Archiwa tagu: Carroll Baker

Giallo w czasach rewolucji seksualnej – żółta trylogia Umberta Lenziego

Umberto Lenzi urodził 8 czerwca 1931 roku w małym miasteczku Massa Marittima w środkowych Włoszech. Entuzjasta kina od najmłodszych lat, na studiach prawniczych – które w końcu poniechał – prowadził liczne koła dla zainteresowanych filmem. W 1956 roku przeniósł się na rzymską filmówkę, którą ukończył filmem I ragazzi di Trastevere, krótkim metrażem inspirowanym jednym z opowiadań Paola Pasoliniego.

Jego nazwisko jako reżysera stało się znane szerzej w 1961 roku za sprawą nakręconego w Grecji filmu Le Avventure di Mary Read. Lenzi szybko złapał wiatr w żagle i już rok później stworzył dwa filmy: Duello nella sila oraz całkiem niezły Il Trionfo di Robin Hood. Ale jego postać jest dzisiaj znana głównie z kiczowatych horrorów i „żółtych filmów”, czyli kina giallo, które szczyty popularności święciło w latach ’70.

Sławę przyniósł mu prekursorski dla gatunku kina kanibalistycznego film Il paese del sesso selvaggio (1972) oraz legendarny Cannibal Ferox (1981). I mimo że Lenzi pozostał w cieniu swoich rodzimych kolegów po fachu takich jak Dario Argento czy Mario Bava, zebrał wokół siebie niemałą grupę fanów, w tym samego Quentina Tarantino.

Lata 60-te upłynęły Lenziemu na przebijaniu się przy produkcji szalenie popularnych w tamtym okresie filmów euro-spy, takich jak Kriminal (1966) i A 008, operazione Sterminio (1965).

Przełom nastąpił w 1969, kiedy zainspirowany twórczością Alfreda Hitchcocka i zdobywającym coraz większy poklask kinem giallo, Lenzi nakręcił Orgasmo. Jest to pierwszy, składający się na luźną trylogię film, w którym reżyser zmierzył się z pulpowym kryminałem.

umberto_lenzi
Umberto Lenzi za kamerą

Trylogia ta składa się z filmów: Orgasmo (1969), Così dolce… così perversa (1969) oraz Paranoia (1970). Wszystkie trzy łączy motyw morderczych knowań, zdrady i pożądania. W każdym z filmów pojawiła się także amerykańska piękność Carroll Baker, znana choćby z Jesieni Czejenów (1964) Johna Forda.

Orgasmo aka. Paranoia / Orgazm (1969)

Piękna Kathryn West (Carroll Baker), była pop gwiazdka i od niedawna wdowa po bogatym mężu, przybywa na włoską prowincję, by uciec od fleszy tabloidów. Robi to na zaproszenie swojego zaufanego prawnika, Briona (Tino Carraro), właściciela pełnej luksusu i podejrzliwej służby posiadłości.

Wkrótce po przeprowadzce u bram posiadłości zjawia się bezczelny dzieciak, który od razu zaczyna flirt z Kathryn. Znajomość ta wprowadzi kobietę w dekadencki świat pełen narkotyków, dyskotek i rozwiązłego seksu.

Cały film nakręcony został w spójnej, pulpowej stylistyce, podsycanej psychodelicznymi wstawkami. Te drugie idealnie komponują się z fabułą, najczęściej widzimy je bowiem wtedy, kiedy wirujemy razem z naćpaną Kathryn w rytm gitarowej muzyki. Środki psychoaktywne w produkcji Lenziego sprawdzają się także jako wspomagacz dla knującego, niestroniącego od erotycznej dominacji rodzeństwa.

paranoia-lenzi
Kadr z filmu

Odurzona lekarstwami główna bohaterka staje się czymś w rodzaju trzymanej w zamknięciu seks zabawki. Wytwarza to bardzo przyjemny, wręcz klaustrofobiczny klimat, który kamera skrzętnie łapie w ciasnych korytarzach bogatej posesji.

