Archiwa tagu: botanika

Czy promieniowanie UVB zwiększa produkcję THC?

UVB stanowi zaledwie 3% ułamek promieniowania ultrafioletowego docierającego do ziemi, gdyż większość zostaje zablokowana i rozproszona przez warstwę ozonową, ale w miarę, jak powłoka ta jest coraz bardziej niszczona przez gazy cieplarniane, ułamek ten się powiększa. UVB w większych ilościach ma bardzo destruktywny wpływ na żywe komórki, ale rośliny nauczyły się jak sobie z tym radzić w toku ewolucji poprzez mechanizmy ochronne, produkując tzw. drugorzędne metabolity.

Do drugorzędnych metabolitów należą głównie flawonoidy i inne fenole, alkaloidy, terpenoidy (zmieniające się w terpeny pod wpływem tlenu), glukozynolany, izotiocyjaniany, a także kannabinoidy (wśród których znajdziemy oczywiście THC), mające niezwykle ważne znaczenie dla farmakologii i medycyny, gdyż pomimo rozwoju technologii farmaceutycznej wciąż 25% naszych lekarstw w skali światowej pozyskujemy z surowców roślinnych (w przeszłości było to znacznie więcej).

Więcej mentolu w mięcie pozwala na większą wydajność przy ekstrakcji i tak samo jest w przypadku marihuany, która przy większej ilości THC pozwala producentom na otrzymywanie mocniejszego haszyszu przesiewanego czy bąbelkowego, olejku haszyszowego, ekstraktu butanowego (BHO), rosinu lub jest po prostu bardziej wydajna w konsumpcji: stosujemy mniej dla pożądanego efektu.

Jednym z najważniejszych czynników powodujących wzrost produkcji THC u konopi, jest promieniowanie UBV, co potwierdziło amerykańskie badanie z 1987. Udział THC w kwiatostanach konopi, które były traktowane lampami UVB, zwiększył się w badaniu nawet o 5%, ale tylko w przypadku tzw. chemotypów psychoaktywnych, czyli mających genetyczny potencjał do produkcji kannabinoidów.

cannabis_calyxes_zoom
Kielich na kwiecie konopi

Chemotyp przemysłowy służący do produkcji włókna, znany także jako konopie przemysłowe lub cannabis sativa (choć genetycznie należący do podgatunku indica), nie zareagował w badaniu większą produkcją THC, co potwierdziło zasadniczy podział konopi na odmiany użytkowe i medyczne/rekreacyjne – wynik wieloletniej działalności hodowlanej człowieka.

Te drugie, należące do podgatunku sativa, są tradycyjnie uprawiane w okolicach równika, często na dużych wysokościach, co pozwala im na pełne rozwinięcie psychoaktywnego potencjału. Zasługą są krótsze noce i dłuższe dnie z większą aktywnością promieniowania słonecznego, które promuje wyższą produkcję THC, dochodzącą w przypadku odmian afrykańskich nawet do 27%.

Z drugiej strony, szybciej kwitnący i produkujący obfite ilości trichomów podgatunek indica, który jest często identyfikowany z odmianami takimi jak Afghani, Pakistani czy Hindu Kush, przyjął się jako roślina autochtoniczna w strefie zwrotnikowej, ale przede wszystkim na górskich wyżynach, gdzie dociera więcej UVB, którego ilość zwiększa się proporcjonalnie do wysokości i gdzie panuje suchy klimat, co jest dodatkowym czynnikiem stymulującym produkcję trichomów.

Współczesne próby dostosowania odmian autochtonicznych do szerokości północnych (często w zimniejszych klimatach) zakończyły się połowicznym sukcesem, gdyż naturalizowane rośliny bardzo często nie produkowały marihuany tej samej jakości i nie zawsze dobrze reagowały na nowe warunki, co sprawiło że hodowcy zaczęli ze sobą krzyżować różne odmiany.

kosher_kush_strain
Kosher Kush / indoor

Z pomocą przyszła uprawa indoor, która była w stanie stworzyć optymalne warunki wielu powstałym hybrydom, ale często za cenę utraty oryginalnej charakterystyki.

By utrzymać poziom THC w sztucznych warunkach przez dłuższy czas, rośliny trzeba było poddać dokładnej selekcji, a także propagować w formie klonów. To pozwoliło jednak na utrzymywanie stabilnych linii nasion F1 lub produkcję marihuany, która nie traciła z czasem na jakości na skutek kojarzenia krewniaczego (inbreeding).

Marihuana outdoor uzyskiwana legalnie w Kalifornii czy Waszyngtonie, okazuje się jednak nie być wcale słabsza od marihuany indoor, gdyż jak potwierdzają wyniki testów laboratoryjnych, klony z tej samej matki uprawiane outdoor często produkują więcej THC niż indoor, przynajmniej w warunkach dużej aktywności słonecznej i przy optymalnym typie uprawy, co wskazuje że pewne odmiany konopi entuzjastycznie reagują na UVB, które rzadko używane jest indoor z powodu wysokich kosztów.

Conradino Beb

Organiczna uprawa konopi: herbatka kompostowa

Spryskiwanie liści herbatką kompostową to wielce zyskująca w ostatnich latach na popularności technika organiczna, pomagająca roślinom skuteczniej zwalczać patogeny, lepiej przyswajać składniki odżywcze i dynamiczniej rozwijać system korzeniowy.

Herbatka kompostowa to zasadniczo mieszanina wody, kompostu i powietrza, którą można „warzyć” pasywnie lub aktywnie. W tym drugim przypadku nazywana jest ona aktywnie napowietrzaną herbatką kompostową ze względu na to, że tlenu dostarcza się bez przerwy za pomocą bubblera lub pompy, by wzmocnić populację bakterii aerobowych (tlenowych), które są jej głównym budulcem.

og_kush_high_brix_outdoor
O.G. Kush uprawiany metodą organiczną

Jak wskazują mikrobiologowie, zaledwie w 1 łyżeczce kompostu można znaleźć miliard bakterii, a w 1 łyżce aktywnie napowietrzanej herbatki kompostowej aż 4. Sekretem tego wzrostu jest zapewnienie stałego dopływu powietrza i pożywienia (prostych cukrów i soli mineralnych), pozwalającego bakteriom na szybkie zwiększenie populacji.

