Archiwa tagu: DIY

Wprowadzenie do koncentratów z marihuany

Koncentrat lub ekstrakt marihuanowy to technicznie rzecz biorąc pochodna kwiatostanu (z liśćmi lub bez), z którego usunięto wcześniej wodę i części roślinne. Koncentrat zawiera w większości czyste trichomy, co sprawia że jego potencja sięgać może nawet 94% THC. Najstarszym koncentratem znanym ludzkości jest haszysz, którego współczesnymi odmianami są BHO czy rosin.

Ekstrakcja trichomów z marihuany miała pierwotnie na celu dwie rzeczy: poprawienie smaku/efektu i ułatwienie handlu (transportu i sprzedaży). Tradycyjnie, obszarami parającymi się wyrobem haszyszu są Himalaje i Hindukusz, a także terytorium Maroka i Libanu. Ze względu na różne techniki ekstrakcji hasz z tych obszarów ma swój własny specyficzny charakter. Do tego dochodzi jeszcze odmienna genetyka konopi uprawianych na tych terenach.

W miarę jak zapotrzebowanie na haszysz rosło w krajach Zachodu w latach ’70/’80, a kraje parające się tradycyjnie jego produkcją stanęły w ogniu do dziś niezakończonych konfliktów zbrojnych (Liban, Afganistan), co razem z nabierającą tempa Wojną z Narkotykami ograniczyło swobodny import, zadanie produkcji haszu na barki wzięli zachodni producenci, którzy ulepszyli techniki ekstrakcji, motywowani przede wszystkim podwyższeniem zawartości THC.

Charas

Jedną z najstarszych technik wyrobu haszyszu jest ucieranie rękami żywych roślin, które kończą kwitnienie. Osadzającą się na rękach żywicę formuje się w kulki, walce lub stożki, otrzymując tzw. charas. Ojczyzną tej techniki są Nepal i północne Indie, gdzie od przynajmniej 5 tys. lat uprawia się rośliny z podgatunku sativa, które osiągają tam nawet 5 metrów wysokości.

Nepalski charas

Odmiany psychoaktywne były na tym obszarze selekcjonowane od niepamiętnych czasów bądź do otrzymywania marihuany (ganja), bądź do otrzymywania charasu. W tym drugim przypadku trichomy dają się bez trudu oddzielać rękoma, szybko zamieniając się w czarny lub ciemnobrązowy haszysz o bardzo aromatycznym smaku, który daje trudny do zapomnienia, medytacyjny haj.

Charas tradycyjnego wyrobu ma niezbyt wysoką zawartość THC, średnio 15-18%, ale zachowuje w całości profil kannabinoidowy i terpenowy lokalnych odmian, których próżno szukać u lokalnego dilera. Jest to produkt niezwykle rzadki w Europie w małych ilościach sprzedawany w Holandii, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, gdzie osiąga wysokie ceny.

Kief

Kief to bezpośredni produkt przesiewu wysuszonych kwiatostanów konopi. Na kief w większości składają się trichomy i mikroskopijne części roślinne zależnie od rozmiaru oczek sita. Kief przypomina pyłek lub proszek, który w dotyku natychmiast klei się do palców. Jego aromat idealnie odpowiada aromatowi marihuany użytej do przesiewu. Jest to zasadniczo nieutwardzony haszysz, który w Maroku pali się w długich fajeczkach, gdzie można go czasem kupić od lokalnych producentów.

Świeży kief

Nie jest to raczej produkt dostępny na europejskim rynku ze względu na trudną do transportu i przechowywania postać, ale kief można otrzymać domowym sposobem miksując suchą marihuanę i przesiewając ją przez sito, screen czy filtr do kawy. Świeży kief można stosować dosypując go do jointów lub paląc w fajkach wodnych z odpowiednim screenem. Zawartość THC to średnio 20-30%.

Haszysz przesiewany

Hasz przesiewany to kief, który został utwardzony prasą mechaniczną lub przemysłową. Z jego tradycyjnej produkcji znane są przede wszystkim Maroko, Liban i Pakistan. Do produkcji tego rodzaju haszyszu tradycyjnie używa się roślin z podgatunku indica, charakteryzujących się krótkim okresem kwitnienia, niskim wzrostem i obfitą produkcją trichomów, którymi pokryte są także bujnie liście cukrowe.

Hasz tego rodzaju zazwyczaj prasowany jest do postaci cegły, która po przecięciu ujawnia kilka warstw. Komercyjny hasz marokański, pochodzący z drugiego lub trzeciego przesiewu, znany jest powszechnie jako „marokańska cegła” lub „mydło” i może zawierać nie więcej niż 8% THC. Jego dystrybucją ze względu na niski koszt zajmują się głównie organizacje przestępcze tj. włoska mafia.

Marokański hasz wysokiej jakości

Hasz lepszej jakości jest produkowany z pierwszego przesiewu i często formowany rękami, co nadaje mu ciemniejszy kolor. W Hiszpanii, przez którą przechodzi znaczna część marokańskiego eksportu, najlepszy sort jest znany jako culero, gdyż jest on przez przemytników transportowany w żołądku, a potem wydalany na miejscu do miseczki. Zawartość THC tego haszu może sięgać 18-20% THC.

Z najlepszego haszyszu przesiewanego słynie jednak Liban, który eksportuje obecnie swój sztandarowy produkt jedynie do krajów Bliskiego Wschodu (głównie Turcji, Izraela, Jordanii i Egiptu). Haszysz libański dzieli się na dwa rodzaje: Żółty i Czerwony Liban. Obydwa są produkowane z tych samych roślin, które ścinane są w dwóch różnych okresach, co w Czerwonym Libanie (późniejszym) zmienia haj na bardziej senny i narkotyczny ze względu na obecność CBN. Zawartość THC oscyluje tu w granicach 20-30%.

Culero

Warto dodać, że małe ilości Libana było dostępne w Polsce w połowie lat ’90 i był to prawdopodobnie najlepszy hasz, jaki kiedykolwiek można było dostać w granicach naszego kraju. Aromat był silnie pieprzowy i gryzł w gardło, a haj był masakryczny, uderzając zaledwie po 2-3 buchach. Obecnie hasz z Libanu można poza Bliskim Wschodem dostać czasem w Holandii, USA i Kanadzie, gdzie wciąż zbiera on znakomite recenzje.

W praktyce ograniczony import z ww. krajów zaskutkował w ostatniej dekadzie wielkim boomem na wyrób domowego haszyszu w Europie z prywatnych plonów, a w USA czy Kanadzie zwiększeniem jego dostępności w punktach pierwszej pomocy. W znacznej większości jest to jednak haszysz wytwarzany z hybryd tj. White Widow, Blueberry, Granddaddy Purple, Blue Dream, Chemdawg czy OG Kush, który nie ma wiele wspólnego z tradycyjnym produktem zakotwiczonym w odmianach autochtonicznych.

Haszysz wodny (bubble hash)

Haszysz wodny, znany doskonale jako bubble hash, bierze swoją nazwę od tego, że podgrzany zapalniczką delikatnie syczy lub bulgocze. Do jego produkcji używa się specjanych toreb (bubble bags) oraz zmrożonej wody, która pomaga oddzielić trichomy od kwiatostanów po wcześniejszym wymieszaniu. Te jako cięższe opadają na dół, skąd zlewa się je do torby z sitem z dzurkami o rozmiarze 10-80 µ. Otrzymany produkt zawiera jedynie główki trichomów, co pozwala zwiększyć zawartość THC nawet do 40-60%.

Bubble hash

Bubble hash został wynaleziony w Amsterdamie pod koniec lat ’90 i szybko rozpowszechnił się na cały świat, rywalizując ze względu na swoją potencję z tradycyjnym haszem przesiewanym. Jego wadą pozostaje jednak utrata większości terpenów, które zostają zniszczone w trakcie produkcji, co sprawia że nigdy nie smakuje on tak, jak jego kuzyn. Z drugiej strony rywalizować on jednak może na legalnych rynkach z koncentratami BHO.

Bubble hash można dostać w niektórych holenderskich coffee shopach, hiszpańskich klubach konopnych lub zrobić samemu. Efekt jest podobny do wiadra – silny, długo utrzymujący się haj, który docenia wielu regularnych użytkowników marihuany. Najczystszy hasz wodny (znany także jako full melt) idealnie sprawdza się w bongach i waporyzatorach.

Butanowy olejek haszowy (BHO)

Zwiększająca się tolerancja na używanie marihuany w Stanach Zjednoczonych połączona z postępującą legalizacją uprawy i sprzedaży na szczeblu stanowym (Kalifornia, Kolorado, Waszyngton, Oregon) doprowadziła w ostatnich dwóch dekadach do unowocześnienia procesu ekstrakcji, którego efektem było pojawienie się nowych koncentratów tj. BHO.

Nazwa pochodzi od metody produkcji, w której używa się butanu (gazu należącego do grupy węglowodorów) jako rozpuszczalnika. Kwiatostany są umieszczane w specjalnej tubie ekstrakcyjnej lub cylindrze, w których po odparowaniu gazu i oczyszczeniu otrzymuje się gęsty olej o ciemnobursztynowym, pomarańczowym lub miodowym kolorze noszący nazwy takie jak: shatter (kruszonka), wax (wosk) czy po prostu BHO.

