ukrywa się on przed FBI i DEA, pracując w filii Cinnabon, umiejscowionej w jednym z wielu anonimowych centrów handlowych – nie pozostawiającego złudzenia, że wciąż siedzi w nim niepokorny prawnik!

Jimmy nie może się wprawdzie wywinąć z tego co zrobił firmie swojego brata, na co Chuck ma teraz swoistego rodzaju dowód, ale próbuje przywrócić braterskie stosunki do stanu w miarę pokojowego, co prawie mu się udaje. Tymczasem Kim pokazuje swoją perfekcjonistyczną stronę w próbie udowodnienia swojej prawdziwej wartości „z trudem wygranemu” klientowi.

Sezon trzeci ma być także tym, w którym Jimmy ostatecznie dokona transformacji w Saula dzięki kreatywnym wysiłkom Petera Goulda i Vince’a Gilligana. Ten drugi powiedział Variety:

Biznesowa sztuczka polega na tym, żeby wycisnąć z historii tyle epizodów, ile się da w granicach rozsądku, ale żeby nie nadużywać gościnności. W taki sposób podeszliśmy do Breaking Bad i w taki sam sposób podchodzimy do Better Call Saul. Wraz z trzecim sezonem zdecydowanie zbliżamy się do przemiany Jimmy’ego w Saula Goodmana. A wraz z kolejnymi motywami z Breaking Bad pojawiającymi się w serialu wszystko nabiera dodatkowego tempa.

A mowa tu oczywiście o powrocie Gusa Fringa, który będzie jednak przedstawiony w nieco inny sposób. Chciałem Gusa nieco mniej doświadczonego, chciałem przedstawić jego drogę na szczyt i chciałem też pokazać jego przeszłość, w jaki sposób stał się tym kim jest – twierdzi Peter Gould.

Conradino Beb

Praca nad „Breaking Bad” i „Better Call Saul” to dla Goulda i Gilligana kolej transkontynentalna

Vince Gilligan i Peter Gould (twórcy Breaking Bad i Better Call Saul) gościli ostatnio na PaleyFest w Hollywood, gdzie odpowiadali na pytania moderatorki i zgromadzonej publiczności w ramach panelu dyskusyjnego.

Jednym z pytań najbardziej nurtujących publiczność, która już miała okazję obejrzeć niemal połowę drugiego sezonu Better Call Saul, było: „Kiedy Jimmy McGill w końcu stanie się Saulem Goodmanem znanym z Breaking Bad?”. Gilligan zaskoczyl jednak wszystkich, odpowiadając: Jimmy nie jest gotowy, żeby stać się Saulem Goodmanem. Nie chcemy zmieniać Jimmy’ego McGilla w Saula Goodmana, ponieważ jako pisarze bardziej lubimy Jimmy’ego.

Komentując w jaki sposób udało im się przenieść część charakterów z Breaking Bad, a jednocześnie wzbogacić fikcyjne uniwersum o nowe motywy, Gould powiedział: Krok po kroku. Nie przychodzi mi to łatwo, ale muszę powiedzieć, że nie ma żadnego planu ostatecznego. Czasem mówimy, że jest to dla nas kolej transkontynentalna, która wystartowała wraz z Breaking Bad i być może zakończy kurs na Better Call Saul.

Gould potwierdził także w trakcie panelu chęć rozciągnięcia możliwości prequela i uczynienia z niego sequela w większym stopniu, dowcipkując że „wszystkie zakłady zostają wstrzymane w Omaha”, gdzie zaczynają się obydwa sezony Better Call Saul w bezpośrednim nawiązaniu do proroctwa z Breaking Bad. Ponadto, obydwaj twórcy przyznali, że wiele z oryginalnych scen nigdy nie udało się przenieść z papieru na ekran.

Ale panel niemal wypadł z orbity, gdy jeden z fanów wyznał emocjonalnie, że rzucił pracę, by stworzyć grę planszową opartą na Breaking Bad i chce znaleźć kogoś, kto byłby chętny rzucić okiem na jego projekt. Gilligan uratował jednak sytuację, oferując mu pomoc w znalezieniu odpowiedniego człowieka.

