Archiwa tagu: neurologia

Substancja obecna w ayahuasce stymuluje powstawanie komórek prekursorowych

Jak donoszą naukowcy z Instytutu Badań i Edukacji D’Or (IDOR) oraz Instytutu Nauk Biomedycznych Uniwersytetu Federalnego w Rio de Janeiro (ICB-UFRJ), harmina, substancja zawarta w halucynogennym wywarze ayahuasca, stymuluje powstawanie komórek prekursorowych, które konieczne są do wzrostu nowych neuronów.

Podział komórek prekursorowych – rodzaju tkankowych komórek macierzystych występujących w narządach dorosłych osobników, służących do ich regeneracji – poddanych działaniu harminy, substancji z grupy alkaloidów, znanej również jako telepatyna, będącej inhibitorem monoaminooksydazy, przyśpieszył w badaniu o 70% po czterech dniach.

A że proces tworzenia nowych neuronów polega m.in. na blokowaniu działania genu DYRK1A, znajdującego się w dwudziestym pierwszym chromosomie u człowieka, odpowiedzialnego za chorobę Downa czy Alzheimera, harmina może wkrótce odegrać ważną rolę w badaniu nie tylko neurogenezy – procesu powstawania nowych komórek nerwowych – lecz również w terapii wymienionych schorzeń.

SantoDaime
Ceremonia Santo Daime (kościoła ayahuaskowego)

Ayahuasca, znana również jako yage lub yaye, była używana od wieków przez Indian z Ameryki Południowej w ceremoniach szamańskich, wojennych i inicjacyjnych. Wywar od kilku dekad staje się również popularnym sakramentem synkretycznych kościołów, wyrastających jak grzyby po deszczu w Boliwii, Brazylii i Urugwaju.

Dowiedziono już wcześniej, że lekarstwa antydepresyjne działają na gryzonie poprzez indukcję neurogenezy. Zdecydowaliśmy się więc przetestować harminę, alkaloid który w ayahuasce występuje w najwyższym stężeniu, by sprawdzić, czy doprowadzi on do neurogenezy ludzkich komórek – streścił cele badania dr Vanja Dakic, jeden z członków zespołu naukowego.

Jak sugeruje ponadto inny naukowiec, Stevens Rehen: Rezultaty naszego badania demonstrują, iż harmina jest w stanie tworzyć nowe komórki nerwowe u człowieka, podobnie jak klasyczne leki antydepresyjne, które często posiadają jednak dotkliwe efekty uboczne.

Conradino Beb

 

Źródło: Science Daily

THC zwalcza chorobę Alzheimera, chroniąc neurony przed degeneracją!

Mimo że kilka wcześniejszych badań sugerowało, iż THC (psychoaktywny związek występujący w marihuanie) pomaga chronić ludzki organizm przed chorobą Alzheimera, nowe badanie przeprowadzone przez kalifornijski Silk Institute idzie krok dalej, demonstrując jego skuteczność w zwalczaniu amyloidu beta (szkodliwego białka gromadzącego się w przestrzeni międzykomórkowej).

Raport z badania został opublikowany w czasopiśmie Aging and Mechanisms of the Disease przez doktora Antonio Curraisa, który pisze: Zapalenie mózgowe pozostaje jednym z najważniejszych efektów ubocznych choroby Alzheimera, ale wcześniej przypuszczano, iż reakcja ta była związana z komórkami układu odpornościowego, a nie z samymi neuronami.

W momencie kiedy ustaliliśmy, że owe komórki reagują na zapalenie wywołane przez nagromadzenie amyloidu beta, stało się oczywiste, że to właśnie związki podobne do THC, tworzone przez same neurony, mogą być odpowiedzialne za ich ochronę przed degeneracją.

Choroba Alzheimera to postępujące zaburzenie w pracy mózgu prowadzące do drastycznej utraty pamięci, które może całkowicie wykluczyć jednostkę z normalnego życia. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że na dzień dzisiejszy na całym świecie choruje na nią 48 mln ludzi, a w ciągu następnych 50 lat liczba ta może się nawet potroić.

Naukowcy już od dłuższego czasu byli świadomi związku pomiędzy akumulacją amyloidu beta i rozrostem tzw. kamienia, a starzeniem się mózgu, co może doprowadzić m.in. do choroby Alzheimera, ale sam proces neurochemiczny pozostawał tajemnicą.