Shatter

Koncentraty z tej rodziny zawierają średnio 50-80% THC, ale przy produktach najwyższej czystości można się natknąć nawet na 94% THC. Różne odmiany BHO w przeciwieństwie do tradycyjnych ekstraktów (kief, hasz, charas) nie są spożywane w postaci dymu, ale są zwykle waporyzowane w wysokiej temperaturze z rigów przy użyciu palników acetylenowych jako daby, skąd popularna nazwa procederu: dabbing.

Daby można porównać z tradycyjną polską techniką palenia wiader. THC w dużym stężeniu szybko dostaje się do krwiobiegu, co może u niedoświadczonych użytkowników wywołać efekty niepożądane tj. wymioty, zawroty głowy, nudności, bladość, problemy ze skupieniem, a nawet omdlenie. Wysoka temperatura pary może także powodować uczucie palenia w oskrzelach.

Dabbing przy użyciu rigu

Dabbing chwalą sobie osoby z wysoką tolerancją na marihuanę, którym ze względu na codzienne stosowanie (np. w celu zwalczania chronicznych dolegliwości) nie wystarczają jointy ani fifki. BHO bardzo popularny jest przede wszystkim w USA, ale robi się także popularny w Hiszpanii. W Polsce jest to jak na razie produkt raczej na rynku nieobecny, zarezerwowany dla małych plantatorów.

Rosin

Rosin to alternatywa dla BHO obywająca się bez rozpuszczalnika, która popularność zyskała w ostatnich dwóch latach. Do produkcji rosinu używa się jedynie gorącej prasy, która oddziela trichomy od świeżej marihuany i zamienia je w olej o pięknej barwie w procesie, który zajmuje maksymalnie 5 minut. Rosin można otrzymać domowym sposobem, używając tylko lokówki i papieru do pieczenia.

Świeży rosin otrzymany domowym sposobem

Rosin rywalizuje potencją z haszem wodnym i BHO, posiadając dwa wyjątkowo mocne atuty: pełen profil terpenowy przy użyciu odpowiedniej temperatury oraz brak jakichkolwiek zanieczyszczeń (pod warunkiem, że marihuana jest wysokiej jakości). Produkcja rosinu nie jest obarczona żadnym wyjątkowym ryzykiem, a produkt nadaje się do spożycia niemal natychmiast w waporyzatorze lub jako dab.

Conradino Beb

Człowiek, który z kręcenia jointów uczynił sztukę!

Wszyscy wiemy, że kręcenie jointów to sztuka, ale Tony Greenhand wyniósł ją na następny poziom. Jego konto na Instagramie czy Tumblr roi się od misiów, Spider-Manów, żółwi, hot-dogów, dinozaurów, do których ostatnio dołączył nawet dwukilogramowy arbuz.

Tony Greenhand wie co w trawie piszczy i w wieku 26 lat ma już dziesięcioletnie doświadczenie w kręceniu lolków, które dwa lata temu przekształcił w pełnoetatową pracę, kiedy jego sztuka dosłownie eksplodowała na Reddicie, gdzie umieścił kilka fotek swoich dzieł za namową ziomka.

Internet oszalał na punkcie jego dizajnerskich jointów i od tego czasu Tony Greenand kręci je głównie na zamówienie, w tym dla organizacji charytatywnych, które wystawiają je na aukcje, pozyskując w ten sposób pieniądze na swoją działalność. Jego Spider-Man został przykładowo sprzedany za $1,100 przez organizację walczącą z epilepsją.

Tony był od dziecka bardzo kreatywnym chłopcem, zainteresowanym malowaniem, rzeźbieniem w glinie i szkicowaniem, dorastając na wsi w stanie Waszyngton. Od momentu, kiedy kręcenie jointów stało się dla niego sposobem na życie, artysta zaczął także dodatkowo eksperymentować z naturalnymi materiałami tj. łuska kukurydziana, liście bananowe czy śliwkowe. Ale prawdziwy przełom w jego karierze przyszedł, gdy poznał właściwości klejące proszku ziemniaczanego, którego używa teraz namiętnie w swoich pracach.

To nie jest kultura zioła, to po prostu kultura. To nie jest sztuka zioła, to po prostu sztuka. – powtarza Tony, ale w świecie sztuki wciąż pozostaje autsajderem bez formalnego wykształcenia, nierespektowanym przez wielkie galerie, posiadając za to wielką wizję i fenomenalne umiejętności manualne.

To kultura dla mojego pokolenia, ta sztuka. Pozwala ludziom docenić sztukę. Nie rozumiem swojego pokolenia, ale ci ludzi nie chcą chodzić do muzeum i patrzeć na sztukę. Chwycą za to smoczego blunta i bardzo go docenią. – dodaje.

Tony skręcił nawet jointa Snoop Doggowi, ale z żalem przyznaje, że nie dostał od rapera żadnego feedbacku, o który zwykle nie musi nawet prosić. Ale w świecie hip-hopu znalazł za to innego fana, który jest znacznie bardziej przyjazny: Mam przykład człowieka, który docenia moją pracę. To B-Real z Cypress Hill, który naprawdę kocha moje dzieła. Kiedy przyjeżdżam do LA, odwiedzam jego studio i rozmawiamy godzinami. Tego naprawdę szukam, ludzi którzy doceniają moją pracę. A jeśli są znanymi ludźmi, to fajnie.

Na tegoroczny Dzień 420 Tony Greenhand postanowił przygotować coś specjalnego, największego jointa na świecie w kształcie arbuza, ważącego 2 kg, którego budowę i odpalenie możecie oglądać poniżej.

tonygreenhand_watermelon_joint

A tu więcej jointów autorstwa Tony’ego:

tonygreenhand_10tonygreenhand_9tonygreenhand_8tonygreenhand_7tonygreenhand_5tonygreenhand_4.jpgtonygreenhand_3.jpgtonygreenhand_2tonygreenhand_1tonygreenhand_6

Organiczne nawozy, dodatki i odżywki do uprawy konopi

Konopia to roślina jednoroczna, która w sprzyjających warunkach może osiągnąć nawet 4 metry wysokości. Szybkość wzrostu zapewnia jej dynamiczna fotosynteza, którą oprócz światła i wody wspomagają także tlen, dwutlenek węgla oraz składniki odżywcze pobierane z gleby. Do najważniejszych z nich należą azot, fosfor i potas, których dostępność gwarantuje przy okazji pobieranie mikroelementów tj. wapń, magnez, żelazo czy molibden. W uprawie organicznej staramy się o dostarczenie ich wszystkich w zrównoważony sposób, aby nie spowodować ani niedoboru, ani toksycznego stężenia.

Cykl życiowy konopi jest zwykle dzielony na dwie fazy: wegatatywną i kwitnienia. Podczas tej pierwszej roślina silnie rozwija system korzeniowy i liściowy, a podczas tej drugiej kwiatostany, które po ścięciu i wysuszeniu każdy zdolny grower zamienia w marihuanę. Istnieje wiele metod uprawy konopi, ale jedną z zyskujących największą popularność w ostatnich latach jest uprawa organiczna, polegająca na działaniu w zgodzie z naturą i stosowaniu podłoża, nawozów i odżywek, które nie zostały wyprodukowane przy pomocy przemysłowych procesów chemicznych.

W istocie, prawdziwy grower organiczny stosuje jedynie te środki i produkty, które są roślinnego lub zwierzęcego pochodzenia, zamykając w ten sposób obieg naszego ekosystemu i nie przykładając ręki do niszczenia powłoki naszej planety, po której codziennie chodzimy. Głównym ostrzem krytyki ze strony lobby organicznego wobec upraw opartych na nawozach sztucznych jest niszczenie przez nie mikroflory i mikrofauny glebowej, której dobra kondycja pozostaje kluczowa dla zdrowia roślin, owadów i zwierząt.

Poniżej przedstawiam wam listę najbardziej znanych i efektywnych nawozów, dodatków i odżywek, które każdy organiczny grower powinien znać na pamięć, podając także gdzie trzeba nazwy angielskie, gdyż niektóre z nich mogą nie być znane pod polską nazwą.

uprawa organiczna konopi
Organiczna uprawa konopi w północnej Kalifornii

Wysuszona krew / Bloodmeal

Jeden z najbardziej efektywnych nawozów organicznych stosowanych w fazie wegetatywnej, który jest dokładnie tym – wysuszoną krwią zwierząt. Jeden z najważniejszych składników supergleby SubCoola, który zawiera bardzo dużo azotu dostępnego niemal natychmiast po zmieszaniu z podłożem, wystarczającego roślinie nawet na 4 miesiące. Wysuszona krew może być także stosowana w formie płynnej, a w tym celu należy ją rozpuścić w wodzie w stosunku 1:8.

Generalnie, jest to nawóz, który należy stosować bardzo oszczędnie i raczej mieszać z glebą przed posadzeniem roślin, a dodawać w trakcie fazy wegetatywnej tylko w wypadku wyraźnego niedoboru azotu, lub gdy dana odmiana jest na tyle silna i dynamiczna, że skorzysta z dodatkowego zastrzyku energii. Po podaniu zbyt dużej dawki wysuszonej krwi u rośliny mogą gwałtownie ciemnieć liście, a ona sama pokazywać symptomy poparzenia takie same, jak w przypadku nawozów sztucznych. Może psuć smak i przyciągać zwierzęta w uprawie outdoor.