W podsumowaniu Gilligan zdradził również, że miał możliwość wprowadzenia do Better Call Saul jednego z głównych bohaterów Breaking Bad, ale ją odrzucił. To mnie naprawdę dobiło. Byłoby z tego powodu dużo zabawy. – dodał Gould kończąc dyskusję.

Źródło: Hollywood Reporter

„Better Call Saul” to nie „Breaking Bad” – spinoff ożył własnym życiem!

Już po pierwszych 4 odcinkach oglądania Better Call Saul, który odpalony został fenomenalnym pilotem, można było skumać, że oglądamy coś co ma bardzo niewielki związek z Breaking Bad, a co symbolizowało przede wszystkim oryginalne imię i nazwisko króla kryminalnych prawników, Jimmy McGill vel Slippin’ Jimmy… no tak, „początki są zawsze trudne”. Powiedzonko to okazało się jednak dla pisarza serialu, Petera Goulda, prawdziwym wyzwaniem. Wyprodukował on razem z Vincem Gilliganem materiał, który zrobił z niewinnego spinoffu rasową rozrywkę!

Główna różnica pomiędzy Breaking Bad, a Better Call Saul, jest taka, że są to dwa różne seriale, które łączą jak na razie tylko dwie postaci: Saul i Mike. Ale że Saul tak naprawdę nie jest jeszcze Saulem, bo oglądamy wydarzenia, które miały miejsce przed pojawieniem się na scenie Heisenberga, jako Jimmy McGill ma jedynie bardzo daleki związek z adwokatem, którego wszyscy znamy.

Konsekwentnie, historia życia Jimmy’ego zostaje zaprezentowana w bardzo osobisty sposób, a wszelkie więzy z przyszłością zostają ucięte. Liczą się korzenie człowieka, pasje i talenty, a także jego mniej lub bardziej udana rodzina. To że akcja serialu została osnuta głównie wokół relacji dwóch braci z chicagowskich przedmieść, którzy ostatecznie lądują wspólnie w Albuquerque w Nowym Meksyku, bo więzy rodzinne okazują się silniejsze od odmiennych charakterów, nie jest przypadkiem.

better-call-saul-finale-kadr
Scena z finału „Better Call Saul”

Irlandzkie pochodzenie Saula daje mu rys, do którego dużo Amerykanów na pewno może się odnieść, ale do opowieści o pokręconej rodzinie może się tak naprawdę odwołać niemal każdy, bo wszyscy mamy jakiegoś bardziej poskładanego osobnika w gronie swoich własnych krewnych. To że brat Jimmy’ego, Chuck, jest jego przeciwieństwem, kreuje jednak ciekawy kontrast psychologiczny, wykorzystany do rozpisania bardzo sugestywnej historii odkupienia w stylu Dostojewskiego.

Oczywiście, gdzieś to wszystko przesiąknięte jest klasycznymi – ale bardzo dobrymi – inspiracjami filmowymi, jak Skarb Sierra Madre, Sieć, Francuski łącznik, Casablanca czy Żądło, które jednak doskonale zostają ze sobą połączone w akcie twórczym o tak ciekawej perspektywie, że historia po prostu wciąga! W efekcie dostajemy spinoff, który wyzwolił się spod władzy ojca i zaczął prowadzić własne życie. Faktycznie, na ten serial patrzyłbym nawet jak na swoistą „rewolucję spinoffu”.

Bez wątpienia dużą zasługę w sukcesie serialu ma również sam Bob Odenkirk, który swój charakter opanował do perfekcji, pokazując się w nim jako jeden z najbardziej obiecujących aktorów telewizyjnych. W Breaking Bad kradł każdą scenę, w której się pojawił, ale tutaj miał do dyspozycji prywatny rezerwat i wniósł do psychologii swojego charakteru niezwykle ciekawe elementy tj. inteligencja zawodowego oszusta, determinacja czy oryginalnie pojęta szczerość/uczciwość.

