Archiwa tagu: medycyna

Medyczna marihuana może zostać zalegalizowana na Filipinach po tym jak przywrócono karę śmierci za łamanie prawa antynarkotykowego!

Dzień po tym jak filipiński parlament przywrócił karę śmierci za ciężkie przestępstwa narkotykowe, komisja ds. zdrowia zaaprobowała projekt legalizacji medycznej marihuany. Autorzy projektu zwracają uwagę, że legalizacja pomoże tysiącom pacjentów cierpiącym na ciężkie schorzenia, którzy będą mogli skorzystać z leczniczych właściwości rośliny. Projekt ustawy popiera sam prezydent Rodrigo Duterte, którego prywatna Wojna z Narkotykami przyniosła do tej pory 7 tys. ofiar.

Projekt ustawy przewiduje stworzenie systemu identyfikacji chorych, zakładanie marihuanowych centrów opieki, a także szkolenie lekarzy i terapeutów w korzystaniu z marihuany. Projekt oprócz sejmowej komisj ds. zdrowia ma poparcie Filipińskiego Stowarzyszenia Walki z Rakiem.

Inicjatywa, co ciekawe, cieszy się również dużym poparciem walczącego bez pardonu z narkotykami prezydenta Rodriga Duterte, który dał policji przyzwolenie do mordowania dilerów i użytkowników narkotyków bez sądu, a często nawet bez żadnych dowodów, na ulicy, w barach czy w mieszkaniach.

Promotor projektu, poseł Seth Jalosjos powiedział: Pokładam wielkie nadzieje w administracji Duterte na przegłosowanie tego projektu. W końcu mamy nadzieję dla naszych ludzi, szczególnie dzieci, którzy cierpią z powodu wielu dolegliwości takich jak rak czy stwardnienie rozsiane. W przeciwieństwie do wielu lekarzy, prezydent Duterte ma otwarty umysł w sprawie medycznej marihuany.

Faktem jest, że tu „otwarty umysł” Duterte się kończy, gdyż polityk nie ma już tego samego zdania o używaniu marihuany w celach rekreacyjnych, które absolutnie potępia. Tak dla medycznej marihuany, ponieważ jest to teraz składnik współczesnej medycyny. Obecnie pracuje się nad lekarstwami lub są one już obecne na rynku, które mają w składzie marihuanę – powiedział Duterte zanim został prezydentem.

Jednak już po objęciu urzędu oświadczył: Nigdy nie pozwolę na palenie jej jak papierosów. Pozostaje ona środkiem zabronionym i zawsze grozi ci aresztowanie. Jeśli będziesz walczył z organami ścigania, zginiesz. Faktycznie, po tym jak nowe prawo antynarkotykowe wejdzie w życie, posiadanie marihuany na użytek rekreacyjny będzie karane dożywotnim więzieniem.

Tymczasem pomysłodawczyni ustawy, Isabela Rep. Rodito Albano zachęca flipińskie społeczeństwo do otwarcia się na roślinę i odrzucenia antymarihuanowej propagandy, która zasiała w nim ziarno niepewności. Odrzuć swój strach przed nieznanym – powiedziała posłanka, stwierdzając ponadto, że „marihuana nie jest szkodliwa tak jak tytoń czy alkohol”.

Źródło: Asian Correspondent

Niemcy zaczną uprawiać medyczną marihuanę w 2019

Niemiecki Federalny Instytut ds. Leków i Produktów Medycznych (BfArM) ogłosił, że uprawa konopi do celów medycznych rozpocznie się w 2019. Medyczna marihuana została zalegalizowana przez niemiecki parlament w styczniu tego roku, dzięki czemu 1000 pacjentów uzyskało natychmiastowe prawo do wypisywania leku na receptę.

BfArM jest obecnie na etapie powoływania „agencji konopnej”, która zajmie się nadzorowaniem programu medycznej marihuany, a także rozpisze przetargi dla firm z obszaru Unii Europejskiej mogących uprawiać konopie na potrzeby chorych. W międzyczasie marihuana medyczna będzie importowana z Holandii i Kanady, tak jak działo się to dotychczas.

Jak powiedział The Local Josef Mischo z Niemieckiego Stowarzyszenia Medycznego: Przewiduję zwiększone zainteresowanie tą terapią, ale nie mam pojęcia do jakiego stopnia. Jako społeczność medyczna w pełni akceptujemy fakt, że zwiększyły się teraz nasze możliwości terapeutyczne.