Dlaczego stosować herbatkę kompostową?

Gleba to coś znacznie więcej, niż mieszanina kwarcu i innych minerałów, to żyjący organizm podtrzymywany przy życiu dzięki działalności archeonów, bakterii glebowych i mikroskopijnych grzybów, bez których żadna roślina nie byłaby w stanie rosnąć i kwitnąć. W glebach, w których tego życia brakuje (zarówno indoor, jak i outdoor), rośliny nigdy nie osiągają swojego genetycznego potencjału, a w przypadku konopi nigdy nie osiągają rozmiaru, mocy i palety zapachowej.

Herbatka kompostowa SKUTECZNIE DOPŁYW TEGO ŻYCIA ZAPEWNIA, rozwiązując przy tym wiele problemów związanych z jego brakiem, do których należą złośliwe patogeny, owady pasożytnicze, słabe łodygi, brzydki kolor i wrażliwość na zmiany pogodowe.

Przygotowanie herbatki kompostowej dla konopi od podstaw

Gdy roślina korzysta ze współpracy z pożytecznymi organizmami, powyższe problemy zostają zminimalizowane, a często zupełnie znikają, co oznacza że można mocno ograniczyć, a nawet całkowicie zaprzestać stosowania kosztownych i czasochłonnych oprysków ochronnych, które w dużej mierze leczą skutki, a nie przyczyny problemów!

Ponadto, herbatka kompostowa (jak i sam kompost) dodaje do gleby cenny kwas humusowy, zawierający minerały, aminokwasy oraz szereg mikroelementów, które poprawiają strukturę i utrwalenie gleby. Konkretnie, kwas humusowy „skleja” cząstki szkieletowe gleby w większe agregaty, poprawiając stosunki powietrzne i doprowadzając do tworzenia się tzw. struktury gruzełkowatej, optymalnej do wzrostu wszystkich roślin.

Jak przygotować herbatkę kompostową?

Do przygotowania herbatki kompostowej potrzebujemy tak naprawdę niewiele: dużego wiadra, 10 litrów świeżej wody (najlepiej deszczówki lub wody źródlanej), 0,5 kg kompostu i pompy akwariowej lub bubblera, jeśli chcemy ją aktywnie napowietrzać. Najlepszym kompostem jest ten przygotowany własnoręcznie w ogrodzie czy na działce lub w domu przy pomocy kuchennego kompostownika, ale idealny jest też biohumus (wermikompost), który można kupić w każdym growshopie.

Opcjonalnie do tej mikstury można dodać siana (źródło protozoa), wodorostów morskich, glonów rzecznych, melasy (zawsze w malutkich ilościach), pokrzyw, koniczyny, mięty, rumianku, korzeń mniszka lekarskiego, a także gotowe startery bakteryjne i zarodniki grzybów mikoryzowych, które wzbogacą skład.

kompostownik-kuchenny
Kompostownik kuchenny

Kompost i dodatkowe składniki zalewamy wodą po czym napowietrzamy automatycznie lub zdecydowanie mieszamy 2-3 razy dziennie przez kilka minut. Najlepsza temperatura to 25-35°C, ale herbatka będzie się także warzyć w niższych temperaturach, zwolni jedynie cały proces. Mikstura jest gotowa po 48-72 godz., co rozpoznajemy po pęcherzykach powietrza na powierzchni, silnym, ziemistym zapachu (oznace buzującej flory bakteryjnej) oraz ciemnobrunatnym kolorze.

Należy przy tym pamiętać, że po dodaniu świeżego czy suchego materiału roślinnego wprawiamy w ruch proces kompostowania, który wydłuży czas przygotowania herbatki o kilka dni. Warto jednak eksperymentować z dodatkami, gdyż wzbogacamy w ten sposób zawartość odżywczą mikstury.

Jak stosować herbatkę kompostową?

Gotową herbatkę filtrujemy przy pomocy automatycznego filtra lub szmatki i przelewamy do wcześniej zakupionego spryskiwacza ogrodowego (najlepiej z regulowanym kątem rozpylenia, co pozwala na oprysk w postaci mgiełki), którym dokładnie opryskujemy wszystkie liście i łodygi (zarówno z góry, jak i z dołu), a także glebę wokół rośliny (kompost zawiera azot w anionowej formie, który dostępny jest dla korzeni już po godzinie).

Jorge Cervantes przygotowuje herbatkę kompostową

Herbatkę kompostową powinno się stosować na konopiach po raz pierwszy po około 2-3 tygodniach od wyjścia kiełka z ziemi, ale w wyjątkowych wypadkach, kiedy roślina nie wygląda na zdrową, można dać jej organiczny zastrzyk już po kilku dniach. Zabieg należy powtarzać profilaktycznie co 2-3 tygodnie aż do zakończenia fazy wegetatywnej, ale spryskiwanie gleby można wciąż kontynuować w fazie kwitnienia.

Herbatką kompostową można stosować naprzemiennie z nawożeniem dolistnym, ale znacznie lepiej jest połączyć to w jeden system, dodając stosowany preparat czy mieszankę do herbatki 24 godziny przed opryskiem. Szczególnie korzystne jest łączenie z herbatką preparatów cynkowo-wapniowo-magnezowych.

Conradino Beb

Kolumbijska orchidea o twarzy Szatana!

Telipogon diabolicus to odkryta w tym roku przez polskich i kolumbijskich botaników rzadka orchidea występująca na obszarze południowej Kolumbii. Kwiat prezentuje w centrum charakterystyczną głowę diabła, Szatana czy demona w fioletowym kolorze, czemu zawdzięcza swoją nazwę. 