Jimmy zostaje zaprezentowany w Better Call Saul jako biedny, początkujący prawnik, ledwo wiążący koniec z końcem, którego wcześniejsze życie skladało się jednak z numerów robionych na gościach w lokalnych barach, co daje na ekranie unikalną osobowość, ani kryminalistę, ani prawnika – hybrydową istotę zawieszoną na stałe w dwóch światach, mediującą pomiędzy nimi na pewien sposób, wykorzystującą zalety obydwóch z nich, ale jednocześnie potrafiącą jasno odróżnić, gdzie jest granica.

better_call_saul_season1_promo
Jimmy McGill w sądzie

Nie, Better Call Saul nie jest zwyczajnym wjechaniem w dupę krokodylowi na różowych wrotkach, ale przemyślaną historią człowieka, który ma do pokazania wiele stron. Czy jest to stosunek do pieniędzy, oddanie rodzinie przyjaciołom, wiara we własny sukces i karierę, optymizm, spryt, czy też cierpliwość i zdrowy rozsądek, Jimmy jak każda istota ludzka jest złożonym fenomenem i każda z tych cech pozostaje równie ważna. Osobiście, dobrze wszedł mi także klimat krótkich, wymiennych czołówek z surfowym soundtrackiem. Czy obejrzę drugi sezon? Już nie mogę się doczekać!

Conradino Beb

Pierwszy odcinek „Better Call Saul” nie rozczarowuje

Uno otwiera seria czarno-białych scen, które aż nazbyt wyraźnie pokazują cenę, jaką przyszło zapłacić Saulowi Goodmanowi za bycie najlepszym „kryminalnym prawnikiem” w Albuquerque. Nasz bohater całkowicie zmienił tożsamość, zapuścił konkretnego wąsa i pracuje teraz w Cinnabon w Omaha.

Nie zmieniło to jednak faktu, że ciągle drży o swoje życie, a jedynym momentem, kiedy może zaryzykować nawiązanie połączenia ze swoją przeszłością, jest środek nocy… wyciągnięta ze schowka pod zlewem kaseta VHS staje się naracyjnym pomostem, pretekstem do odsłonięcia początków jego kariery.

Vince Gilligan decyduje ostatecznie, iż wracamy do roku 2003, kiedy Saul Goodman nie był jeszcze Saulem Goodmanem, a irlandzkim prawnikiem Jimmym McGillem (Bob Odenkirk), dzielnie walczącym  w obronie pokrzywdzonych jako obrońca publiczny za czeki opiewające na sumki zdecydowanie za niskie, żeby związać koniec z końcem.

better_call_saul_uno
Nieustraszony Jimmy McGill w sądzie

Uosobieniem jego nemezis staje się sam Mike Ehrmantraut, pracujący jako kontroler na sądowym parkingu, który domaga się zapłacenia $3, kwitując wściekły wylew Saula słowami: Hm, to doskonale. Dziękuję ci za przywrócenie mojej wiary w system sądowniczy.

Jimmy całe szczęście ma na oku nowych, nadzianych klientów, którzy zamieszani są w lokalny skandal finansowy i robi wszystko, żeby podpisać z nimi wstępny kontrakt. To będzie jednak wymagało legendarnej, zakulisowej finezji, znanej widzom doskonale z Breaking Bad. Oprócz tego nasz początkujący prawnik ma na głowie jeszcze jeden kłopot, swojego brata Chucka, który z niewiadomego powodu zaszył się w domu odciętym od wszelkich źródeł magnetyzmu.

Ale że pozostaje on formalnie starszym partnerem w lokalnym behemocie świadczącym usługi prawne, tworzy to pewien problem natury finansowej, nad którego rozwiązaniem pracuje Jimmy. To przy okazji prowadzi nas do przyczyny zmiany imienia przez naszego bohatera, która okazuje się znacznie bardziej trywialna, niż moglibyśmy przypuszczać. Jednak zanim do tego dojdzie (a nie dochodzi w pierwszym odcinku), Jimmy pokazuje swój uliczny spryt, który – czego dowiadujemy się z późniejszego monologu – był przez niego wykorzystywany od najmłodszych lat.