Na mocy nowego prawa niemieccy lekarze mogą przepisywać medyczną marihuanę chorym cierpiącym na stwardnienie rozsiane, chroniczny ból, utratę apetytu, efekty uboczne chemioterapii przy leczeniu raka lub inne dolegliwości (ustawa nie definiuje ich konkretnie). Firmy ubezpieczeniowe zostały przy tym zobowiązane do pokrycia kosztów terapii.

W 2016 Niemcy importowały 170 kg medycznej marihuany, a rok wcześniej zaledwie 92,8 kg, jak wynika z oświadczenia rządowego. W związku z legalizacją, która w dużej mierze pozostawia lekarzom decyzję, czy wykorzystywać marihuanę w terapii, zapotrzebowanie jednak najprawdopodobniej się zwiększy.

Krótko po oświadczeniu BfArM Niemieckie Stowarzyszenie Konopne (DHV) zażądało większej jasności w sprawie organizacji przetargów na uprawę rośliny. Jak czytamy w oficjalnym liście: Trzeba wyjaśnić, jakie ilości można uprawiać, jakie odmiany, jakie są wymagania co do jakości, jakie wymogi muszą spełniać firmy i ile licencji zostanie wydanych.

Źródło: The Local

Dogłębny przegląd badań dotyczących marihuany ujawnia zarówno zalety, jak i wady jej stosowania!

Marihuana towarzyszy rodzajowi ludzkiemu od przynajmniej 11 tys. lat, ale wciąż nie wiemy o niej wystarczająco wiele. Nasza wiedza wzbogaciła się jednak znacząco w ciągu ostatnich 20 lat, kiedy używka dostała się ponownie pod lupę naukowców, głównie w USA, gdzie badania przeprowadzają niezależne instytucje naukowe w oparciu o prywatne fundusze.

Marihuana wzbudza wiele kontrowersji medycznych, politycznych, ekologicznych i prawnych, co sprawia, że niełatwo jest odróżnić fakty od uprzedzeń. By zapewnić opinii publicznej fachowy wgląd, na przegląd 10 tys. najważniejszych badań opublikowanych od 1999 roku zdecydował się więc pozarządowy zespół naukowy z National Academies of Sciences, Engineering, and Medicine, który swoje konkluzje zawarł w świeżym jeszcze sprawozdaniu.

Opublikowano w nim prawie 100 oficjalnych wniosków, które zostały oparte na pięciostopniowym „modelu pewności”. Wyjątkowo silne dowody są w nim nazywane „niewątpliwymi”, te nieco mniej silne „znaczącymi”, średniej wagi „umiarkowanymi”, słabe „ograniczonymi”, a te nie posiadające żadnego poważnego poparcia „ich brakiem”, co oznacza iż aktualnie nie można ich w żadnym stopniu zweryfikować!

Do niewątpliwych raport zalicza trzy medyczne zastosowania marihuany: łagodzenie nudności i wymiotów spowodowanych chemioterapią w trakcie leczenia raka, usuwanie chronicznego bólu u dorosłych, leczenie spastyczności u chorych na stwardnienie rozsiane.

Naukowcy stwierdzają jednak, że istnieją tylko umiarkowane dowody (lub są one słabe) na poprawianie przez marihuanę snu u jednostek cierpiących na zaburzenia takie jak: fibromialgia (gościec mięśniowo-włóknisty), obturacyjny bezdech senny (OBS), chroniczny ból czy stwardnienie rozsiane.

Do ograniczonych (wyjątkowo słabych) argumentów zaliczono z kolei te, twierdzące że marihuana leczy utratę apetytu i wagi u chorych na HIV/AIDS, zespół Tourette’a, PTSD czy zaburzenia lękowe. Naukowcy nie potwierdzają również nic ponad słabe dowody na to, iż marihuana pomaga szybciej dochodzić do siebie po traumatycznym urazie mózgu.

Co ciekawe, raport podważa również uznany wcześniej niemal za wiążący, pozytywny wpływ marihuanę na jaskrę. Marihuanie nie przyznaje się także cech leczących demencję starczą czy depresję związaną ze starzeniem się.

W raporcie naukowcy piszą także o tym, czego marihuana zdecydowanie, raczej lub prawdopodobnie nie powoduje. Wśród umiarkowanie zanegowanych twierdzeń znalazło się m.in. powiązanie pomiędzy używaniem marihuany, a rakiem płuc, mózgu czy karku, a słabo zanegowanych powodowanie przez używkę raka jąder.