Współtwórca badania, prof. David Schubert, jest przekonany o jego doniosłości, co potwierdził mówiąc: Mimo że już wcześniejsze badania dostarczyły dowodów na skuteczność kannabinoidów w neuroochronie czy zwalczaniu objawów choroby Alzheimera, jesteśmy przekonani, że nasze badanie jest pierwszym demonstrującym, że kannabinoidy leczą zarówno zapalenie nerwów, jak też zwalczają nagromadzenie amyloidu beta.

Źródło: Aging and Mechanisms of the Disease

Wpływ LSD na mózg ujawniony po raz pierwszy w historii na kolorowych skanach!

Badacze z Imperial College w Londynie, pracujący we współpracy z Beckley Foundation, ujawnili po raz pierwszy w historii, jak LSD wpływa na nasz mózg, wykonując serię skomplikowanych, nowatorskich skanów. Badaniu poddało się 20 zdrowych ochotników, a jego efekty znacznie powiększają naszą wiedzę o działaniu legendarnego środka psychedelicznego.

Naukowcy czekali 50 lat na moment, w którym ujawnione zostanie, w jaki sposób LSD zmienia biologię naszego mózgu. Po raz pierwszy naprawdę możemy zobaczyć, co dzieje się w mózgu w stanie psychedelicznym, a to pozwala nam lepiej zrozumieć dlaczego LSD miało tak ogromny wpływ na samoświadomość, muzykę i sztukę. To może mieć znaczące implikacje dla psychiatrii i kuracji pacjentów z takimi chorobami jak depresja. – powiedział znany badacz środków psychedelicznych, a także adwokat ich depenalizacji, profesor David Nutt.

lsd_brain_scan1
Mózg na LSD po prawej

Głównym odkryciem jest fakt, że ludzie przeżywający halucynacje na kwasie, działają pod wpływem wielu impulsów płynących z różnych stron mózgu. Przykładowo, wizualne informacje odbierane za pomocą zmysłu wzroku, są w normalnych warunkach przetwarzane dzięki strukturze zwanej pierwszorzędną korą wzrokową, ale nie pod wpływem LSD.

Jak powiedział dr Robin Carhart-Harris, szef zespołu badawczego: Zaobserwowaliśmy zmiany mózgu pod wpływem LSD, które sugerują, że nasi ochotnicy „widzieli z zamkniętymi oczami”, pomimo tego iż oglądali raczej wytwory własnej wyobraźni, a nie świata zewnętrznego. Odkryliśmy przy tym, że w przetwarzaniu informacji wizualnej na LSD brało udział znacznie więcej obszarów mózgu, nawet przy zamkniętych oczach ochotników. Ponadto, skala tego efektu odpowiadała ocenie wystawionej przez badanych swoim skomplikowanym, sennym wizjom.

Dr Carhart-Harris wyjaśnił także pokrótce, skąd na LSD bierze się dobrze znane jego użytkownikom poczucie jedności z kosmosem: Normalnie nasz mózg składa się z niezależnych sieci, które odpowiadają za wyspecjalizowane funkcje tj. widzenie, ruch, słuch, a także uwaga – ta jest bardziej skomplikowana. Jednak pod wpływem LSD izolacja tych sieci się załamuje i widzimy bardziej zintegrowany czy zjednoczony mózg.

Rezultaty naszego badania sugerują, że efekt ten jest podstawą głębokiego poziomu odmiennego stanu świadomości, o którym często mówią ludzie będący pod wpływem LSD. Jest on również związany z często wspominanym „rozpuszczeniem ego”, co oznacza iż normalne poczucie jaźni zostaje zniszczone i zastąpione przez poczucie połączenia z samym sobą, innymi czy światem natury. Doświadczenie to czasem nabiera wymiarów religijnych czy duchowych i wydaje się być utożsamiane z polepszeniem dobrobytu po tym, jak środek przestał działać.

lsd_brain_scan2
Mózg pod wpływem LSD na dole

Część z badania skupiła się również na efektach muzyki na ludzi pod wpływem LSD, ujawniając że prowokuje ona interesujące impulsy mózgowe, które zamieniają się w halucynacje. To współbrzmi z raportem opublikowanym niedawno w European Neuropsychopharmacology, który ujawnia że człowiek słuchający muzyki pod wpływem LSD otrzymuje dużo sygnałów ze strony parahipokampu – sfery mózgu zaangażowanej w przetwarzanie mentalnych obrazów i osobistych wspomnień – aktywujących pierwotną korę wzrokową, co prowadzi do kolorowych wizji.