Niepokój, psychodela i marazm Lenzi doprawia, jak sugeruje sam tytuł, erotyzmem. Jednak nie jest to produkcja pod tym względem tak obsceniczna, jak inne B-klasowe, włoskie kryminały. Mógłbym nawet zaryzykować stwierdzeniem, że seks w Orgasmo jest ukazywany ze smakiem.

W ostatecznym rozrachunku, debiut giallo Lenziego można uznać za jak najbardziej udany. Wpisująca się w pre-argentowską – film wyszedł w 1969, rok przed słynnym Ptakiem o kryształowym upierzeniu Argenta – falę żółtego kryminału produkcja, to nie lada gratka dla każdego fana filmowego makaronu.

Choć nie trudno zarzucić Orgasmo przewidywalnej fabuły, niezbyt subtelnych czerwonych śledzi (fałszywych tropów), czy do przesady zapętlonego kawałka grupy Wess & The Airedales pt. Just Tell Me, Lenzi pokazuje że na stołku reżysera potrafi odwalić kawał przyzwoitej, stylowej roboty.

Così dolce… così perversa / Taka słodka… taka perwersyjna (1969)

Umberto Lenzi nie próżnował i już kilka miesięcy po premierze Orgasmo na podbój rodzimego kina gotowy był drugi film trylogii, Taka słodka… taka perwersyjna (Così dolce… così perversa). Powszechnie krążąca plotka głosi, że scenariusz do filmu Lenziego został przepisany z francuskiego Widma (1955) w reż. Henri’ego-Georgesa Clouzota w taki sposób, by trafić to rządnej pulpy włoskiej widowni.

Przerobiony materiał idealnie wpisał się w szalejącą pod koniec lat 60-tych rewolucję seksualną, jaka zawładnęła Zachodnią Europą. Jako że skrypt fabularny pochodził z Francji, Lenzi umieścił akcję swojego filmu właśnie w Paryżu i osnuł ją wokół Carroll Baker.

cosi-dolce-cosi-perversa_2
Kadr z filmu

W popadające w kryzys małżeństwo Danielle (Erika Blanc) z Jeanem (Jean-Louis Trintignant) wchodzi nowoprzybyła sąsiadka, Nicole – w tej roli Carroll Baker.

W urządzonym piętro wyżej gniazdku urocza blondynka przechowuje bogate zaplecze przyrządów do BDSM, które chętnie wykorzystuje do zabaw z nieokrzesanym Klausem (Horst Frank). Gdy zadurzony w Nicole Jean postanawia bronić jej przed apodyktycznym partnerem, pada ofiarą większej intrygi.

Tak jak w przypadku Orgasmo, tak i tutaj Lenzi kontynuuje swoją lustrację dekadenckiego stylu życia klasy zamożnej. Mimo że seks per se występuje tutaj w roli estetycznego dodatku, sztuki wyzwolonej, specyficzne napięcie erotyczne wyczuwalne jest przez większość seansu.

Zastosowanie różnokolorowych filtrów i szkieł na obiektyw skutkuje nieco halucynogennym klimatem, znakiem szczególnym kryminałów maestra Maria Bavy. Kolorowe i nasycone kadry potrafią idealnie uchwycić barwną strukturę rewolucji seksualnej.

Rewolta ta to także fabularny fundament pierwszej, nieco dłuższej połowy filmu. Ta, z dekadenckiego kina obyczajowego, poprzez niespodziewany twist, skręca w stronę klasycznego, żółtego kryminału.

Choć Lenzi nie staje na przekór gatunkowym konwenansom, scenariusz wyraźnie ustępuje miejsca wysublimowanemu stylowi. Jednak Taka słodka… taka perwersyjna to wciąż przykład solidnie zrealizowanego giallo. A wszystko to w iście międzynarodowej oprawie aktorskiej.

Ciche miejsce na zabójstwo aka. Paranoja / A Quiet Place To Kill (1970)

Pierwotnie tytuł trzeciego giallo Lenziego brzmiał Paranoia, identycznie jak ten z amerykańskiego wydania Orgasmo. By nie popaść w chaos przy tytułowaniu, reżyser postanowił zmienić go więc na bardziej wymowny: Ciche miejsce na zabójstwo.