Na całkowity brak dowodów wskazuje się jednak przy leczeniu przez marihuanę raka, anoreksji związanej z rakiem, syndromu jelita drażliwego, epilepsji, pląsawicy Huntingtona, choroby Parkinsona, uzależnienia od narkotyków, schizofrenii, stwardnienia zanikowego bocznego czy spastyczności u pacjentów z urazem rdzenia kręgowego.

Nie oznacza to jednak, że marihuana nie posiada właściwości leczniczych w przypadku tych chorób lub urazów, a jedynie że na dzień dzisiejszy brak badań naukowych, które mogłyby je bezwzględnie potwierdzić lub obalić, czy że nasz aktualny stan wiedzy nie pozwala na wysuwanie takich twierdzeń.

I nawet jeśli zespół wciąż nie był w stanie znaleźć ani jednego przypadku zgonu po marihuanie (jeden z mitów o najdłuższym okresie trwałości w świadomości społecznej), znaleziono znaczące dowody na to, iż marihuana może w niektórych przypadkach pogarszać lub wystawiać na ryzyko zdrowie użytkowników.

Do najważniejszych z nich należą: ryzyko chorób układu oddechowego (szczególnie zapalenia oskrzeli) u długoletnich palaczy marihuany, a także większe ryzyko rozwinięcia schizofrenii i innych form psychozy oraz zmniejszenie wagi noworodków matek palących marihuanę w ciąży. Istnieje ponadto faktyczny związek pomiędzy używaniem marihuany, a zwiększonym ryzykiem wypadku samochodowego.

Badacze znaleźli jednak minimalną ilość dowodów na większe ryzyko zachorowania na raka u dzieci, których matki używały marihuany. Bardzo mało znaleziono ich także na powodowanie przez marihuanę ataków serca, chronicznego zapalenia płuc, rozedmy płuc, astmy czy komplikacji ciąży, które przez wielu lekarzy były uważane niemal za pewnik.

Badacze nie znaleźli także wielu dowodów (opisane są one jako umiarkowane lub ograniczone) na pogarszanie przez marihuanę chorób psychicznych takich jak: depresja, zaburzenie dwubiegunowe, syndrom samobójczy, zaburzenia lękowe.

Umiarkowane dowody znaleziono także na upośledzanie przez marihuanę zdolności poznawczych i rejestracyjnych, a bardzo ograniczone na pogarszanie przez używkę wyników w szkole, pracy czy obniżanie zdolności ekonomiczno-społecznych.

Badacze wskazują przy tym, iż związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy stosowaniem marihuany, a zwiększonym ryzykiem pewnych chorób, może być w wielu wypadkach wynikiem rozpowszechnionej formy przyjmowania używki, czyli palenia, która ma swoje alternatywy w postaci przyjmowania doustnego czy waporyzacji. To potwierdzić musiałyby jednak kolejne badania.

Przy okazji kolejny raz zostaje obalona teoria inicjacyjna, znana także jako teoria furtki (gateway theory), gdyż naukowcy znaleźli umiarkowane lub ograniczone dowody na to, iż marihuana prowadzi do innych nielegalnych substancji, wskazując iż teoria ta często miesza związek kauzalny z korelacją, a więc nie ma żadnej wartości naukowej.

Conradino Beb

 

Źródło: Nationalacademies.org

Substancja obecna w ayahuasce stymuluje powstawanie komórek prekursorowych

Jak donoszą naukowcy z Instytutu Badań i Edukacji D’Or (IDOR) oraz Instytutu Nauk Biomedycznych Uniwersytetu Federalnego w Rio de Janeiro (ICB-UFRJ), harmina, substancja zawarta w halucynogennym wywarze ayahuasca, stymuluje powstawanie komórek prekursorowych, które konieczne są do wzrostu nowych neuronów.

Podział komórek prekursorowych – rodzaju tkankowych komórek macierzystych występujących w narządach dorosłych osobników, służących do ich regeneracji – poddanych działaniu harminy, substancji z grupy alkaloidów, znanej również jako telepatyna, będącej inhibitorem monoaminooksydazy, przyśpieszył w badaniu o 70% po czterech dniach.

A że proces tworzenia nowych neuronów polega m.in. na blokowaniu działania genu DYRK1A, znajdującego się w dwudziestym pierwszym chromosomie u człowieka, odpowiedzialnego za chorobę Downa czy Alzheimera, harmina może wkrótce odegrać ważną rolę w badaniu nie tylko neurogenezy – procesu powstawania nowych komórek nerwowych – lecz również w terapii wymienionych schorzeń.