To oczywiście nie wszystko, bo jak przystało na show czasów hipernarracji (która może być mniej lub badziej utożsamiona z zasadą hiperlinku we współczesnym filmie), Better Call Saul zręcznie igra z popkulturowymi trendami, obrazami i motywami. Jako prequel do Breaking Bad staje się on oczywistym przedłużeniem „zakończonego” serialu, ale rozbudowuje mise-en-scène o nowe elementy i piętrzy kolejne odniesienia.

ned_beatty_siec_1976
Ned Beatty jako Arthur Jensen w „Sieci” Sidneya Lumeta

Pierwszym jest sugestywny obraz przyrządzania przez Saula taniej wersji koktajlu o przepięknej nazwie Rusty Nail (czyli zardzewiały gwóźdź), składającego się ze szkockiej whisky, Drambuie i soku z cytryny, identyfikowanego powszechnie z klasą zadymionych cygarami, amerykańskich klubów i salonów lat ’50 i ’60, ale przede wszystkim ze słynną The Rat Pack (w tym momencie zaczynamy dostrzegać gangsterskie konotacje), co dla wtajemniczonych będzie oznaczało jedno – nostalgię twórców za przeszłością w sferze wizualnej, co faktycznie szybko się spełnia.

Drugim jest bezpośredni cytat z Sieci Sidneya Lumeta, kiedy Jimmy wkracza do jaskini lwa (czyt. sali konferencyjnej wspomnianej wyżej firmy prawniczej) krzycząc na cały głos: Zadarłeś z pradawnymi mocami natury, a ja na to nie pozwolę! Podporządkujesz się! Są to wszakże słynne słowa Arthura Jensena, otwierające korporacjonistyczne przemówienia do Howarda Beale’a, który całkowicie wyrwał się spod kontroli na antenie. Co ciekawe, Vince Gilligan nie kamufluje tego cytatu i za pośrednictwem Jimmy’ego świadomie odsyła do samego filmu, więc Lumeta raczej szanuje.

Jeśli mieliście wcześniej wątpliwości – zarówno te głupie, jak i te całkowicie uzasadnione – czy warto w ogóle sięgać po Better Call Saul, pierwszy odcinek całkowicie je rozwiewa. Vince Gilligan znowu postawił na wysokiej klasy produkt – komediodramat z przewagą komedii. Co nie znaczy, że dramatyzm został zepchnięty na boczny tor, bo Uno ma także momenty pełne napięcia. Nie wiemy oczywiście, co serial pokaże wraz z rozwojem akcji, ale ta wciąga!

Conradino Beb

Pierwszy długi trailer do „Better Call Saul”

Po kilku teaserach wypuszczonych przez Vince’a Gilligana nasz apetyt na premierę Better Call Saul z Bobem Odenkirkiem w roli głównej tylko się zaostrzył, bo jak można nie czekać na przygody Saula Goodmana z Breaking Bad, charakteru jednocześnie tak skorumpowanego i tak zabawnego, że ciężko go porównać z żadnym innym.

Nowy trailer pokazuje w końcu upragnione sceny z kariery Jimmy’ego McGilla, który swoim sprytem i wytrwałością toruje sobie drogę na szczyt prawników-kryminalistów w Albuquerque, zmieniając przy tym imię i garnitury!

Show z Saulem Goodmanem dostaje zielone światło!

Saul Goodman
Jak donieśliśmy wcześniej, twórca przebojowego dramatu telewizyjnego Breaking Bad, Vince Gilligan, od pewnego czasu ostro pracuje nad stworzeniem spinoffu opierającego się na charakterze cynicznego prawnika Saula Goodmana. Show dostał właśnie zielone światło dzięki umowie licencyjnej pomiędzy Sony Pictures TV i stacją AMC!

Wciąż nie ujawniono tytułu serialu, ale wiemy, że wpasowany zostanie on w godzinny format, a akcja będzie przedstawiać przeszłość Saula (granego przez Boba Odenkirka), zanim spotkał on Waltera White’a. Show ma być mroczny, ale bardziej komiczny, czyli należy się spodziewać czegoś w stylu czarnej komedii, co przy charakterze głównego bohatera nie jest zresztą niczym dziwnym. W serialu ma się pojawić kilka starych i nowych postaci. Czekamy!

 

Źródło: Deadline.com / SlashFilm.com