Ale amerykański dystrybutor wykorzystał go później jako podtytuł kolejnego filmu Lenziego, Oasis of Fear (1971). Stąd pod hasłem Paranoia i Orgasmo można znaleźć naprzemiennie oba filmy, ot taka dewiza włoskiego kina.

paranoia_a_beautiful_place_to_kill_1970_poster
Paranoia (1970) / oryginalny plakat

Helen (Carroll Baker) poznajemy, gdy ta, pochłonięta wspomnieniami o swoim byłym mężu, rozbija się wyścigówką. Po udanej rekonwalescencji Helen popada w finansowy ambaras, z którego wybawieniem okazuje się telegraf od wspomnianego wcześniej męża (Jean Sorel).

Ten proponuje jej pozostanie u jego boku, oraz boku nowej żony Konstancji (Anna Proclemer). Nasza bohaterka początkowo przystaje na propozycję zamieszkania z ciągle powracającym w jej myślach mężem. Mimo początkowych turbulencji, między dwojgiem odradza się uczucie sprzed lat, które grać na nerwach zaczyna Konstancji.

Co odróżnia Ciche miejsce na zabójstwo od poprzednich dwóch filmów Lenziego, to próba uchwycenia charakteru filmów Hitchcocka. Mniej więcej w połowie filmu scenariusz odwraca wszystko do góry nogami, a z planowanej ofiary robi mordercę starającego się zatrzeć wszelki ślad po dokonanej na luksusowym jachcie zbrodni.

Niestety, wypada to jednak wszystko na jego niekorzyść. Skrypt przypomina absurdalne wątki z oper mydlanych pozornie prowadzące do psychicznego krachu głównej bohaterki.

Droga od silnej kobiety ścigającej się na torach samochodowych do znerwicowanej alkoholiczki prowadzi nie tyle na skróty, co jest maksymalnie wręcz spłycona.

I choć wydawać by się mogło, że Lenzi podejmuje tutaj na swój dziwny sposób temat równouprawnienia płciowego, wszak zbrodni winna jest zarówno kobieta jak i mężczyzna zmuszeni ze sobą współpracować, to brakuje mu jednak tak trafnej lustracji dekadenckiego pokłosia rewolucji seksualnej jego poprzednich filmów.

quietplacetokill_lenzi
Kadr z filmu

I choć jest to relatywnie najsłabszy segment luźno spiętej trylogii, Umberto Lenzi umiejętnie wpycha między rozwleczone sceny momenty autentycznego napięcia lub popadającej w schizmę urojenia Helen.

Całość grzebie jednak mało oryginalna historia, która od wspomnianego wyżej twistu okazuje się przewidywalna i zbyt mało oferująca widzom pochłoniętym przez kino giallo. Z drugiej strony czyni to film bardziej przystępnym i lekkim dla kogoś, kto dopiero zaczyna swój lot przez meandra włoskiego kina gatunkowego.

Na zakończenie

Ciche miejsce na zabójstwo nie zamknęło Lenziemu rozdziału z napisem giallo na dobre, nakręcił on bowiem w przyszłości jeszcze kilka mniej lub bardziej udanych kryminałów, by finalnie odlecieć w kierunku szalonych horrorów i akcyjniaków.

Jednak to właśnie te trzy filmy wprowadziły do świata kina autorski styl reżysera zafascynowanego wyrzucaniem na wierzch wszelki grzechów ludzi zamożnych taplających się w bogactwie czy cielesnej rozpuście.

W odniesieniu także do jego późniejszych dokonań, trylogia ta wydaje się subtelna i dużo bardziej wysmakowana, tworząc coś na zasadzie mostu łączącego pulpę z wizualnym pietyzmem, jaki przyświecał Lenziemu już na poziomie wyboru pięknej Carroll Baker na swoją muzę.

Filmy te czarownie obrazują kino giallo przed reformacjami gatunkowymi, jakie wprowadził w nim Dario Argento, zbliżając go do krwawego horroru. I jako właśnie pocztówkę z Włoch tamtego okresu należy je dzisiaj oglądać.