SantoDaime
Ceremonia Santo Daime (kościoła ayahuaskowego)

Ayahuasca, znana również jako yage lub yaye, była używana od wieków przez Indian z Ameryki Południowej w ceremoniach szamańskich, wojennych i inicjacyjnych. Wywar od kilku dekad staje się również popularnym sakramentem synkretycznych kościołów, wyrastających jak grzyby po deszczu w Boliwii, Brazylii i Urugwaju.

Dowiedziono już wcześniej, że lekarstwa antydepresyjne działają na gryzonie poprzez indukcję neurogenezy. Zdecydowaliśmy się więc przetestować harminę, alkaloid który w ayahuasce występuje w najwyższym stężeniu, by sprawdzić, czy doprowadzi on do neurogenezy ludzkich komórek – streścił cele badania dr Vanja Dakic, jeden z członków zespołu naukowego.

Jak sugeruje ponadto inny naukowiec, Stevens Rehen: Rezultaty naszego badania demonstrują, iż harmina jest w stanie tworzyć nowe komórki nerwowe u człowieka, podobnie jak klasyczne leki antydepresyjne, które często posiadają jednak dotkliwe efekty uboczne.

Conradino Beb

 

Źródło: Science Daily

O czym mówiono na konferencji poświęconej medycznej marihuanie w Brukseli?

Reprezentanci 11 krajów członkowskich zebrali się w zeszłym tygodniu w Brukseli, by obradować w gmachu Parlamentu Europejskiego nad przyszłością medycznej marihuany w Unii Europejskiej. Konferencja została zorganizowana przez koalicję GUE/NGL (European United Left–Nordic Green Left).

W ramach dwóch paneli dyskusyjnych gorący temat omówiło 14 mówców. Centralne miejsce na konferencji zajęła reforma planowana przez irlandzki rząd, która została przedstawiona przez Grahama de Barrę, dyrektora organizacji Help Not Harm.

Ten przypomniał zgromadzonej publice o irlandzkim doktorze Williamie Brooke’u O’Shaughnessym, który w 1880 roku opublikował pierwszy artykuł naukowy traktujący o konopiach w historii zachodniej medycyny. Dzisiaj Irlandia pozostaje inkubatorem dla badań nad kannabinoidami. Jednak marihuana medyczna jest zabroniona przez prawo kryminalne – podsumował de Barra.

HSO-Green.Crack-Large
Green Crack / uprawa outdoor

Jak się okazało, kilka dni później Dáil (parlament irlandzki) przegłosował wstępną legalizację medycznej marihuany, po tym jak minister zdrowa Simon Harris ogłosił, że nie będzie sprzeciwiał się zmianom w prawie.

Szybkich zmian na konferencji domagał się praktycznie każdy z referentów, w tym niemiecki parlamentarzysta Stefan Eck, który powiedział na samo zakończenie konferencji: Przez 5 tys. lat konopie były wykorzystywane w medycynie i moim zdaniem nadszedł teraz czas, by zalegalizować je w Unii Europejskiej.

Dominique Lossignol, belgijski specjalista od leczenia raka i bólu, dodał iż większość z jego kolegów wciąż posiada mylne przekonania co do zastosowania konopi w medycynie: Wielu z neurologów nie wie nic na temat konopi. Wiedzą tylko, że to narkotyk Rastamanów. Myślą, że to dla ludzi słuchających reggae.

Doktor podkreślił, że konopie nie przyniosą poprawy wszystkim pacjentom, ale jeśli komuś pomagają, obowiązkiem lekarzy jest im je zapewnić.

Leżąc na przenośnym łóżku szpitalnym, dr. Franjo Grotenhemen, przewodniczący International Association for Cannabinoids in Medicine (IACM), zdał sprawozdanie z postępu w Niemczech, mówiąc: Niemiecki rząd przygotował ustawę. Został do tego zmuszony przez sądy. Ale jako przywódca polityczny mówisz: „Nikt mnie nie zmusił, zmieniłem zdanie”. Tak więc politycy ze wszystkich partii w Niemczech zmienili zdanie, opowiadając się za prawem pacjentów do produktów z konopi, jeśli ich potrzebują.

Wielu z mówców skupiło się na potrzebach pacjentów i niesamowitych rezultatach terapii medyczną marihuaną, ale pojawiły się także głosy wskazujące na korzyści ekonomiczne. Jednym z nich był Saul Kaye, izraelski farmakolog i aktywista, który zaakcentował, w jaki sposób jego kraj czerpie korzyści z marihuanowego programu medycznego, obecnie najstarszego na świecie.

grandma_smoking_weed
Obywatelka Kalifornii paląca medyczną marihuanę

Dla prawodawców nie jest to już pytanie czy, ale jak i kiedy. Każda decyzja, którą podejmujecie, będzie miała implikacje dla wartości tworzonego łańcucha produkcji i dystrybucji. To przemysł, który przeżywa boom na całym świecie, który będzie niezwykle zyskowny, co jest oczywiście głównym napędem. Powinniście pomyśleć o tym, czy chcecie tę inicjatywę blokować, czy być jej częścią – podsumował Kaye.