Nieszczęśliwie dla satanistów, roślinę ciężko będzie zamówić w lokalnej kwiaciarni, bo do tej pory zidentyfikowano zaledwie 30 osobników i orchidea została natychmiast umieszczona na liście gatunków zagrożonych wyginięciem.

telipogon_diabolicus_orchid_2
Telipogon diabolicus

Organiczna uprawa konopi: rola mikoryzy

Historia symbiozy pomiędzy korzeniami roślin, a pożytecznymi grzybami, zwanej mikoryzą, sięga ordowiku (505-440 mln lat temu). W istocie, rośliny mogły dokonać ekspansji lądowej tylko dlatego, że pomagały im grzyby. Zostało to udowodnione przez prof. Dirka Redeckera z Universytetu Kalifornijskiego, który analizując próbki skalne ze stanu Wisconsin, natknął się na skamieniałości z zarodnikami i delikatnymi nitkami grzybni podobnej do grzybni współczesnych grzybów mikoryzowych z rzędu Glomales.

Rośliny mają dwóch naturalnych sojuszników w zdobywaniu składników pokarmowych: bakterie brodawkowe, dostarczające im głównie azotu, oraz grzyby mikoryzowe, zajmujące się szukaniem i przyswajaniem fosforu. Jednak symbioza z bakteriami wiążącymi azot z powietrza, w porównaniu z mikoryzą, jest nowa, gdyż pojawiła się w ciągu ostatnich 100 mln lat.

Mikoryza jest w przyrodzie bardziej regułą, niż ewenementem. Niemal 90% roślin zielonych żyje z grzybami za pan brat. Z drzewami grzyby tworzą tzw. mikoryzę ektodermalną. Ich grzybnia otacza korzenie tzw. mufką i nie wnika do wnętrza roślinnych komórek, a jedynie w przestrzenie międzykomórkowe, tworząc tzw. sieć Hartiga. Włośniki zanikają, a ich funkcję przejmują strzępki grzybni.

Inne grzyby tworzą mikoryzę endodermalną – tu grzybnia penetruje komórki korzenia – którą znajdziemy u większości jednorocznych roślin zielnych i krzewów, w tym u konopi. Związek ten jest o wiele bardziej rozpowszechniony i może być kontrolowany poprzez inokulację – dostarczenie  korzeniom rozwijającej się rośliny świeżych zarodników.

Największą zaletą mikoryzy jest gigantyczny przyrost masy korzeniowej. Powierzchnia chłonna, wspomagana przez gęstą sieć delikatnych strzępek (tzw. grzybokorzeń), rozrasta się kilkaset razy bardziej, niż bez grzybowego partnera. Strzępki grzyba mogą ponadto tworzyć tzw. sznury grzybniowe, transportujące składniki pokarmowe, a także wodę z miejsc, do których nie sięgnęłaby bez ich pomocy sama roślina.

cannabis_mycorrhizae
Grzybokorzeń u konopi

Niektóre związki mineralne tj. fosfor czy wapń, znajdujące się w glebie, są nierozpuszczalne w wodzie, a więc niedostępne dla roślin. Tu z pomoca przychodzą właśnie grzyby mikoryzowe, wydzielając na zewnątrz kwas węglowy oraz enzymy, które powodują zamianę tych związków w formy przyswajalne.

Grzyby mikoryzowe potrafią także rozkładać materię organiczną, uwalniając związki azotu, które przekazują roślinom–gospodarzom. Na skutek tej symbiozy rośliny pobierają blisko dwa razy więcej azotu, cztery razy więcej fosforu i półtora raza więcej potasu, niż rośliny pozbawione symbionta.

Dodatkową korzyścią płynącą z takiej współpracy jest fakt, że nadmiar składników odżywczych może być magazynowany przez grzyby i dostarczany roślinie w miarę jej wzrostu. Grzyby ułatwiają także pobieranie wielu kluczowych mikroelementów, np. cynku, siarki, magnezu, żelaza czy miedzi. Ponadto, niektóre z nich syntetyzują hormony: auksyny, gibereliny i cytokininy, „wstrzykując” je do komórek gospodarza.

W zamian za te dostawy rośliny dostarczają grzybom związków węgla, cukrów prostych (tzw. wysięków), aminokwasów i witamin z grupy B, które wytwarzają w procesie fotosyntezy, wykorzystując wodę i światło. Taka wymiana bardzo się roślinom opłaca, gdyż towar deficytowy zostaje „kupiony” za ten, którego zawsze jest nadmiar.

W tym samym czasie grzybokorzeń dokonuje dalszej ekspansji, wykorzystując do tego „towar” pobrany od gospodarza. Grzybowi lokatorzy szukają najmłodszych korzeni, przez co inokulacja (zaszczepienie) powinna być przeprowadzona gdy ziarno czy klon dopiero się ukorzenia, lub nawet wcześniej, w fazie kiełkowania nasion. Na krótkim odcinku korzenia może rosnąć do kilku gatunków grzybów, a na całym systemie korzeniowym do kilkuset.

cannatonic_strain
Cannatonic / odmiana konopi

Korzyści płynące z mikoryzy są jednak znacznie większe, bo rośliny żyjące w symbiozie z grzybami są odporniejsze na trudne warunki: niewłaściwą temperaturę gleby, brak wody, niekorzystne pH, obecność pasożytów czy substancji toksycznych. To dzięki tej ostatniej zdolności w pobliżu hut, na hałdach, mimo ogromnego skażenia gleby, także jest zielono. Grzyby niczym filtr zatrzymują metale ciężkie, unieruchamiając toksyny w swoich strzępkach, co zapobiega zatruciu roślinnego partnera.

W warunkach niezakłóconych działalnością człowieka, rośliny bez problemu trafiają na odpowiednie grzyby i wchodzą z nimi w symbiozę. Jednak zmiany spowodowane przez przemysł i rolnictwo ekstensywne, które zatruwają gleby nawozami sztucznymi i chemikaliami, a także niszczą jej naturalną strukturę poprzez nieodpowiedzialnie stosowaną orkę, zaburzają lub wręcz eliminują ten związek.