Nasze mózgi stają się coraz bardziej ograniczone i posegregowane kiedy dorastamy, co może się przekładać na większe skupienie i sztywność w myśleniu. W wielu aspektach mózg pod wpływem LSD przypomina mózg dziecka: wolny i nieskrępowany. To ma także sens, jeśli pomyślimy o pełnej wyobraźni i hiper emocjonalnej naturze dziecięcego mózgu. – dodaje dr Carhart-Harris.

Conradino Beb

Źródło: Imperial College London News

Badacze z Uniwersytetu Yale odkryli gen odpowiedzialny za nadużywanie konopi

Badanie genetyczne naukowców z Uniwersytetu Yale, które objęło ponad 14 tys. ochotników, zidentyfikowało kilka alleli (części genu w kodzie DNA) odpowiedzialnych za skłonność do nadużywania konopi. Raport sugeruje ponadto, że te same allele zwiększają ryzyko zachorowania na depresję.

Raport z badań, który został opublikowany w czasopiśmie JAMA Psychiatry, wyjaśnia że punktem wyjścia dla naukowców była teoria, że podobnie jak w przypadku „genu alkoholizmu”, człowiek posiada gen odpowiedzialny za uzależnienie od konopi. Zaskoczyło nas znalezienie genetycznego związku pomiędzy uzależnieniem od konopi i chroniczną depresją. – wyjaśnia szef zespołu badawczego, dr Joel Gelernter, profesor psychiatrii, genetyki i neurologii.

Badanie objęło zarówno użytkowników konopi nie wykazujących żadnych oznak uzależnienia, co jednostki nie potrafiące obyć się bez używki i razem z monitoringiem trwało kilka lat. Badacze tłumaczą w podsumowaniu, że silna podstawa genetyczna pomiędzy zaburzeniami psychicznymi, a nadużywaniem marihuany, może tłumaczyć dlaczego schizofrenicy często diagnozowani są jako osoby uzależnione od tej substancji. Naukowcy odkryli również, że te same allele są związane z regulacją poziomów wapnia w organizmie, których zmiana prowokuje reakcję ze strony systemu nerwowego.

Próbka osób uzależnionych od konopi w badaniu wahała się od 18% do 36%, co przewyższa powszechnie przyjętą średnią społeczną wynoszącą 9-10%. Badacze tłumaczą to większym prawdopodobieństwem znalezienia genetycznego związku, który faktycznie udało się ujawnić.

Należy przy tym dodać, że w amerykańskiej literaturze psychiatrycznej, uzależnienie od konopi (cannabis use disorder) jest definiowane jako „kontynuacja używania marihuany pomimo klinicznie znaczącego uszkodzenia, wahającego się od łagodnego do poważnego” (Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders), a więc nie ma żadnego związku z ilością konsumowanej marihuany w stosunku dziennym, tygodniowym czy miesięcznym.

Badanie zostało poprzedzone wcześniejszą analizą z 2002, w ramach której dr Gelernter zdołał ustalić, że 90% jednostek uzależnionych od konopi cierpi także na inne zaburzenia psychiatryczne. Nadużywanie substancji psychoaktywnych i choroby psychiczne mogą więc mieć wspólną podstawę genetyczną, ale dane te naukowcy na razie radzą traktować z dużym dystansem.

Środowisko naukowe nie jest bowiem zgodne, czy używanie marihuany w młodości prowadzi do depresji w późniejszym życiu, czy ludzie leczą marihuaną symptomy depresji, która jest uwarunkowana genetycznie. Ta druga hipoteza jest znana powszechnie jako „hipoteza samoleczenia” i potwierdzają ją niektóre badania, inne z kolei wspierają tę pierwszą.

Jak podkreśla także zapobiegawczo dr Gelernter: Wyniki naszego badania nie roszczą sobie żadnych pretensji, żeby potwierdzać szkodliwość używania marihuany czy zasadność legalizacji. Nasze badanie jest związane z zupełnie innym zagadnieniem, mówiącym że niektórzy użytkownicy marihuany są biologicznie bardziej wystawieni na ryzyko uzależnienia niż inni.