Typowe NPK: 15-0-0

Guano nietoperza / Bat guano

Guano nietoperza to nic więcej, tylko skamieniałe odchody tych nocnych drapieżników, które są pozyskiwane z jaskiń, w których zamieszkują. W trakcie wieloletniej kalcyfikacji guano wiąże się z wapniem, magnezem i wieloma innymi mikroelementami, a po sproszkowaniu przypomina drobny, brązowy piasek. W uprawie konopi guano jest stosowane jako element supergleby lub miksu przygotowanego konkretnie pod kwitnienie

Guano jest cennym dodatkiem ze względu na wysoką zawartość fosforu, który rozkłada się jednak bardzo powoli i po 3-4 tygodniach jedynie część z niego zostaje udostępniona roślinom. Po jakichś trzech miesiącach można oczekiwać na dostępność w granicach 5-6%. Rozkład związku można minimalnie przyśpieszyć zagotowując guano w wodzie lub używając specjalnego bubblera. Najlepszą metodą jest jednak inokulacja korzeni konopnych mikoryzą, która rozkłada fosfor w naturalny sposób.

Typowe NPK: 3-15-4

hawaiian_cannabis
Hawajska odmiana autochtoniczna / uprawa outdoor

Mączka kostna / Bonemeal

Mączka kostna to drobno zmielone rogi, kości i kopyta zwierzęce. Jeden z najczęściej stosowanych nawozów organicznych z dużą zawartością fosforu, który jednak bardzo powoli się rozkłada. Zwykle musi minąć przynajmniej miesiąc, zanim bakterie glebowe i grzyby zaczną ten proszek rozkładać do postaci przyswajalnej przez rośliny. Dodawać go należy najlepiej do miksu przed posadzeniem rośliny lub zagotować w przypadku stosowania jako odżywki.

Mączka kostna zawiera zawsze trochę azotu, a także dużo wapnia i magnezu, które są niezbędne do stabilnego rozwoju kwiatostanów i wpływają na ostateczny smak marihuany. Sama w sobie podnosi również PH gleby, gdyż ma naturalnie zasadowy odczyn, tak więc może być stosowana zamiast wapna tam, gdzie zachodzi potrzeba odkwaszenia podłoża, lub gdy miks zawiera za dużo torfu, czy igieł sosnowych. Może przyciągać niektóre zwierzęta w uprawach outdoor.

Typowe NPK: 2-11-0

Kompost

Jeden z najcenniejszych składników każdej zdrowej gleby. Kompost użyźnia podłoże poprzez usprawnienie jego struktury, napowietrzając je i zmniejszając parowanie wody, co przekłada się na mniejszą potrzebę podlewania. Sam w sobie kompost zawiera bardzo mało azotu, fosforu i potasu, ale niemal wszystkie mikroelementy potrzebne zarówno w fazie wegetatywnej, jak i w fazie kwitnienia. Najcenniejszym składnikiem kompostu jest jednak kwas humusowy, który niezwykle zwiększa objętość korzenia, co przekłada się na dynamiczny i stabilny wzrost rośliny.

Zawartością kompostu można łatwo manipulować dodając do pryzmy elementy bogate w potrzebne substancje, które stają się z kolei pożywką dla bakterii nitryfikacyjnych i wielu rodzajów grzybów. Te rozmnażając się w dużej ilości są zaś wskaźnikiem zdrowia naszej gleby. Bez nich możemy w zasadzie zapomnieć o uprawie organicznej, gdyż rośliny współżyją z nimi na symbiotycznych zasadach. Bakterie i grzyby wydalają podczas rozkładania związków chemicznych życiodajne enzymy, które pomagają roślinom w każdej fazie rozwoju.

Typowe NPK: 0,5-0,5-0,5

Biohumus / Worm castings

Biohumus to wydaliny dżdżownic żywiących się kompostem, bądź obornikiem. Mimo że zawierają w zasadzie bardzo mało azotu, fosforu i potasu, są niezwykle bogate w pożyteczne bakterie i grzyby i mikroelementy, które pomagają we wszystkich fazach wzrostu rośliny, szczególnie wzmacniając korzenie i łodygi. To przekłada się zaś na bardziej dynamiczny wzrost, większą odporność na choroby i ataki owadów.

Biohumus najlepiej dodawać do miksu przed posadzeniem roślin, gdyż jest on bardzo łatwo przyswajalny, tak więc w widoczny sposób przekłada się na rozwój systemu liściowego. W istocie, obecność biohumusu może sama w sobie zapewnić wystarczający poziom mikroelementów na cały żywot rośliny i dać jej stabilną podstawę zarówno na samym początku fazy wegetatywnej, jak i po ewentualnym przesadzeniu. Zaletą biohumusu jest to, że można stosować go obficie bez żadnych obaw.

Typowe NPK: 0,5-0,25-0,25

bubba_kush_cannabis_strain
Bubba Kush / dojrzały szczyt

Sproszkowana skórka bananowa

Jeden z najbardziej dostępnych, a przy tym niezwykle bogatych w substancje odżywcze nawozów organicznych. Skórka bananowa zawiera gigantyczne ilości potasu i pewną ilość fosforu, które szybko rozkładają się w glebie. Aby sproszkować skórkę bananową należy ją przesuszyć przez kilka dni, a potem piec w piekarniku nastawionym na 200°C przez około 20 minut na suchy wiór, który należy następnie zmiksować na drobny proszek. Ten można również stosować jako odżywkę po częściowym rozpuszczeniu w wodzie.

Typowe NPK: 0-3-42

Sproszkowane skorupki od jajek

Skorupki od jajek zawierają śladowe ilości azotu, fosforu i potasu, ale same w sobie są złożone w 93% z wapnia, który jest niezbędny konopiom, szczególnie w pierwszym miesiącu życia i w trakcie kwitnienia. Żeby sproszkować skorupki od jajek należy je wysuszyć, pokruszyć, a następnie zmiksować na drobny proszek. Ten dosypujemy do naszego miksu przed posadzeniem roślin lub stosujemy jako odżywkę po częściowym rozpuszczeniu w wodzie. Nie należy stosować skorupek w całości, gdyż rozkładają się wtedy latami. Na zewnątrz może przyciągać niektóre zwierzęta.

Typowe NPK: 0-0-0

Gnojowica z pokrzywy

Pokrzywa należy do roślin akumulujących azot w dużej ilości, który ma jedną ważną cechę – jest natychmiastowo przyswajany przez rośliny, tak więc przekłada się na bardzo dynamiczny wzrost systemu liściowego i umocnienie łodygi. Pokrzywa zawiera oprócz azotu, fosforu i potasu także dużą ilość potrzebnych konopiom mikroelementów tj. żelazo, wapń i molibden.

Gnojowicę z pokrzywy robi się w bardzo prosty sposób, zalewając wodą wiadro lub duży zbiornik wypełniony liśćmi (łodygi wyrzucamy), wystawiając je na słońce i czekając kilka dni aż kompletnie się rozłożą, wydzielając charakterystyczny smród. Ten gęsty płyn rozrabiamy następnie wodą na tyle, żeby można go stosować jako płynną odżywkę, którą podlewamy nasze rośliny średnio raz na miesiąc.

Typowe NPK: 4-1-1

Panama Red / późne kwitnienie
Panama Red / późne kwitnienie

Gnojowica z żywokostu

Żywokost to roślina doskonale znana w tradycyjnym ziołolecznictwie, a zrobiona z niej gnojowica pozostaje idealnym źródłem potasu, fosforu i azotu, a także wielu mikroelementó, które są dostępne roślinom natychmiast po rozłożeniu się liści. W przypadku silnego ekstraktu typowe NPK może zostać podbite nawet do 8-5-20.

Żeby przygotować gnojowicę z żywokostu należy zebrać dojrzałe liście i kwiaty rośliny, a następnie zalać je wodą w beczce lub dużym pojemniku, który pozostawiamy na kilka dni w nasłonecznionym miejscu. Gnojowica jest gotowa, gdy wszystko dokładnie się rozpuściło i czujemy charakterystyczny smród. Idealna odżywka na czas wczesnego kwitnienia. Alternatywnie, liście można wymieszać z glebą podczas przygotowania miksu pod kwitnienie.

Typowe NPK: 2-1-5

Pokruszona skała wulkaniczna / Volcanic rock dust

Skała wulkaniczna jest pozyskiwana z terenów, które ucierpiały kiedyś z powodu eksplozji wulkanów, ale po latach zamieniły się w niezwykle żyzne ziemie dające nieprzeciętne plony, z których najbardziej znanymi są te w okolicach Wezuwisza i Etny. Tajemnica leży w rzadkich minerałach zawierających, silikę, tlenek żelaza, tlenek wapnia, tlenek tytanu oraz potas i fosfor, które wpływają na wigor roślin i ilość kwiatów.

Pokruszoną skałę wulkaniczną należy zmieszać w bardzo małych ilościach z glebą przynajmniej kilka miesięcy przed posadzeniem rośliny. Wadą tego dodatku glebowego jest bardzo powolny czas rozkładu minerałów, który może zająć nawet dwa lata. Zaletą jest niemal całkowita mineralizacja naszego miksu czy podłoża, które z czasem osiąga pełną równowagę i drastycznie zwiększa plony w kolejnych latach.

Typowe NPK: 0-0,25-0,25

Blue_Dream_bud
Blue Dream / szczyt gotowy do palenia

Popiół drzewny

Popiół drzewny to jeden z najstarszych nawozów naturalnych stosowanych przez człowieka, bardzo bogaty w wapń, a w mniejszym stopniu w potas (obydwa składniki mineralne są potrzebne do prawidłowej fotosyntezy). Dodanie popiołu drzewnego może samo w sobie zapewnić dostateczny poziom wapnia i potasu na cały okres kwitnienia, ale łatwo można z nim przesadzić, więc należy to robić z umiarem.