Na przykład grunty, które były kiedyś polami uprawnymi, są bogate w związki azotu. Jednak próby zalesiania takich terenów nie zawsze kończą się powodzeniem. Drzewa rosną tam słabiej, gdyż mając w bród pokarmu, niechętnie wchodzą w mikoryzowy związek. Do analogicznej sytuacji dochodzi również w rolnictwie.

Przemysłowe metody uprawy, wymagające stosowania dużej ilości sztucznych nawozów, środków ochrony roślin i herbicydów, uniemożliwiają często zaistnienie symbiotycznego tandemu, gdyż doprowadzają do tworzenie w glebie gigantycznych złogów fosforu i potasu (bardzo często w formie toksycznych soli), które hamują rozrost mikoryzy. W istocie, badania nad wzrostem grzybów mikoryzowych wykazały, że zwalniają one tempo ekspansji glebowej gdy stężenie fosforu przekracza 85 ppm, a przestają całkowicie rosnąć gdy dochodzi ono do 100-140 ppm.

O tym MUSZĄ ZAWSZE pamiętać organiczni growerzy, których miks glebowy zawiera dużo guano nietoperzy, mączki rybnej, obornika, czy innych nawozów bogatych w fosfor. Mikoryza rozwija się przede wszystkim w warunkach niedoboru tego pierwiastka, a więc roślina może czerpać z niej maksymalne korzyści tylko wtedy, gdy rośnie w ubogim podłożu.

Z drugiej strony, dostawy organicznego wapnia, magnezu i innych mikroelementów, niezwykle stymulują wzrost grzybów i doprowadzają do wybujałego wzrostu konopi. Jak zostało także udowodnione w ostatnich latach, kanał wapniowy pozostaje kluczowy dla komunikacji pomiędzy grzybami, a rośliną-gospodarzem.

Conradino Beb

Czym są trichomy?

Trichomy (łac. pilus) to jedno lub wielokomórkowe, żywe lub martwe wytwory epidermy u roślin, które są zróżnicowane pod względem funkcji, jak i kształtu. Konopie należą do roślin wytwarzających trichomy w dużej obfitości, sięgającej nawet do 30% suchej wagi kwiatostanu, co jest przyrodniczym ewenementem, jako że zawierają one głównie wtórne metabolity tj. THC, CBD, CBN, CBC czy terpeny, które nie są bezpośrednio niezbędne do wzrostu i rozwoju rośliny.

Trichomy konopne, zwane też czasem gruczołami żywicznymi, strukturalnie dzielą się na trzy typy:

  • Bulwiaste – najmniejsze ze wszystkich (15-30 mikrona). Jedna do czterech komórek tworzą „stopę” i „łodyżkę”, a 1 do 4 komórek buduje „głowę” gruczołu. Komórki główki zawierają żywicę: kannabinoidy i substancje pokrewne, które gromadzą się między głównymi komórkami i naskórkiem. Kiedy gruczoł dojrzewa, na błonie, od ciśnienia gromadzonej żywicy może uformować się podobne do sutka uwypuklenie. Bulwiaste gruczoły są rozproszone na całej powierzchni nadziemnych części rośliny.
trichomy_3
Trichomy na liściu konopi
  • Główkowate-siedzące – dużo większe i bardziej liczne niż gruczoły bulwiaste. Są zwane główkowatymi, ponieważ mają kulisty kształt główek. Na niedojrzałych roślinach główki leżą w jednej płaszczyźnie, wydają się nie mieć łodyg i są zwane główkowato-siedzącymi, ale mają one łodygę, która ma wysokość jednej komórki i dlatego jest niedostrzegalna pod kulistą głową. Główka jest zbudowana zwykle z 8-16 komórek, które formują wypukłą rozetkę. Te komórki wydzielają kannabinoidy i podobne związki chemiczne, które gromadzą się między rozetką i ich zewnętrzną błoną. To nadaje im sferyczny kształt. Rozmiary gruczołów wahają się od 25 do 100 mikronów w poziomie.
  • Główkowato-nóżkowate – kannabinoidy najobficiej występują właśnie w gruczołach główkowato-nóżkowatych, które składają się z warstwy wydzielniczych komórek dyskowych, przeciwległych do dużej bezkomórkowej jamy wydzielniczej. Podczas kwitnienia rośliny, główkowate gruczoły, które pojawiają się na nowo utworzonych częściach rośliny, przyjmują trzecią formę. Niektóre z gruczołów dochodzą do wielkości rzędu 150 – 500 mikronów, kiedy ich łodygi się wydłużają. Główkowato-nóżkowate gruczoły pojawiają się podczas kwitnienia rośliny i najgęściej pokrywają przykwiatki (małe listki) żeńskich roślin. Mocno są też skoncentrowane na tzw. zredukowanych liściach, które towarzyszą kwiatom. Męskie kwiaty wytwarzają trichomy główkowate na listkach kielicha, ale są one mniejsze i mniej skoncentrowane niż na żeńskich przykwiatkach. Męskie kwiaty tworzą rząd bardzo dużych główkowatych gruczołów wzdłuż boków przeciwległych pylników.
trichomes_2
Powiększenie na trichomy główkowato-nóżkowate – główne źródło THC i CBD

Dojrzałość trichomów główkowato-nóżkowatych jest głównym wskaźnikiem, dzięki któremu ustala się żniwa. Interesują zaś one najbardziej growerów, ponieważ zawierają przytłaczającą większość kannabinoidów tj. THC, THCV, CBC, CBD czy CBN. Zabarwienie główek trichomów zmienia się w zależności od stopnia dojrzałości rośliny. Większość odmian konopi ma na początku przejrzyste trichomy, które stopniowo mętnieją lub nabierają mlecznego zabarwienia, a kiedy THC zaczyna się rozkładać, zmieniają kolor na bursztynowy lub pomarańczowy.