Oskar „Dziku” Dziki

Taka słodka… taka perwersyjna (1969)

So_Sweet_So_Perverse-poster

To rzadkie giallo z Jeanem-Louisem Trintignantem (Trzy kolory: Czerwony, Miłość) i Carrol Baker (Jak zdobyto Dziki Zachód, Baba Jaga) bywa często traktowane jako druga część „trylogii”, którą Umberto Lenzi zaczął od Paranoi kilka miesięcy wcześniej, by zwieńczyć Cichym miejscem do zabicia rok później – najgorszym zresztą filmem cyklu. Wszystkie z tych dzieł w centralnym miejscu stawiają dekadencję wyższej klasy średniej i erozję związku małżeńskiego spowodowaną wygaśnięciem wszelkich uczuć. To daje zaś reżyserowi okazję do utkania mniej lub bardziej standardowej intrygi, w której środek wrzuca widzów.

We Włoszech panuje generalny konsensus, że scenariusz Takiej słodkiej… został przepisany z Widma, kultowego dreszczowca Henri’ego-Georgesa Clouzota, by po drobnych poprawkach stać się thrillerem bardziej pulpowym, ale też bardziej współczesnym. Takim, który mógłby dobrze obrazować zmiany społeczne, jakie przechodziła pod koniec lat ’60 Europa Zachodnia. Sama akcja filmu została przy tym osadzona nie we Włoszech, ale w Paryżu, a że obsada jest jak zwykle międzynarodowa, film można obejrzeć tylko i wyłącznie z dubingiem. W istocie, nie wydano go nigdy na DVD i fani muszą sięgać po bootlegi.

Mimo że Taka słodka… nie jest klasycznym giallo erotycznym, bo temu nurtowi drogę otwierają dopiero Jedna na drugiej (1969) i Dziwny nałóg pani Wardh (1971), film Lenziego wyraźnie eksploatuje nagość i dekadencję, przez co można na niego dzisiaj patrzeć, jak na swoistą próbę schwytania nastrojów rewolucji seksualnej. Tym klimatom towarzyszy zaś halucynogenne imaginarium z masą kolorowych filtrów w stylu Bavy, z ktorych jeden staje się nawet rekwizytem w bardzo miłej scenie erotycznej imprezy.

== Obejrzyj cały film ==

Psychedeliczne kolaże sennych wizji, typowy dla epoki décor i przepiękne kostiumy, które na pewno docenią dizajnerzy i ludzie mody, składają się zresztą na lepszą część filmu. Choć nie można też zapomnieć o bardzo dobrze zagranych przez Trintignata i Baker rolach głównych, oraz o fantastycznych, sielankowych tematach muzycznych Riza Ortolaniego, które nadają temu obrazowi dużo klasy. Jeśli chodzi jednak o scenariusz i reżyserię, to jak zwykle mamy do czynienia z przedziwnym misz-maszem – styl, w typowy dla gatunku sposób, całkowicie przejmuje wodze nad fabułą.

I tak bogaty przemysłowiec Jean (Trintignant) przeżywa ciężki kryzys w swoim małżeństwie z Danielle (Erika Blanc). Piętro wyżej pojawia się jednak nowy obiekt uczuć – piękna blondynka Nicole (Carroll Baker), z którą ten nawiązuje gorący romans i wkrótce przedstawia ją nawet swojej żonie. Ta okazuje się jednak uwikłana w sado-masochistyczny związek z Klausem, brutalem i człowiekiem nieobliczalnym. Jean bohatersko zobowiązuje się ją chronić, ale w efekcie pada ofiarą intrygi zawiązanej przez…

Ze względu na dbałość o detale, film Lenziego bardzo dobrze się ogląda w pierwszej połowie, kiedy przypomina on bardziej kino obyczajowe niż włoski thriller. W drugiej, ze względu na drastyczne rozwiązanie naracyjne i brak sensu, staje się on zaś nudnawy i przewidywalny, nie wspominając nawet o dość absurdalnym i mało satysfakcjonującym zakończeniu. Ale w ogólnym rozrachunku jest to obraz naprawdę ciekawy, szczególnie od strony zdjęć i scenografii. Do mocnych stron Takiej słodkiej… należy też wyjątkowo piękna, żeńska obsada drugoplanowa, od której oko nie chce się oderwać. Pozycja, która zainteresuje głównie fanów gatunku!