Jako że wapń i potas mogą być przez konopie pobierany jedynie, jeśli znajdują się w okolicach korzenia, najlepszym sposobem jest zmieszanie popiołu z glebą przed posadzeniem konopi. Popiół można jednak również stosować na początku kwitnienia, posypując nim glebę wokół rośliny, lub rozpuszczając go w wodzie w stosunku 1:10 i stosując jako odżywkę. Uwaga! Popiół jest silnie zasadowy i z miejsce podbija PH gleby. Żeby lekko go zneutralizować należy dodać trochę własnego moczu, octu lub soku z cytryny.

Typowe NPK: 0-1-3 (20% wapnia)

Ekstrakt z wodorostów / Seaweed extract

Ekstrakt z wodorostów jest pozyskiwany z brązowych alg morskich, które zawierają bardzo małe ilości azotu, fosforu i potasu, ale niemal wszystkie mikroelementy potrzebne konopiom do prawidłowego rozwoju. Główną zaletą ekstraktu z wodorostów pozostają jednak zawarte w niej naturalne hormony wzrostu i enzymy, które stymulują korzeń do szybkiego wzrostu i uodparniają roślinę na infekcje bakteryjne. Należy stosować jako dodatek glebowy przed posadzeniem roślin. Może przyciągać niektóre zwierzęta i owady.

Typowe NPK: 0,5-0,25-1

Obornik bydlęcy

Obornik bydlęcy jest częściowo lub całkowicie skompostowaną mieszanką kału i moczu krowiego oraz ściółki z obory. Jeden z najpopularniejszych nawozów organicznych używanych przy uprawie konopi. Jego zaletą są łatwo i szybko przyswajalne przez rośliny fosfor, azot i potas, które po dodaniu do gleby przed posadzeniem roślin, wystarczają w zupełności na cały okres wegetatywny i wczesne kwitnienie. Wadą jest to, że azot z obornika szybko się wyczerpuje – na zewnątrz zostaje szybko wypłukany z gleby – tak więc we wszystkich rodzajach upaw jego ilość należy uzupełniać regularnie co roku.

Typowe NPK: 2-5-2

organic_indoor_grow
Uprawa indoor / Colorado

Węgiel drzewny / Biochar

Koncepcja stosowania węgla drzewnego sięga pierwszych eksperymentów rolniczych człowieka we wczesnym neolicie. W Ameryce Południowej wiele z zamieszkujących lasy amazońskie plemion wypalało małe połacie lasu w celu użyźnienia gleby. Koncepcja używania węgla drzewnego w rolnictwie była bardzo popularna tuż przed rewolucją w przemyśle nawozów sztucznych w połowie XIX wieku.

Węgiel drzewny działa jako naturalny spulchniacz gleby dzięki swojej porowatej strukturze, która wiąże wilgoć, zapewnia dostęp do tlenu korzeniom konopi i staje się doskonałą pożywką dla wielu grzybów i bakterii glebowych. Ponadto, węgiel drzewny wiąże substancje odżywcze w glebie, zmniejszając ich wypłukiwanie. Podobnie do popiołu drzewnego, węgiel podbija również PH gleby i stablizuje jej odczyn w granicach 7.0, ale znacznie wolniej się rozkłada.

Bez żadnych obaw można go stosować w miksach organicznych zamiast perlitu, coco coir czy łusek ryżowych. Efektywnie zwiększa plony, co zostało udowodnione w uprawach porównawczych! Działa doskonale w parze z mikoryzą. Zmniejsza ilość CO2 w atmosferze, przechowując go w glebie przez długie lata z korzyścią dla mikroflory, mikrofauny i uprawianych roślin.

Typowe NPK: 0-0-0

Conradino Beb

Jak kiełkować nasiona konopi?

Czy wiosną, czy zimą, na kiełkowanie nasion konopi dobra jest każda pora. Wybudzenie materiału genetycznego z uśpienia pozostaje dla wielu growerów najważniejszym momentem całego cyklu, bo bez tego malutkiego kiełka możemy w zasadzie zapomnieć o całej reszcie. Dokładne zrozumienie zasad kiełkowania pozostaje więc ABSOLUTNIE KLUCZOWE dla powodzenia każdego konopnego przedsięwzięcia!

Podstawą uprawy konopi są nasiona lub klony. Te pierwsze są jednak znacznie łatwiejsze w operowaniu dla początkującego lub mało doświadczonego growera i z tego powodu przeważają w uprawach outdoor i indoor na całym świecie.

Jeśli chcesz się więc poważnie zająć sadzeniem konopi, kup lub nabądź inną drogą nasiona, na których można polegać! Mówimy zaś o dojrzałych nasionach ustabilizowanych odmian, których wiek nie przekracza roku, przechowywanych w niskiej temperaturze, wyhodowanych przez profesjonalistów!

Pamiętaj, że nasion nigdy nie wybiera się przypadkowo. Jeśli dany seedbank ma niskie ceny, ale złą renomę, podaruj sobie tę przyjemność. Przed każdym zakupem przeprowadź dokładny risercz, sprawdź na forach, popytaj znajomych growerów, zorientuj się jak wysoki procent nasion z danego źródła kiełkuje szybko i bez problemu. Ponadto, zawsze wybieraj odmiany, które dobrze spełniają twoje indywidualne wymagania.

nasiona_konopi
Nasiona konopi

Przykładowo, jeśli masz ochotę na uprawianie czystej sativy outdoor, ale pierwsze przymrozki trafiają się u ciebie w październiku, lepiej zapomnij o swoich marzeniach. Jeśli konopie chcesz uprawiać indoor na małej przestrzeni, wybierz odmianę która nie potraja wysokości podczas kwitnienia.

Jeśli myślisz o SCROGu, wybierz odmianę, która naturalnie dobrze się rozgałęzia. A jeśli chcesz uprawiać konopie, które będą gotowe przed jesiennymi ulewami, wybierz krótko kwitnącą odmianę typu 80-100% indica.

Istnieje kilka metod kiełkowania nasion i każdy ogrodnik używa tej, która jest dla niego najwygodniejsza, ale pierwszy krok jest uniwersalny i znacznie zwiększa szansę na sukces. Jeśli uprawę chcesz więc zacząć we właściwy sposób, do czystego kieliszka od wódki nalej filtrowanej wody, której PH nie przekracza 7.0 (zbyt zasadowa woda, bogata w metale ciężkie, może uszkodzić kiełki i całkowicie zniszczyć nasiona).

Następnie wrzuć swoje nasiona do kieliszka i pozwól im dobrze nasiąknąć. Najlepsze z nich pójdą na dno w ciągu pierwszych 6 godzin – co oznacza, że są wyjątkowo dobre – ale niektórym może to zająć nawet dobę.

Po 12-24 godzinach – zależnie od tego, jak szybko nasiona poszły na dno – przyszykuj papierowy ręcznik, złóż go na czworo i przerwij na pół. Rozłóż jedną z części na małym talerzyku, wylej na niego wodę razem z nasionami, po czym przykryj go pozostałą częścią, dając mu dobrze nasiąknąć.

Talerzyk postaw w ciemnym, ale ciepłym miejscu – idealna temperatura do kiełkowania to 18-25°C – i sprawdzaj co 12 godzin, czy pojawiły się kiełki. Nie pozwól ręcznikowi wyschnąć, ale nie dolewaj też wody, jeśli wciąż jest wilgotny.

nasiona_konopi_kielkowanie
Nasiona konopi w kieliszku z wodą

Jeśli twoje nasiona są dobrej jakości, w ciągu 12 godzin zobaczysz pierwsze kiełki, ale nie denerwuj się, jeśli będziesz musiał czekać kolejny dzień, dwa, a nawet trzy – wszystko zależy od grubości skorupki, a także dojrzałości i wieku nasiona.

Odczekaj aż kiełek będzie miał długość 1-2 mm po czym przy pomocy pincety DELIKATNIE przenieś nasiono do doniczki z ziemią, coco coir lub perlitem (zależnie od medium, w którym chcesz hodować). PAMIĘTAJ!!! NIGDY NIE ŁAP ZA KIEŁEK, ZAWSZE ZA SKORUPKĘ, A JEŚLI KONIECZNIE MUSISZ DOTYKAĆ NASIONA, RÓB TO MOKRYM PATYCZKIEM DO USZU.

Przed chwyceniem za pincetę powinieneś jeszcze zrobić 0,5-centymetrową dziurkę patyczkiem lub długopisem w swoim medium, którą lekko przykrywasz tym samym medium po wrzuceniu nasiona do środka.

Ostatnim krokiem jest LEKKIE podlanie medium wodą – w zupełności wystarcza kielieszek lub dwa – postawienie doniczki w nasłonecznionym miejscu lub pod lampami i czekanie aż zadziała natura. Dużą rolę na tym etapie odgrywa temperatura i jeśli jest ona idealna, twoje nasionko powinno ujrzeć świat w ciągu dwóch, trzech następnych dni, ale w niektórych przypadkach może to zająć nawet tydzień.

UWAGA! Jeśli twoje nasiono nie chce kiełkować pod mokrym ręcznikiem po 3-4 dniach, moczymy je w mocnym ekstrakcie z czarnej herbaty przez kolejną dobę! Taniny pomagają rozluźnić skorupkę. W przypadku nasion, których wiek przekracza 10 lat, tę samą technikę stosujemy przez tydzień!