Jak przyjmują najczęściej botanicy, konopie produkują trichomy, aby chronić kwiaty oraz nasiona przed promieniowaniem UV-B, bardzo szkodliwym dla żyjących organizmów, a THC wykazuje generalnie bardzo wysokie właściwości absorpcyjne UV-B. Ewolucja konopi mogła teoretycznie sprzyjać ewolucji genotypów, które produkowały obładowane podstawkowo-nóżkowatymi trichomami struktury, będące swego rodzaju ekranami przeciwsłonecznymi, chroniącymi przed promieniowaniem UV-B. Niektóre związki chemiczne obecne w trichomach hamują ponadto wzrost grzybów pasożytniczych oraz chronią przed wieloma owadami.

Conradino Beb

Wpływ terpenów na zapach, smak i moc marihuany

Terpeny to niestałe związki organiczne z rodziny węglowodorów, których nazwa pochodzi od terpentyny, naturalnie występującej w żywicach drzew iglastych i dającej charakterystyczny, chemiczny zapach. Naukowcy zidentyfikowali do tej pory ponad 20 tys. z nich. Większość jest wprawdzie doskonale znana i używana w przemyśle kosmetycznym do produkcji perfum, leków i olejków eterycznych, ale ich funkcja w przyrodzie wciąż nie została dokładnie zbadana. Rośliną, która produkuje więcej terpenów, niż jakakolwiek inna, jest konopia.

Biochemicy zidentyfikowali w konopiach około 200 rodzajów terpenów, ale tylko ich znikoma część ujawnia się przed naszym nosem i pozwala nam szybko skojarzyć, z czym mamy do czynienia po powąchaniu dobrze wysuszonego szczytu marihuany.

Produkcja określonych terpenów zmienia się przy tym z odmiany na odmianę, tworząc charakterystyczny profil, który pozwala nam szybko odróżnić Super Lemon Haze od White Widow.

Jak mówi High Times DJ Short, światowej sławy breeder i wynalazca znanej hybrydy Blueberry: Gama zapachów produkowanych przez rodzaj konopie jest niezwykła – żadna inna roślina na świecie nie jest w stanie równać się z kakofonią zapachów i smaków obecnych w konopiach.

I faktycznie, terpeny obecne w dojrzałych konopiach dają im swoistego rodzaju przewagę ewolucyjną nad innymi gatunkami. Działają one jako naturalna broń przeciwko owadom i chronią przed niektórymi gatunkami pasożytniczych grzybów.

trichomy_3
Trichomy na dojrzałym szczycie konopi

Do najczęściej występujących w konopiach terpenów należą:

Alfa-pinen, tworzący powszechnie znany olejek sosnowy. Jeden z terpenów najczęściej występujących w przyrodzie. Alfa-pinen jest stosowany m.in. w kuracji astmy, a ponadto stymuluje koncentrację i procesy kojarzenia poprzez hamowanie metabolicznego rozkładu acetylocholinesterazy, neurotransmitera obecnego w mózgu, który jest odpowiedzialny za procesy kognitywne. Fani tego aromatu powinni zainteresować się takimi odmianami, jak White Widow lub Trainwreck.

Mircen, jeden z terpenów obecnych w wielu odmianach konopi, ale przede wszystkim tych z gatunku indica i wielu old schoolowych hybrydach, działa jak środek uspokajający i rozluźniający mięśnie, a także nasenny, przeciwbólowy i przeciwzapalny.

Ten przypominający piżmo lub mech terpen odpowiada obok CBN za słynny kanapowy haj (couch lock). Dużą zawartość mircenu ujawnia zwykle Skunk #1 i wiele hybryd z tej samej rodziny.

Limonen, najważniejszy terpen odpowiedzialny za cytrusowy aromat marihuany, który występuje poza tym w cytrynie, limonce i pomarańczach. Limonen jest używany w medycynie m.in. do rozpuszczania kamieni nerkowych i leczenia zgagi.

Terpen ten udowodnił ponadto swoją skuteczność w leczeniu raka piersi podczas eksperymentów klinicznych i niszczeniu różnego rodzaju patogenów. Produkują go nadzwyczaj dużo legendarne odmiany OG Kush, Lemon Skunk i Super Lemon Haze.

Linalool, terpen obecny zarówno w lawendzie, jak i niektórych odmianach konopi. Działa uspokajająco i antystresowo. W dodatku, linalool ma także właściwości antykonwulsyjne i wzmacnia działanie mechanizmów transmisji serotoniny, co przekłada się na efekt antydepresyjny. Linalool można ponadto stosować naskórnie w celu leczenia blizn i poparzeń. Występuje w popularnej hybrydzie-sativie Amnesia Haze.

Beta-kariofilen, terpen znajdowany poza konopiami w czarnym pieprzu, oregano i goździkach, a także wielu innych ziołach i warzywach. Chroni układ trawienny i pomaga w leczeniu wrzodów, a ostatnie badania kliniczne wskazują również na to, iż posiada właściwości przeciwzapalne i wzmacniające system odpornościowy poprzez wiązanie wspólnie z THC receptora kanabinoidowego CB2. Jest powszechnym składnikiem 100% indik tj. Afghan Kush lub Maroc, ale również legendarnej hybrydy Green Crack.

Humulen, terpen pokrewny beta-kariofilenowi występujący powszechnie w chmielu i konopiach z gatunku sativa tj. jak Thai, Kerala czy Panama. To właśnie humulen odpowiada za chmielowy aromat piwa. Wykazano, że humulen ma właściwości antybakteryjne, antyrakowe, antyzapalne i anorektyczne (powstrzymujące apetyt). Związek dobrze znany w tradycjnej medycynie chińskiej, w której jest wykorzystywany od wielu tysięcy lat.

og_kush_indica_strain
OG Kush / koniec kwitnienia

Kompozycja terpenów jest poza zawartością THC, CBD i CBN najważniejszym czynnikiem decydującym o tym, jakiego rodzaju stanu upalenia doświadczymy. Stymulującego, ale relaksującego jednocześnie, sennego i przeciwbólowego, czy pobudzającego niemal jak kawa. W istocie, bez terpenów wszystkie rodzaje marihuany działałyby mniej więcej ten sam sposób i byłyby od siebie bardzo trudne do odróżnienia.