Conradino Beb

 

Znany pod tytułami: So sweet… So Perverse / Così dolce… così perversa / Si douces, si perverses /Die Susse Sunderin
Produkcja: Włochy/Francja/RFN, 1969
Dystrybucja w Polsce: Brak
Ocena MGV: 3,5/5

Carroll Baker

Carroll_baker

Klasyczne kino hollywoodzkie dysponowało wieloma znakomitymi aktorami, których losy wraz z nadejściem czasów kontrkultury lat 60-tych i 70-tych potoczyły się różnie. Jedni nadal osiągali zaskakujące sukcesy (np. Marlon Brando czy Paul Newman), inni próbowali sił w reżyserii (jak Dennis Hopper), jeszcze inni rezygnowali z dalszej kariery po to, by poświęcić się działalności charytatywnej (tak jak Audrey Hepburn) lub rezygnowali bo … nie lubili się rozbierać (jak Debbie Reynolds).

Niektórzy nie dożyli tych czasów, choć pamięć o nich przetrwała (np. James Dean, Marilyn Monroe), inni zaś w czasie przemian obyczajowych szukali szczęścia w Europie – do tej ostatniej grupy zalicza się m.in. Carroll Baker. Urodzona 28 maja 1931 roku w Johnstown, w Pensylwanii jako córka Polaków, Karolina Piekarska wychowywała się w Stanach Zjednoczonych, gdy w kraju jej przodków oraz niemal na całym europejskim kontynencie toczyła się wojna, która tak głęboko zapadła w ludzką świadomość, że przez 70 lat wielokrotnie stawała się tematem filmów.

W latach 50-tych Carroll uczyła się w Actors Studio – nowojorskiej uczelni, gdzie nauki pobierali tak zdolne osobistości jak: Marlon Brando, James Dean, Paul Newman, Lee Remick, Marilyn Monroe i inni. Carroll Baker jako utalentowaną absolwentkę tej szkoły zaangażowano wkrótce do dwóch ambitnych produkcji, by mogła podszlifować swój talent.

Pierwszym z tych filmów był Olbrzym, zagrała w nim u boku Jamesa Deana i Elizabeth Taylor. Reżyser filmu George Stevens za wzorowe kontrolowanie aktorów dostał nawet Oscara, choć byli na tyle inteligentni, że wcale nie trzeba ich było prowadzić za rękę. Po tym filmie Carroll dostała już główną rolę i to u samego Elii Kazana, współzałożyciela Actors Studio. Mowa o postaci seksownej Baby Doll Meighan w filmie pt. Laleczka (Baby Doll), do którego scenariusz napisał słynny dramaturg Tennessee Williams.

W tym filmie zadebiutował Eli Wallach, który był słuchaczem we wspomnianej szkole Kazana, lecz zbuntował się przeciwko ograniczeniom metody aktorskiej, jaką w tej uczelni próbowano wpoić studentom. Za rolę w Baby Doll Carroll Baker otrzymała pierwsze i ostatnie nominacje do Oscara i BAFTA. Mimo występów u wybitnych reżyserów, do których należeli Elia Kazan, George Stevens, William Wyler i John Ford nie zapadła w pamięć tak bardzo jak np. Audrey Hepburn czy też Marilyn Monroe (nawiasem mówiąc, w początkach jej kariery próbowano z niej zrobić drugą Marilyn Monroe).