Conradino Beb

Dyskretny urok retro: power hitter

power_hitter_lata70

Starzy amerykańscy headzi, pamiętający złoty okres lat ’60 i ’70, często rozpływają się na wspomnienie „palenia przeszłości”: egzotycznych szczytów Acapulco Gold, Oaxaca, Maui Wowie, Panama Red czy Santa Marta Gold, pierwotnych odmian konopi z gatunku cannabis sativa. Na tej samej półeczce znaleźć można wspomnienia na temat mitycznych przyrządów do palenia trawy, które z czasem odeszły w zapomnienie.

Obok klipsów do jointów (roach clips), które służyły do przytrzymywania żarzących się niedopałków, a potrzebne były dlatego, iż jointy kręciło się bez filtrów – w istocie nazwa kultowej kapeli psychedeliczno-folkowej Jefferson Airplane pochodzi od klipsa zrobionego z zapałki – jednym z tych legendarnych narzędzi jest często przywoływany przez koneserów power hitter.

Ten fascynujący gadżet był robiony oryginalnie z miękkiej plastikowej butelki służącej futbolistom amerykańskim do picia napojów witaminizowanych i służył do tłoczenia dymu z jointa bez fatygowania się zaciąganiem. Swoją kultowość power hitter osiągnął dzięki temu, że ułatwiał palenie marihuany w grupie. Można się nim było po prostu przerzucać po pokoju aż do wykończenia jointa.

Power hitter nie jest trudny do zrobienia. Wystarczy skombinować plastikową butelkę po ketchupie, cienką metalową rurkę i trochę taśmy klejącej. Jeśli macie w sobie trochę ducha majsterkowicza i minimum zainteresowania historią marihuany, skierujcie swoje kroki ku forum 420 Magazine, gdzie procedura konstruuowania power hittera została dokładnie wyjaśniona. Na zdrowie!

Jak ścinamy i suszymy konopie?

Kiedy ustalimy już dogodny moment do ścięcia konopi dzięki analizie dojrzałości trichomów, nie pozostaje nam nic innego, tylko chwycić za swoje ulubione narzędzie ogrodnicze i zakończyć żywot naszych roślinek. Samo ścięcie jest jednak dopiero początkiem długiego procesu suszenia i curingu, który nasze szczyty zamieni w wysokiej jakości marihuanę.

O ile niektórzy growerzy preferują wyrywanie konopi z korzeniami, nie jest to konieczne i dojrzałą roślinę można ściąć u podstawy nożycami ogrodniczymi lub siekierą, jeśli łodyga jest wyjątkowo gruba.

Zanim jednak wykonamy ten krok, warto ją całkowicie oskubać z liści wiatrakowych, które wydłużają proces suszenia i po dwóch-trzech dniach mogą przysłonić kwiatostany do tego stopnia, że ich ostateczne przycinanie stanie się koszmarem.

y_griega_strain
Y Griega / dojrzały szczyt

Z grubsza oskubaną roślinę możemy powiesić w całości do góry nogami w przewiewnym miejscu, ale znacznie wygodniej jest pociąć ją na kilka części, jeśli ucięliśmy wcześniej stożek wzrostu, dokonaliśmy toppingu lub FIMmingu, a przy SCROGu w zasadzie nie ma innej opcji.

Roślina pocięta na kilka części jest gotowa szybciej i zabiera mniej miejsca, co jest szczególnie ważne przy suszeniu więcej niż kilku roślin.

Idealna temperatura do suszenia to 18-21°C. Nasza suszarnia powinna być przy tym czysta, sucha i pozbawiona jakiejkolwiek pleśni (szczególnie ważne przy suszeniu w piwnicy lub na strychu), która jeśli zarazi świeże szczyty, może nam skasować większość plonu.

W wypadku, jeśli nasze rośliny złapały szarą pleśń pod koniec kwitnienia na skutek dużej wilgotności lub częstych opadów deszczu, myjemy szczyty dokładnie w zimnej wodzie, odcinamy wszystkie zarażone części nożycami, a następnie suszymy je suszarką.

W zależności od odmiany, którą uprawialiśmy i temperatury, proces suszenia może zająć od 4 do 10 dni. Lekkie szczyty czystych sativ i hybryd zdominowanych przez geny sativy będą się suszyły znacznie szybciej od grubych, zbitych szczytów czystych indik, lub odmian zdominowanych przez tę genetykę.

Marihuana zakończy pierwszy etap suszenia w momencie, gdy szczyty stracą 70-80% wagi, przy lekkim ściśnięciu przypominają gąbkę, a łodyga łatwo łamie się w palcach.

suszenie_konopi
Frisian Dew podczas suszenia

Zapach powinien do tego czasu nieco zelżeć, czyli zrobić się mniej intensywny, ale bardziej dojrzały (powinny pojawić się nowe aromaty). To znak, że terpeny zaczęły się rozkładać i możemy zacząć przycinanie.

W tym celu bierzemy małe nożyczki i odcinamy wszystkie liście cukrowe u podstawy łodygi, a jeśli nie możemy dotrzeć do ich małej łodygi, gdyż przysłaniają ją kwiaty, ucinamy wszystko, co wystaje poza krawędź. Celem przycinania jest pozbawienie marihuany smaku chlorofilu, który składowany jest w liściach i zostawia w ustach aromat mięty/siana.

Po przycięciu wsadzamy marihuanę do szklanego słoika, gdzie rozpoczynamy proces curingu (słoikowania), przy którym należy unikać metalowych puszek i plastikowych pudełek.

Te tłumią naturalny aromat i źle balansują wilgoć, wydłużając czas curingu oraz psując ostateczny bukiet. Marihuana w momencie wsadzenia do słoika powinna być sucha, ale nie przesuszona, a po zakończeniu curingu powinna zawierać 8-12% wilgoci, co gwarantuje równe spalanie.

drying_cannabis_buds
Suszenie na sznurze bez liści

By wyeliminować ryzyko złapania pleśni w trakcie, marihuanę wietrzymy codziennie przez 2-4 godziny, pozostawiając zakrętkę słoika otwartą. Proces ten kontynuujemy przez 7-10 dni, by następnie otwierać słoik raz na tydzień przez następny miesiąc.

Curing możemy kontynuować przez rok, co zwiększa relatywną potencję nawet o 100%, ale szczyty nadają się do palenia już po 4-6 tygodniach słoikowania. Kwiaty osiągają jednak szczyt swojej relatywnej potencji nie wcześniej niż po 3-6 miesiącach curingu, kiedy niestałe kannabinoidy i terpeny dokonały ostatecznej transformacji.

Jak zrobić hasz prostą metodą w 10 minut?

Doświadczeni palacze i growerzy na pewno wiele razy zastanawiali się jak szybko i tanio uzyskać hasz w domowym zaciszu. W istocie jest to prostsze niż by się wydawało i wymaga jedynie posiadania blendera, papieru woskowego, pędzelka i noża… oraz kilku gramów dobrze wysuszonego zioła.

Krok 1:

Mielimy dobrze wysuszone szczyty lub liście cukrowe w blenderze. Idealne są te, które kruszą się w palcach.

Krok 2:

Pędzelkiem usuwamy na papier woskowy najdrobniejsze trichomy, które będą teraz przypominały zielono-złoty pył i osiądą na przykrywce blendera.

Krok 3:

Resztę materiału powoli, ale intensywnie przesiewamy przez sitko do herbaty, żelazny filtr z ekspresu do kawy lub pończochę. Jeśli trzeba, nawet 2-3 razy.

Krok 4:

Rozprowadzamy trichomy równo po powierzchni tworząc prostokącik o rozmiarze 1-2 cm kwadratowych.

Krok 5:

Zawijamy papier z dwóch stron po czym uciskamy każdą z nich po kolei krótko podgrzanym nożem, który nie powinien być za gorący. 3-4 sekundy z zapalniczką w ręku są wystarczające.

Krok 6:

Formujemy hasz palcami sprawdzając, czy jest wystarczająco zbity… palimy.

 

Uwaga! Zamiast papieru woskowego (papieru do pieczenia) mozna użyć folii aluminowej!

Wideo instruktażowe

Wstęp do organicznej uprawy konopi

Rosnąca świadomość ekologiczna w społeczeństwach rozwiniętych ekonomicznie sprawia, że coraz częściej kwestionujemy techniki rolnictwa opartego na nawozach sztucznych, które dominuje na całym świecie od drugiej połowy XIX wieku. Od lat ’90 rolnicy, aktywiści i naukowcy coraz częściej wskazują na minusy przemysłowo-chemicznej uprawy roślin, która zanieczyszcza glebę, niszczy pożyteczne mikroorganizmy i pozostawia w niej niebezpieczne toksyny. Rolnictwo ekologiczne, organiczne czy biologiczne to powrót do naturalnych strategii i technik, które współgrają z cyklem natury.

Na czym polega uprawa organiczna

Jeśli chcesz uprawiać konopie w naturalny sposób – a umożliwia ci to prawo kraju, w którym mieszkasz – i szukasz sposobu na uniknięcie stosowania nawozów chemicznych, czy ziemi traktowanej preparatami azotowo-potasowo-fosforowymi, techniki organiczne są dla ciebie idealną propozycją.

Dzięki naturalnemu podejściu do swojej małej uprawy nie poparzysz roślin, dasz im dokładnie tyle składników pokarmowych, ile potrzebują, a także zapewnisz szybki i zdrowy rozwój z dynamicznym przyrostem systemu korzeniowego.

W uprawie organicznej nie będziesz musiał stosować nawozów sztucznych i cyklicznie płukać swojego medium, rozwiniesz za to wiedzę dotyczącą fukcjonowania bakterii, grzybów i drobnych żyjątek, które wykonują ciężką pracę rozkładając gnijącą materię na czynniki pierwsze.