Ale David Watson aka. Sam The Skunkman, legendarny wynalazca hybrydy Skunk #1, udowodnił to w eksperymentach przeprowadzonych przez swoją holenderską firmę HortaPharm, testując żywicę o 100% zawartości THC wobec próbki z mniejszym poziomem środka psychoaktywnego za to nasączonej terpenami.

Żywica o 50% poziomie THC, bogata w terpeny, była bowiem znacznie silniejsza w działaniu dla palacza niż jej czysty ekwiwalent. Jak się również okazało, obecność terpenów minimalizuje skutki uboczne wysokiej potencji marihuany i ułatwia relaksację nawet pomimo spalenia dużej dawki.

Na fali liberalizacji prawa antynarkotykowego w 2011 pojawiło się również pierwsze laboratorium w USA, którego misją jest testowanie marihuany na zawartość terpenów – jest nim Werc Shop w Los Angeles.

Na dzień dzisiejszy przenalizowano tam ponad 2 tys. próbek, co pozwoliło naukowo udowodnić, że dużo ze sprzedawanych pod różnymi nazwami szczytów niczym się od siebie nie różni. Terpen jest jak odcisk palca. Może ci powiedzieć, czy jest to ta sama odmiana pod inną nazwą. Jeśli widzimy odmiany sprzedawane pod różnymi nazwami, które mają ten sam profil terpenowy, wiemy że są identyczne. – mówi Jeff Raber, dyrektor Werc Shop.

W ten sam sposób pracownicy Werc Shop są w stanie zidentyfikować, czy dana nazwa marihuany została użyta przez aptekę tylko ze względów handlowych. Jak twierdzi Raber: Mieliśmy okazję przebadać tuzin próbek Trainwrecka i wszystkie z nich mają ten sam profil terpenowy. Przy innej okazji dostaliśmy zaś jakiś szczyt, który aspirował do bycia Trainwreckiem, ale miał zupełnie inny profil terpenowy od oryginału. Dzięki testowaniu na terpeny jesteśmy więc w stanie zweryfikować, czy dana próbka to faktycznie odmiana, którą grower twierdzi, że wyhodował.

trainwreck
Trainwreck / wysuszony szczyt

Conradino Beb

Źródło: High Times / Leafly

Terence McKenna (1946-2000)

Wyobraźnia dowodzi obecności boskiej iskry w człowieku. Próby dopatrzenia się w wyobraźni wielkości niezbędnej z biologicznego punktu widzenia prowadzą na manowce. To emanacja z góry – zstąpienie duszy świata w każdego z nas.

Terence McKenna, Zdążyć Przed Apokalipsą

Terence McKenna urodził się 16 listopada 1946 r. w małym miasteczku Paonia, w zachodniej części Stanu Colorado, w którym głównym zajęciem miejscowej ludności był wypas i sprzedaż bydła. Rodzina McKenny należała do głęboko wierzących chrześcijan, ojciec był Irlandczykiem, pielęgnującym tradycyjne, katolickie wartości, zaś matka Walijką wyznania episkopalnego.

Podczas gdy ojciec pracował poza domem jako domokrążca, matka zajmowała się wychowaniem młodego Terence’a oraz jego młodszego brata, Dennisa w atmosferze poszanowania dla sztuki literackiej i muzyki klasycznej. Jak sam opowiada, od małego był trawiony przez niezwykłą ciekawość świata, która owocował już w młodym wieku wieloma pasjami. Pierwszą były minerały, drugą motyle, potem zaś przyszedł czas na science-fiction.

Jako nastolatek zaczął subskrybować Evergreen Review i Village Voice, obydwa pisma znane wówczas z łączenia bohemiarstwa z krytyką stylu życia klasy średniej, w latach ’60 zaś otwarcie już kontestujące społeczną rzeczywistość. Tu po raz pierwszy zetknął się z literaturą pisarzy Beat Generation, którzy wywarli niezapomniany wpływ na jego sposób postrzegania świata.

W tym samym czasie natknął się też na pisma jednego z największych erudytów XX wieku, wielkiego pisarza i miłośnika wolności wewnętrznej, Aldousa Huxleya. Dosłownie połknął Nowy Wspaniały Świat i Drzwi Percepcji, gdzie po raz pierwszy zobaczył dwa magiczne słowa: psychedeliczny i meskalina. To zachęciło go do pierwszego eksperymentu psychedelicznego w swoim życiu, w którym wypróbował działanie nasion powoju.

Wkrótce Terence pakuje manatki i za pozwoleniem rodziców rusza do Kalifornii, gdzie kończy dwa ostatnie lata szkoły średniej w Stanford. W 1966 McKenna decyduje się na studia na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. Tam też po raz pierwszy zostaje inicjowany w pełną nowych możliwości ścieżkę LSD i konopi przez sąsiadującego z nim Barry’ego Meltona, członka popularnej grupy Country Joe and the Fish, grającej typową dla lat ’60 fuzję folk rocka i psychedelii.

W 1969 r. McKenna zdobywa tytuł B.S. z ekologii i zasobów naturalnych na Tussman Experimental College – trwającym cztery lata projekcie edukacyjnym, założonym przez filozofa Josepha Tussmana, kluczową postać dla powstałego na tym samym uniwersytecie, rewolucyjnego ruchu studenckiego Free Speech Movement.

Krótko potem decyduje się ruszyć w drogę, która prowadzi go do Izraela i na Seszele, a następnie do Indii, gdzie przez pewien czas pracuje jako przemytnik haszyszu. Podróżuje też po całej Azji południowo-wschodniej kolekcjonując okazy motyli dla amerykańskich firm przyrodniczych. Wtedy też po raz pierwszy przychodzi zainteresowanie rozwojem duchowym, Terence zaczyna odwiedzać liczne w Indiach ashramy, centra jogi.