Conradino Beb

Źródło: Yale News / The Daily Beast

Które państwo naprawdę konsumuje najwięcej marihuany?

Jak wskazują dane ONZ, to nie Jamajka, nie Hiszpania i nie Stany Zjednoczone są krajami, gdzie konsumuje się najwięcej marihuany rocznie. Krajem tym jest Islandia, gdzie w 2012 zanotowano spożycie na poziomie 18%, co przebiło dane z USA, gdzie wyniosło ono 15,4% dla całego kraju mimo wielu stanów, w których medyczna marihuana jest legalna od dłuższego czasu.

Z tych statystyk najmniej zadowolone są islandzkie władze, które próbują je dyskredytować na wszelkie sposoby (w ten sam sposób, w jaki zaślepiony rodzic będzie sobie wmawiał, że marihuana w jego domu nie ma miejsca bytu). ONZ nie wnioskuje jednak pochopnie, zwyczajnie stwierdzając, że 18% islandzkich obywateli próbowało używki w 2012.

Faktycznie, nie ma wystarczających danych, żeby ocenić jak duża jest populacja regularnych użytkowników na Islandii, czyli takich którzy marihuanę stosują przynajmniej kilka razy w tygodniu, a o te liczby najbardziej zatroskane są europejskie rządy. Wśród krajów przodujących w tym segmencie znajdziemy Hiszpanię (2,6%) Włochy (1,7%) i Francję (1,5%).

Innym sposobem na określenie skali zjawiska jest badanie używania marihuany w ostatnim miesiącu poprzez ciągłe sondowanie populacji, co określa mniej więcej aktualny zasięg używki.

W Stanach Zjednoczonych liczba ta kształtuje się obecnie na poziomie 35%, w Hiszpanii na poziomie 34%, na poziomie 33% we Francji i 24% we Włoszech. Od tych liczb zdecydowanie odstaje Holandia, gdzie użycie w ostatnim miesiącu zadeklarowało tylko 3,3%, z których jedynie 23% przyznało się do stosowania regularnego.

Naukowcy wciąż próbują określić, czy długoterminowe stosowanie używki niesie ze sobą poważne konsekwencje zdrowotne, ale jak na razie potwierdzone przez skrupulatne badania neurologiczne zostało tylko to, iż dużo zależy od wieku inicjacji.

Nastolatki, które próbują marihuany przed ukończeniem 16-ego roku życia mogą w późniejszym okresie przejawiać problemy kognitywne ze względu na nieukształtowany mózg, ale problem ten nie dotyczy dorosłych.

Źródło: Market Watch

Prestiżowe badanie wyjaśnia neurologiczny mechanizm tolerancji na marihuanę

Połączone badanie przeprowadzone przez naukowców z Grupy ds. Badania Schizofrenii i Neurofarmakologii Systemu Opieki Zdrowotnej Connecticut, Centrum Medycznego Langone Uniwersytetu Nowojorskiego, Szkoły Medycznej Uniwersytetu Yale, a także Szpitala Generalnego Harwardzkiej Szkoły Medycznej w Massachusetts, wyjaśnia neurologiczny mechanizm odpowiadający za tolerancję na marihuanę.

Badanie, przeprowadzone pod egidą Deepaka Cyrila D’Souzy z Uniwersytetu Yale, eksperta w dziedzinie konopnej neurologii, odsłoniło tajemnicę wzrastającej tolerancji na marihuanę u regularnych użytkowników, jednocześnie wyjaśniając, że jej przywrócenie do w miarę normalnego poziomu zajmuje jedynie 48 godzin.

Pomimo tego, że THC (psychoaktywny składnik konopi) posiada bardzo niski poziom toksyczności, co oznacza iż jego przedawkowanie jest w praktyce niemożliwe, kreuje on efekt tolerancji, dobrze znany wszystkim użytkownikom marihuany, którzy dla tego samego efektu muszą po pewnym czasie zwiększyć dawkę.