How_West_Won_carroll_baker
Jak zdobyto Dziki Zachód (1962)

Ciekawe postacie Carroll zagrała w klasycznych westernach, udowadniając, że nawet w tak męskim świecie kobiety mogą być wyrazistymi bohaterkami, mającymi wystarczająco sił i odwagi, by przetrwać na Dzikim Zachodzie. Przykładmi są filmy: Biały kanion Williama Wylera, Rzeki Henry’ego Hathawaya (epizod w filmie nowelowym Jak zdobyto Dziki Zachód) i Jesień Czejenów Johna Forda. Jej partnerami w tych filmach byli gwiazdorzy amerykańskiego kina: Gregory Peck, James Stewart i Richard Widmark.

Mimo tego, iż te trzy filmy łączy przynależność do jednego gatunku Carroll Baker stworzyła w nich bardzo zróżnicowane kreacje. W Białym kanionie doskonale zagrała nieustępliwą i podminowaną córkę bogatego hodowcy bydła, która została wychowana w duchu nienawiści do sąsiadów.

Jesieni Czejenów zbudowała postać niezłomnej nauczycielki, opiekującej się indiańskimi dziećmi, natomiast w średniometrażowej noweli Rzeki – będącej częścią superprodukcji Jak zdobyto Dziki Zachód – pojawiła się w roli rozważnej starszej siostry, która wraz z rodziną z Nowej Anglii kolonizuje Zachód i doświadcza tragedii. Wzburzone rzeki odbierają jej rodziców, zaś wojna secesyjna rozdziela ją z mężem i synem. Z filmu bardziej zapada w pamięć żywiołowa Debbie Reynolds, ale pani Baker też potrafiłaby zagrać taką postać, gdyby nie to, że rola wymagała wykonywania partii wokalnych – pod tym względem Debbie była bardziej utalentowana.

W pierwszej dekadzie kariery (1956-65) wystąpiła jeszcze w takich filmach jak: komedia romantyczna Waltera Langa Ale nie dla mnie (u boku Clarka Gable’a), dramat zatytułowany Cud (u boku Rogera Moore’a), melodramat Most do Słońca (autentyczna postać żony japońskiego dyplomaty, która w czasie II wojny światowej zmaga się z niechęcią i podejrzliwością japońskiego rządu), film jej męża Jacka Garfeina Something Wild (rola ofiary gwałtu), także Rogate dusze Edwarda Dmytryka, Sylvia Gordona Douglasa (rola tytułowa), Mister Moses Ronalda Neame’a (u boku Roberta Mitchuma) oraz brytyjsko-niemiecki Station Six-Sahara.

Była na tyle znana, że zagrała samą siebie – w dramacie kryminalnym Jack of Diamonds, zrealizowanym w Niemczech. W późniejszym okresie można znaleźć w jej filmografii kilka niestandardowych ról (np. w erotycznym giallo Baba Jaga), których pewnie wiele aktorek z klasycznego okresu Hollywood nie odważyłoby się zagrać. W okresie kontrkulturowej burzy, w drugiej połowie lat 60-tych, wielu z aktorów reprezentujących klasyczne Hollywood (wśród nich np. Gregory Peck i James Stewart) zaczęli błyskawicznie tracić popularność, bo publiczność domagała się nowych twarzy.

Carroll nie groził wielki upadek kariery, ponieważ nigdy tak naprawdę nie była uważana za wielką gwiazdę kina. Po zagraniu zmarłej młodo platynowej blondynki, gwiazdy kina lat 30-tych, Jean Harlow doszła do wniosku, że kino amerykańskie nie ma jej wiele do zaoferowania. W międzyczasie wystąpiła jeszcze w roli świętej Weroniki w wystawnej adaptacji Nowego Testamentu, dokonanej przez George’a Stevensa pod tytułem Największa historia, jaką kiedykolwiek opowiedziano.