Okres ten ma podsumować później w jednym ze swoich wywiadów mówiąc: Jedna rzecz na temat hinduskiej duchowości, o której nigdy nie usłyszysz jest taka, że nie zaczniesz o niej nawet rozmawiać dopóki nie spalisz czterech czy pięciu chillumów. Natknąłem się tam na najcięższe odmiany jarania, z jakimi kiedykolwiek miałem do czynienia. Mniej więcej 90 procent tych gości próbuje ci to wcisnąć w dupę i pozbyć się ciebie z ashramu.

Za swoją aktywność Terence staje się w końcu poszukiwany przez Interpol, który wystawia na jego głowę list gończy. Gdy tak krąży po południowo-wschodniej Azji, umiera jego matka, na Tajwan przychodzi zaś list od jego brata Dennisa, który pisze w nim przypominając o doświadczeniach z użyciem DMT w Berkeley: Uważam to za rodzaj hiperprzestrzennej projekcji astralnej, która pozwala hiper organowi, świadomości, w sposób ciągły manifestować się w każdym punkcie czasoprzestrzennej matrycy lub też symultanicznie we wszystkich punktach.

Obydwoje ciągnięci przez niesamowitość swoich doświadczeń decydują się odbyć podróż do Amazonii w poszukiwaniu dwóch psychedelicznych środków, zwierających DMT: yopo (Anadenanthera peregrina), spożywanego przez Indian w postaci tabaki oraz yage (Banisteriopsis caapi), słynnego wywaru wywołującego nieziemskie wizje. Zażycie jednego z nich, miało rozwiać wątpliwości, które bracia wciąż podtrzymywali ze względu na krótkotrwałość własnych przeżyć po spaleniu DMT.

Obydwa środki dają bowiem trip, który utrzymuje się od kilku do kilkunastu godzin. Wyprawa odbyta w 1971 r. miała na celu wykazanie, że szamańskie doświadczenia z użyciem tych środków są czymś więcej niż tylko pięknymi halucynacjami. Bracia McKenna mieli nadzieję udowodnić swoją intuicyjną korespondencję stanów psychedelicznych z najnowszymi teoriami fizyki i kosmologii (szczególnie z teorią kwantową i teorią superstrun).

Podróż odbyta w głąb amazońskiej dżungli jest znana jako „Eksperyment z La Chorrera” ze względu na miejsce pobytu ekspedycji. To właśnie tam pojawiła się po raz pierwszy w głowie Terence’a McKenny wizja wszechobecnej, „kwantowej”, syntaktycznej sieci spinającej język ze światem, którą otrzymał dzięki spożyciu świętych grzybów.

Doświadczenia, które były udziałem obydwóch braci w La Chorrera zostały przez nich opisane wspólnie w książce The Invisible Landscape, która starała się sformułować pewną spójną psychedeliczną teorię na temat szamanizmu, przeżyć psychedelicznych, struktury czasoprzestrzeni i psychologicznych synchroniczności.

Szczegółowa relacja z podróży wraz z fragmentami dziennika wyprawy została zaś opublikowana przez samego Terence’a w książce True Hallucinations dwadzieścia lat po tych wydarzeniach. Jak pisze w niej autor: Spoglądając z wygodnego punktu ponad dwudziestu lat, notatki te wydają się zarówno tajemnicze, jak i naiwne. Idea jednolitej metamorfozy mentalnych i fizycznych światów jest kontr intuicyjna i trudna do skonceptualizowania, jednak wiara w to, że za tym fenomenem leży coś prawdziwego lub jakaś idea, była głównym czynnikiem, który zaprowadził nas w głąb Dorzecza Amazonki.

Jedną z najbardziej znanych i kontrowersyjnych idei, które narodziły się w głowie Terence’a McKenny jest jednak Teoria Innowacji (Novelty Theory), której podstawą stało się zjawisko tzw. Rezonansu Czasowego (Temporal Resonance). Teoria opisana w książce The Invisible Landscape, a później także w zbiorze esejów i wywiadów The Archaic Revival, swoje źródło bierze z mistycznej chińskiej księgi I Ching biorąc za punkt wyjściowy pierwszy układ heksagramów, znany jako sekwencja Króla Wen.

Jak pisze w niej McKenna: Badając rodzaje porządków, odzwierciedlonych w sekwencji Króla Wen, zawartych w I Ching, dokonałem kilku znaczących odkryć. Doskonale wiadomo, że heksagramy w sekwencji Króla Wen łączą się w pary. Drugi człon każdej pary uzyskujemy poprzez odwrócenie pierwszego.

W każdej sekwencji sześćdziesięciu czterech heksagramów jest osiem heksagramów, które pozostają niezmienione po odwróceniu. W sekwencji Króla Wen te osiem heksagramów łączy się z heksagramami, w których każda linia pierwszego heksagramu staje się jego przeciwieństwem (yang zmienia się w yin i vice versa).

W ten sposób McKenna dochodzi do fraktalnej struktury czasu, która oparta o analizę tej sekwencji zostaje rozrysowana po raz pierwszy w 1974 r. przez komputer CDC 6400 za pomocą języka FORTRUN i staje się Falą Czasu Zero (Timewave Zero).

Wykres Fali Czasu Zero opiera się o dwie osie: oś czasu i oś innowacji (wskazująca „stopień połączenia”), które wskazują wzrost informacyjnej gęstości w ludzkiej cywilizacji na przestrzeni dziejów. McKenna analizując tradycyjny kalendarz Majów, zwany Tzolkin ustala koniec Fali na rok 2012, kiedy innowacja dojdzie do Punktu Omega, a ludzkość zostanie przetransformowana poprzez informacyjną apokalipsę. Inną niezwykle ciekawą teorią., stworzoną przez McKennę, czerpiącą niezwykle dużo ze zdobyczy ruchu psychedelicznego, jest tzw. „Psylocybinowa Teoria Dziejów”, która tropi wpływ spożywania grzybów psylocybowych na ludzką ewolucję.