Wielkie wrażenie wywołało przemówienie młodej Very Twomey z Irlandii, która opowiedziała o swojej sześcioletniej córce Avie, cierpiącej na Zespół Dravet.

Jej córka została zdiagnozowana, gdy miała cztery miesiące, a lekarze nie dawali jej szans ani na chodzenie, ani na mówienie. Vera próbowała 11 różnych lekarstw, ale żadne nie skutkowało i dopiero terapia olejem CBD sporządzonym ze słynnej odmiany Charlotte’s Web, rozpoczęta we wrześniu tego roku, przyniosła dramatyczną poprawę zdrowia.

W październiku, który był pierwszym pełnym miesiącem, w którym Ava przyjmowała olej CBD, częstotliwość jej napadów spadła o 90%. Jej życie całkowicie się zmieniło i widzimy teraz zupełnie nową osobę – podsumowała Vera.

Conradino Beb

Źródło: Leafly

Izraelski gigant farmaceutyczny Teva będzie dystrybuował inhalator do medycznej marihuany

Izraelski koncern Teva Pharmaceutical Industries Ltd. (NYSE: TEVA) zawarł umowę z firmą Syqe Medical, na mocy której będzie reklamował i dystrybuował jej flagowy produkt, nowoczesny inhalator do medycznej marihuany, pozwalający na aplikację standaryzowanej dawki substancji aktywnej.

Inhalator Syqe, dostępny w dwóch wersjach: kieszonkowej i szpitalnej, został stworzony w 2014 przy wykorzystaniu przemysłowego druku 3D, ale produkt dopiero teraz wkroczył na drogę uzyskania koncesji od izraelskiego ministerstwa zdrowia. Ta ma zostać wydana w przyszłym roku.

precision_chart_transparent_bg
Tabela objaśniająca precyzję dawkowania marihuany przy użyciu inhalatora Syqe

Jest to przełomowy moment dla rynku medycznej marihuany w Izraelu, który ma także spore znaczenie dla rynku światowego, gdyż inhalator Syqe pozwala na aplikację standaryzowanej dawki THC/CBD w wysokości 100 mikrogramów przy precyzji dochodzącej do 74,4%.

Jako że brak standaryzacji jest zaś najczęściej stosowanym zarzutem środowiska medycznego przeciwko wprowadzeniu powszechnej terapii medyczną marihuaną, pojawienie się inhalatora w izraelskich szpitalach może niezwykle przyśpieszyć dostępność medycznej marihuany w innych krajach, które bez problemu mogą importować urządzenie.

Źródło: Reuters

Kiedy amfetaminy były hitem dnia… reklamowano je w zasadzie wszędzie!

Amfetaminy to grupa stymulantów, które są pochodną fenylopropylanu. Pierwszą z nich, fenyloizopropyloaminę, wyizolowano już w 1887 w USA, ale zastosowanie medyczne środek znalazł dopiero w 1910, kiedy doktorzy Baker i Dale zaliczyli go do lekarstw pobudzających współczulny układ nerwowy.

Synteza amftetamin przyśpieszyła radykalnie po I Wojnie Światowej, kiedy amerykański farmakolog Alles zsyntetyzował po raz pierwszy siarczan amfetaminy, lepiej znany jako benzedryna, który trafił na masowy rynek w 1932 roku.

Pięć lat później jeszcze mocniejszy środek z tej grupy zaczęła produkować w nazistowskich Niemczech firma chemiczna Temmler-Werke Fritz Hauschild, która nadała mu nazwę pervitin. Substancją tą była metamfetamina, która ze względu na swoją wysoką skuteczność szybko dostała się pod lupę dowództwa Wehrmachtu.

pervitin
Pervitin / niemiecka metamfetamina z lat ’30

Po szeregu testów stwierdzono, że produkt podnosi na wiele godzin aktywność bojową, zwiększa męstwo, a także likwiduje zmęczenie oraz ból, co doprowadziło do zamówienia przez Wehrmacht i Luftwaffe ponad 200 mln tabletek pervitinu w okresie 1939-1945.

Sami żołnierze określali go mianem Panzerschokolade (pancerna czekolada), której siłę działania porównywali do kilku litrów kawy. O cudownej tabletce pisała nawet brytyjska prasa!