Eksperyment został przeprowadzony na mężczyznach w wieku 18-35 lat, którzy kwalifikowali się do grupy codziennych użytkowników. Naukowcy przeskanowali ich mózgi używając pozytronowej tomografii emisyjnej, śledząc znakowanie izotopowe ligandy dla receptora CB1, który zostaje pobudzony przez obecność THC w mózgu, co wywołuje efekt psychoaktywny. Dzięki temu naukowcy stworzyli mapę receptorów CB1 w mózgu i byli w stanie monitorować ich aktywność.

green_crack_medicinal_bud
Green Crack / medyczna marihuana

Wnioski z badania są bardzo ciekawe, bo jak czytamy w raporcie: Przy umiarkowanych, codziennych dawkach, dostępność receptorów CB1R u palaczy marihuany się zmniejsza. Znacząca poprawa ich dostępności dokonuje się jednak już po dwóch dniach abstynencji i zwiększa coraz bardziej przez następne 4 tygodnie.

W prostych słowach znaczy to, iż regularni palacze płci męskiej mają mniej receptorów CB1 w mózgu, ale wystarczy, że nie palą przez dwa dni i wszystko zaczyna wracać do normy, a wstrzymanie się od palenia przez 4 tygodnie przywraca ich wstępną liczbę. Brak w badaniu kobiet, które odmiennie reagują na THC, sprawia jednak, że nie jesteśmy na razie nic w stanie powiedzieć o ich mózgach.

Dla otrzymania pewnych rezultatów liczba receptorów CB1 u palaczy była statystycznie porównywana z ich dostępnością w grupie kontrolnej, której członkowie nigdy nie zażywali marihuany i mimo że wstępnie różniła się o 20%, po dwóch dniach znacznie się zmniejszała, by całkowicie się wyrównać po 4 tygodniach.

Conradino Beb

 

Źródło: PubMed.gov / High Times

Dane z izraelskich klinik potwierdzają skuteczność ekstraktu z konopi w leczeniu epilepsji!

Na chwilę obecną 5 klinik pediatrycznych w Izraelu prowadzi leczenie dzieci i nastolatków chorujących na padaczkę lekooporną z użyciem ekstraktu CBD (medycznego oleju z konopi). Retrospektywne badanie, opublikowane w tym miesiącu w European Journal of Epilepsy, ujawniło wysoką skuteczność tej terapii przy minimalnych skutkach ubocznych.

Próbka liczyła 74 pacjentów w wieku 1-18 lat cierpiących na epilepsję, odporną na 7 różnych leków antyepileptycznych, a także na dietę ketogeniczną, stymulację nerwu błędnego czy połączenie różnych metod. Kuracja została rozpoczęta pomiędzy lutym, a listopadem 2014 i trwała przynajmniej 3 miesiące, ale znacznie częściej 6.

Formuła oleju była wyciągiem CBD i THC w stosunku 20:1 rozpuszczonym w oliwie z oliwek. Dawki wynosiły od 1 do 20 mg na kg ciała. Częstotliwość ataków była oceniana przez rodziców podczas odwiedzin.

Wyniki są zdaniem izraelskich medyków bardzo obiecujące. Ogólnie, u 89% pacjentów zanotowano spadek częstotliwości napadów epilepsji. U 18% zanotowano spadek w wysokości 75-100%, u 34% spadek w wysokości 50-75%, u 12% spadek w wysokości 25-50% i tylko u 26% spadek o mniej niż 25%. Zwiększenie częstotliwości ataków nastąpiło u 7% badanych, co zaowocowało przerwaniem terapii.

Jak stwierdza raport opublikowany na łamach European Journal of Epilepsy: Dodatkowo zaobserwowaliśmy poprawę zachowania, skupienia, a także zdolności językowych, komunikacyjnych i motorycznych oraz snu. Do skutków ubocznych należały somnolencja, zmęczenie, zaburzenia żołądkowe i nerwowość, z powodu których leczenie zostało przerwane u 5 pacjentów. Wyniki tego studium są bardzo obiecujące. Potrzebne są kolejne, dobrze zaprojektowane badania kliniczne.

Conradino Beb

Źródło: Seizure – European Journal of Epilepsy

Raporty medyczne donoszą o skuteczności ekstraktu CBD w leczeniu epilepsji

Amerykańskie czasopismo Epilepsy & Behavior opublikowało retrospektywną analizę stanu zdrowia 75 dzieci, które przyjmowały ekstrakt z kwiatostanów konopi doustnie w celu leczenia epilepsji. Analiza została przeprowadzona przez badaczy ze Szpitala Dziecięcego w Denver w stanie Colorado.