Te kontrowersyjne w środowisku naukowym tezy zostały opublikowane w swoistym opus magnum jego myśli antropologicznej, książce Pokarm Bogów, wydanej w Polsce przez Wydawnictwo OKULTURA. Postawione w niej tezy były rodzajem analizy enteogennego szamanizmu i wpływu spożywanych przez człowieka substancji na jego świadomość.

Główną tezą było stwierdzenie, że substancje psychoaktywne mogą tłumaczyć wykształcenie się świadomości u wczesnych hominidów przyczyniając się wydatnie do skoków ewolucyjnych. Za głównego agenta Terence McKenna obrał w swojej teorii psylocybinę, zawartą w świętych grzybach.

W jego książce czytamy: Jestem głęboko przekonany, że to mutagenne, psychoaktywne składniki diety pierwszych hominidów odpowiadały za gwałtowne przeorganizowanie się ich mózgów i wykształcenie nadzwyczajnych umiejętności przetwarzania danych. Alkaloidy roślinne, posiadające własności halucynogenne, takie jak psylocybina, dimetylotryptamina (DMT) i harmalina, mogły znajdować się w diecie praludzi, katalizując wyłonienie się podstawowej cechy charakteryzującej współczesnego człowieka – autorefleksji.

Oddziaływanie halucynogenów, zawartych w wielu popularnych roślinach, sprzyjało rozwojowi umiejętności przetwarzania danych, a więc czyniło praludzi istotami bardziej wrażliwymi na środowisko, przyczyniając się do gwałtownego rozwoju ich mózgów. W późniejszej fazie tego samego procesu halucynogeny pełniły rolę katalizatorów rozwoju wyobraźni, napędzając tworzenie się wewnętrznych trosk i przemyśleń, które niewykluczone, że dały impuls do pojawienia się języka i religii (tłum. Dariusz Misiuna).

Jak więc dochodzi do wniosku McKenna, ludzka świadomość pełni w istocie funkcję psychedeliczną. Oprócz tego zainteresowania McKenny oscylowały wokół zagadek UFO, Manuskryptu Voynicha, nowej ekologii (związanej z gajanizmem), podróży w czasie, teorii światów alternatywnych, techno utopizmu, a także kontrkulturowej krytyki establishmentu i represyjnego wymiaru kultury.

Na temat swoich niezwykłych teorii McKenna opublikował wiele artykułów na łamach takich pism, jak: Entheogen Review, High Frontiers, Magical Blend, Gnosis, Reality Hackers, ReVision, a także Mondo 2000, które w latach ’80 stało się jednym z najbardziej aktywnych pism w promowaniu jego myśli. Jego założyciel i redaktor naczelny RU Sirius jest kojarzony jako bezpośredni następca, zarówno dziedzictwa Terence’a McKenny, jak też Timothy Leary’ego oraz Roberta Antona Wilsona.

Cała trójka przyjaźniła się ze sobą będąc aż do swojej śmierci ostoją kontrkulturowego dyskursu. Jak pisze w swoim eseju post mortem Mark Dery: Urodzony gawędziarz ukształtował swój mentalny Merzbau (szczyt swoich umiejętności) na New Age’owym cyklu wykładów, gdzie jego swobodna elokwencja, encyklopedyczna erudycja i błyskotliwy umysł zaskarbiły mu błogosławieństwo psychedelicznego Wysokiego Kapłana we własnej osobie, który nazwał Mckennę Timothym Leary lat ’90.

W 1985 r. McKenna założył wspólnie ze swoją żoną, Kathleen Harrison-McKenna, fundację Botanical Dimensions na Hawajach, gdzie aż do śmierci starał się chronić zagrożone rośliny enteogenne z całego świata. W zarządzie fundacji zasiedli Ralph Abraham, Frank Barr, Dennis J. McKenna, Ralph Metzner, Rick Strassman i David Tussman. Doradcami zostali zaś: Richard E. Schultes, Rupert Sheldrake, Nicole Maxwell i Luis Eduardo Luna. Od 1982 r. Terence McKenna uczestniczył także regularnie w trialogach razem z Ralphem Abrahamem i Rupertem Sheldrake’m, których część została opublikowana w Polsce jako Zdążyć Przed Apokalipsą (1995).

Ze względu na szerokość swoich zainteresowań i barwność teorii, McKenna jeszcze za swojego życia stał się najbardziej znanym z kontrkulturowych myślicieli, o czym świadczy wielość krótkich filmów, umieszczonych w serwisie YouTube, ilość mp3 krążących po sieciach peer-to-peer, a także ilości cytatów w prasie dla frików oraz na łamach undergroundowych webzine’ów. Terence opuszcza swoje ciało 3 kwietnia 2000 r. z powodu złośliwego raka mózgu (glioblastoma multiforme).

Pozostawił córkę Kleę oraz syna Finna, a także setki wykładów, książek, artykułów oraz kilka filmów, dokumentujących jego teorie. Jego dziedzictwo jest do dzisiaj rozwijane przez następców, wśród których najbardziej znanymi są Daniel Pinchbeck, a także Erik Davis i Lorenzo Hagerty. Będąc przykładem wyjątkowego nowatorstwa i nieszablonowego stylu myślenia, który posiadało niewiele jednostek w dziejach ludzkości, McKenna jest jedną z niewielu jednostek, która krytykując wpływ wszystkich możliwych autorytetów, świadomie podążała własną, indywidualną ścieżką poznania.

Conradino Beb

Polecane strony:

Wywiad z Terencem McKenną w Magazynie MAGIVANGA [pl]

Zbiór linków do wszystkiego, co jest związane z McKenną [en]

Terence McKenna Home [en]

Erowid Terence McKenna Vault [en]

Terence McKenna Land [en]