Jako że metamfetamina ma jednak silne właściwości uzależniające, żołnierze, którzy przestawali ją zażywać, przejawiali ciężki syndrom odstawienia. Cierpieli na halucynacje, oblewały ich zimne poty, a wielu popadało w stan apatii, przeradzającej się z czasem w ciężką depresję, prowadzącą do brutalnych samobójstw.

Metamfetamina stosowana była podczas II Wojny Światowej także przez żołnierzy brytyjskich i japońskich… stosowali ją m.in. polscy lotnicy uczestniczący w Bitwie o Anglię, którzy wykonywali pod jej wpływem nawet dwa loty dziennie.

Zakończenie wojny nie tylko nie zatrzymało produkcji amfetamin, ale doprowadziło do prawdziwej amfetaminomanii, która swoje największe żniwo zebrała w Japonii, gdzie do połowy lat ’50 ponad 2 mln ludzi zażywało regularnie środki z tej grupy, a około 0,5 mln była od nich uzależniona.

Także w Polsce i Związku Radzieckim środki te były po wojnie legalne, a ich użycie kwitło do późnych lat ’70 wśród studentów, robotników fabrycznych i inteligencji.

Ale prawdziwymi mistrzami w produkcji i reklamie amfetamin okazali się Amerykanie, którzy do połowy lat ’50 uczynili z nich idealne środki na wiele dolegliwości, zaczynając od niewinnego sprayu udrożniającego zapchany nos.

Środki, znane pod handlowymi nazwami takimi jak: metedryna, benzedryna i dexamyl, były przepisywane jako pigułki na zrzucenie wagi, a także psychotropy leczące objawy depresji, nieśmiałości czy stresu.

Amfetamina (siarczan amfetaminy)

amphetamine_ad1
Reklama amfetaminy / lata ’40

Jak stwierdza ta przepiękna reklama amfetaminy z lat ’40:

Ten magiczny proszek czyni znacznie więcej, niż przepędza niechciany tłuszcz, bo oczyszcza i wzbogaca krew, wzmacnia cały organizm i sprawia, że czujesz się lepiej w każdy możliwy sposób. Daje ci także energię do pracy w nocy.

Potencjalnym użytkownikom ciężko było pewnie dyskutować z taką listą zalet.

Metedryna (metamfetamina)

methedrine_ad2
Reklama metedryna / wczesne lata ’60

Ta fantastyczna reklama z lat ’60  wskazuje, że metedryna jest idealnym lekarstw na otyłość, sprawiając że „chudnący jest szczęśliwy”. Środek  był przeznaczony dla „jedzących za dużo” i „tych z depresją”.

Jak wiemy dzisiaj, taka dieta może szybko doprowadzić do wielu niezmiernie interesujących skutków ubocznych takich jak halucynacje, paranoja czy mania prześladowcza.

methedrine_ad1
Reklama metedryny / późne lata ’60

A tu inna wersja odmalowuje szczęśliwą pacjentkę, która pozbyła się depresji dzięki metedrynie… choć ciężko powiedzieć, czy udało jej się wyjść z ciągu.

Dexamyl (dekstroamfetamina)

dexamyl_ad2
Reklama dexamylu / lata ’60

Dexamyl był produktem brytyjskiej korporacji farmaceutycznej Smith, Kline and French. Spansuła zawierała dekstroamfetaminę i amobarbital. Pierwszy związek miał dodawać energii do pracy, a drugi zapewniać przyjemną relaksację.

Jak twierdzi reklama: Dexamyl zapewnia nie tylko poprawę nastroju, sprawia że opada zasłona depresji, ale powoduje również, iż pacjent staje się bardziej otwarty i komunikatywny.

Innymi słowy, cud, miód i malina.

dexamyl_ad1

W innej reklamie ten sam medykament pomaga „gospodyniom domowym z lękami i depresją, które prowadzą życie pełne monotonnej rutyny, rozczarowań i odpowiedzialności…”

I z tym ciężko się kłócić, bo taka dawka energii rozwiązywała wiele problemów. Teraz sprzątać można było całą dobę.

Benzedrynowy sztyft do nosa (dl-amfetamina)

benzedrine_ad1

benzedrine_inhaler_ad

Wprowadzony na rynek przez tę samą korporację Smith, Kline and French w 1933, benzedrynowy sztyft do nosa był mocno targetowany na personel wojskowy… oraz dzieci.