Autorzy donoszą, że stan zdrowia 57% pacjentów do pewnego stopnia się poprawił, zmniejszyła się liczba ataków w skali tygodniowej, a u 33% z nich udało się ją zredukować o ponad 50%. Lekarze donoszą również, że w tej samej grupie dzieci poprawiło się skupienie, a u 10% miała także miejsce poprawa sprawności fizycznej.

trichomy_3
Powiększenie na trichomy

Działania niepożądane pojawiły się u 44% pacjentów, z których 13% zaczęło doznawać wzmożonych ataków, a 12% odczuwało senność. Ogólnie, autorzy stwierdzają jednak, iż ekstrakty z kwiatostanów konopi są przez dzieci tolerowane w miarę dobrze, gdyż drastyczne efekty uboczne, wymagające interwencji lekarskiej, miały miejsce niezwykle rzadko.

Inny raport z badań klinicznych został opublikowany tydzień wcześniej przez Academy of Neurology. Czytamy w nim, że doustnie przyjmowany ekstrakt zawierający CBD zmniejszył częstotliwość występowania ataków u chorych na epilepsję o 54% w ciągu 12-tygodniowego okresu leczenia.

medyczna_marihuana
Meydczna marihuana w punkcie pierwszej pomocy w Colorado

Badanie objęło 213 pacjentów w różnym wieku, którzy nie reagowali wcześniej na żadne formy leczenia. Wśród nich znaleźli się chorzy na zespół Dravet, zespół Lennoxa-Gastaulta i inne odmiany ciężkiej epilepsji. Chorzy codziennie przyjmowali doustnie ekstrakt zawierający CBD (niepsychoaktywny związek zawarty w marihuanie) i zdawali sobie sprawę z tego, co przyjmują, ale badanie miało przede wszystkim na celu ustalenie, czy środek jest dobrze tolerowany przez organizm.

Po zakończeniu kuracji u 137 pacjentów liczba ataków spadła o 54%. Tylko 12 z badanych lub 6% musiało zaprzestać przyjmowanie ekstraktu ze względu na efekty niepożądane, które wystąpiły w sumie u 10% pacjentów. Ci żalili się najczęściej na senność lub brak energii (21%), biegunkę (17%), zmęczenie (17%) i utratę apetytu (16%).

Autor badania, doktor Orrin Devinsky z Langone Comprehensive Epilepsy Center Uniwersytetu Nowojorskiego i członek Amerykańskiej Akademii Neurologicznej stwierdził, że są to bardzo wczesne wnioski i w celu potwierdzenia skuteczności środka należy przeprowadzić badanie opierające się na podwójnie ślepej próbie. Potwierdził jednak, że „rezultaty są bardzo interesujące.”

Źródło: American Academy of Neurology / Epilepsy & Behavior

Marihuanowa gastrofaza wytłumaczona naukowo dzięki nowemu badaniu!

Naukowcy z Uniwersytetu Yale przebadali dokładnie uczucie głodu powodowane przez marihuanę i odkryli, że odpowiada za nie pobudzenie synaps neuronowych, kontrolujących normalnie brak apetytu. Nowe badanie pomaga nam lepiej zrozumieć, w jaki sposób nasz mózg odpowiada na THC, kluczowy związek zawarty w marihuanie.

Marihuana znana jest powszechnie z kilku efektów tj. niekończące się ciągi myślowe, uczucie jedności z otoczeniem, przemożna euforia, wybuchy niekontrolowanego śmiechu, pobudzenie zmysłu powonienia, czy też z tego, że muzyka brzmi wtedy wyjątkowo dobrze, a jedzenie smakuje jakby zostało ugotowane w najlepszej restauracji. Ale marihuana znana jest również z tego, że powoduje silne uczucie głodu na zejściu.

trichomy_3
Trichomy na dojrzałym szczycie marihuany / powiększenie

Naukowcom z Uniwersytetu Yale udało się ustalić, że za efekt ten odpowieda pobudzenie synaps neuronowych w mózgu, które odpowiedzialne są normalnie za powstrzymywanie apetytu. Raport z badań sugeruje, iż konopie zmieniają układ neurochemiczny, pod wpływem którego fukcjonuje nasz mózg i stymulują uczucie głodu zamiast uczucia sytości. To daje nadzieję na wykorzystanie THC do leczenia psychologicznych zaburzeń pokarmowych lub tych towarzyszących ciężkim schorzeniom tj. AIDS czy różne odmiany raka.