Są one podstawą pożywienia twoich ukochanych roślinek, pozwalając im stabilnie rozwijać łodygę i system liściowy, a w dalszej części kwiatostany, które po wysuszeniu staną się częścią twojej domowej kolekcji.

organic_weed_california
Uprawa organiczna w północnej Kalifornii

Aby zacząć przygodę z ekologiczną uprawą konopi, należy sobie wyobrazić swoją glebę jako podziemną manufakturę, w której miliony małych robotników wykonują skomplikowaną pracę. Jedni dostarczają materiałów, inni rozbierają je na części, a jeszcze inni przerabiają je i transportują do punktu, w którym mogą być odebrane przez zleceniodawcę: waszą roślinę. By manufaktura ta działała jednak sprawnie i bez straty czasu, robotnicy muszą jeść, rozmnażać się i mieć dobrą infrastrukturę transportową. W tym celu gleba musi dobrze zaspokajać ich codzienne potrzeby.

Konopie potrzebują do idealnego wzrostu 63 składników odżywczych (przynajmniej na dzień dzisiejszy, bo ich liczba wciąż rośnie), z których najważniejszymi są azot, fosfor i potas, ale te praktycznie nie występują w naturalnej postaci bez obecności innych pierwiastków chemicznych tj. magnez, wapń, żelazo, siarka, sód, fluor, cynk, krzem, jod, mangan, bor, molibden, nikiel i kobalt.

Wszystkie z nich do gleby dostają się zaś w formie złożonych związków chemicznych, które są nieprzyswajalne przez rośliny, jeśli nie zostaną najpierw sprowadzone do prostej postaci przez grzyby i bakterie glebowe.

Przykładowo, by azot został pobrany przez rośliny z gleby musi zostać najpierw zamieniony w azotany, azotyny lub jony amonowe. Tu na pomoc przychodzą zaś bakterie nitryfikacyjne (należące do grupy bakterii tlenowych), które dzięki swojej działalności zwiększają stosunek jonów azotanowych do jonów amonowych, znacznie efektywniej pobieranych przez rosliny od tych drugich. Te same bakterie uczestniczą też w nitryfikacji, czyli utlenianiu materii organicznej i zamianie jej w najbardziej użyteczne narzędzie uprawy organicznej: KOMPOST!

To właśnie kompost jest najważniejszym narzędziem dla growera, który chce rozwinąć pełen potencjał ekologicznej uprawy konopi. W zależności od składu, kompost może zawierać znaczne ilości azotu i potasu oraz drobne ilości fosforu, śladowe ilości niemal wszystkich pierwiastków potrzebnych do zdrowego funkcjonowania roślin, a ponad wszystko kluczowy dla przemiany materii przez rośliny kwas humusowy.

Jednak składem chemicznym kompostu można łatwo manipulować i w przypadku dodawania do pryzmy odpadków zwierzęcych, które mają więcej fosforu, a także specyficznych odmian roślin bogatych w rzadkie mikroelementy, po zakończeniu procesu utleniania otrzymamy zupełnie inny skład.

Kompost dobrze wymieszany z glebą to podstawa każdej uprawy organicznej – fundament, na którym można uprawiać zdrową roślinę i otrzymać przyzwoity plon nawet bez stosowania ulepszaczy gleby czy nawozów organicznych.

Mieszankę taką można spokojnie stosować 2-3 lata pod rząd, gdyż związki odżywcze nigdy nie zostaną wyczerpane przez rośliny po pierwszym sezonie, co ma związek z ich powolnym rozkładem przez grzyby i bakterie. W istocie, wielu growerów donosi, że plony zwiększają się znacznie w drugim i trzecim sezonie.

Zalety uprawy ekologicznej

Faktem jest, że aby dotrwać do zbiorów, roślinom wystarczy dobry kompost i dobrze natleniona ziemia. To da się zaś otrzymać mieszając obydwa składniki przynajmniej miesiąc wcześniej w dużym wiadrze, nawadniając powstały miks wodą i stawiając w kącie lub zwyczajnie zostawiając go na łaskę deszczu i słońca gdzieś na zewnątrz, nawet bez wiadra.

Działka, ogród czy leśna polana będą równie dobre, a kiedy przyjdzie wreszcie czas, by użyć tej mieszanki do sadzenia nasion czy klonów, wystarczy ją przesypać do donic lub przekopać z jej pomocą ziemię, jeśli swoje rośliny chcemy posadzić na słońcu.

Takie podejście jest idealne dla początkujących growerów, którzy nie chcą windować kosztów uprawy, nie mają żadnej wiedzy dotyczącej wzrostu roślin, stosowania nawozów i nie znają również zróżnicowanych potrzeb konopi związanych z okresem wzrostu i kwitnienia. Lepiej zaczynać powoli – na większe plony i zaawansowane techniki jeszcze przyjdzie czas.

Zanim przejdziemy do fazy maksymalizacji potencjału genetycznego konopi, lepiej dobrze jest poznać ich wygląd, tryb wzrostu i docenić smak pierwszych szczytów. Innymi słowy, dopiero zaczynający swoją przygodę z alternatywnym ogrodnictwem powinni skupić się bardziej na bezstresowym obserwowaniu swoich dzieci niż na dzikich eksperymentach.

Zaawansowani rolnicy konopni będą sobie jednak zadawać pytania. Jak mogę zwiększyć plon naturalnymi metodami? Jak mogę polepszyć smak i zapach swoich szczytów? Jak mogę przyśpieszyć wzrost wegetatywny? Jak mogę wzmocnić system korzeniowy? Jak mogę lepiej uchronić swoje rośliny przed szkodnikami, pleśnią i niedoborami mineralnymi?

Na to wszystko są sposoby, które nie wymagają uciekania się do produktów chemicznych. Dobry grower organiczny z czasem może stać się niemal samowystarczalny i ograniczyć używanie markowych produktów do minimum.

O ile wszyscy growerzy są zgodni, że bez użycia chemikaliów konopie rosną nieco wolniej, a uprawy hydroponiczne są o wiele szybsze od glebowych, ani glebowo-chemiczni, ani hydroponiczni growerzy nie są w stanie uzyskać pod lampami 3-4 metrowych potworów, które na słońcu w organicznej glebie są w stanie dać plony sięgające 5 kg suchych szczytów, jak w północnej Kalifornii!

To zaś tylko jeden z dowodów na to, że konopie są roślinami, których potencjał może zostać w pełni osiągnięty jedynie outdoor. Jeśli uprawiamy więc na słoneczku, działanie w zgodzie z naturą wydaje się znacznie bardziej stosowne od używania gamy nawozów mineralnych.

Jeśli będziemy stosowali nawozy chemiczno-mineralne w uprawie outdoor, nie tylko zanieczyścimy i wyjałowimy glebę, a przy okazji stworzymy zagrożenie dla lokalnych rzek i jezior, ale nie będziemy w stanie wypłukać szczytów ze związków chemicznych, które zostały wcześniej przez rośliny przyswojone. Aromat będzie silniejszy, ale też znacznie mniej złożony. Dym będzie palił gardło i zobaczymy czarno-szary popiół.

Jazda będzie mocniejsza i bardziej wymóżdżająca, ale krótsza i mniej przyjemna. Szczyty będą twardsze, ale będą suszyły się znacznie wolniej, a w fazie curingu nie wykształci się cała paleta zapachów, charakterystycznych dla organicznej marihuany. Ostateczna różnica będzie taka, jak pomiędzy wysokiej klasy toskańskim winem, a tanim jabolem!

Sztuka tworzenia idealnego medium

Aby otrzymać wysokie plony nie musimy już dłużej uciekać się do nawozów sztucznych, gdyż w ostatnich latach uprawa organiczna poczyniła taki progres, że stosując odpowiedni miks gleby i właściwy system nawożenia otrzymamy zioło znacznie przewyższające jakością produkty hydroponicznych cudotwórców, a po kilku latach eksperymentów będziemy nawet w stanie konkurować z wysokimi plonami komercyjnych growerów, zarówno outdoor, jak i indoor.

W tym celu powinniśmy się zainteresować na początek koncepcją supergleby, która została spopularyzowana przez znanego hodowcę SubCoola z TGA Genetics.

Aby wyeliminować potrzebę nawożenia w uprawie organicznej stworzył on miks, który zapewnia konopiom wszystkie składniki pokarmowe przez cały cykl życia. Miks ten jest podatny na indywidualne modyfikacje, a wielu growerów przyznaje, że wraz z jego użyciem rośliny wystarczy tylko podlewać wodą. Coś zarówno dla początkujących, jak i zawodowców.

Aby stworzyć organiczną superglebę SubCoola należy przygotować następujące składniki (proporcje podane są dla około 10 roślin):

100-120 kg organicznej ziemi doniczkowej
12-25 kg biohumusu
0,5-1 kg coco coir
250-500 g mikoryzy
2,5 kg mączki kostnej
2,5 kg bat guano
2,5 kg sproszkowanej krwi
1,5 kg sproszkowanej skały fosforanowej
¾ kubka soli Epsom
½ kubka dolomitu
½ kubka azomitu
2 łyżki kwasu humusowego

Składniki opcjonalne lub wymienne z powyższymi:

perlit
pumeks
kompost
torf
węgiel brunatny
biohumus
sproszkowane muszle ostryg
sproszkowane wodorosty
sproszkowane nasiona soji
sproszkowana juka
sproszkowana lucerna
sproszkowana skała glacjalna
k-mag
zielony piasek
leonardyt

Wszystko to należy dokładnie wymieszać na rozłożonej wcześniej płachcie lub równym podłożu, a następnie przesypać do dużych wiader lub zbiorników. Superglebą SuperCoola wypełnia się 1/3-1/2 dolnej części donicy, przysypując ją zwykłą ziemią doniczkową lub ziemią wymieszaną z kompostem, gdyż mikst jest tak bogaty w składniki pokarmowe, że może poparzyć korzenie młodych sadzonek czy klonów. Ten miks nie potrzebuje już wg SubCoola żadnych nawozów, enzymów czy odżywek – jest absolutnie samowystarczalny.