Po roku 1965 przeniosła się do Włoch, gdzie stworzyła szereg odważnych, interesujących ról pierwszoplanowych m.in. w filmie kontrowersyjnego artysty Marco Ferreriego pt. Harem. Jej zaangażowanie, umiejętności, nieprzeciętny talent i gotowość do występowania w rozbieranych scenach wykorzystał inny włoski reżyser Romolo Guerrieri, twórca filmu o zmysłowym tytule Słodkie ciało Debory.

taka_slodka_taka_perwersyjna
Taka słodka, taka perwersyjna (1969)

Jednak jej ulubionym włoskim reżyserem stał się Umberto Lenzi, gdyż aktorka zagrała w jego czterech thrillerach gialloParanoiTakiej słodkiej… takiej perwersyjnejCichym miejscu do zabicia oraz Nożu z lodu. Wcieliła się także w podwójną rolę w hiszpańsko-włoskim thrillerze Czwarta pani Anderson oraz wzięła udział w hiszpańsko-brytyjskim westernie Kapitan Apache, w którym tytułową rolę zagrał Lee Van Cleef. Do końca lat 70-tych występowała przeważnie w produkcjach europejskich, a także na londyńskiej scenie, by w latach 80-tych powrócić na stałe do USA.

Wielka szkoda, że ta mająca polskie korzenie aktorka, mimo występów w Europie, nie zagrała nigdy w żadnym polskim filmie. Mimo pozornej różnorodności przyjmowanych ról Carroll została wcześnie wciśnięta w gorset, który ograniczał jej swobodę ruchów i nie pozwalał dostatecznie się wyszaleć. Przez około 15 lat kino wykorzystywało jej erotyczny urok, by uczynić z niej symbol seksu. Niestety, dzisiaj nie pamięta się ani o tym, że Carroll Baker była zdolną aktorką, ani o tym, że była symbolem seksu.

Mariusz Czernic

Baba Jaga (1973) [wersja reżyserska]

Wśród wielu imponujących gialli mało jest obrazów z tak oryginalnym konceptem i ładunkiem emocjonalnym, co Baba Jaga w reż. mało znanego europejskiej publiczności Corrada Fariny, który zrealizował oprócz tego tylko jeden film fabularny. Scenariusz, oparty na jednym z zeszytów kultowej włoskiej serii komiksowej Valentina, został przez Farinę przekształcony w pogańską opowieść o bohemie artystycznej Milanu początku lat ’70, w której wątki czarownictwa mieszają się z satyrą polityczną i erotycznym fetyszyzmem.

Baba Jaga jest przy tym jednym z pierwszych gialli, obok Nie torturuj kaczuszki Fulciego, w których pojawiają się elementy paranormalne jako element kluczowy dla rozwoju intrygi, dodające charakterystycznego klimatu. I choć trudno Babę Jagę zdecydowanie nazwać horrorem, widać tu początki drugiej fali włoskiego kina grozy. Ale jest to ostrze zdecydowanie erotyczne, zainspirowane m.in. przez Barbarellę (1969).

Jednak sama Valentina to specyficzne fumetto. Seria zaczęta przez Guido Crepaxa na początku lat ’60 wprowadziła sylwetkę pięknej i smukłej – niemal anorektycznej – fotografki jako głównej bohaterki, która dużą część czasu spędza w świecie marzeń, wizji, snów – można powiedzieć, że w specyficznym stanie transu – gdzie napotyka różne nieziemskie postaci.

Do tego dochodzi jeszcze wrodzony sex appeal Valentiny, który rzuca w jej stronę wielu przystojnych mężczyzn, próbujących się z nią przespać. Artystka jest jednak istotą kapryśną i nie daje się po prostu uwieść, częściej zabawiając się ze swoimi amantami, szczególnie z tymi, którzy mogą jej posłużyć do realizacji fantazji erotycznych. W istocie bohaterka odsłania często swoją miłość do fetyszyzmu (jeden  z pierwszych przykładów wprowadzenia tego typu wątków do mainstreamu komiksowego).

Film przejmuje ogólną charakterystykę Valentiny jako niezależnej profesjonalistki, ale silniej kontekstualizuje jej perypetie, umieszczając je w twardej rzeczywistości polityczno-społecznej północnych Włoch początku lat ’70. Valentina (w tej roli Isabelle De Funès) staje się znaną w środowisku artystyką, odwiedzającą partyzanckie inscenizacje lokalnych teatrów eksperymentalnych (od jednej z nich zaczyna się film), pokazy niemieckiego kina ekspresjonistycznego oraz imprezy, na których dyskutuje się czy rewolucję zaczną związki zawodowe czy też pisarze i filmowcy.