Jak mówi szef zespołu badawczego z Yale, Tamas Horvath: Dzięki obserwacji tego, jak centrum mózgowe apetytu odpowiada na marihuanę, byliśmy w stanie odkryć co staje się przekaźnikiem głodu powodowanego przez THC i w jaki sposób mechanizm ten, który zwykle pozostaje wyłączony, aktywuje żądzę jedzenia. To jak naciskanie na pedał gazu, który działa jak hamulec.

delta_9_tetrahydrokanabinol
Struktura chemiczna THC

W poprzednich badaniach naukowcy odkryli, że aktywacja receptora kannabinoidowego CB1R zwykle wywołuje żądzę jedzenia. Ale do tej pory nie było wiadomo, który dokładnie obwód był w ten sposób aktywowany. Zespół z Yale pracował na myszach, wstrzykując zwierzętom kannabinoidy bezpośrednio do mózgu i monitorując, które z neuronów aktywowały się w odpowiedzi na obecność związka.

Badanie, opublikowane w czasopiśmie Nature, pokazuje że kannabinoidy, co zaskakujące, pobudzają również grupę komórek nerwowych POMC (proopiomelanokortynę), które normalnie odpowiadają za uczucie sytości. Zaskoczyło nas to, że neurony, które mają być odpowiedzialne za blokowanie głodu, nagle okazują się aktywować i promować głód, nawet jeśli jesteś syty. To oszukiwanie centralnego systemu żywienia w mózgu. – powiedział Horvath.

Dalsze badanie ujawniło, że konopie blokują te neurony, każąc im wpuszczać do obiegu neurotransmitery stymulujące głód zamiast jego blokerów. Naukowcy spekulują również, iż kannabinoidy „zmieniają pstryczek” wewnątrz neuronów, przyczepiając się do małych, generujących energię organelli, zwanych mitochondriami.

izrael_marihuana_medyczna
Pacjent przyjmujący medyczną marihuanę

Co zaskakujące, regularni użytkownicy konopi raczej nie przybierają na wadze, a duża grupa wręcz chroni się w ten sposób przed otyłością. Nie jest jednak jasne, czy dzieje się tak dlatego, iż ludzie którzy palą regularnie uodparniają się na „efekt gastrofazy”, czy też dlatego, że jedzą oni mniej, gdy nie są pod wpływem używki. Naukowcy próbują obecnie ustalić, czy obwód mózgowy odpowiedzialny za gastrofazę pozostaje również kluczowy dla uczucia euforii.

W badaniach przeprowadzonych wcześniej w Japonii naukowcy udowodnili, że marihuana wpływa na receptory smaku i wzmaga słodkość pokarmów, co przekłada się na większą przyjemność jedzenia. Inne badania potwierdziły zaś, że u myszy po podaniu THC wzmacnia się zmysł powonienia i aktywuje system nagrody, co daje pewną odpowiedź na pytanie, dlaczego palacze marihuany widzą w jedzeniu wyjątkową przyjemność, będąc pod jej wpływem.

Źródło: The Guardian

Zakładnicy umysłu lub fenomen chorób neuropsychiatrycznych

Emily rzuca się bezwiednie po całym łóżku, wierzga i odpycha trzymających ją pielęgniarzy, krzyczy pourywane frazy w nieznanych językach, nienaturalnym głosem. Trudno uwierzyć, że niektóre zachowania młodej dziewczyny, przedstawione w filmie Egzorcysta, mogłyby również obrazować  objawy choroby neuropsychiatrycznej. Niestety, wiedza na ten temat jest wciąż mało rozpowszechniona.

Informacje o postępach w medycynie często nie wychodzą poza wąskie grono specjalistów. I tak jest również w przypadku symptomów chorób utożsamianych z opętaniem, które są spowodowane zaatakowaniem układu limbicznego, co jest charakterystyczne dla przebiegu schorzeń autoimmunologicznych. Zapalenie układu limbicznego daje bardzo trudne do scharakteryzowania objawy neuropsychiatryczne, a samą chorobę można zdiagnozować tylko dzięki zbadaniu przeciwciał antyneuronalnych (anty-NMDA, anty-AMPA, anty-VGKC, anty GABAB rec.).