Równie dobry, ale mniej „żrący” – co jest głównym problemem supergleby, która dla pewnych odmian konopi będzie zwyczajnie przesycona składnikami pokarmowymi – i przetestowany przez nas z sukcesem miks, można stworzyć przy pomocy następujących składników (podajemy proporcje dla dwóch roślin):

4 kg organicznego kompostu ogrodowego
12 kg organicznej ziemi ogrodowej
0,5 kg torfu
0,5 kg biohumusu
0,5 kg ryżu
100 g bat guano
100 g pokruszonych suchych liści
100 g węgla drzewnego
100 g gnijącej materii owocowej lub warzywnej
25 g zarodników mikoryzy
6 łyżek stołowych drobno sproszkowanych skorupek od jajek
4 łyżki stołowe popiołu drzewnego

Jeśli sadzimy w nim nasiona albo klony, 10-20 cm donicy tego miksu posypujemy mieszanką ziemi i kompostu, ale jeśli przesadzamy do niego rośliny na okres kwitnienia, możemy ten krok pominąć.

Celem każdego organicznego supermiksu jest zapewnienie konopiom wszystkich niezbędnych składników odżywczych na czas wzrostu wegetatywnego i kwitnienia, ale niektórzy growerzy mogą zdecydować, że wygodniej jest im stworzyć dwa osobne: azotowy na rozwój systemu liściowego i łodygi oraz fosforowo-potasowy na rozwój kwiatostanów. W obydwóch przypadkach musimy jednak pamiętać, że roślina uprawiana w organicznej glebie potrzebuje znacznie więcej niż standardowe NPK, a kluczem jest rozwój korzeni.

Odżywki, nawozy organiczne i żyjąca gleba

Aby gleba mogła systematycznie oddawać roślinom wszystko to, co jest im potrzebne do życia, niezbędne jest pobudzenie mikroflory i mikrofauny. Jeśli chcemy wspaniałego zapachu i niezapomnianego smaku, a nie chcemy przy tym rezygnować z dużych plonów, musimy zadbać o to, żeby nasza gleba żyła własnym życiem i miała co jeść. Jednym ze sposobów jest poleganie na mikoryzie – symbiotycznym związku grzybów i korzeni roślin, które żywią je węglanami (tzw. wysiękami), a te w zamian pozwalają im na głęboką ekspansję w głąb gleby.

Dzięki mikoryzie konopie są w stanie przyswoić do 30-40% więcej azotu, potasu i fosforu, a więc rosną szersze i silniejsze, ze znacznie głębszym systemem korzeniowym, którego rozwój, o czym powinniśmy zawsze pamiętać, jest wprost proporcjonalny do rozwoju systemu liściowego i kwiatostanów.

Innymi słowy, dodanie grzybów mikoryzowych do supermiksu może znacznie powiększyć nasz plon. Aby w pełni docenić potencjał tych pożytecznych grzybów, należy je dodać na samym początku życia rośliny. W ciągu około 4-6 tygodni przyczepią się one do korzeni i zaczną swoją pracę.

Są jednak sposoby na zapewnienie naszym roślinom szybko przyswajalnych składników pokarmowych, jeśli zdecydujemy, że potrzebują małego kopniaka. W fazie wzrostu wegetatywnego wspaniale zadziała gnojowica z pokrzywy lub pokrzywy, skrzypu i krwawnika, jeśli znajdziemy te rośliny w naszym otoczeniu.

Azot, żelazo i magnez zawarte w pokrzywie stają się przyswajalne dla konopi już w momencie, gdy ta zaczyna gnić. Wspaniały, absolutnie naturalny nawóz możemy stworzyć zalewając wiadro liści pokrzywy wodą i czekając tydzień lub dwa aż rozłożą się one całkowicie. Gdy smród zgnilizny nieco zelżeje rozcieńczamy roztwór wodą pół na pół i stosujemy jako płynny nawóz raz na dwa tygodnie.

Innym, niezwykle wartościowym źródłem azotu, (oraz fosforu i potasu w śladowej ilości), a także bakterii, enzymów i hormonów wzrostu jest nasz własny mocz (nazywany przez organicznych growerów płynnym złotem).

Świeży lub pozostawiony kilka dni na świeżym powietrzu w celu utlenienia powinien zostać rozcieńczony w proporcjach 1 do 10, żeby nie poparzyć roślin. Aby preparat ten dodatkowo wzmocnić, na 1,5 L rozcieńczonego moczu dodajemy łyżkę stołową popiołu drzewnego, który podniesie zawartość potasu i wapnia. Płyn następnie wstrząsamy przez pół minuty.

Najnowsze badania naukowe stwierdzają, że stosowanie mieszanki moczu i popiołu daje takie same, a nawet lepsze efekty od komercyjnych nawozów mineralnych. Ten całkowicie naturalny preparat można stosować aż do zakończenia wczesnego kwitnienia przez nasze rośliny, czyli momentu w którym przestają rosnąć wertykalnie i poświęcają całą energię na produkcję kwiatostanu.

Alternatywnym nawozem na późny okres wegetatywny, ale także jednym z kilku które może poważnie poparzyć nasze rośliny, jest sproszkowana krew, którą należy zaparzyć lub zagotować, żeby uwolnić jak największą ilość azotu. Przed zastosowaniem preparat należy rozcieńczyć w proporcji 1 do 15. Zawartość azotu w sproszkowanej krwi może sięgać aż 14%.

Naturalnymi nawozami na kwitnienie, powszechnie stosowanymi przez organicznych growerów konopi, są z kolei bat guano i mączka kostna, które tak samo jak sproszkowaną krew należy najpierw zaparzyć lub zagotować, by uwolnić fosfor.

Nawet po kilkudniowej preparacji nie więcej niż 5% fosforu będzie jednak dostępne naszym roślinom, a reszta zostanie rozłożona przez bakterie fosforowe i pożyteczne grzyby dopiero po wielu latach.

Bat guano jest przy tym dostępne nieco szybciej niż mączka kostna i zawiera więcej bakterii, które pomogą lepiej funkcjonować naszej glebie. Należy przy tym pamiętać, że konopie potrzebują w praktyce NIEWIELE fosforu i potasu do obfitego kwitnienia, a do ostatnich 2-3 tygodni cyklu życiowego przyswajają duże ilości azotu, wapnia, siarki i magnezu!

Ale jeśli przekonani jesteśmy, że przyswajanie fosforu powinno mimo wszystko zostać pobudzone (np. widzimy jego niedobory), możemy pobudzić nasze mikroorganizmy oferując im zwiększoną dawkę pożywienia w postaci cukrów prostych i złożonych. Jak wskazują bowiem badania biologów, różne bakterie preferują różne cukry.

Najbardziej rozpowszechnionym sposobem kultywacji bakterii w glebie jest wśród growerów melasa – gęsty sok powstały przy wyciskaniu trzciny cukrowej, który może być także zastąpiony nierafinowanym cukrem tj. Mascobado lub organicznym ekstraktem fruktozowym (z kukurydzy, agawy etc.).

Dodanie melasy do gleby powoduje szybki przyrost flory bakteryjnej, a w efekcie zwiększone pobieranie pierwiastków mineralnych z gleby przez rośliny, jeśli damy jej niewiele. Rośliny, o czym należy pamiętać, nie są w stanie same pobierać cukrów – w istocie, tworzą je w procesie fotosyntezy – ale żywiące się nimi bakterie wydalają do gleby enzymy, które służą wielką pomocą korzeniom.

Growerzy używają melasy głównie w fazie późnego kwitnienia i dużo z nich twierdzi, iż ostateczny plon zostaje w ten sposób zwiększony o 20-30%. Są też jednak tacy, którzy melasą podlewają rośliny już pod koniec fazy wegetatywnej i także widzą rezultaty. Dobrą praktyką jest tu zachowanie zdrowego rozsądku i dawanie jej w niewielkich dawkach, a także dokładne monitorowanie reakcji rośliny.

Innym sposobem na dynamiczne pobudzenie rozwoju mikroorganizmów w glebie jest dostarczenie jej łatwo rozkładającej się materii organicznej tj. podgnite owoce czy warzywa. Dodanie ich do górnej warstwy twojego supermiksu sprawi, że ułatwiony zostanie wzrost grzybów saprotroficznych, które produkując dwutlenek węgla pobudzą naszą roślinę do dynamicznego wzrostu.

Jeśli zaś chcemy się upewnić, że ich zarodniki występują w naszej glebie, wystarczy do niej dodać troszkę leśnej próchnicy. Jednak nawet bez niej jest duża szansa, że rozkładające się cukry staną się pożywką dla milionów innych pożytecznych grzybów i takiej samej liczby bakterii.