Po wojnie benzedryna stała się także dostępna w formie tabletek, na które w slangu mówiono bennies. Zażywali je z umiłowaniem poeci i pisarze związani z Beat Generation oraz headzi z Haight-Ashbury, którzy polecieli w dożylne stosowanie amfetaminy około 1968, co rozpoczęło szybki upadek psychedelicznej kontrkultury.

Adderall (dekstroamfetamina i lewoamfetamina)

adderall_ad

 

adderall_ad2

I nawet jeśli większość amfetamin dostała się w końcu na czarną listę ONZ, która skutecznie zepchnęła ich produkcję do podziemia (na czym korzysta teraz wielu niezależnych przedsiębiorców w Polsce), korporacje farmaceutyczne nie mogły tak po prostu pozbyć się dojnej krowy i wraz z 1996 na rynek wprowadzono Adderall, zawierający „dobre amfetaminy”.

Adderallem powszechnie leczy się ADHD u dzieci, których liczba na dzień dzisiejszy wynosi 3,5 mln. W ciągu trzech dekad sprzedaż Adderallu wzrosła trzykrotnie i obecnie ponad 10 korporacji farmaceutycznych oferuje jego zamienniki. Ale nie ma się co dziwić, bo wartość globalnego rynku wynosi około $13 mld.

Jedynym problemem pozostaje liczba przedawkowań!

Conradino Beb

Epidiolex wykazuje pozytywne działanie w leczeniu epilepsji!

Lek na bazie konopi o nazwie Epidiolex przeszedł pomyślnie trzecią fazę testów klinicznych pod kątem leczenia epilepsji w USA. Producentem leku jest brytyjska korporacja farmaceutyczna GW Pharmaceuticals, której akcje z tego powodu poszybowały natychmiast w górę.

Firma GW została założona w 1998 w celu eksploatacji medycznych właściwości konopi. Produkowany przez GW Sativex jest w tej chwili dystrybuowany w 20 krajach, ale nie w Stanach Zjednoczonych. W związku z powodzeniem Epidiolexu w testach klinicznych przedstawiciele GW wkrótce złożą podanie o wprowadzenie leku do obrotu na terenie USA.

Jeśli FDA zatwierdzi lek, stanie się on pierwszym na amerykańskim rynku dostępnym legalnie ekstraktem z konopi. Składnikiem aktywnym Epidiolexu, który ma formę syropu, jest CBD – kannabinoid nieposiadający właściwości psychoaktywnych.

GW posiada w Wielkiej Brytanii licencję na uprawę konopi. Spółka notowana jest na NASDAQ od 2013 roku. Jak twierdzi Reuter, rada nadzorcza GW z powodu wzrostu wartości akcji planuje teraz jej sprzedaż większemu inwestorowi.

Wpływ testów klinicznych na wartość finansową GW jest niebagatelny, ale jest także szerszym sygnałem zasadności twierdzeń co do skuteczności wyciągów z konopi w leczeniu padaczki lekoopornej, syndromu Dravet i zespółu Lennoxa-Gastauta, który powoduje bardzo poważne zaburzenia psychomotoryczne. Jak twierdzą rzecznicy GW, statystyczna poprawa stanu pacjentów w ostatniej fazie testów była znacząca.

Źródło: Reuter

THC zwalcza chorobę Alzheimera, chroniąc neurony przed degeneracją!

Mimo że kilka wcześniejszych badań sugerowało, iż THC (psychoaktywny związek występujący w marihuanie) pomaga chronić ludzki organizm przed chorobą Alzheimera, nowe badanie przeprowadzone przez kalifornijski Silk Institute idzie krok dalej, demonstrując jego skuteczność w zwalczaniu amyloidu beta (szkodliwego białka gromadzącego się w przestrzeni międzykomórkowej).

Raport z badania został opublikowany w czasopiśmie Aging and Mechanisms of the Disease przez doktora Antonio Curraisa, który pisze: Zapalenie mózgowe pozostaje jednym z najważniejszych efektów ubocznych choroby Alzheimera, ale wcześniej przypuszczano, iż reakcja ta była związana z komórkami układu odpornościowego, a nie z samymi neuronami.

W momencie kiedy ustaliliśmy, że owe komórki reagują na zapalenie wywołane przez nagromadzenie amyloidu beta, stało się oczywiste, że to właśnie związki podobne do THC, tworzone przez same neurony, mogą być odpowiedzialne za ich ochronę przed degeneracją.

Choroba Alzheimera to postępujące zaburzenie w pracy mózgu prowadzące do drastycznej utraty pamięci, które może całkowicie wykluczyć jednostkę z normalnego życia. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że na dzień dzisiejszy na całym świecie choruje na nią 48 mln ludzi, a w ciągu następnych 50 lat liczba ta może się nawet potroić.