To wszakże początek anni del piombo – najbardziej burzliwego okresu we współczesnej historii Włoch, nazwanego tak z powodu ogromnej liczby zamachów bombowych, zabójstw i wojen mafijnych – które skończyły się dopiero na początku lat ’80 po zamachu na dworcu kolejowym w Bolonii.

Pewnej nocy bohaterka wędruje przez opuszczone ulice w stronę domu, gdy przypadkowo znajduje małego owczarka niemieckiego w kręgu świec – sama scenografia zapowiada, że to raczej niezwykłe wydarzenie – którego decyduje się w mgnieniu oka uratować przed pędzącą limuzyną, z której wysiada… czarownica, każąca się zwać Babą Jagą. Akcja zostaje zawiązana, kiedy starsza pani (grana przez doskonale znaną wszystkim fanom giallo Carroll Baker) zaprasza Valentinę do wnętrza samochodu oferując podwiezienie, po czym odsłania jej nagie udo, by pożyczyć sobie zapinkę od pasa do pończoch w niewiadomym celu – choć możemy przypuszczać, że raczej z niecnym zamiarem.

Od tej pory Valentina będzie czuła na swoim życiu magiczny wzrok Baby Jagi, a do jej pracy wkrótce wkradnie się mroczny chaos. Jej aparat fotograficzny zacznie zabijać ludzi pstryknięciem, a darowana przez czarownicę, dziwna lalka, okaże się magicznym chowańcem, który posiada moc transformacji i zabija ostrą szpilą modelki, pracujące dla Valentiny, korzystając z osłony dziwnie zapadających ciemności. Valentina będzie wprawdzie próbowała zwierzyć się ze swoich podejrzeń Arno (George Eastman) – znajomemu reżyserowi reklamówek – ale ten tylko ją wyśmieje tłumacząc, że czarownice nie istnieją… aż w końcu będzie zmuszony uwierzyć w jej historie!

Przepiękny filmy Fariny korzysta zarówno z typowych dla wczesnego okresu giallo rozwiązań tj. tajemnicze zabójstwa, niepewna tożsamość, ale wprowadza również silnie kontrastujące elementy fantastyczne tj. istnienie czarownic, stare indoeuropejskie wierzenie w kradnięcie dusz przez zaczarowane rekwizyty lub chowańce, czyli zwierzęta, figury lub lalki, w które mag jest w stanie przelać część swojej siły, by wykorzystać je do pełnienia posług, oraz dziury w tajemnicznych miejscach, które są bramami do świata podziemnego. Dzięki tym pogańskim inspiracjom Baba Jaga staje się filmem nad wyraz interesującym – szczególnie, że praktycznie pozbawionym przemocy.

Zamiast niej Farina eksploruje fetyszym, wprowadzając seksowne sesje zdjęciowe z werbalnymi aluzjami do orgii seksualnej, sceny miłości fizycznej przedstawione w formie komiksowych kadrów, czy też niezwykłą scenę biczowania nagiej Valentiny przez lalkę w postaci młodej kobiety (granej przez Ely Galleani: Jaszczurka w kobiecej skórze, Emanuelle w Bangkoku), odzianej w perwersyjny, skórzany kostium.

Do tego dochodzą jeszcze wieloznaczne, surrealistyczne sekwencje snów Valentiny z eksploatacją nazistowskich i pruskich mundurów, które jeszcze bardziej mieszają dwa poziomy rzeczywistości filmowej i świetnie pokazują wielki talent reżysera. Z tych wszystkich powodów Baba Jaga powinna spodobać się zarówno miłośnikom horrorów erotycznych i softcore’ów, tym którzy w giallo szukają odskoku od szaleńca w czarnych rękawiczkach, a także miłośnikom pogańskich thrillerów w stylu Kultu.

Conradino Beb

 

Znany pod tytułami: Baba Yaga / Devil Witch / Baba Yaga, Devil Witch / Black Magic
Produkcja: Włochy, 1973
Dystrybucja w Polsce: Brak
Ocena MGV: 4/5