Innym sposobem na pobudzenie rozwoju mikroorganizmów w glebie i szybszy rozwój systemu korzeniowego jest użycie air-potów lub smartpotów zamiast tradycyjnych donic. Obydwa typy zapewniają stały dostęp tlenu do korzeni, co przy okazji wzmocni obecność pożytecznych bakterii tlenowych.

Air-poty podnoszą również temperaturę gleby, co służy lepszemu wchłanianiu składników mineralnych. Na skutek kontaktu z powietrzem tworzy się także bardziej skomplikowany i gęstszy system korzeniowy, który nigdy nie ulega zahamowaniu, nawet w przypadku dużej rośliny. To zaś przekłada się na wyższe plony i daje organicznym strategiom jeszcze większe pole rozwoju!

Conradino Beb

Zobacz także w MGV:

Organiczna uprawa konopi: ścinanie, suszenie i curing krok po kroku

Organiczne nawozy, dodatki i odżywki do uprawy konopi

Jak kiełkować nasiona konopi?

Kiedy ścinamy konopie?

Jak ścinamy i suszymy konopie?

Jak zrobić hasz prostą metodą w 10 minut?

Ukradnij tę książkę: PRZETRWANIE! – Wolne ubrania i meble

steal_this_book_hoffman

 

Wolne ubrania

Jeśli okradanie sklepów wygląda na łatwe, nie można tego porównywać z kradzieżą ubrań. Spróbuj to robić na schludnych, odosobnionych stoiskach. Lżejsze rzeczy tj. koszulki, kamizelki, paski czy skarpetki możesz przewiązać naokoło własnej talii lub nogi używając do tego w razie potrzeby gumek recepturek. Wybierz w środku parę towarów i wyjdź ze sklepu bez nich.

W większych miastach wciąż istnieją jakieś wolne sklepy pamiętające czasy flower power. Kościoły często przeprowadzają różne akcje charytatywne. Zacznij udawać duchownego i zgadaj się z jakąś większą fabryką odzieżową w twojej okolicy.. Zwykle z chęcią oddadzą skrzynkę albo dwie koszule, parę spodni czy bielizny dla kościelnych żebraków lub więźniów. Bądź pewny, że wysłali ci twój rozmiar. Powiedz im, że „twój chłopak” przyjdzie odebrać błogosławiony podarunek i że wspomnisz o nich w wieczornej modlitwie.

Jeśli zauważysz, że ktoś wyprowadza się z mieszkania albo z domu obok, zapytaj czy nie będą zostawiali ubrań. Zwykle wyrzucają różne rzeczy tj. jedzenie, meble czy książki. Zaoferuj im swoją pomoc podczas wynoszenia rzeczy w zamian za wzięcie tego, czego nie będą chcieli zabrać ze sobą. Wybierz się z ciężarówką i paroma przyjaciółmi do bogatszego sąsiedztwa. Dzwoń do drzwi i mów osobie, która otworzy, że zbierasz użyteczne ubranie dla „biednych, bezdomnych ofiar obecnej powodzi w Quianto, małej wiosce w Arabii Saudyjskiej”. Zgarniasz towar. Niech to będą jedzenie i ubrania. Powiedz że jesteś z grupy, która nazywa się Serce Dla Dobroczynności. Pomocny może być sfałszowany list z kościoła.

Coś takiego prowadzi Armia Zbawienia, możesz brać od nich ubrania za niską cenę. Możesz też kupić parę dobrych, zwyczajnych butów za 25 centów w kręgielniach po prostu w nich wychodząc. Jeśli musisz zostawić swoje własne buty w depozycie, przyjdź w najbardziej znoszonych, jakie masz. Zwróć uwagę czy twoi przyjaciele stracili lub zyskali na wadzę. Ta wielka zmiana jest równoznaczna z dużą ilością ubrań, które tylko leżą w szafie. Pojaw się w akademikach, kiedy college ma przerwę letnią lub zimową.

Pójdź na stacje kolejowe lub autobusowe i udaj się do biura rzeczy znalezionych. Powiedz, że zostawiłeś swój płaszcz, rękawiczki lub parasol kiedy przyjechałeś do miasta. Zabiorą cię do pokoju z tysiącem znalezionych rzeczy. Weź to, co ci się spodoba. W tym czasie zerknij na fajną torbę lub walizkę i zapamiętaj jej znaki szczególne. Może ją,później odebrać twój przyjaciel. W każdej torbie znajdzie się dużo niespodzianek. Mamy bliskiego przyjaciela, który w ten sposób znalazł kilka kilogramów marihuany.

Duże sieci pralni, zwykłych czy chemicznych, mają często tysiące rzeczy, które nie zostały odebrane. Fabryki przez zepsute szwy czy inne spierdolone rzeczy zawsze oferują parę koszul, sukienek i garniturów za niską cenę. Sklepy robią zaś obniżki na wystawione rzeczy: manekiny mają zwykle rozmiar 40 dla mężczyzn i 10 dla kobiet. Rozmiar 7 ½ jest standardowym rozmiarem pokazowym dla męskich butów. Jeśli masz dokładnie ten rozmiar, możesz dostać stylowe ciuchy za mniej niż połowę ceny.

Sandały

Wietnamczycy i ludzie z Trzeciego Świata, potrafią robić fantastyczną, mocną i wygodną parę sandałów z opony. Wycinają kawałek z zewnętrznej strony opony (obrysowując kredą stopę), by zrobić podeszwę. Następnie wycinają sześć otworów w podeszwie, by przewlec przez nie paski z gumy. Paski robi się z opony pneumatycznej. Nie potrzeba igieł. Jeśli masz szerokie stopy, skorzystaj z szerokich opon do tirów. Na cięższe dystanse spróbuj opon radialnych. W celu uzyskania największej satysfakcji i jakości ukradnij opony z radiowozu psiarni lub rządowej limuzyny. Spójrzmy prawdzie w oczy, jeśli naprawdę chcesz zwalczyć problem odzieży, przeprowadź się do ciężkich krajów i biegaj na golasa. Skóra jest absolutnie wolna i zawsze będzie w modzie. A jeśli już mówimy o modzie, dla mniejszych i większych, pojawią się oczywiste korzyści, kiedy dojdzie do kradzieży sklepów i przenoszenia broni lub bomb.


Wolne meble

Spółdzielnie mieszkaniowe mają ładne meble wszystkich rodzajów. Jeśli chcecie dobrze wystroić mieszkanie, wypożyczcie ciężarówkę (nie musi to być żadna firma przeprowadzkowa) i odbierzcie rzeczy w uniformach roboczych. Kiedy szkoły strajkują, a studenci wstrzymują zajęcia i debatują po nocach, można znaleźć tam yipisów szwędających się po akademikach i schowkach, zbierających kanapy, biurka, narzędzia do drukowania, maszyny do pisania, powielacze itp., by przechować je w podziemnych, sekretnych legowiskach. Bezczelna grupa yipisów ze wschodu próbowała ukraść gigantyczny komputer IBM 360 w czasie gdy w szkole był strajk. Cała zasługa przypadła tym, którzy zapewnili taczki do jego transportu.

Zamelduj się w wysokiej klasie motelu lub hotelu pamiętając o tym, by przebrać się w kolory tapety. Weź ze sobą wielką teczkę dla niepoznaki i podaj fałszywe imię. Miej pewność, że torbę przeniesiesz ty, a nie boj hotelowy. Niech znajomi odwrócą ich uwagę. Kiedy będziesz w pokoju, zagarnij wszystko, co możesz zmieścić w torbie: radio, telewizor (nawet jeśli ma specjalny kabel, możesz go przeciąć nożem i przestawić przewód), koce, papier toaletowy, szklanki, ręczniki, pościele, lampki (podróby Winslowa Homera ze ściany możesz sobie odpuścić), Biblię, mydła i dywaniki. Przed wyjściem (nocne godziny są najlepsze) wywieś karteczkę „NIE PRZESZKADZAĆ” na klamce. Da Ci to dodatkowych kilka godzin by zawinąć za granicę stanu i zarejestrować się w kolejnym hotelu.

Właściciele lokali, którzy remontują swoje budynki, wyrzucają kuchenki, stoły, lampy, lodówki i dywany. W większości miast każdy rejon ma jeden konkretny dzień przeznaczony na wyrzucanie stosów rupieci. Zadzwoń do służb oczyszczania miasta i powiedz, że żyjesz w tej części miasta, w której można zdobyć najdroższe gówna i wyznacz sobie dzień zbiorów. Tej nocy znajdą się fantastyczne okazje na ulicach. Ogarnij tyły dużych supermarketów, by wziąć sprzęt AGD, rzeczy z wystaw i lekko uszkodzone meble które zostały wyrzucone.

Budowy to świetne miejsca by skręcić materiały do skonstruowania mebli (nie wspominam nawet o materiałach wybuchowych). Z wielkich, drewnianych rolek na kable można zrobić świetne stoły. Z pustaków, cegieł i desek można zrobić regał. Z drzwi można zrobić stoły. Beczki można przerobić na stołki lub krzesła. Możesz oczywiście znaleźć różne inne zasoby, jak na przykład kable, rurki, latarki czy kaski. Nie zapominaj o znakach odblaskowych i czerwonych latarniach, które możesz wykorzystać do swoich pokazów świetlnych. Lampy naftowe są dobre do gotowania, a dymiące i jasno-świecące race mogą zostać użyte jako imitacje dynamitu.

Abbie Hoffman

(tłum. Michał Pasternacki / red. Conradino Beb)

 

Źródło: Abbie Hoffman, Steal This Book, Grove Press, USA 1972.