Naukowcy już od dłuższego czasu byli świadomi związku pomiędzy akumulacją amyloidu beta i rozrostem tzw. kamienia, a starzeniem się mózgu, co może doprowadzić m.in. do choroby Alzheimera, ale sam proces neurochemiczny pozostawał tajemnicą.

Współtwórca badania, prof. David Schubert, jest przekonany o jego doniosłości, co potwierdził mówiąc: Mimo że już wcześniejsze badania dostarczyły dowodów na skuteczność kannabinoidów w neuroochronie czy zwalczaniu objawów choroby Alzheimera, jesteśmy przekonani, że nasze badanie jest pierwszym demonstrującym, że kannabinoidy leczą zarówno zapalenie nerwów, jak też zwalczają nagromadzenie amyloidu beta.

Źródło: Aging and Mechanisms of the Disease

Whoopi Goldberg będzie sprzedawać preparaty na bóle menstruacyjne na bazie marihuany!

Znana aktorka Whoopi Goldberg ma doświadczenia zarówno z marihuaną, co i z bólami menstruacyjnymi, więc postanowiła zainwestować oficjalnie w tę pierwszą, by zwalczać te drugie. Czarna artystka ogłosiła wczoraj, że razem z Mayą Elisabeth, jedną z wiodących kobiet w przemyśle konopnym, odpala własny brand produktów leczniczych na bazie konopi, przeznaczonych do zwalczania bóli menstruacyjnych.

Mam wnuczki, które cierpią na dotkliwe bóle menstruacyjne, więc stwierdziłam, że jest tu coś do zrobienia. – mówi Whoopi w wywiadzie dla Vanity Fair.

Jej nowa firma Maya & Whoopi będzie już wkrótce oferować produkty na bazie konopi przeznaczone do jedzenia, wyciągi, maści, a także relaksacyjne bomby do kąpieli zawierające THC. Celem Whoopi jest zaoferowanie konsumentowi leczniczych produktów z marihuany, które nie wprowadzają jednak w stan, w którym nie da się funkcjonować.

W mojej opinii jest to produkt, który ma przede wszystkim uwalniać cię od dyskomfortu, bo może wcale nie chcesz porobić się jak zwierzę. Palenie jointa jest w porządku, ale większość ludzi nie potrafi spalić lolka i pójść do pracy. A to możesz wsadzić do torebki. Możesz to wetrzeć w brzuch i pójść do pracy, a kiedy wrócisz do domu możesz sobie przygotować kąpiel lub zrobić herbatkę i nie zakłóci ci to w żaden sposób normalnych obowiązków. – podkreśla aktorka.

Whoopi należy do jednej z najbardziej otwartych aktorek hollywoodzkich w kwestii używania marihuany. W 2014 napisała artykuł dla The Cannabist na temat swojej miłości do waporyzowania szczytów Kusha, co daje jej ulgę w bólach głowy spowodowanych jaskrą, których nie chce leczyć toksycznymi na dłuższą metę tabletkami.

whoopi-goldberg-maya-elizabeth
Whoopi Goldberg i Maya Elisabeth

Jak potwierdza bez ogródek: Zaczęłam używać przenośnego waporyzatora, bo cztery lata temu rzuciłam palenie papierosów i odkryłam, że nie mogę już palić jointów. Ulga, jaką czułam używając waporyzatora, była inna od tej, jaką czułam po paleniu. Mogłam wszystko o wiele lepiej kontrolować.

W efekcie, aktorka skontaktowała się z Mayą Elisabeth, właścicielką OM Edibles – kobiecej firmy sprzedającej medyczną marihuanę z północnej Kalifornii – która okazała się być bardzo otwarta na propozycję stworzenia wspólnie brandu medycznego.

Whoopi wspiera swój pomysł wszystkimi kończynami. Chce zaoferować swoim klientom coś całkowicie naturalnego, zdrową alternatywę dla wynalazków korporacji farmaceutycznych. Etykiety firmowanych przez nią produktów będą pokazywały czarno na białym skład, będą absolutnie przejrzyste.

Obok produktów zawierających THC Whoopi & Maya będzie także oferować produkty zawierające jedynie CBD dla tych, którzy nie czują się komfortowo na lekkiej fazie. Cała linia wejdzie na rynek już w kwietniu tego roku, ale ze względu na globalną prohibicję na początku będzie dostępna jedynie w Kalifornii.

Conradino Beb

Źródło: Vanity Fair