Archiwa tagu: grindcore

1999: Anal Cunt debiutują w brytyjskiej telewizji jako „zespół, którego nazwy nie można wymienić”

Oto Anal Cunt w swoim najbardziej żywiołowym okresie, w trakcie europejskiej trasy koncertowej w 1999, promujący swój świeżo wydany album It Gets Worse, który zawiera – dla przypomnienia – takie legendarne hity jak: I Convinced You To Beat Your Wife On A Daily Basis, I Sent A Thank You Card To The Guy Who Raped You, I Sold Your Dog To A Chinese Restaurant, I Made Your Kid Get A.I.D.S. So You Could Watch It Die czy wreszcie słynny I Got An Office Job For The Sole Purpose Of Sexually Harassing Women.

Seth Putnam i spółka z Bostonu zostają schwytani przez brytyjski program telewizyjny UK Raw (nadawany w okresie 1994-1999 późną nocą przez Channel Five), zajmujący się głównie fetyszami i ciekawostkami z dziedziny pornografii, którego gospodarz przytacza nazwy wspomnianych kawałków, ale nie wymienia nazwy zespołu, gdyż jak mówi „jest ona zbyt obraźliwa”.

W trakcie koncertu, zagranym w jakimś zapomnianym przez szatana miejskim bunkrze, Putnam najpierw prowokuje publikę, a potem wdaje się w walkę na pięści z najbardziej napalonym fanem.

Przepytywany chwilę później Dan Tobin z Earache Records twierdzi, że „label nie popiera przemocy, ale ten zespół zagraża jedynie status quo, bo mówi rzeczy, które powinny być powiedziane”.

Putnam kończy materiał filozoficznie, mówiąc: Grałem jeden gig, podczas którego wszyscy się napierdalali, a ja wyrzygałem się jakiemuś kolesiowi na twarz i zacząłem to zjadać. Fantastyczny obrazek przypominający, co reprezentowała grupa w swoim złotym okresie.

Napalm Death – Apex Predator – Easy Meat (2015)

No to Mark Greenway i spółka znowu wzięli wszystkich z zaskoczenia, rzucając na rynek album być może najlepszy od pamiętnego The Code is Red… Long Live The Code. Nowy krążek wyprodukował zaufany współpracownik zespołu, Russ Russell, który po raz pierwszy wsparł Napalm Death swoją ekspertyzą na EP-ce Leaders Not Followers (1999), szybko wprowadzając legendę grindcore’a w XXI wiek. Pierwotny brud został zastąpiony komputerową precyzją, ale bez utraty charakterystycznej dla grupy bezkompromisowości.

Apex Predator – Easy Meat to album, który oprócz pierwszego, tytułowego, mocno industrialnego kawałka – faktycznie, miałem skojarzenia z pierwszymi płytami Neubatenów – nie tylko nie zwalnia ani na chwilę, ale rozpierdala mózg, jak piła tarczowa. Wypruwające żyły gitary, perkusyjne szaleństwo, szatański bas i opętańcze wokale mogą należeć tylko do jednej grupy: Napalm Death. To granie jest tak charakterystyczne, że nie ma po prostu innej opcji. Sama produkcja bardzo zaś pomaga zgwałcić twojego wewnętrznego jaszczura!

Muzycznie mamy tu do czynienia z dalszą przemianą, kolejnym stopniem fuzji HC/punkowej energii i bardziej techniczno-matematycznej szkoły metalu. O ile grindcore’owe crescenda perkusyjne wciąż dominują większość kawałków, a gitary czasem idą bardziej w slayerowym kierunku, to prostota nigdy nie zostaje odrzucona na rzecz instrumentalnej masturbacji. W tej krwawej mielonce ciekawy wyjątek stanowi chóralno-operowy Dear Slum Landlord…, przypominający ostatnie dokonania Killing Joke.

Oczywiście, Greenway w swoich tekstach jak zwykle dostarcza perwersyjnych komentarzy na temat wszystkich możliwych kryzysów społeczno-politycznych na naszym globie. Rzeczywistość jest brutalna, bo tak właśnie jest, ale bez dorabiania do tego fałszywej ideologii. I choć w  samym tytule da się wyczuć old schoolową fascynację społecznym darwinizmem – bo jedni to drapieżcy, a drudzy to łatwe mięso – idealizm zamienił się z wiekiem w realizm.

Ale że potrzeba prania ludziom mózgów u Napalmów jest tak samo wielka, jak była dwadzieścia lat temu, jeśli ostatnio nie wykarmiły was żadne gitary, to te wam dobrze poczeszą banię! Album, w który należy się uważnie wsłuchać i który należy w tym roku czcić! Niech żyją móżdżki i wątróbka!

Conradino Beb

Carcass skończyli mix nowego albumu!

Jeff Walker
Jeff Walker / Carcass

Reaktywowana legenda sceny grindcore’owej, zespół Carcass, zakończył właśnie miksowanie swojego pierwszego albumu od 17 lat! Wraz z pomoca producenta Colina Richardsona (Fear Factory, Machine Head, Napalm Death), muzycy nagrali cały materiał w angielskim Derbyshire. Składa się na niego 15 kawałków

Obecny skład zespolu to: Jeff Walker (wokal, bas), Bill Steer (gitara, wokal) i Daniel Wilding (perkusja). Nieznany jest jeszcze label, który wyda nowy album, ale znanych jest za to kilka dat promocyjnej trasy koncertowej po Wielkiej Brytanii, na której do grupy dołączy kolejny gitarzysta.

Jak powiedział Jeff Walker w wywiadzie dla magazynu Decibel: Nowy album będzie stylistyczną mieszanką wszystkich poprzednich, ponieważ jest to w naszej krwi, ale nie będzie to żadne odświeżanie czy kocioł pomysłów. Sadzę, że brzmi on niemal jak zaginione ogniwo pomiędzy trzecim i czwartym albumem, ale z konkretnym groovem.

 

Źródło: Carcass Facebook