Czym są jednak te przeciwciała? To białka stanowiące część układu odpornościowego, które ogrywają zasadniczą rolę w jego funkcjonowaniu. Ich zadaniem jest identyfikacja i neutralizacja bakterii, wirusów i pasożytów, czyli wszystkich potencjalnych zagrożeń dla naszego organizmu. Zdarza się jednak, że układ odpornościowy zaczyna źle funkcjonować i wytwarza przeciwciała przeciwko strukturom własnego organizmu (autoprzeciwciała), które są przyczyną chorób autoimmunologicznych, w przypadku przeciwciał antyneuronalnych – chorób układu nerwowego.

Wykrycie tego typu schorzeń przysparza niestety dużo trudności. Popularne dolegliwości, takie jak np. angina dają o sobie znać wysyłając wyraźny sygnał – ból gardła. Tymczasem choroby autoimmunologiczne mogą wykazywać symptomy, które łatwo pomylić z chorobami o podłożu neurologicznym czy psychicznymi.

Dzieje się tak, ponieważ autoprzeciwciała atakują prawą półkulę mózgu, odpowiedzialną za uczenie się i cechy osobowości. Z tego względu zapalenie układu limbicznego może powodować tak różnorodne objawy jak: mimowolne ruchy ciała, zaburzenia czucia, niewyraźna mowa (często przypominająca mówienie w języku obcym), paranoja (w jednym z udokumentowanych przypadków chora bezpodstawnie oskarżała swojego partnera o zdradę), zmiany osobowości, agresja, zaburzenia ruchów twarzy, lęki czy nawet urojenia i halucynacje.

Ten zespół objwów charakteryzuje autoimmunologiczne zapaleniu mózgu, a dokładniej zapalenie układu limbicznego. Inne choroby neuropsychiatryczne wywołują szereg innych niespecyficznych objawów,  np. myasthenia gravis, która powoduje nienaturalnie szybkie męczenie się i osłabienie mięśni, a Zespół Devica może prowadzić do pełnej utraty wzroku.

Niestety prawidłową diagnozę utrudnia fakt, że przyczyna chorób neuropsychiatrycznych może powstawać poza układem nerwowym, np. w wyniku rozwinięcia się nowotworu innego organu. Taka grupa chorób zaliczana jest do neurologicznych zespołów paranowotworowych. Choroby te towarzyszą nowotworom złośliwym, ale nie są przez nie wywołane. W takich przypadkach, ze względu na to, że objawy neurologiczne występują o wiele wcześniej niż symptomy choroby nowotworowej, przeciwciała antyneuronalne mogą stanowić marker wczesnego wykrycia niektórych nowotworów.

O konieczności rozpropagowania wiedzy na ten temat przekonała się na własnej skórze nowojorska dziennikarka Susanah Cahalan. W jej przypadku choroba zaczęła się od obsesji na punkcie pluskiew, a rozwijała się wraz z objawami paranoji i zaburzeniami osobowości, a zakończyła dopiero po wielu miesiącach, kiedy pacjentka trafiła w ręce lekarzy mających doświadczenie w walce z chorobami o podłożu autoimmunologicznym.

Aby zaoszczędzić innym tych przeżyć, dziennikarka postanowiła opisać swoje doświadczenia w książce Umysł w ogniu, która rozeszła się w milionowym nakładzie, została przetłumaczony na kilkanaście języków i odegrała niebagatelną rolę w rozpowszechnieniu informacji na temat schorzeńwywoływanych przez przeciwciała antyneuronalne.

Utożsamianie halucynacji, paranoi oraz zaburzeń postrzegania rzeczywistości jedynie z chorobami o podłożu psychiatrycznym lub opętaniem, sprawia że chorzy na autoimmunologiczne schorzenia układu nerwowego długo czekają na diagnozę i są skazani na przewlekły proces diagnostyczny. Koszmar jaki przechodzą jest więc podwójny, ponieważ stają się zakładnikami niewiedzy i własnego umysłu.

Jędrek Jendrośka

 

Więcej informacji znajdziecie na stronie Antyneuronalne.pl